pod wiatr

Wtorek, 26 lutego 2013 · Komentarze(2)
STRACHY NA LACHY - Mokotów


Szybki wpis, bo czasu niewiele. Wyjeżdżam z firmy wcześnie, trochę mi z tym dziwnie, jest kilkanaście min po 16:00. Jest jasno, jakaż to odmiana po jeździe w ciemnicy. Za to sporo większy ruch na drogach, co nieco burzy sielankę, wzmagam czujność, bo może być różnie i... w zasadzie w Zabrzu Kończycach jakiś d...eń wyprzedza na 3-go..., samochód pędzi wprost na mnie..., nie lubię takich sytuacji, jednam mam czas na reakcję więc tragedii nie ma. Nie tym razem.
Podobnie jak o poranku omijam teren, to jeszcze nie pora na snucie się po lasach, poczekam, aż woda spłynie do Bałtyku :).
Dojeżdżam do domu, chwila na odsapnięcie... i trzeba brać się do roboty :)

Burza nad Katowicami - z archiwum 2006rok © amiga


Starczy tego, na dzisiaj, jutro cd :)

The вторник

Wtorek, 26 lutego 2013 · Komentarze(10)
Tomasz Budzyński - Na niebie ciągły ruch


No to mamy wtorek..., poranek, chwilę po 6:00 galopem do sklepu, skleroza nie boli, miałem to załatwić wczoraj, ale cóż, jest powód by wcześniej ruszyć 4 litery. Przy okazji sprawdzam warunki, jest nieźle poza dość nieprzyjemnym wiatrem z północnego-wschodu.
Wychodzę wcześniej, tzn. wcześnie jak na mnie, jest 6:45 no może 6:47, ruszam, jakoś lekko mi się jedzie, chwila zastanowienia i wiem, to efekt wymiany opon na "letnie" a w zasadzie powrót do wariantu bardziej szosowego, z przodu Kenda SB8 z tyłu Schwalbe Rocket Ron. Różnica pomiędzy "zimówkami", a "letnimi" laćkami jest ogromna, jeszcze wczoraj miałem wrażenie, że prowadzę T.I.R.-a, dzisiaj przesiadłem się do Mercedesa. Zupełnie inny komfort jazdy, podjazdy nie stanowią dzisiaj żadnego problemu. Omijam szerokim łukiem kawałek terenu w Rudzie Śląskiej, wczoraj była tragedia gdy jechałem w wariancie terenowym, dzisiaj pewnie musiałbym prowadzić tam rower..., bez sensu...
Wymieniłem też łańcuch na drugi z serii, na tamtym zrobiłem dobre 300km, więc najwyższa pora na zmianę, usunąłem jeszcze jedno ogniwo, co prawda straciłem przy okazji możliwość jazdy z łańcuchem na ukos, ale, i tak nie jeżdżę, więc różnica żadna, mam wrażenie, że wszystko lepiej pracuje, chwilowo nie zauważyłem problemów ze spadającym łańcuchem. Czas to jednak zweryfikuje.

W pracy spoglądam na średnią i... jestem w szoku, spodziewałem się, że zmiana laćków da może 5% różnicy, a jest sporo więcej, gdzieś pomiędzy 15-20%...

Szczęść Boże, ul. Szczęść Boże w Gliwicach © amiga


Ps. Miłego dnia

Trochę się zasiedziałem

Poniedziałek, 25 lutego 2013 · Komentarze(0)
Ewa Demarczyk - Tomaszów


Powrót dość późno, ale co tam, warto było chwilę dłużej posiedzieć, popracować, zrobić kilka drobiazgów...
Wychodzę koło 17:00, zaczyna się ściemniać, jakoś mnie to nie dziwi, po prostu jak zwykle odpalam lampki i jadę, jednak średnio idzie mi kręcenie, W Zabrzu trafiam na grupki kibiców podążających na plac budowy zwany stadionem i przecinających mi drogę, sporo policji więc nie szaleję, nie przeginam, bo i po co... Z drugiej strony policja ma chyba zupełnie coś innego na głowie, niż rowerzystę pop....cego po drodze.
Ruda Śląska - kolejny przejazd po przekopanych fragmentach szos, a kawałek dalej wbijam się w ten niewielki fragment terenu i...o ile rano jakoś dało się tędy przejechać, pomimo tego, że śniegu i lodu było więcej, to tym razem jazda przez kilkucentymetrowe grząskie błoto, doprowadza mnie do szału, na liczniku 8km/h, ale więcej się nie da, paskudztwo, jutro chyba odpuszczę ten fragment, objadę go nieco inaczej... szkoda czasu i rowera.
W Katowicach też modyfikuję trasę, nie mam ochoty na jazdę przez park Zadole, rano było nieciekawie, teraz pewnie też, więc nieco inaczej przez całą długość śląskiej by kilka min później znaleźć się w ciepłym domu.

kościół św.Michała w Katowicach w Parku Kościuszki. (2007) rok © amiga

Das poniedziałek....

Poniedziałek, 25 lutego 2013 · Komentarze(17)
B.A.R. - Moje koło

Kawałek wystawiony na życzenie Franka 810

W końcu nieco cieplej, w końcu można normalnie wsiąść na rower i nie zmarznąć, nie walczyć z zaspami, śniegiem, z niedzielnymi kierowcami na drogach.
Pomimo lekko siąpiącego deszczu nie miałem żadnych problemów, aby pojechać do pracy na rowerze, minęło już sporo czasu od ostatniej mojej podróży dopracowej :)
Starczy tego obijania, czas brać się do roboty, tym bardziej, że sezon rajdów na orientację wkrótce się zaczyna, trzeba trochę popracować nad formą, która wyraźnie dołuje..., może nie ma tak źle jak w zeszłym roku, ale odczuwam "sen" zimowy.
Cóż..., trzeba, wiosna za pasem, tylko patrzeć jak zakwitną pierwsze kwiaty, jak zazielenią się łąki. Prognozy na najbliższe 2 tygodnie są co najmniej optymistyczne, z temperaturami w okolicach nawet 15 stopni :).... Hurra

Dzisiejsza trasa dość spokojna, ruch na drogach nieco wzmożony, ale nic dziwnego, ferie właśnie się skończyły, przy czym nie było, żadnych szaleństw, po prosty płynna jazda, bez wymuszeń, bez niebezpiecznych sytuacji, w Rudzie Śląskiej na kilku kawałkach trwają remonty dróg, rowerem da się to objechać po chodniku, samochody niestety czeka niezły slalom po dzielnicach, ale co mnie w końcu to... o...i :). W Gliwicach dla odmiany drogowcy wzięli się za wycinanki w asfalcie, cześć dróg rozpuściła się pod wpływem wody pośniegowej :).

Ogólnie bardzo przyjemnie rozpoczął się tydzień, oby był taki do końca...

Bowling - fotka wczorajsza © amiga


Jeszcze szczegół, skrócenie łańcucha o ogniwo pomogło napędowi, może nie jest idealnie, ale zdecydowanie lepiej niż było, więc wieczorem poleci chyba jeszcze jedno ognowo :)

Patrząc na prognozy to chyba pora zaopatrzyć rower w letnie laćki :), może jeszzce dzisiaj je przełożę?

Powrót do Katowic...

Poniedziałek, 18 lutego 2013 · Komentarze(10)
Koniec Świata - "Hotel Polonia"


Z firmy wychodzę z mocnym opóźnieniem, jest 17:20 - zaczyna się ściemniać..., cóż tak też się zdarza..., czasami :)

Na zewnątrz nieciekawie, drogi pokryte cieniutką warstewką śniegu, może nie jest ślisko, ale jadę ostrożniej, na drodze może być różnie, niekoniecznie ja muszę się wyglebić, wystarczy, że ktoś straci panowanie nad samochodem... .
Jednak o terenie nie ma mowy, straciłbym zbyt dużo cennego czasu, a muszę zahaczyć o qmpla w Panewnikach...

W zasadzie cała droga mija mi bez żadnych przygód, poza małym incydentem na Ligocie, gdy autobus 51 wyjeżdżając z pętli wymusza pierwszeństwo, ładując się kilka metrów przede mną, hamowanie pomogło, ale przez ułamek sekundy było ciepło... . Cóż w końcu jest większy...

W domu dzisiaj planuję kolejny raz przegląd napędu i pewnie skrócę łańcuch o ogniwo, jednak na test chwilę trzeba będzie poczekać, prognozy na jutro są mocno nieciekawe..., nie będę ryzykował.

Archiwalia - Park Kościuszki październik 2007 rok © amiga

do pracy...

Poniedziałek, 18 lutego 2013 · Komentarze(5)
Męskie Granie 2012 - Ognia! ( Katarzyna Nosowska & Marek Dyjak)


Spotkanie na Helence nieco się przeciągnęło..., do poniedziałku, za to mam nieco bliżej do pracy, jest jeszcze wariant, zapakowania rowera do samochodu, ale pogoda zachęca do porannego kręcenia, więc nie zostało nic jak tylko wsiąść na bike-a i pognać szosami do Gliwic..., ładuję się w główne drogi licząc na to że magia ferii działa dalej i samochodów nie będzie zbyt dużo..., mam rację, jedynie przeszkadzają światła, na tych kilku km jestem zmuszony zatrzymywać się przynajmniej kilka razy, chore rozwiązanie, przydałaby się jakaś rowerostrada, Zabrze-Helenka - Gliwice, ale to nie Germania, tego raczej się nie doczekamy..., a jeżeli już coś powstanie to okaże się, że rowerówka nie jest odporna na deszcz i rozpuści się przy pierwszym załamaniu pogody...

Bajka to czy nie Bajka? © amiga

Hanys....

Sobota, 16 lutego 2013 · Komentarze(13)
Hasiok - Hanys


Po nieudanej wizycie w serwisie, przyszła pora na mały przelot do Zabrza, wcześniej jeszcze chwilę spędzam nad przeglądem napędu, rzuca mi się w oczy dziwna praca łańcucha na tylnej przerzutce...., zakresy są ok, ale łańcuch przeskakuje pomiędzy niektórymi przełożeniami, chwila dłubania przy i jest dobrze, a przynajmniej nie widzę, żeby coś przeskakiwało...,

Ruszam po 15:00, chcę dojechać zanim się ściemni, dzień już wyraźnie się wydłużył, więc nie powinno to być problemu, pogoda też jest zachęcająca..., piękne czarne drogi więc zostanę przy szosach, teren odpada, tam jest nieciekawie.

Sam przelot nie był może rekordowy, ale po ostatnim op...u się i tak jest nieźle, czuję, że kondycja poleciała, ale przynajmniej nie mam zakwasów jak po ABS-ie :). Pewnie chwila minie zanim zacznę jeździć w tempie z jesieni..., ech... .

Poprawienie tylnej przerzutki, nie rozwiązało problemów ze spadaniem łańcucha, dzisiaj wieczorem skrócę go o ogniwo i sprawdzę czy może to być to... w końcu kaseta z tyłu jest wyraźnie mniejsza, a zostawiłem tyle samo ogniw co na poprzedniej (11-34) - 106 :)

Aniele Boży, stróżu mój.... © amiga

napędozagadka.... - szukając serwisu

Sobota, 16 lutego 2013 · Komentarze(8)
KNŻ - Bar la curva


No to mamy sobotę, wieczorem wypad rowerowy, za to z rana jeden punkt programu, zajęcie się spadającym łańcuchem...
Punkt pierwszy to umycie całego roweru, należało mu się po ostatnich spotkaniach z posolonym śniegiem....
Znoszę rower i jadę na poszukiwanie serwisu otwartego w taki piękny lutowy dzień... 3 najbliższe są zamknięte, dopiero na Ligocie na ul.Rolnej trafiam na otwarty sklep/serwis... chwila rozmowy i gość bierze rower, a ja idę do najbliższego sklepu, na małe zakupy...
Wracam po 20 min..., znowu rozmowa z serwisantem i... rozkłada ręce... mówi, że to niemożliwe... żadnych luzów, przerzutki są ok, korba również bez uszkodzeń, luzów..., na dokładkę napęd w zasadzie jest nowy... przejechał 60km + dzisiaj te kilak do serwisu i dalej problem się pojawia, najczęściej w chwili gdy trzeba ruszyć..., przelatuje jedno 2 ognia, czasami spada łańcuch z blatu na środkowy..., na dokładkę na zakrętach mam złudzenie że problem się nasila...., czeski film... serwisant wymiękł, ja również...

Po powrocie do domu przeglądam całą ramę, czy gdzieś nie widać pęknięcia ramy, może coś jest "zmęczone", może... Nic będziemy się najwyżej na tym bujać..., aż ktoś to wyczai..., paskudnie...

Skansen w Chorzowie.... 2008 rok - późna wiosna © amiga

Pratchett miał dzisiaj pecha....

Czwartek, 14 lutego 2013 · Komentarze(9)
Jean Michel Jarre - Téo & Téa


Jak się pojechało na rowerze do pracy, to trzeba i wrócić, zawsze co prawda mam alternatywę w postaci Kolei Śląskich, ale jak do tej pory nigdy nie zdecydowałem się z niej skorzystać na tej trasie, nawet gdy warunki były hardcorowe...
Zawsze najgorzej jest uczynić ten pierwszy krok z rana, po prostu ubrać się w rowerowe wdzianko... :) i znieść rower..., reszta to już tylko formalność :)

Powrót w dość przyzwoitych warunkach, drogi czarne, zero śniegu, delikatna odwilż, jak na środek zimy to prawie idealnie :)

Dzisiaj w 2 miejscach niestety musiałem na chwilę zsiąść z roweru, trwające wykopy w Bielszowicach i Pawłowie dość skutecznie uniemożliwiają normalną jazdę, a objazd przetestowałem z rana i mnie nie zachwycił, znacznie wydłuża drogę, nie dając nic w zamian... ech...

Będąc już w Katowicach mam wrażenie, że ferie się skończyły, masa samochodów, różnej maści i gabarytów..., każdy się gdzieś spieszy. Paskudny kawałek drogi mnie czekał, na szczęście nie jest on jakiś strasznie długi, a chwilę później , już w domu mogę odpocząć, czuję te przejechane dzisiaj 60km..., chyba pora skończyć się op...ć i zacząć normalny cykl dojazdów do pracy...

Dla zainteresowanych miłego wieczora walentynkowego... :)
Happy Valentine's Day © amiga


Wracając do Pratchetta to miał dzisiaj pecha, czas na czytanie z reguły mam w pociągu, jadąc rowerem jest to dość znacznie utrudnione, ale może wieczorem się za niego wezmę... ;), jak sprawdę przednią przerzutkę ;)

Revolutions...

Czwartek, 14 lutego 2013 · Komentarze(3)
Jean Michel Jarre - Revolutions (Concert For Tolerance )


Czwartek, tydzień przerwy w dojazdach dopracowych. Trzeba ruszyć cztery litery, tym bardziej że do przetestowania jest nowy napęd, nowe przełożenia...., zupełnie inna kaseta...
Pogoda nieciekawa, ale nie pada śnieg, temp. ciut poniżej 0, główne drogi czarne, za to na tych bocznych sporo lodu, trzeba uważać nieco bardziej niż zwykle, chociaż jeździłem już w cięższych warunkach...
Zastanawia mnie jeszcze minimalny ruch na drogach..., ale już po chwili wiem o co chodzi…., zaczęły się ferie i jest to odczuwalne.... . Na całej długości nikt nie chciał mnie rozjechać..., czy chociażby potrącić :)
Wrażenia z jazdy na nowych szpejach są takie: muszę się przyzwyczaić do tych przełożeń, jest inaczej..., do wyregulowania została przednia przerzutka i myślę, że łańcuch trzeba skrócić o jeszcze jedno może 2 ogniwa..., ale to już po powrocie...
W końcu też bez strachu, że łańcuch mi przeskoczy mogłem pchnąć pod górkę na stojaka...., frajda jak zawsze nieziemska :)

Wspomnieniowa lokomotywa sprzed ok 3 lat... © amiga


Miłego dnia Walentego :)

Walę tynki © memgenerator.pl