Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Pod górkę, Trening #2

Poniedziałek, 2 lipca 2012 · Komentarze(3)
Dżem-Chcę Ci coś opowiedzieć


Dzisiaj ok 14:00 dostałem potwierdzenie, jadę na Uphill na Śnieżkę, teraz pozostało się do tego przygotować. Jako, że "podjazdowiec" ze mnie żaden, więc pora wdrożyć plan, dzięki któremu wjadę, a nie wejdę na Śnieżkę. Wariant popracowy to droga poprzez Chudów, Bujaków, Mikołów, Zarzecze, Podlesie i Kostuchę. Na większości trasy mam sporo podjazdów, jedne łatwiejsze inne ciężkie i ciągnące się kilometrami, właśnie to mi jest potrzebne. Na dokładkę staram się jechać maksymalnie siłowo. Przez większość trasy z przodu króluje blat z tyłu różnie koronki najczęściej od 11-13, chociaż są chwile gdy muszę odpuścić, czuję kolana, czuję ból. Jednak jak teraz odpuszczę to na Śnieżce umrę. Przez jakiś czas odpuszczam sobie bieganie, bo po pierwsze staw biodrowy jeszcze się odzywa, a po drugie nie chcę się załatwić przed chwilą próby 12 sierpnia. Jadąc na rowerze nie powinienem się przeforsować.
Już Kostuchnie spotykam Darka (z którym wczoraj bujałem się po hałdzie), proponuje mi trasę na Lędziny, ale po ponad 40km podjazdów mam dość i jestem głodny, starczy na dzisiaj. Po pożegnaniu coś mnie jednak tknęło, przecież nie mogę skończyć trasy na 45km, do pięćdziesiątki już niedaleko, a może... zaliczyć jeszcze Murcki? W końcu to najwyżej położona dzielnica Katowic, na dokładkę z każdej strony są górki i czeka fajny podjazd od strony dworca PKP w Murckach :)
Po krótkim zastanowieniu zaliczyłem, i Murcki, i Giszowiec, i kilka wąskich ścieżek w Ochojeckim lesie. Pięknie było. Jutro myślę, że będzie powtórka.

Zamek w Chudowie © amiga

Wóz w Bujakowie © amiga

A pod wozem... © amiga

Patrząc od spodu © amiga

Widoki z jednej z górek na zarzeczu © amiga

Staw Barbara © amiga

lesnie ścieżki wąskie © amiga

Industriada i powrót do domu

Sobota, 30 czerwca 2012 · Komentarze(7)
Skaldowie Hymn kolejarzy wąskotorowych


Po imprezowym piątku i deklaracji odnośnie Uphillu na Śnieżkę, dzisiaj od rana czekała nas wycieczka po okolicy, w końcu jest Industriada, trzeba z tego skorzystać. Plan niestety nieco się zmienił, jednak najważniejszy punkt programu pozostał, Bytom Karb - stacja wąskotorówki. Oczywiście nie mogło się obyć bez jazdy rowerem więc zabieramy nasze rumaki i w drogę. Jedziemy w 5-cio osobowym składzie Darek, Anetka, Wiktor, Igorek i oczywiście Ja. Trochę kluczymy po Bytomiu, informacje na stronie nie były zbyt precyzyjne, ale w końcu docieramy na miejsce.

Wjazd pociągu na stację © amiga


Nie dość, że mamy okazję pooglądać lokomotywy, wagony, w zasadzie całą infrastrukturę kolejową, to na dokładkę możemy zobaczyć proces powstawania murali.

Powstające Murale © amiga


Lokomotywa © amiga


Stoi na stacji... © amiga


Postanawiamy pojechać kawałek pociągiem, tzn. dojechać do Tarnowskich Gór, pakujemy rowery do specjalnie przeznaczonego na nie wagonu i zostawiamy je pod okiem czujnego kolejarza, a sami udajemy się do wagonów dla podróżnych.

Rowery odpoczywają w specjalnie przygotowanym wagonie © amiga


Chyba jest trochę cieplo © amiga


Jak to na kolei bywa, pociąg się zepsuł i musimy chwilę poczekać, chwila lekko się przeciąga i po 90 minutach w końcu ruszamy.

Pora odjazdu © amiga


Pociąg się nie spieszy, mamy okazję podziwiać piękne widoki, czasami po twarzach chłoszczą nas gałęzie, ale i tak jest fajnie. Mijani ludzie pozdrawiają, nas kiwają, machają, a niektórzy próbują nam chwilę towarzyszyć jadąc wzdłuż torów.

Niektórzy towarzyszą nam rowerowo © amiga


A inni nas wyprzedzają © amiga


Jedzie pociąg... © amiga


Bo ja jestem proszę pana na zakręcie © amiga


Gdzieś tam w dali zauważam ławeczkę, popisaną czerwoną farbą, jest dość daleko, więc szanse na wykonanie dobrej foty są znikome. Jednak coś się udaje, przyglądając się pismu mam wrażenie, że już gdzieś to widziałem, jak będzie okazja to trzeba będzie się temu przyjrzeć z bliska. Wydaje mi się, że autorem tych sentencji musi być ten sam człowiek który opisuje Mury w pobliżu Miechowic.
Mój opis, Opis Darka.


Ławeczka - napisy jakby znajome © amiga


Uratowani jesteśmy! Bocian! Patrz! Bocian! © amiga


DSD widziana z wąskotorówki © amiga


W końcu wysiadamy z wąskotorówki i jedziemy jak ludzie dalej na rowerach, jest to niezła odmiana po długim staniu w kolejowym wagoniku. Żar lejący się z nieba wykańcza nas coraz bardziej. Szczęśliwie jedziemy głównie lasami w cieniu, jest nieco chłodniej, nieco przyjemniej, chwilami mamy ochotę trochę się podkręcić tempo z Wiktorem i Igorem, dajemy wszystko z siebie i... zaczynamy wyglądać coraz profesjonalniej, spore ilości "charakteru" odpadają z nas i rowerów po wysuszeniu ;), bądź przekroczeniu grubości 1cm :)

Igorek dał dzisiaj z siebie wszystko © amiga


Chwila odpoczynku © amiga


Po dojeździe na Helenkę muszę się pożegnać i jak najszybciej udać do domu. Miałem być max o 15:00 a jest już 16:00. Przydałaby się maszyna czasu, niestety ze sobą mam tylko rower, jedyne co mi pozostało po podziękować za rewelacyjny weekend i pognać do Katowic.

White Snow

Piątek, 29 czerwca 2012 · Komentarze(4)
Led Zeppelin immigrant Song Shrek III


Na dole wpisu cały Immigtant Song do posłuchania, przypomnienia.

Powrót z pracy zapowiadał się niewinnie, żadnych wyczynów, spokojna jazda, przyzwyczajanie się do geometrii Manfreda i tej niesamowicie szerokiej kierownicy. Sama trasa nie nastręczyła żadnych problemów, ot taki kawałek rowerówki do przejechania z Gliwic do Zabrza gdzie umówiłem się z Darkiem. Na miejscu spotkanie z jego wspaniałą rodziną i znajomymi. Kilka małych drinków i... decyzja jedziemy na "Diallo UpHill Race Śnieżka" w tym roku. Przyznam się, że dalej mam wątpliwości co do tej decyzji (co prawda już rok temu wyraziłem chęć zmierzenia się z tym wyzwaniem), czy dam radę, czy sobie poradzę, wiem jedno, jak powiedziało się A to teraz trzeba powiedzieć B. Jadę na 100%, mam miesiąc na przygotowanie się, będzie ciężko, rower musi przejść kilka zmian związanych z podjazdami, a w ciągu miesiąca muszę kilka razy zmierzyć się z kolejnymi podjazdami w Beskidach i okolicy, wydłużyć trasę do domu - wariant Mikołowski będzie optymalny. Siłownia i basen czekają.

Piękne okolice Helenki © amiga



Led Zeppelin - Immigrant Song (Live Video)

You are a beautiful, beautiful butterfly.

Piątek, 29 czerwca 2012 · Komentarze(4)
What a wonderful world - LOUIS ARMSTRONG


Pobudka o 4:30. Wstaję lekko nieprzytomny, przede mną trochę zajęć przy rowerze, wczoraj zdążyłem tylko założyć nowe opony Kenda Small Block Eight i przesmarować łańcuch oraz przerzutki. Na dzisiaj zostało zainstalowanie licznika, lampek, torby z narzędziami, wyregulowanie kierownicy i siodełka oraz kilku innych drobiazgów. W sumie na przygotowaniach schodzi grubo ponad godzina, później jeszcze śniadanie i pozbieranie gratów do pracy i w drogę.
Nie mogę jednak jechać zwykła trasą, muszę się nacieszyć "moim skarbem", wybieram teren, początkowo Starganiec, później lasami odbijam w kierunku Halemby, tam zielonym szlakiem w kierunku Zabrza Makoszowy, chwila niebieskim Zabskim szlakiem i w końcu hałda w Sośnicy.
Pogoda fantastyczna, poranek piękny, chce się żyć, jeździć, dzisiaj Świat to za mało :). Gdyby nie konieczność dojazdu do pracy to pewnie pojechałbym gdziekolwiek tylko się da.

Starganiec o poranku © amiga


You are a beautiful, beautiful butterfly. © amiga


Konik, z drzewa koń na biegunach © amiga


Teren z rana jak śmietana © amiga


Jak tu pięknie © amiga


Mój piekny Śląsk © amiga


Jedno z najdziwnieszych miejsc, lubię je © amiga


Mój skarb o poranku © amiga


Rower ze słońcem w koronie © amiga


*Tytuł to cytat z filmu "Aliens IV"

Zobaczyć dawno niewidzianego przyjaciela

Czwartek, 28 czerwca 2012 · Komentarze(1)
Goran Bregović & Krzysztof Krawczyk - Mój Przyjacielu


Wracając czułem się jak dziecko przed wigilią oczekujące na prezent, ten dreszczyk, ta przeciągająca się chwila, dawno tego nie czułem. Chyba po raz pierwszy w tą stronę dałem z siebie wszystko na co było mnie stać. Tętno krążyło w okolicach 170 czasami przekraczając 200, nie miało to znaczenia, po prostu musiałem go zobaczyć, mojego przyjaciela, którego nie widziałem 6 tygodni. Nie miało znaczenia co jest po drodze, asfalt, teren, góra, dolinka, błoto, kałuża, kamienie. Nie miało znaczenia czy rozwalę Dziadunia na ostatniej prostej, czy się wyp...ę czy nie.
Rowerek jest jakieś 400m ode mnie u siostry, teraz szybko się przebrać coś zjeść i zap...am go zobaczyć.

Foty w następnym wpisie :)

Oczekiwanie

Czwartek, 28 czerwca 2012 · Komentarze(5)
Northern Kings - I Should Be So Lucky


Poranek mokry, ale już nie pada. Zastanawiam się jaką wybrac drogę, może jednak szosą ? O nie... wolę las, jest spokojniej, ale też pewnie błotniśnie.
Nie mylę się, chociaż... bywało gorzej. Na drogach jakieś szaleństwo, chyba cały Śląsk postanowił dzisiaj jechać samochodem. W panewnikach jakiś baran mija mnie na papier, sytuacja powtarza się w Gliwicach, wyprzedanie na zakręcie na podwójcej ciągłej to dzisiaj norma. Zdaje się, że niektórm deszcz wypłukał restki rozumu.
Liczę na to, że wieczorem będzie dużo spokojniej i niektórym rozum jednak wróci.

Fot dzisiaj nie robiłem, szykuję się na wieczorną sesję rowerka, KTM już w drodze, powinien dzisiaj dotrzeć, pewnie pojadę go przewietrzyć, sprawdzić jak się spisuje, co niedomaga, co należy poprawić, w końcu też jak człowiek pojadę w SPD-kach po 6 długich tygodniach. A miało być szybciutko, jak zapewniał serwis.

Dzisiaj w drodze odpaliłem 2 płyty Northern Kings, to w zasadzie same Covery w nowej aranżacji, wykonaniu, dziwnie się tego słucha, taki dość mroczny klimat. Większośc tekstów znam sprzed wielu lat i chyba głównie dlatego spodobało mi się to. Miłego słuchania i polecam resztę płyt tej kapeli, warto zobaczyć co można wyciągnąć z tak oklepanych tekstów.

Poranek na hałdzie

Środa, 27 czerwca 2012 · Komentarze(0)
KSU - Za mgłą


Poranek chłodny, wietrzny, wiatr chyba z zachodu więc jedzie się ciężko, ale przyjemnie, po wymianie opony i regulacji hamulcy wybieram trasę przez hałdę w Sośnicy, muszę mieć chociaż jedną górkę, a "Patrząc z góry wokoło, Świat wydaje się lepszy..."

Ps. Dzisiaj żadnej awarii, żadnych urwanych szprych, rozciętych opon itd...

Poranny widok z hałdy © amiga


I pięknie jest... © amiga


Kolejny zjazd idealny do pogadania © amiga

Poprzez Chudów i Mikołów do domu

Środa, 27 czerwca 2012 · Komentarze(3)
Machinae Supremacy - Player One


Kolejny piękny dzień, kolejny wyjazd z pracy, jako że nic się nie sp...o to pojechałem mocno okrężną trasą do domu. Początek standardowy - tzn hałda w Sośnicy, później odbiłem przez Piaskową w kierunku Chudowa, dalej na Mikołów i poprzez Podlesie i Kostuchnę do domu. Niby nic wielkiego, ledwie 20 km więcej niż normalnie, ale trasa została wybrana głównie ze względu na podjazdy potrafiące ciągnąć się przez 1-2km. Niektóre podjazdy dawały popalić, ale po każdym był na szczęście zjazd na którym można było chwilę odpocząć. Wszystko po to aby przygotować się do sezonu w Beskidach. Najwyższa pora :)

Inkarnacja Zygfryda już wysłana, dostałem potwierdzenie, że jest w drodze do Katowic. Jutro powinien dotrzeć, jutro będzie objazd okolicy, już się cieszę.

Chudów wieczorem © amiga


Rynek w Mikołowie © amiga


Młoda bikerka © amiga


Fontanna radości ;P © amiga




Ślad jest na moim profilu Endomondo, nie będę ich wklejał już na bloga, strasznie później żre to zasoby komputera, Opera potrzebuje ok 1GB pamięci do załadowania wpisów z czerwca ;P

Awaryjnie

Wtorek, 26 czerwca 2012 · Komentarze(9)
Hasiok - Heja Hołda


Kolejny dzień kolejny wyjazd do pracy. Coś się jednak złego dzieje z rowerkiem, już wczoraj na ostatnim kawałku po asfalcie czułem lekkie bicie na kole, ale jak to zwykle bywa, zapomniałem o tym. Dzisiaj w drodze do pracy znowu je wyczułem, wydawało mi się, że dojadę do Gliwic, a później się sprawdzi. Wybieram trasę przez Kończyce, niestety na ok 19km przejeżdżając przez węzeł A4 tylnie koło się blokuje. Krótkie oględziny i znajduję przyczynę, zerwane 4 szprychy, o dalszej jeździe nie ma mowy. Prowadzę rower przez część drogi (5km), idąc obok niego, co jakiś czas próbuję biec, jednak źle się biega z obciążeniem na plecach i rowerem w jednej ręce. Czuję, że dotarcie do Gliwic, do pracy zajmie mi grubo ponad godzinę, w końcu dzwonię po wóz techniczny umawiamy się przy lasku Makoszowskim przy granicy Zabrza i Gliwic. Za godzinę otwierają serwisy trzeba będzie zanieść koło ;( Fot już nie robiłem, a może jeszcze zrobię ?

popracowo, awaryjnie na skróty

Wtorek, 26 czerwca 2012 · Komentarze(9)
Cela nr 3 - Miasto


Tak sobie jakoś dzisiaj przypomniałem o tej kapeli. Dawno ich nie słyszałem, a wieki temu mój kuzyn w niej grał :)

Wieczorową porą na szlaku © amiga


Wracając do dzisiejszego dnia, to poranna awaria miała swoje dalsze konsekwencje:
Dziadunio Story
Koło Dziadunia oddane do serwisu w Gliwicach na ul.Mitręgi. Rano umawiałem się z serwisantem, że o 16:00 odbieram je naprawione. Profilaktycznie dzwonię o 15:15 jak im idzie i czy już mogę po nie iść. Dowiaduję się, że serwisant jest u dentysty, powinien być lada chwila, ale może lepiej bym odebrał koło później, tak o 18:00 a najlepiej jutro... qrwa. Krótka wymiana zdań, już nie taka miła i mam zadzwonić za godzinę, jak nie będzie zrobione to będzie o tym głośno w TV.
A tak na poważnie to ostatni raz tam cokolwiek kupuję i serwisuję. Mam głęboko w poważaniu taki serwis.

Rower jest sprawny dopiero o 18:00 (wymienione w sumie 7 szprych) wcześniej 2 wycieczki do w/w serwisu, pierwszy po koło a drugi po zacisk który baran serwisant wyciągnął i zachował dla siebie. Na dokładkę gdy byłem już w drodze powrotnej do domu czułem dalej lekkie bicie na tylnym kole, coś jest jeszcze nie tak. Zatrzymuję się szybkie oględziny i... okazuje się że obręcz przecięła częściowo oponę, na dokładkę przez to poranne bicie koła poprzestawiały się ustawienia klocków hamulcowych i teraz haczą o oponę. Cześć problemów usunąłem na miejscu, opona niestety do wymiany, na szczęście w domu leżą 2 komplety nowiutkich opon ;), teraz będą jak znalazł.


KTM Story
10:00
Dzwonię do Bikershop-u w Krakowie (dystrybutor KTM-a), rozmowa z gościem który prowadzi moją sprawę, zapewnia mnie, że rower z nową ramą będzie w przyszłym tygodniu na 100%, chwila rozmowy, ustalamy nawet kolor ramy itp.

13:00
Dzwoni do mnie serwis z Warszawy (tam gdzie kupiłem rower) z informacją że rama jest już na miejscu w barwach czarno-czerwonych, jeszcze dzisiaj składają rower, a jutro z rana wysyłka do Katowic. Pojutrze więc powinienem go mieć na stanie.
W końcu jakaś pozytywna wiadomość, ale też pewne zaskoczenie. Wygląda na to, że dystrybutor nie wie co robi serwis w Warszawie i KTM w Austrii.

21:00 Dostałem potwierdzenie z serwisu z Warszawy, że rower jest już poskładany i gotowy do wysyłki :)