Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

przez Starganiec

Wtorek, 7 maja 2013 · Komentarze(14)
Yaro - "Rowery Dwa"


Powrót do domu po 17:00. Prognozy sobie, a pogoda sobie :) tym razem jest nieźle, prognozy wskazywały na burze. Fakt nieco wcześniej delikatnie pokropiło lecz to nie to co było zapowiadane jedynie... wiał paskudny wiatr z północnego wschodu. Zastanawiam się którędy jechać, trochę obawiam się mimo wszystko trafienia na burzę w lesie, kilka razy to przeżyłem i jakoś niespieszno mi do kolejnej takiej przygody. Omijam więc hałdę w Sośnicy, jadę szosami, jednak za wiaduktem pomiędzy Gliwicami a Zabrzem zjeżdżam do lasu. Kawałek obok kopalni Makoszowy i ponownie teren :), ponownie las. Tutaj wiatr nie dokucza. Jedzie się przyjemnie. Na Halembie chwila zastanowienia, rozpogodziło się, chyba nie będzie padać, jadę na Starganiec, a później się zobaczy. Nawet jeżeli coś zacznie się dziać to jestem max 30 min od domu. Staję nad stawem, rozsiadam się, spijam wodę z bidonu. W sumie siedzę w tym miejscu chyba 30 min. W końcu jednak zbieram się i jadę, tym razem już do Ochojca. Jest jeszcze kilka drobiazgów do zrobienia.

Starganiec wieczorem © amiga


Chwila na odpoczynek :) © amiga


I jeszcze jeden szczegół. Testuję/porównuję liczniki i mam wrażenie, że Sigma coś namieszała w tych nowych, pewnie delikatnie został zmodyfikowany algorytm określający prędkości, tylko po co?

Dla porównania

Sigma 1609
Dystans: 37.26
Czas: 1:34:07
Średnia prędkość: 23.76
Prędkość maksymalna: 42.08

Sigma 14.12
Dystans: 37.26
Czas: 1:34:10
Średnia prędkość: 23.74
Prędkość maksymalna: 42.32

Parametry obwodu koła są identyczne, magnesiki są co prawda 2 ale na tej samej szprysze, obok siebie, czujniki jeden nad drugim. Więc wartości powinny być dokładnie takie same. Niby odległość jest ta sama ale... co z resztą? Fakt, że różnice są pomijalne, ale są...

do pracy, po terenie, zupełnie bez chęci

Poniedziałek, 6 maja 2013 · Komentarze(0)
Alter Bridge - Open Your Eyes


Zaczynam w końcu odrabiać zaległe wpisy :)
Poniedziałek, ciężki poranek po weekendzie, po Rudawskiej Wyrypie i niedzielnej komunii. Totalnie nie miałem ochoty na jazdę na rowerze. Tyle, że cokolwiek innego raczej nie wchodziło w rachubę. Więc wsiadłem na rower i ruszyłem do pracy, kolejny raz po terenie. Bez większych przygód, tyle, że czuję, że coś jest nie tak z tylną zmieniarką.
Już w Gliwicach oddaję rower do serwisu, nie mam czasu się tym zająć, okazuje się, że poprzednio serwisant chciał zabezpieczyć linki przed "syfem" i zrobił to tak inteligentnie, że gdy cokolwiek dostało się do środka zapychało pancerze w efekcie blokując linkę.
Zaczynam myśleć o jakiś linkach Gore Ride-On. Drogie jak diabli, ale wytrzymałe i odporne na syf. Przy okazji wizyty w serwisie wzbogaciłem się o kolejny licznik, tym razem Sigma 14.12. Zależało mi na pomiarze wysokości, jakoś nie dowierzam GPS-owi, a będzie on świetnym uzupełnieniem dla Sigmy 1609.
Niespodzianka przy wyjeździe w kieruku na Starą Kuźnię © amiga

do domu, pod wiatr, po terenie i znowu bez chęci....

Poniedziałek, 6 maja 2013 · Komentarze(0)
Drowning Pool - Step Up


Zmęczenie weekendem daje się dalej we znaki, na dokładkę wieje silny wiatr od wschodu, masakra. Szybko uciekam w teren, w lesie już jest dobrze, jadę przez hałdę w Sośnicy, chcę potestować nowy licznik. W kilku miejscach zaskakuje mnie, że wartość podjazdów rośnie w takim tempie, fakt, że czuje się podjazd, ale nie przypuszczałbym, że jest go aż tyle... Zmieniarka po serwisie działa prawie idealnie, reszta to już powoli efekt zużycia napędu, wyciągnięcia łańcucha, cóż wszystko powoli się zużywa. Pewnie pojeżdżę na tym jeszcze miesiąc może dwa, ale nie wróże mu jakiejś dłuższej kariery :), jednego jestem pewien, już nie wrócę do kaset MTB, nie ma po co, te szosowe są idealne. Może nie podjadę ścianki z nachyleniem 40%, ale pewnie i na 34 też bym tego nie zrobił..., zaczynam się rozglądać za czymś ciekawym. Pewnie zdecyduję się na Shimano HG50-9 11-25 SORA TIAGRA, ale czas to pokaże..., może jeszcze mi się to zmieni?

Bunkier w lasach panewnickich © amiga

kolejny dzień po terenie

Wtorek, 30 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
Karl Jenkins - Adiemus



Walki z terenem cd... jadę podobnie jak wczoraj, sporo w terenie, na koniec hałda w Sośnicy, sprawdzam czy policja zabrała samochód. Śladu po nim nie ma, na dokładkę chyba się przydali i przy wygładzili część kolein :), może będę ich częściej tutaj zapraszał?

Na przód założyłem dzisiaj nowiutkiego Maxxsa Tomahawk-a 1.95 w miejsce mocno już zmęczonego Crossmarka... (ponad 7000km na tyle + może 1000 na przodzie) Ogólnie wrażenia dość pozytywne, poza może małym szczegółem, opona dość wysoko unosi kamyki z podłoża, które uderzają o ramę w efekcie dając dość nieprzyjemny odgłos..., wrażenie było takie jakby coś pękało, ale już się przyzwyczaiłem.

Ucho od śledzia ? © amiga

Wieczorne dymanie pod wiatr

Wtorek, 30 kwietnia 2013 · Komentarze(4)
TSA - 51

/2409074

Minęła 17:00, późno, na dokładkę widzę, że pogoda na zewnątrz mocno się zmieniła, niebo zaciągnęło się chmurami, słońce ledwo przez nie prześwituje, wieje silny wiatr z południowego-wschodu. Najgorszy możliwy kierunek, silne podmuchy od czasu do czasu chwieją rowerem. Jednak nie pada, tzn. jeszcze nie pada. Ruszam, kieruję się na boczne drogi, ścieżki, do lasu, przez hałdę w Sośnicy. Na ścieżkach pustka, nie ma żywego ducha, jestem sam. Mijam kolejne miejscowości, kolejne ścieżki, w końcu wyjeżdżam w Halembie, tam na hałdzie chwila odpoczynku , rozsiadam się wygodnie, strzelam kilka fotek.
Nie chce mi się kręcić, nie chce mi się jechać, jakiś taki dzień, dopadło mnie chyba jakieś zmęczenie, a może to stres przed weekendowym wyjazdem?

Widok na Halembę © amiga

do pracy

Poniedziałek, 29 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
Phil Collins - "In The Air Tonight" / Live and loose in Paris /


Poniedziałkowy poranek, pora pozbierać się do pracy, tyle, że się nie chce po weekendzie, po rajdzie.
Udaje mi się jednak pozbierać, ruszam, droga po lasach, unikam głównych dróg, mam ochotę na lasy, tym bardziej, że w końcu wszystko zaczęło się zielenić, zaczyna kwitnąć. Rewelacja.

W Gliwicach przejazd przez hałdę. Podjazd bez większych problemów, pomimo tego, że na plecach dzisiaj nieco większy plecak. Już z częścią gratów na kolejny RNO.

Już w firmie widzę, że nie będzie lekko, sporo pracy, wydaje mi się, że skończę wszystko dzisiaj, jednak dzień pokazuje jak bardzo się mylę.

Poranek na hałdzie © amiga

Stała pod hałdą...

Poniedziałek, 29 kwietnia 2013 · Komentarze(10)
Sting - Englishman In New York


Powrót z pracy po 17:00, od pewnej chwili było pewne, że posiedzę nieco dłużej. Przed wyjazdem przepakowuję plecak, zostawiam graty na Rudawską Wyrypę, zabieram rzeczy z BikeOrientu + kilka drobiazgów które się przeleżały w szafce. W sumie na plecach ląduje ładne kilka kg.
Na zewnątrz jest ciepło, temperatura w okolicach 20 stopni. Jadę ponownie przez hałdę w Sośnicy. zaczynam już zjeżdżać gdy zauważam zaparkowane w bocznej ścieżce Mitsubishi Space Star na zabrzańskich blatach. Już rano zwróciło moją uwagę, tyle, że zignorowałem to, czasami pracownicy zostawiają w okolicy swoje samochody, a sami przewracają hałdę do góry nogami. Jednak po 10 godzinach tej fury nie powinno już być. Podjeżdżam do samochodu, jest otwarty, dziwne, na przednim siedzeniu leżą kluczyki... . Wyciągam tel. i dzwonię na 112. Chwila rozmowy z dyspozytorem, próbuję mu wytłumaczyć jak dojechać na hałdę od strony Zabrza..., w końcu proponuję, że poczekam na policję w okolicach kościoła w Makoszowach i poprowadzę ich w kierunku znaleziska.

Staję pod kościołem, obok jest sklep, zakładam, że policja nie przyjedzie w 5 min, więc wchodzę do środka, szybkie zakupy, coś na ząb + napój, rozsiadam się.
Mija 20 min, podjeżdża policyjny bus. Chwila rozmowy i pakuję się wraz z rowerem do środka, prowadzę ich moją ścieżką przez hałdę. Dojeżdżamy do podnóża, dalej nie jadą, szkoda auta. Prowadzę ich jeszcze 150m i wskazuję samochód. Szybko okazuje się, że został wczoraj skradziony. Mija kolejne kilkadziesiąt minut, jest czas aby porozmawiać z ekipą. Wszystko to młodzi chłopcy w wieku ok do 30 lat. 2 dni temu wrócili ze szkolenia w Katowicach-Piotrowicach - jakieś 2 km od mojego domu :)
Gdy z grubsza wszystko ustalone, zostawiam im namiary na siebie i jadę po raz kolejny z hałdy :)
Już bez kombinowania jadę najkrótszą trasą z tego miejsca, 0 przygód, na dzisiaj chyba starczy :)

Za oknami wiosna © amiga


kici kici... © amiga

powrót do domu po BikeOriencie

Niedziela, 28 kwietnia 2013 · Komentarze(10)
Lady Pank - "Zawsze tam gdzie ty"


Po BikeOriencie w końcu przyszła pora na powrót z Helenki do domu. Pakuję się, wsiadam na rower i jadę. Coś nienajlepiej się czuję, od rana łzawi mi lewe oko, czuję jakby coś w nim było, jakiś paproch, być może przywieziony z wczorajszego rajdu. Nic... do domu dojechać trzeba, wybieram szosy, powinno być nieco szybciej, w niedzielę ruch jest minimalny, więc sama jazda jest dość przyjemna, chociaż pogoda nijaka, chłodno, mokro.
Zatrzymuję się na Wirku, już jakiś czas temu moją uwagę zwrócił wrak na poboczu (w zasadzie to chyba jakiś prywatny teren, ale nieogrodzony), rozkłada się tutaj już dobre kilka lat. Trzeba go obfocić, bo jeszcze kilka miesięcy i może po nim zostać tylko rudy ślad na ziemi.

Kilkanaście minut później ruszam dalej, docieram, teraz trochę przygotować do pracy, uzupełnienie wpisów na blogu i można odpocząć.

Zwrócił moją uwagę.... © amiga


rozpada się w Rudze Ślaskiej jakiś kolometr od dworca na wirku © amiga


kiedyś był kochany... © amiga


resztki tablicy © amiga

w końcu ją znalazłem

Piątek, 26 kwietnia 2013 · Komentarze(5)
HAPPYSAD - Taka historia


Piatek :), na starcie niesamowicie przyjemnie, ciepło, zbieram graty, dzisiaj w plecaku nieco więcej niż zwykle...

Ruszam, kawałek szosą i w Panewnikach wjeżdżam an ulubioną ścieżkę leśną :), cisza spokój tylko te ptaki.... :)

Rowerek chodzi praktycznie idealnie, pewnie za jakiś czas trzeba będzie go doregulować, jak rozciągną się linki itd..., ciekawi mnie też wytrzymałość suportu i łożysk maszynowych. Mam nadzieję, że poprzednia wpadka okaże się wyjątkiem, a nie regułą.

Nie spieszy mi się, dzisiaj wariant odpoczynkowy, nie chcę przegiąć, jutro czeka mnie przeprawa pod Łodzią..., a przy okazji fajnie jest się zatrzymać w parku w Zabrzu :) i chwilę pofocić

No to doczekałem się wiosny © amiga


Pierwszy wypatrzony.... © amiga


Miłego dnia :)

błądząc po Zabrzu

Piątek, 26 kwietnia 2013 · Komentarze(2)
Roger Waters & Sinead O'Connor - Mother


Z pracy wychodzę nieco po 16:00, tyle, że dzisiaj powrót w wersji skróconej, jutro wypad na BikeOrient do Łodzi, wyjazd wcześnie rano. Aby nie kombinować najlepszym rozwiązaniem jest małe spotkanie before party u Darka. Planuję przejazd ul. leśną. Jednak pomimo tego, że jechałem tędy już wielokrotnie udaje mi się źle skręcić, za to w chwili gdy uświadamiam sobie mój błąd, dochodzę do wniosku, że co mi tam, pojadę inaczej, najwyżej zwiedzę więcej ;)
Tak też się dzieje, kluczę po Mikulczycach by w końcu pojechać kawałek za autobusem, który wyprowadza mnie w miejsce które znam i wiem gdzie jestem :) Dalsza trasa to już czysta przyjemność, za to kilka km więcej dołożone.

Ognisko wyciągnięte z archiwum © amiga