Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

jak rower czysty to trzeba szosami...

Czwartek, 16 maja 2013 · Komentarze(17)
Marek Jackowski - Oprócz Błękitnego Nieba



Poranek, nie chce mi się wstać, chociaż za oknem świeci słońce, jest ciepło, termometr pokazuje coś w okolicach 15 stopni.

Wczoraj walka z rowerem, skoro serwisy nie mogą sobie poradzić z tylną przerzutką, to pora abym ja się za to zabrał i poszukał problemu. Zacząłem od linek, są ok poprawny naciąg, manetki chodzą bez problemu. Kombinowałem czy coś się nie dzieje ze sprężyną, ale to nie ona. Po ponad godzinie dłubania stwierdziłem, że wymienię jednak kasetę i łańcuch. Może to to....? Po wymianie dalej taki sam efekt, kombinuję dalej i.... w końcu zaczynam skracać jeszcze bardziej łańcuch. Były chyba 104 ogniwa poleciały kolejne 2 i wszystko zaczęło pracować bezbłędnie... Fakt, że na blacie nie wrzucę z tyłu 2 ostatnich zębatek, bo albo zerwę łańcuch, albo uszkodzę przerzutkę, albo urwę hak, ale jazda na krzyż nie jest w moim repertuarze, więc wiele to nie zmieni.
Przyczyna problemów może być jeszcze jedna, serwisy mogą się nie spotykać z wariatem jeżdżącym góralem na szosowych kasetach.
Tym razem na tyle ląduje Shimano Sora CS HG50 11-25 z łańcuchami CN-HG73.

Dzisiaj więc z rana była okazja sprawdzić to co namieszałem i jestem prawie zadowolony, prawie, bo pewnie na baryłce delikatnie będę musiał doregulować, ale to wszystko :)
Za to na trasie zatrzymuję się w Kochłowicach w zasadzie na odcinku pomiędzy centrum Kochłowic, a drogą wylotową na Panewniki. Jakiś tydzień temu jadąc na Dymno zauważyłem prace nad DDR, pięknie pomalowane pasy, na szczęście na tym się nie skończyło, wszystkie studzienki są już poprawione, a na dokładkę instalowane odblaski na granicy drogi i DDR :) oby więcej takich dróg rwerowych... może się z nimi przeproszę?

Nowa piękna rowerówka pomiędzy Kochłowicami a Katowicami © amiga


Już kilka razy chciałem mu zrobić fotę, tym razem była ku temu większa okazja

Krzyż przydrożny w Kochłowicach © amiga


Opis znaleziony w necie:
Krzyż murowany przy ulicy J.Piłsudskiego obok wiaduktu autostrady A4. Ufundowany w roku 1898 przez parafian kochłowickich z inspiracji ks.Ludwika Tunkla.W latach 2003/2004 poddany gruntownej renowacji i w roku 2005 posadowiony na nowym miejscu - dawne miejsce jego lokalizacji zostało zajete przez autostradę.

Do pracy o poranku :)

Środa, 15 maja 2013 · Komentarze(7)
Ben Howard - Cloud Nine


Poranek :), wdziewam nowe butki (northwave zostają w domu, są idealne na przepierduchę typu dymno, góry, itp, ale potrzebowałem czegoś lżejszego na co dzień) i ruszam. Początkowo zastanawiam się czy nie obiję ryja bo założyłem bloki niby nie do tych pedałów SM-SH52. Są nieco szersze, ale o dziwo działają rewelacyjnie, mam wrażenie, że są ciaśniejsze i lepiej dopasowane. :)

Droga po terenie, więc raczej standardzik ostatnio, pięknie było, ciepło, może na starcie jest 10 stopni, ale jakoś mnie to nie przeszkadza :). W lesie za to sporo błota, w ciągu 2 dni Manfred znowu nabrał kilka kg charakteru :) dzisiaj czeka go mycie

Po pierwszej jeździe - buty z zębami © amiga


Butki.... - tym razem inny fason - mniej terenowe © amiga


Staw w okolicy Zabrza Kończyc © amiga

po pracy...

Środa, 15 maja 2013 · Komentarze(2)
Franek kimono - king bruce lee karate mistrz


Wyjazd popracowy, nie chce mi się, czuję zmęczenie, jednak wyjścia nie ma, ubieram się, wsiadam na rower i w drogę, czuję, że wieje silny wiatr z południowego wschodu, czemu dzisiaj, czemu teraz, nie mógłby powiać za kilka dni...
Początkowo po szosach, ale aby tradycji stało się zadość wjeżdżam do Lasku Makoszowskiego, powiewy już nie takie silne, ale dalej nie mam ochoty kręcić, co się dzieje?
Jadę najkrótszą trasą, przez las, przez Halembę, na chwilę zatrzymuję się przy piekarni, kupuję kolę, wypiję ją na hałdzie kilometr dalej.
Rozsiadam się, jest ciepło, jest miło, jestem tutaj dobre 40 min. W końcu wsiadam na rower i ruszam, ale jest jeszcze gorzej. Zupełny brak chęci, niemniej podjazdy nie sprawiają mi problemów, a od Halemby w zasadzie mam je cały czas. Docieram do domu, chwila odpoczynku, na dzisiaj starczy...

Break time © amiga


Rozjazdy © amiga


Na zjeździe z hałdy © amiga

poranek, kolejny dzień na rowerze...

Wtorek, 14 maja 2013 · Komentarze(8)
Alter Bridge - Open Your Eyes


Wtorek... po małej przerwie w końcu wracam na rower. Trochę żal straconego poniedziałku, ale przy okazji udało się załatwić kilka innych spraw gdzie rower był raczej kulą u nogi niż pomocą. Wieczorem udało mi się go doprowadzić do stanu używalności. Na tył dostał nową oponkę bardziej terenową - Maxxis Ranchero 26x2.0 :) Kenda SB8 po ok 12000km zakończyła swój żywot na Dymnie, gdzie wydawało mi się iż coś jest nie tak ze szprychmi gdy zahaczyłem o gałąź, a to poleciał oplot opony z boku... Zobaczymy jak sobie dadzą radę bardziej pancerne opony. Zbyt wcześnie na opinie.

Droga do pracy oczywiście w terenie, jakby mogło być inaczej, nie wziąłem oczywiście pod uwagę tego, że wczoraj lało i... do firmy dojeżdżam w wariancie na błotnego stwora. Błotniki na szczęście uchroniły nieco moją facjatę przed ziemią, niemniej błoto podobno wpływa pozytywnie na cerę, więc nie powinienem narzekać.

Chwila odpoczynku w Lasku Makoszowskim na ławeczce. Po chwili słyszę znajome bzzzz... to komar, pojedyncza sztuka, podleciał..., popatrzał z politowaniem i chyba stwierdził, że resztek po uczcie (na Dymnie) nie będzie spożywał. Odleciał :(

I znowu poranek w lasku makoszowskim © amiga


Harce psów na łące © amiga

miały być szosy..., rower miał zostać czysty..., ale ta pogoda.., ten las...

Piątek, 10 maja 2013 · Komentarze(4)
Ben Howard - Soldiers


Piątek :-D. Ostatni dzień w pracy, na dokładkę prawdopodobnie będzie krótszy niż mógłby być... Do wyjazdu już wszystko przygotowane, weekend będzie znowu hardcorowy, gorzej, że wróżby mówią o załamaniu pogody w weekend, chyba zaczynam do tego przywykać... Wczoraj mycie rowera zajęło mi godzinę późnym wieczorem, dzisiejszy plan obejmował więc jazdę po szosach by nie ubrudzić go specjalnie.
Plan się sprawdzał, ale... tylko do Panewnik, tam rower sam skręcił w las ;P, Chyba też woli leśne ścieżki. Na szczęcie błoto dość mocno wyschło, wody niewiele. Jedynie na niewielkich fragmentach trzeba było uważać. Odpuściłem hałdę w Sośnicy, wczoraj gdy tamtędy wracałem to nawet zjazd był nieprzyjemny przez głębokie koleiny odciśnięte w błotku. Przynajmniej tyle mogłem zrobić dla napędu :), w zamian lasek Makoszowski, nieco spokojniej.

Miłego dnia :)

Mlecze na łące w lasku makoszowskim © amiga


Łąka w lasku makoszowskim, nic tylko się wyłożyć © amiga

miało padać, a było za...ie

Czwartek, 9 maja 2013 · Komentarze(1)
FARBEN LEHRE feat. GUTEK "Anioły i Demony"


Minęła 16:30, starczy na dzisiaj, zbieram się i wychodzę, trochę spieszy mi się, wieczorem muszę się przygotować do wyjazdu.
Poranne prognozy wskazywały, na możliwość wystąpienia burz, jednak nic się nie działo złego, może jedynie silny wiatr od południa dawał się we znaki.
Szybko jednak wjechałem w teren i nie robiło mi to specjalnie różnicy. Po drodze zaliczam jeszcze paczkomat, dotarły w końcu zamówione szpeje. Będzie okazja je sprawdzić w weekend. Pocztą dla odmiany dotarła kolejna kaseta z łańcuchami, Na tym co mam powinienem pojeździć jeszcze z miesiąc. Teraz czeka na mnie kaseta Kaseta Shimano CS HG50 Sora i łańcuchy Shimano HG-73. Szkoda że gość nie miał łańcuchów SRAMowskich, ale w zasadzie to tylko na kilka miesięcy ;P

Pozostałości młynu na ślepiotce w Ochojcu © amiga



Chwilę po deszczu © amiga


Tutaj też zielono © amiga

w lesie trochę mokro...

Czwartek, 9 maja 2013 · Komentarze(4)
Dixie 01 - Budyniowe gaje


Małe odstępstwo od standardu :) odnośnie linka z YT :) - ale piosenka tam jest.

Kolejny poranek, kolejny wyjazd. Wychodzę na zewnątrz, padało..., jest mokro, na dokładkę mam wrażenie, że jest chłodno. termometr niby pokazywał ok 18 stopni, jednak mam wrażenie że aż tyle to nie ma.

Ruszam. spoglądam na termometr na liczniku, wskazuje nieco ponad 14, hm...., wjeżdżam w las, zastanawiam się na co trafię i jak mocne były deszcze w nocy. Na szczęście jest całkiem nieźle, owszem, tu i ówdzie widać kałuże, błoto, ale z grubsza jedzie się przyjemnie. Tyle..., że niespecjalnie mam ochotę dzisiaj na "ciśnięcie". Najchętniej położyłbym sie na jakiejś łące i pospał jeszcze ze 2 godzinki :)

W Zabrzu jadę przez całą długość Makoszow (chyba tak to się odmienia), hałda po deszczu jest nie do przyjęcia, wiele rozmiękłych miejsc uniemożliwia przejazd, a pchać mi się nie chce. Nie dziś i nie w drodze do pracy. W zamian lasek Makoszowski i budowa DTŚki :)

Już w firmie zauważam, że zapomniałem dokumentów, ech..., może sobie jakoś bez nich poradzę?

Na szlaku w okolicach Halemby © amiga


Miłego dnia

o poranku po lesie...

Środa, 8 maja 2013 · Komentarze(0)
Grzegorz Turnau - Znów Wędrujemy


Poranek, pobudka i powoli na rower. Niesamowicie ciepło, krótkie gacie, krótka bluza i... do lasu :). W takich warunkach mam gdzieś szosy, pędzące auta, wariatów na drogach.

A w lesie niesamowicie, aż żal wyjeżdżać, taki piękny poranek, słońce, ptaki... i wariat na rowerze... zap...ący to tu to tam z górki, pod górkę... po wszystkim.

Poranek na leśnych ścieżkach © amiga


Jeszcze zamknięty © amiga


Goście, goście © amiga


Bieżnika coś nie widać © amiga


Miłego dnia :)

uciekając przed burzą

Środa, 8 maja 2013 · Komentarze(7)
HAPPYSAD "MILOWY LAS"


Minęła 17.

Pora wyjść, kropi deszcz, na wschodzie niebo czarne, nie wróży to dobrze. Ruszam, może kilomter dalej staję na chwilę na przystanku autobusowym, deszcz zaczyna się wzmagać, ubieram przeciwdeszczówkę, ruszam. Czekanie nie ma większego sensu, lepiej jechać.

Mijam wiadukt na Sośnicy, szybka decyzja, wjeżdżam w teren, co z tego że pada, patrząc na przemieszczające się chmury jest szansa, że uda mi się uciec przed burzą jadąc na południowy wschód. Z daleka dobiegają mnie odgłosy wyładowań. Za to powoli deszcz ustaje, niebo zaczyna się przecierać.

Jestem na Halembie, drogi mokre, pewnie jeszcze kilkanaście minut temu lało. Wjeżdżam na hałdkę na przedłużeniu ul. Ligockiej. Chwila odpoczynku, obserwuję chmury, widzę z daleka błyskawice, ale też piękny zachód słońca...

Za to po powrocie rower wygląda jak po ciężkim maratonie, średnio chce mi się go myć, jutro będzie raczej powtórka z rozrywki. Zobaczymy.

Miłego wieczora

Chwilę po deszczy na hałdzie © amiga


Dalej zalane © amiga


Bratki dla © amiga

znowu pada deszcz

Wtorek, 7 maja 2013 · Komentarze(8)
Muse - Knights Of Cydonia


Kolejny dzień, kolejny poranek. Niestety nie zapowiada się szczególnie ładnie, niebo zaciągnięte chmurami. Zbieram się i wychodzę z domu. niby >15 stopni ale mam wrażenie, że jest chłodno.
Rozgrzeję się w drodze, mam ochotę na teren, ale padający deszcz zmienia moje plany, jadę szosami. Kilka minut przed 8:00 jestem w Zabrzu. Zaczyna się kolejny sezon remontowy, korki jak diabli, jedyna możliwość to myknąć boczkiem po chodniku, jazda po asfalcie jest niemożliwa, a przynajmniej mocno utrudniona. Po torowisku tramwajowym też jedzie się nieszczególnie :). Za to przynajmniej nie trafiłem na wariatów na drodze, na wymuszenia. Tylko ten deszcz, na pocieszenie wieczorem ma być gorzej ;P

U-a-ha - liczniki dwa © amiga