Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Z Tomaszowa do Katowic

Poniedziałek, 25 lipca 2016 · Komentarze(5)


Jest kilka minut po 9:00, pożegnałem się z Karoliną, jej rodziną i... pozostało tylko dojechać do Katowic... Dzień zapowiada się długi i męczący. Wczoraj setka, dzisiaj szykuje się kolejne 200... niby to nie moja taka pierwsza wycieczka, ale... wiem, że nic nie wiem. Pogoda zapowiedziana w kratkę, może padać, może nie padać, wiatr może wiać, albo i nie... słońce będzie ale niekoniecznie...  

Plan trasy tylko w głowie, będę go modyfikował w drodze, przed oczami mapa dodatkowo nawigacja.. i jakoś muszę sobie poradzić. Pierwszy fragment do dojazd do Sulejowa i oczywiście wyjazd z Tomaszowa, Trochę na czuja, trochę na azymut jadę koło Grot Niegórzyckich i Tamy, to by było na tyle łatwej trasy... teraz lekko nie będzie, fragment który mam przejechać jest pofałdowany, chociaż wiem, że najgorsze będę miał od połowy drogi, gdzieś od Złotego Potoku... gdzie zaczyna się jura... 

Plan to jak najmniej czasu tracić na postojach, przerwach, droga jest długa... na 21 fajnie by było dotrzeć na miejsce. W plecaku ciąży lustrzanka, ale dzisiaj jej nie wykorzystam... aparat w tel musi wystarczyć. Z obiady rezygnuje, tzn może go zjem ale już w Katowicach, będę się żywił tym co znajdę/kupię po drodze... inie chodzi mi o korzonki... 

Z doświadczenia wiem, że na większości zdjęć będę miał kościoły, bo duże, bo charakterystyczne, nie da się ich pominąć, a  na szukanie atrakcji dzisiaj nie ma czasu. Trochę szkoda, ale ten odcinek musiałby być podzielony przynajmniej na 2 etapy/dni. 

Więc krótka przerwa w Błogim Szlacheckim, fota i jadę dalej, wiatr delikatnie mnie wspomaga, gdy jadę na zachód, szkoda tylko, że jest duszno... 
Kościół parafialny pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja - Błogie Szlacheckie
Kościół parafialny pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja - Błogie Szlacheckie © amiga

Kolejna krótka przerwa w Sulejowie, do mety pozostało 170 km :)
Podklasztorze - Sulejów
Podklasztorze - Sulejów © amiga

Spoglądam na mapę i dochodzę do wniosku, że ciągnięcie na Wielgomłyny nie ma sensu, tym bardziej, że mam drogę na Lubień, z mapy wynika, że będzie szutrówka...  i taką mam też nadzieję, w końcu w okolicy zdarzają się piaszczyste niespodzianki ;) Już na miejscu okazuje się, że to dobry wybór, kilka km zaoszczędzę. Tyle, że szutr na prawie całej długości to podjazd... Niewielki, ale odczuwalny. 

Na szutrówce urywa mi się jeden koszyk... bidon ląduje w plecaku po opróżnieniu zawartości... oczywiście. Te kilka kropli wody już było potrzebne więc nie narzekam :)
Szutrówka na Lubień
Szutrówka na Lubień © amiga

W Lubieniu krótki postój, tym razem pierwszy sklep... mają banany. jednego zjadam, drugi zostaje jako zapas, jest też tymbark, temperatura robi swoje i wysysa ze mnie wodę, czuję to... 
Lubień – Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski
Lubień – Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski © amiga

Mam przed sobą spory odcinek po lasach, temperatura nieco niższa, drogi idealne... tyle, że od czasu do czasu trzeba zjechać na pobocze, bo jedzie kombajn. 
Jest większy, trzeba zjechać
Jest większy, trzeba zjechać © amiga

Coś za to zaczyna mi się przewracać w żołądku, jest coraz gorzej, zaczynam się rozglądać za krzaczkami, drzewkami... jak na złość jadę przez pola... niewiele roślinności... męczy mnie.. 
Mijając kościół w Bączkowicach widzę, murowaną sławojkę ... jestem uratowany... zjeżdżam na bok, jest otwarta, w środku... niespodzianka... 4 stanowiska po 2 dla kobiet i mężczyzn, "kabiny" zamykane na skobel, a wewnątrz dziura w podłodze... żadnych udogodnień... cóż... w tej chwili to i tak luksus jak w hotelu 4 gwiazdkowym... kleszczy nie nałapię... 

Mija dobre kilak minut, mam jeszcze czas by zjeść batony, napić się i ruszyć dalej... jest zdecydowanie lepiej... za to zapomniałem założyć licznika zauważam to po około 2-3 km... gdy na zjeździe chciałem zerknąć na prędkość... 
Cóż... zdarza się.. 
Bęczkowice - Kościół rzymskokatolicki pw. Zesłania Ducha Świętego
Bęczkowice - Kościół rzymskokatolicki pw. Zesłania Ducha Świętego © amiga

W Przerąbiu - wg mapy jest kościół i ruiny zamku, ten pierwszy jest, tego drugiego nie widzę, jest tylko staw, na szukanie nie mam czasu, więc jadę dalej... 

Przerąb - Kościół rzymskokatolicki pw. św. Rozalii z Palermo
Przerąb - Kościół rzymskokatolicki pw. św. Rozalii z Palermo © amiga

Droga coś dziwna jest, mocno połatana, kamyki lecą spod kół.. ale... nie wszystkie, część zostaje na oponie, przylepiła się... jazda jest nieprzyjemna, strasznie głośna.., staję oczyszczam opony... 500m dalej powtórka z rozrywki... 

Tak jeszcze nie miałem... kamyki kleją mi się do opon
Tak jeszcze nie miałem... kamyki kleją mi się do opon © amiga

nadciągają ciemne chmury z południa, wiatr się zmienił, nie pomaga, przeszkadza wręcz, zaczyna kropić, widzę niedaleko jakiś zagajnik, jadę w jego kierunku, tuż obok stroi samochód "naprawiaczy" dróg... staję przy zagajniku... początkowo jest nieźle, ale ulewa się wzmaga, pracownicy zapraszają mnie do środka, leje... 
Mija 40 minut... chmura wisi nad nami, deszcz jakby stał się słabszy... dostaję cukierka na drogę i wychodzę na zewnątrz...  ciuchy i tak mokre, pampers też... ale dam radę... 

Kropi może jeszcze z 10 minut, wyjeżdżam spod chmurki... Woda wypłukała też kamyki z roweru a przynajmniej pomogła im odpaść :)
5km dalej nie widać śladu po opadach... 
Rzejowice - Parafia rzymskokatolicka Wszystkich Świętych
Rzejowice - Parafia rzymskokatolicka Wszystkich Świętych © amiga
W Żytnie pora na kolejnego banana, kolę i przyjrzenie się mapie... kierunek Święta Anna. przez Cielętniki i Dąbrowę Zieloną, wiatr znów się uspokoił, znowu wieje od wschodu.. od czasu do czasu nieco wspomaga. 
Żytko - chwila odpoczynku
Żytko - chwila odpoczynku © amiga
Cielętniki - Kościół Przemienienia Pańskiego
Cielętniki - Kościół Przemienienia Pańskiego © amiga
Dąbrowa Zielona - kościół św. Jakuba Apostoła
Dąbrowa Zielona - kościół św. Jakuba Apostoła © amiga
W Świętej Annie rozglądam się za jakimś sklepem, niestety nic ciekawego nie ma, za to zbierają się kramy spod klasztory, tylko że ja nie potrzebuję waty cukrowej ani pukawki... jadę więc dalej
Św. Anna - Zespół klasztorny Dominikanek
Św. Anna - Zespół klasztorny Dominikanek © amiga
Sklep za to jest w Przyrowiu, robię zakupy, staję na rynku... ciche senne miasteczko... , tyle, że gdzieś ludzi wywiało, 
Przyrów - kościół pw. św Doroty
Przyrów - kościół pw. św Doroty © amiga
Przyrów - rynek :)
Przyrów - rynek :) © amiga
No i zaczyna się jura... mijam Złoty Potok, odpuszczam pałac, przelatuję przez tą miejscowość, mam złe wspomnienia gdy gnały na złamanie karku Tiry tymi drogami... kierunek Żarki... pierwsze podjazdy, czuję zmęczenie... zastanawiam się czy przeżyję.... 
staję przy jakiś skałkach... fota i ruszam dalej. 
Jurajskie skałki - okolice Ostrężnika
Jurajskie skałki - okolice Ostrężnika © amiga
W Żarkach pamiętam, że były niezłe lody, tyle, że już większość jest pozamykane... sklepy nijakie... cóż...  do domu coraz Bliżej... a wiem, że czeka mnie przeprawa przez Myszków i Siewierz.
Żarki - centrum miasta
Żarki - centrum miasta © amiga

W Myszkowie jestem po 20 minutach, ruch jak diabli. przypomina mi to Górę Kalwarię, szkoda miasta, przydała by się obwodnica, 20 minutowy postój przy sklepie, tym razem potrzebuję już konkrety - energetyk - litr Level-a, dodatkowo uzupełniam bidon o herbatę Oshee. przyda się później...  kolejny banan ląduje dzisiaj w żołądku... chyba nie będę mógł patrzeć na te owoce przez kilak dni... 
Ruszam na Siewierz obawiając się, że samochody będą mi towarzyszyły, jednak im bliżej jestem Siewierza, tym ruch coraz mniejszy... zero ciężarówek... jestem w szoku... 
Miasta nieco rozkopane, prowadzi mnie nawigacja, omija wszystkie rozkopane drogi... każe skręcać w dziwnych miejscach, ale  wyprowadza mnie dokładnie pod zamek :) 
Szybka fota... i myślę co dalej, jeżeli nawigacja tak dobrze mnie przeprowadziła przez miasto, to może dalej będzie podobnie, zawierzam jej... jadę.. coś mi się jednak nie podoba... kieruje mnie na jedynkę... spoglądam na mapę, hmmmm. wygląda na to, że wzdłuż tej drogi jest zielony szlak, powinno więc dać się przejechać... korzystam z przejścia dla pieszych, jestem po drogiej stronie, oznaczeń szlaku nie ma, wg mapy muszę posuwać się wzdłuż drogi przej jakiś kilometr - jest szerokie pobocze, tyle, że po 300-400m pobocze ma już szerokość 20cm... masakra... jeszcze tylko 600m... samochody gnają po 100km/h i więcej... jadę bardzo ostrożnie, tym bardziej, że w ogóle nie powinno mnie tutaj być. Docieram do drogi... w którą mogę odbić...  mija 5 minut zanim dochodzę do siebie... więcej nie będę korzystał z zielonego szlaku którego nie ma... uffff
Siewierz - Zamek Biskupów
Siewierz - Zamek Biskupów © amiga

Przyglądam się mapie... kierunek Psary... tyle, że nieco dalej mapa mi się urywa, muszę nie zdać na nawigację, na oznaczenia, na azymut... co jakiś czas kontroluję co OSMAnd mi proponuje... kilak razy koryguję jego chore pomysły... górki znowu się pojawiają... ledwo zipię... widzę znak Góra Siewierska... masakra... na szczęście tuż przed drugą połową podjazdu odbijam... do domu coraz bliżej...  Jadę przez Siemianowice Śląskie, tuż obok sławetnych dinozaurów... nie mogłem dobie odpuścić fotki... 
Park Jurajski ;) - Siemianowice Śląskie
Park Jurajski ;) - Siemianowice Śląskie © amiga

Gdy widzę znak Katowice... następuje odprężenie... jeszcze tylko 10 km... ale po znanej okolicy... Energetyk dalej trzyma i to jest dobre, ale czuję, że zapasy energii powoli się wyczerpują, zaczyna mi się robić chłodno... 
Dobijam do domu... pić.... 4 l wody mineralnej znikają... coś normalnego do zjedzenia, obiad... odgrzewany ale jest.. jakie to dobre, jakie to nie słodkie... Ciuchy wyglądają strasznie, a ja jak 7 nieszczęść... 
Trzeba się jeszcze wyspać, jutro do pracy :)


Powrót do Katowic wg Polara

Letnie piątkowe popołudnie

Piątek, 22 lipca 2016 · Komentarze(0)
16:30 pora się ruszyć, pora do domu... ale nie tak jak zawsze, pogoda zachęca do czegoś więcej, tym bardziej, że jutro raczej zapowiada się spokojny dzień bez większych wydarzeń rowerowych, ale za to niedziela... 

Na drogach niewielki ruch, jest ciepło, przyjemnie... po prostu chce się jechać, decyzja to wjechać do lasu tylko gdzie? Jak... którędy, jadę na Makoszowy, tam pierwotnie myślałem by jechać obok stawów Makoszowskich, jednak zamknięty przejazd kolejowy zmienia moje plany, wykorzystuję ul Łączną do przejechania na szlak na Halembę... 
Piękne słoneczne popołudnie, pusto na drogach
Piękne słoneczne popołudnie, pusto na drogach © amiga
ŚDM w Gliwicach, pielgrzymi pojawiają się to tu to tam
ŚDM w Gliwicach, pielgrzymi pojawiają się to tu to tam © amiga
Za chwilę będę jechał górą
Za chwilę będę jechał górą © amiga
Poinformowali mnie, że nieopodal jakiś idiota rozbił kineskop i rozsypał szkło na ścieżce
Poinformowali mnie, że nieopodal jakiś idiota rozbił kineskop i rozsypał szkło na ścieżce © amiga
Pozostałości kineskopu jeszcze leżą, na szczęście szkło zostało usunięte
Pozostałości kineskopu jeszcze leżą, na szczęście szkło zostało usunięte © amiga
Zlot samochodów w tym miejscu, czyżby jakiś dzwon?
Zlot samochodów w tym miejscu, czyżby jakiś dzwon? © amiga
Tyle, że nie wjeżdżam na standardową drogę, przelatuję nieco dalej za Kłodnicę, odbijam na Borową Wieś, zauważam pojedyncze sztuki Barszczu Sosnowskiego, Rok temu niszczono go, teraz nieśmiało, ale rośnie. Zgłosiłem do do UM w Mikołowie, bo to ich zadanie by pozbyć się tego świństwa. 
Barszcz Sosnowskiego... Chyba trzeba to zgłosić
Barszcz Sosnowskiego... Chyba trzeba to zgłosić © amiga
Młodzież się bawi
Młodzież się bawi © amiga
Z Borowej Wsi na Halembę jadę nieco inną ścieżka, jechałem ją już kiedyś, ze 2-3 lata temu, wtedy mnie nie zachwyciła, dzisiaj jest nieco inaczej, myślę, że jest niezła :) ciekawy Singletrack po skarpie... tyle, że po deszczu może być niebezpiecznie. 
Drzewo zwaliło się na ścieżkę... ta moja jest za drzewem po prawej
Drzewo zwaliło się na ścieżkę... ta moja jest za drzewem po prawej © amiga
Staw w okolicach Borowej Wsi
Staw w okolicach Borowej Wsi © amiga
Leśny staw pomiędzy Borową wsią a Halembą
Leśny staw pomiędzy Borową wsią a Halembą © amiga
Wypełnił się wodą... wygląda nieźle
Wypełnił się wodą... wygląda nieźle © amiga
Trochę stromo
Trochę stromo © amiga
Ścieżka zdrowia w okolicy Halemby
Ścieżka zdrowia w okolicy Halemby © amiga
Wielka siłownia na Halembie
Wielka siłownia na Halembie © amiga
Za Halembą odbijam na Mikołów, odszukuję ścieżkę prowadzącą do małego źródełka byt przejechać na ścieżkę prowadzącą wzdłuż podnóża hałdy, też mnie tutaj nie było bardzo, bardzo długo. Ścieżka została nieco ucywilizowana odkąd nią ostatnio jechałem, niestety trochę kałuż i błoto zostało... ale... jest świetna :)
Na FatBikeu
Na FatBikeu © amiga
Polar Flow twierdzi, że ma na imię Jacek :)
Polar Flow twierdzi, że ma na imię Jacek :) © amiga
W drodze na dolinę Jamny
W drodze na dolinę Jamny © amiga
Meandry Jamny
Meandry Jamny © amiga
Czysta woda w Jamnie
Czysta woda w Jamnie © amiga
Cisza spokój i pomyśleć, że to Ruda Śląska
Cisza spokój i pomyśleć, że to Ruda Śląska © amiga
Wzdłuż hałdy i Jamny
Wzdłuż hałdy i Jamny © amiga
Tylko kilka razy tędy jechałem... a szkoda... ścieżka jest niezła
Tylko kilka razy tędy jechałem... a szkoda... ścieżka jest niezła © amiga
Trochę drzew wycięli
Trochę drzew wycięli © amiga
A lasu wyjeżdżam dopiero w Piotrowicach jakieś 2 km od domu... na powrót to całkiem niezły wariant... może uda się go częściej wykorzystywać, a może jakąś wycieczkę tędy poprowadzę za jakiś czas.
W Piotrowicach koło Famuru
W Piotrowicach koło Famuru © amiga

Letnim piątkowym porankiem

Piątek, 22 lipca 2016 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam około 7:10, jest wyjątkowo przyjemnie, ciepło, bardzo delikatny wiatr w plecy, gdyby nie to, że trzeba jechać do pracy, to najchętniej pojechałbym w siną dal... aż się o to prosi, być może wieczorem uda się wykorzystać sprzyjającą pogodę. W końcu meteo twierdzi, że tak ma być przez kolejne kilka dni :)

Ruch na drogach niewielki, miejscami pusto, wydaje mi się, że wyjechałem dość późno, mało tego mam wrażenie, że jadę wolno, ale gdy zerkam na licznik nie mogę uwierzyć... średnia nieco wyższa niż przez ostatnie kilka tygodni... 
Serwis komputerowy
Serwis komputerowy © amiga
Na Wirku przy przejeździe kolejowym
Na Wirku przy przejeździe kolejowym © amiga
Motocyklista
Motocyklista © amiga
Ruda Śląska mignęła tak, że nawet specjalnie jej nie zauważyłem, trochę się obawiam tego co będzie o ósmej. O tej godzinie jestem już w Zabrzu i to miasto też zaskakuje, w zasadzie tylko w jednym miejscu jest delikatny zacisk, oczywiście na światłach... tyle, że tracę tam może 30 sekund... 

Zaczynają kopać
Zaczynają kopać © amiga
Za to w Gliwicach by nie było za pięknie na skrzyżowaniu ulic Sikorskiego i Reymonta jakaś idiotka pakuje mi się pod koła, a w zasadzie wyjeżdża samochodem pomimo tego, że mam pierwszeństwo, ona ma znak ustąp pierwszeństwa... To aż tak skomplikowane? Hamuję i odbijam w prawo... inaczej skończyłoby się to dzwonem. Co z tego że mam pierwszeństwo, w razie wypadku to ja będę bardziej poszkodowany... 
Mam pierwszeństwo
Mam pierwszeństwo © amiga
... ale oczywiście znajdzie się idiotka za kierownicą
... ale oczywiście znajdzie się idiotka za kierownicą © amiga
Na szczęście to jedyny taki przypadek dzisiaj, do firmy dojeżdżam po około 10 minutach, na parkingu luz... zdaje się, że w firmie jest góra połowa załogi... Cóż wakacje ;)
Pod firmą na parkingu
Pod firmą na parkingu © amiga

Czwartek rano

Czwartek, 21 lipca 2016 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam ze sporym opóźnieniem, ale dzisiaj zupełnie nie chciało mi się wstać... Na zewnątrz na szczęście względnie ciepło, słonecznie, bez deszczu i wiatrem z południa... 

Na drogach niestety ruch jak diabli, ostatnio widziałem tyle samochodów w połowie czerwca... więc trochę mnie to zaskoczyło... cóż trzeba uważać. 
Za chwilę pora ruszyć
Za chwilę pora ruszyć © amiga
Klasycznie wyprzedzania pod wiaduktem na podwójnej ciągłej
Klasycznie wyprzedzania pod wiaduktem na podwójnej ciągłej © amiga
Na szczęście unikam większości głównych dróg, nawet przeprosiłem się z rowerówką w Kochłowicach, pomimo tego, że dalej uważam iż jest cholernie niebezpieczna. dzisiaj musiałem tam wyminąć wyjeżdżający samochód... Odbojniki oczywiście uprzyjemniły całą operację ;)
Ma rowery na dachu więc można mu wybaczyć
Ma rowery na dachu więc można mu wybaczyć © amiga
Chyba ich kilka minut wcześniej widziałem
Chyba ich kilka minut wcześniej widziałem © amiga
Chyba najgorzej było na Wirku, długie łańcuszki samochodów... tyle, że dochodziła 8:00..., Na drogach zelżało dopiero w Zabrzu... 
Jakby nieco spokojniej
Jakby nieco spokojniej © amiga
Ale i tak skróciłem przejazd przez lasek Makoszowski, an tym krótkim odcinku terenowym sporo podmokłych dróg, ścieżek...  
Tych głazów tutaj jeszcze niedawno nie było
Tych głazów tutaj jeszcze niedawno nie było © amiga
Pewnie trener pokemonów ;)
Pewnie trener pokemonów ;) © amiga

Gdy dojeżdżam do firmy to i tak okazuje się, że jestem wcześniej niż wczoraj, może to dlatego, że nie złapałem żadnej gumy?

Czwartek późnym popołudniem

Czwartek, 21 lipca 2016 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam, bardzo wcześnie jak na mnie, ledwo minęła 16, a ja już na rowerze. Dziwnie się z tym czuję...

Temperatura w końcu letnia - 27 stopni :) wieje z południa, nie pomaga, spory ruch na drogach, chociaż chyba mniejszy niż o poranku. 
Najważniejsze że nie pada :)
Ciepło więc rowerzyści wyjechali z domów

Ciepło więc rowerzyści wyjechali z domów © amiga
Za to wszędzie sporo rowerzystów i policji. Czegoś szukają? Diabli ich wiedzą, a może to w związku z ŚDM? Nie można wykluczyć. 
Policja gdzieś pędzi
Policja gdzieś pędzi © amiga
Ukryty radiowóz
Ukryty radiowóz © amiga
W Rowerze coś mi skrzeczy, czuję, że od korby, podejrzenie na suport, ale teraz nie mam czasu by tam zajrzeć... spieszy mi się do domu, wieczorem mam jeszcze jedną krótką trasę, ale muszę być przed 18... 

Po drodze jeszcze wizyta w paczkomacie, kilka minut poleci + oczywiście dojazd do niego.... 
Wycieczkowo
Wycieczkowo © amiga
Wszędzie ci rowerzyści
Wszędzie ci rowerzyści © amiga
Piękny to był dzień
Piękny to był dzień © amiga

Dojeżdżam do paczkomatu, odbieram przesyłkę zaglądam na korbę - w końcu to chwila przerwy... luzów nie ma, ale coś mi się nie podoba, czegoś brakuje... okazuje się, że gdzieś wypadała jedna ze śrub mocujących blaty... 

Jadę spokojnie do domu, odszukuję zapas śrub... Mam ich jeszcze kilka... dokładam tą brakującą, sprawdzam pozostałe, 2 są obluzowane... jakieś jajo... 
Czegoś tutaj brakuje
Czegoś tutaj brakuje © amiga
Trochę po 18 wsiadam na rower i na szybko jadę  do znajomego.... skrzypienia i inne dźwięki zniknęły :)...

Słoneczna środa

Środa, 20 lipca 2016 · Komentarze(3)
Wyjeżdżam około 7:00... jakby wcześniej, ale dzisiaj świeci słońce, chce się jechać, stany depresyjne ustępują ;) 
Wieje wmordę wiatr, lekki, ale odczuwalny, jeszcze jest chłodno, czuć wilgoć.
Ruch na drogach niewielki, jednak już w Piotrowicach trafia mi się raptus, Pod wiaduktem kolejowym rower pędzi w okolicy 50 km/h, jadę środkiem pasa, bo tak jest bezpieczniej w tym miejscu, ale oczywiście znajduje się jeden palant, który przekracza podwójną ciągła i wyprzedza. Tyle, dobrze, że najbliższy samochód jadący z naprzeciwka jest jakieś 100 m dalej. 

Mistrz wyprzedzania pod wiaduktem... w tunelu, miałem na liczniku prawie 50km/h więc ile on miał?
Mistrz wyprzedzania pod wiaduktem... w tunelu, miałem na liczniku prawie 50km/h więc ile on miał? © amiga

W Kochłowicach tuż przed wiaduktem A4-ki czuję, że tylne koło coś mi ucieka... powietrze zeszło, niedobrze. Zjeżdżam na chodnik, sprawdzam oponę... jest... wbity kawałek drutu - około 3 cm... część zagłębiona w oponie i dętce, a reszta wystaje. Chwilę się z tym mocuję. Wymieniam dętkę, zakładam koło i... coś mi haczy... zaglądam na klocki... masakra... w zasadzie okładzin już nie ma... na dokładkę wykrzywiła się sprężynka. 

Zaglądam do plecaka, mam nowe klocki :) ze sobą... uff... chwila zabawy w rozepchanie tłoczków i wszystko zaczyna działać... tyle, że straciłem trochę czasu...  Co z tego, że wyjechałem wcześniej... 

Stare klocki... nowe zamontowane w rowerze
Stare klocki... nowe zamontowane w rowerze © amiga
Wielka Łycha w Wirku
Wielka Łycha w Wirku © amiga

W Zabrzu mała niespodzianka na skrzyżowaniu 3-go Maja i Makoszowskiej. Dzwon... zderzyły się 2 osobówki.  Policja dodatkowo tarasuje przejazd, robi się korek... skręcam na stację BP...to jedna możliwość by w tej chwili jakoś to wyminąć... później pojawia się problem lewoskrętu, bo ze stacji jest tylko możliwość jazdy w prawo, ale... cóż... 50m po chodniku i na kolejnym wyjeździe tyle, że z osiedla mogę już odbić w lewo ;)
Odbijam przez stację, na skrzyżowaniu dzwon
Odbijam przez stację, na skrzyżowaniu dzwon © amiga

Dojeżdżam do firmy, poza kilkoma drobiazgami całkiem przyjemnie się jechało...  Oby wieczór był podobny a najlepiej gdyby było cieplej
Pod firmą
Pod firmą © amiga

Lato w środę po południu

Środa, 20 lipca 2016 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam około 16:30... jakby nieco wcześniej.  Gnam do domu, po drodze jeszcze muszę odebrać zamówione klocki hamulcowe... Dzisiaj z rana zużyłem ostatnie... Odbiór w paczkowanie w Piotrowicach, a może to jeszcze Ligota? Nieważne... 

Na niebie przesuwa się kilka ciemniejszych chmur, meteo coś wspominało o lokalnych oberwaniach chmur... byle nie na mojej drodze. Dość szybko dochodzę do wniosku, że najwyższa pora na przejazd lasem. Od ponad tygodnia nie widziałem terenu, bo padało, wiało, było paskudnie.
Wielka ciemna chmura
Wielka ciemna chmura © amiga
Rowerzyści wyjechali z domów
Rowerzyści wyjechali z domów © amiga
Zlot Multicarów ;)
Zlot Multicarów ;) © amiga
W las wjeżdżam w Makoszowach, jadę obok stawów Makoszowskich i po raz pierwszy do 2 może 3 lat widzę, że stawy osiągnęły swój właściwy stan... brakuje 10 cm by woda wdarła się na płyty, a były przypadki gdy się przelewała, gdy rowerem jechało się z kołami zanurzonymi w toni jeziorek... Tyle, że dużo wody wyparowało od tamtych czasów... Wydaje się, że w końcu susza się skończyła. Chociaż mimo wszystko w lipcu mogłoby nieco mniej padać... 
W końcu poziom wody w stawach Makoszowskich jest taki jak powinien
W końcu poziom wody w stawach Makoszowskich jest taki jak powinien © amiga
Coś się zepsuło?
Coś się zepsuło? © amiga
W lesie niewielu piechurów, biegaczy czy rowerzystów,m za to na obrzeżach i na drogach całkiem sporo bikerów. Biegacza widziałem jednego... biegł do żabki po piwo... a przynajmniej tak wyglądał ;)
Dolina Jamny
Dolina Jamny © amiga
Niepokoją mnie chmury które tu i ówdzie się pojawiają, ale niesłusznie... nie  spadła ani jedna kropla deszczu... trochę denerwuje wiatr bo nieco zmienił kierunek i zamiast wspomagać, to mam go z boku... jednak nie ma co narzekać, jest ponad 20 stopni :) ciepło, jazda na krótko nie grozi przeziębieniem - w końcu. 
Ruda Śląska :)
Ruda Śląska :) © amiga
Kąpiel w Jamnie ?
Kąpiel w Jamnie ? © amiga
Droga na hałdę w lesie
Droga na hałdę w lesie © amiga

W Piotrowicach odwiedzam na szybko paczkomat, zamówione klocki już czekają...  pakuję wszystko do plecaka i jadę do domu...  
Od dawna czekałem na takie warunki... naprawdę było przyjemnie.... 

Wtorkowy pochmurny poranek

Wtorek, 19 lipca 2016 · Komentarze(1)
Ruszam po 7:10, dzień znowu jest paskudny, nieprzyjemnie ciemny, bez słońca, bez deszczu, bez sensu... 
Chłodno.. .14 stopni, czuję się jakby już była jesień... jeszcze tylko brakuje by liście zaczęły opadać z drzew. strasznie przygnębiająca aura. 

Pociesza jedynie to, że nie ma samochodów, gdzieś pojechały, może są nad morzem?  W każdym bądź razie dzisiaj może 1/3 ruchu... 
Ciekawe komu chciało się przewracać kosze
Ciekawe komu chciało się przewracać kosze © amiga

Pomimo tego, że wieje delikatnie od zachodu, to prawie to nie przeszkadza, jazda jest dość szybka, przyjemna. W Kochłowicach zaczyna mżyć... oby tylko nie padało. 
Odbijam dzisiaj na Wirecką, spokojniejsza droga i chyba nieco fajniejsza, tyle, że trochę dłuższa..., mniej więcej w jej połowie widzę ekipy walczące z nasypami, z torowiskiem, mam wrażenie, że od kilku miesięcy siedzą z tym samym miejscu... 
Prace idą pełną parą, tylko czemu cały czas w tym samym miejscu?
Prace idą pełną parą, tylko czemu cały czas w tym samym miejscu? © amiga
Ciemno, pochmurno, nic nie ma... ;(
Ciemno, pochmurno, nic nie ma... ;( © amiga
W Bielszowicach natykam się na autobus 7-kę, jadący z Katowic do Zabrza, tyle, że trasą wycieczkową :)... Ja jadę nieco krótszą wersją na dokładkę nie muszę się zatrzymywać na przystankach, zastanawiam się gdzie się spotkamy i czy w ogóle... 
Mam takie wrażenie, że go jeszcze zobaczę... za kilkanaście minut
Mam takie wrażenie, że go jeszcze zobaczę... za kilkanaście minut © amiga

Spotkanie następuje na skrzyżowaniu, autobus jedzie prosto a ja odbijam w lewo na Gliwice, do firmy mam około 9 km. dzisiaj jednak wybieram szlak przez lasek Makoszowski, ale wariant asfaltowy, jakoś nie mam zaufania do terenu po ulewach, chociaż już powoli powinno wszystko odparowywać, czy może wsiąkać, bo +14 to nie jest idealna temperatura na parowanie... 
I w Zabrzu na światłach widzimy się po raz drugi... tyle, że 7-ka jedzie do dworca a ja dobijam na Gliwice
I w Zabrzu na światłach widzimy się po raz drugi... tyle, że 7-ka jedzie do dworca a ja dobijam na Gliwice © amiga

Dojeżdżam do firmy... ludzi też jakby mniej niż ostatnio, będzie cisza, będzie spokój... chyba, że coś rypnie ;)

Wtorkowa złośliwa pogoda

Wtorek, 19 lipca 2016 · Komentarze(0)
Ruszam około 17. Prognozy takie sobie, jakieś krótkie opady krążą po okolicy, niebo zasłonięte chmurami,  jadę do domu,  asfalt to dobry wybór. 

Na drogach całkiem sporo rowerzystów wszelkiej maści. Jadą na wycieczki, czy do pracy, z pracy... Samochodów niewiele podobnie jak rano. 

Chyba też z pracy
Chyba też z pracy © amiga
Jakaś koleżeńska wycieczka?
Jakaś koleżeńska wycieczka? © amiga

W Zabrzu odbijam przez park W.Pileckiego, sprawdzę jak wygląda lekki teren, a przy okazji zjadę z głównej drogi, jakoś nie mam ochoty na szosy, pomimo tego, że szybciej, że pogoda nie taka... że mało samochodów.
W parku W.Pileckiego w Zabrzu
W parku W.Pileckiego w Zabrzu © amiga
W Bielszowicach zjeżdżam na myjnię, spłukuję syf z roweru... i wszystko było by w porządku gdyby nie zaczęło padać 5 minut po wyczyszczeniu roweru... Złośliwa jest dzisiaj pogoda... 
Pora na myjnię
Pora na myjnię © amiga
Złośliwie zaczęło padać
Złośliwie zaczęło padać © amiga
Opady towarzyszą mi aż do Panewnik, gdzie postanawiam jednak wjechać w las, gdy mijam pierwsze drzewa, wychodzi słońce... pięknie przyświeca... robi się naprawdę miło :). Terenu niezbyt wiele. Wyjeżdżam w Piotrowicach jakieś 2 km od domu. 
Lasy Panewnickie
Lasy Panewnickie © amiga
Po deszczu wyszło słońce
Po deszczu wyszło słońce © amiga
A odpady jak stały tak stoją
A odpady jak stały tak stoją © amiga
Wąski przejazd
Wąski przejazd © amiga
Dziwnie jest zobaczyć słońce po ponad tygodniu
Dziwnie jest zobaczyć słońce po ponad tygodniu © amiga
Koleje Śląskie
Koleje Śląskie © amiga
Wypogodziło się, ciekawe na jak długo
Wypogodziło się, ciekawe na jak długo © amiga

Ciekawe czy pogoda utrzyma się do jutra, czy znów napłyną ciemne deszczowe chmury... 

Poniedziałek po deszczu

Poniedziałek, 18 lipca 2016 · Komentarze(2)
Ruszam dopiero o 7:20, nieco wcześniej solidnie lało, zresztą pada u nas z przerwami od tygodnia, trochę mam dość burz, ulew... ale cóż... trzeba jechać do pracy. W sumie źle nie ma, powinny rosnąć grzyby ;)... Może będzie wysyp? 

Na tą chwilę muszę się skupić na jeździe, dobrze, że ruch niewielki, szkoda tylko że wieje w twarz... i że drogi mokre... przydało by się tak kilka dni ciepełka... kilka dni lata... a nie jesieni czy przedłużającej się wiosny... Może to odwet za zeszłoroczne długie lato?

Pustki na drogach to dla mnie o tyle dobra wiadomość, że w zasadzie nigdzie nie stoję, przelatuję wszystkie skrzyżowania, wyjazdy, muszę jedynie uważać w miejscach gdzie woda trochę za dużo wypłukała, tak jest już w Kochłowicach i podobne sytuacje mają miejsce w Bielszowicach, prawie na granicy z Pawłowem. 

Chwilę wcześniej padało
Chwilę wcześniej padało © amiga
Wypłukana ziemia... efekt ostatnich ulew
Wypłukana ziemia... efekt ostatnich ulew © amiga
Nieciekawa pogoda
Nieciekawa pogoda © amiga
Co do rowerzystów to się ich dzisiaj nie spodziewałem, tyle, że już w Katowicach natknąłem się na kilku, 2 sztuki w Zabrzu i kilka w Gliwicach.  Sam dojazd wyjątkowo bez problemów, bez wariatów...  Mogło by tak już zostać... 
Są rowerzyści ;)
Są rowerzyści ;) © amiga
W firmie widać wakacje, pusto... zdaje się, że spora część załogi wyjechała...