Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Spotkanie po latach

Wtorek, 24 lipca 2012 · Komentarze(2)
transsexdisco - od wujka Darka


Powrót z pracy przy dość niesprzyjającym wietrze, na dokładkę nie mam ochoty na kręcenie, coś jest nie tak... . Jadę zatem lasami, skęcam za boczne ścieżki, ładuję się przez Piasową i później już w Halembie na Starganiec, nieco zakosami poprzez las. Nie spieszy mi się, chcę chwilę odpocząć na łonie natury, pierwszy raz na wysokości Paniówek

Dziwne miejsce © amiga


Widziałem czapli cień © amiga


gdzie mam okazję podziwiać czaple w locie. Zawsze zaskakiwało mnie to miejsce, tak pełne kontrastów.... Z jednej strony cywilizacja, krajobraz zniszczony przez człowieka, hałdy, samochody, szosy, z drugiej niesamowity spokój i cisza płynący od samej matki ziemi. Coś niesamowitego. Lubię to miejsce.


Jadę dalej, postaawiam leko skręcić na Starganiec, coś mnie tam ciągnie, kolejne miejsce gdzie jest coś magnetycznego i coś co mnie tam przywołuje.

Na Stargańcu © amiga


Kolejne kilkadzisiąt min przerwy i ruszam dalej. W końcu dzisiaj czeka mnie powitanie siostry szwagra. Przyleciała rano, ostatni raz widzieliśmy się jakieś 3 lata temu, ale dobrze ją pamiętam, ona chyba mnie też zapamiętała ;)...

Siedzę u szwagra do północy, poleciała flaszka ;), zresztą nie jedna, jazda do pracy będzie ciężka ;P, ale co tam, pije się tylko miesiąc ;P gdy są goście.

Słuchamy starych kawałków Queenów, Calogero, AC/DC, Scorpions i Annie Lennox.

Jest północ trzeba kończyć, było pięknie, jak zawsze. WOW

Wracając postanawiam przebiec te 700-800m. Chcę sprawdzić co z kontuzją biodra, niestety czuję ją dalej, ważne, że przy jeździe na rowerze mi nie przeszkadza. Śnieżka tuż, tuż...

czas, czas...

Poniedziałek, 23 lipca 2012 · Komentarze(4)
Pidzama Porno- Czas Czas Czas


Poniedziałkowy wyjazd do pracy trasą standardową, najkrótszą możliwą, zależy mi na czasie, obiecałem, że będę nieco wcześniej w firmie. Po 2 dniach odpoczynku od rowera jedzie się nadzwyczaj lekko, nie spinam się, a rower toczy się ulicami, szosami, leśnymi ścieżkami. Piękny poranek, piękna pogoda, szkoda, że nie mam urlopu, pewnie wybrałbym się gdzieś dalej. Może znowu w Beskidy?

Wczoraj zapadła też decyzja odnoście wypadu do francji. W połowie sierpnia jadę do znajomych, mają rower :) szosę z pedłami Shimano ;), 30km do oceanu. Już się cieszę na ten wypad.


Zdjęcie zastępcze. Nie zatrzymywałem się po drodze, szkoda mi było czasu dzisiaj. Pewnie wieczorem to nieco odrobię. ;)
Zamek w Mosznej © amiga


Fotka z ostatniego ogniska :)
Zakręciło mi się w głowie © amiga

Mknąc do domu

Poniedziałek, 23 lipca 2012 · Komentarze(14)
Hetman - Trzy opowieści


Powrót do domu znowu inaczej niż pierwotnie planowałem, wieczorem muszę ustalić szczegóły mojego wyjazdu do krainy jadalnego ślimaka. Więc nie namyślając się wiele jadę skrótami do domu, zatrzymuję się jedynie na światłach w Gliwicach i Katowicach, w lesie nie ma na to szans. Dojeżdżam dość szybko, jak na tą trasę. Trochę daje się we znaki wiatr ze wschodu, jednak nie ma tragedii, wg new.meteo.pl jutro może być gorzej. Zobaczymy

Na koniec mała ciekawostka na którą natknąłem się przglądając zasoby youtube, tekst chyba wszystkim znany: "Czarny Chleb i Czarna Kawa" (a przynajmniej część jego), zespołem który zaśpiewał cały tekst jest Imperium (discopolo). Myślę że mimo tego warto posłuchać.

Wg Wikipedii
wersja1
Tekst i muzyka zostały napisane w 1974 roku w zakładzie karnym w Krakowie przy ulicy Czarnieckiego przez więźnia o nazwisku Jurek Filas, który żyje i mieszka w Dąbrowie Górniczej. W wersji oryginalnej ta piosenka posiada 4 zwrotki.

wersja2
Tekst został napisany w 1967 roku w zakładzie karnym w Czarnym koło Słupska przez więźnia o nazwisku Sobolewski, który zginął podczas buntów w 1989 roku. W wersji oryginalnej ta piosenka została nagrana jedynie przez zespół disco-polo Imperium.

Imperium - Czarny Chleb i Czarna Kawa


i do poczytania cała wersja

Jedzie pociąg, mkną wagony
Do zakładu wiozą mnie
Śnieg przyprószył wszystkie strony
A mi płakać wciąż się chce

Ref.:
Czarny chleb i czarna kawa
Opętani samotnością
Myślą swą szukając szczęścia
Które zwie się wolnością

Zapach chleba, zapach krat
Wietrze wiej naszą pieśń
Pieśń goryczy i miłości
Matko moja, jest mi źle

Ref.:
Czarny chleb i czarna kawa
Opętani samotnością
Myślą swą szukając szczęścia
Które zwie się wolnością

Stoi pociąg na peronie
Otoczony z wszystkich stron
Cztery lufy karabinów
Nastawione na mnie są

Ref.:
Czarny chleb i czarna kawa
Opętani samotnością
Myślą swą szukając szczęścia
Które zwie się wolnością

Ma dziewczyno, przyjedź do mnie
Ma dziewczyno, odwiedź mnie
I opowiedz o wolności
Bo w zakładzie bardzo źle

Ref.:
Czarny chleb i czarna kawa
Opętani samotnością
Myślą swą szukając szczęścia
Które zwie się wolnością

Skuli ręce, skuli nogi
Nie zdążyli serca skuć
Bo me serce jak z kamienia
Skuć je może tylko ból

Ref.:
Czarny chleb i czarna kawa
Opętani samotnością
Myślą swą szukając szczęścia
Które zwie się wolnością

Czwarta rano...

Piątek, 20 lipca 2012 · Komentarze(6)
Włochaty - Czwarta Rano


... przewracam się na drugi bok. Piąta wstaję, muszę, wczoraj po raz kolejny zostawiłem telefon u kogoś, masakra. Muszę go rano odebrać, pierwotne plany były inne, jednak siłą rzeczy uległy zmianie. Jadę wpierw na Ligotę, odbieram fona i gnam dalej przez Panewniki do pracy. Na miejscu niespodzianka, zostałem zgarnięty do obfocenia siedziby firmy. Powstaje seria ok 400 zdjęć. Dołączam jedno z nich, pozostałe zostały zrobione o poranku na łące już w Gliwicach.


Fabryka dymi... © amiga


Lwie paszczki © amiga


Kwiatki dla .... © amiga


Pozowanie na kwiatku © amiga

Piątkowy powrót do domu...

Piątek, 20 lipca 2012 · Komentarze(0)
Turbo - Jaki Był Ten Dzień


Dopiero teraz (w niedzielę) mam chwilę aby nadrobić zaległość z piątku. Kolejny weekend, który zaczął się już w piątek wieczorem i kończy się w wieczorem w niedzielę - oczy mam na zapałkach ;P.

Wracając do piątku, to droga powrotna nie obfitowała w przygody, czy problemy, jedynie trochę błota umilało jazdę. Wieczorem miał być mały objazd okolicznych lasów z młodymi francuzami, jednak już po powrocie dowiaduję się, że nie tym razem. Trudno, szkoda, że tak późno się o tym dowiedziałem, pewnie inaczej zaplanowałbym sobie powrót, a może nie (męczy mnie przeziębienie i średnio mam ochotę na długie kręcenie)?

Sesja z firmą © amiga

Na grzyby

Czwartek, 19 lipca 2012 · Komentarze(5)
Defekt Muzgó - Chciałbym Ci to dać.


Po wczorajszym pożegnaniu przyjaciół z Francji (mam zaproszenie do Normandii, zastanawiam się tylko gdzie mam to wcisnąć w kalendarz i druga sprawa jak, opcja 1 samolot, opcja 2 rower ale podróż w jedną stronę potrwa ok tygodnia - 1600km), znowu mam problem z pobudką, udaje mi się wyjechać ok 7:00. Późno. Jadę częściowo przez lasy i pierwszy szok, sporo wody zdążyło odparować w nocy, błota też jakbymniej. Jedyny problem pojawił się przy wyjeździe z lasów Panewnickich - niestety tutaj zawsze jest inaczej.
Krótką przerwę robię sobie dopiero w lasku Makoszowskim, zauważam koziołka i sarenkę, próbuję podejść/podjechać bliżej, ale nie udaje się (zbyt płochliwe zwierzęta), może następnym razem? W zamian trafiam na pięknego grzybka, nie zrywam go, jeden to za mało, niech sobie rośnie.
Miłego dnia ;)

Jeszcze taki szczegół, w Gliwicach mam okazję jechać za nauką jazdy "LOK", nie pamiętam, żebym widział tak źle prowadzony samochód, strasznie szarpana jazda, prędkośc wachała się od 20-40km/h, na dokładke źle, bądź wcale nie sygnalizowany zamiar skręku, szczytem było włączenie prawego migacza przed wyprzedzaniem rowerzysty, pokonanie skrzyżowania to był mały horror. A za kierownicą młody człowiek, łudzę się, że to była jego pierwsza jazda. Strach było wyprzedzać, zdecydowałem się trzymać jakieś 100m za nimi, wolałem nie ryzykować. W końcu muszę zainstalować kamerkę, oj będą ciekawe filmy.

Jesienią obiecałem sobie sprawdzić jak to jest po drugiej strone ;)

Dzisiejsze znalezisko © amiga

Wind Of Change

Czwartek, 19 lipca 2012 · Komentarze(5)
Scorpions - Wind Of Change


16:00 - Gliwice - oberwanie chmury, strach wychodzić z firmy, zastanawiam się nad alternatywną wersją powrotu z Gliwic...
16:40 - Już po deszczu, jednak prognozy mówią iż to nie koniec, lecz już się nie zastanawiam nad alternatywą, wiem, że pojadę, pojadę jak zwykle na rowerze ;P
17:00 - W końcu wychodzę z firmy, nie ma na co czekać, na niebie krążą ciemne chmury, trzeba jak najszybciej pokonać odcinek do domu. Zastanawiam się nad najkrótszą trasą,... jednak nie, nie mam ochoty na ładowanie się na węzeł w Kończycach, zdecydowanie wolę przejad w Makoszowach.
Wieje silny południowo, południowo-wschodni wiatr(będzie ciężko), ostatnio lubi mi umilać drogę, już mi to nie przeszkadza, polubiłem go, jest prawie jak przyjaciej, upierdliwy, lecz wierny, który towarzyszy mi prawie zawsze i wszędzie.
Pakuję się do lasu, wiem, że będą kałuże, wiem, że będzie błoto... i co z tego. Staję na chwilę przed lasem Panewnickim i próbuję sfocić wiatr, szkoda, że nie wziąłem ze sobą szarego filtra, byłby idealny do tego zadania.

Wind of change © amiga


Jeszcze mały obchód okolicy i trafiam na Dziewannę, pamiętam jak Babcia z Mamą robiły z tego fantastyczny syrop (zresztą sam zbierałem kwiaty), ten niesamowity, niezapomniany smak, jeszcze teraz go czuję, ech... te wspomnienia.

Ukrywam się... © amiga


Dzisiaj jest chyba dzień drogowego Barana, W Rudze Śląskiej i w Panenikach trafiam na 2 samochody, w pierwszym przypadku jest to Golf II, w drugim Seicento, kierowcy jacyś nieprzytomni, jadą i do końca nie wiedzą co chcą, czy chcą jechać, stanąć, masakra, strasznie szarpią się z samochodami, "progi zwalniające" pokonują przy zerowej prędkości. Horror, najchętniej odebrałbym im prawo jazdy. Najlepszym rozwiązaniem okazało się przyspieszenie do 30-35 i wyprzedzenie ich.
Nieczęsto zdarza mi się spotkać na drodze takie zawalidrogi, ale dzisiaj padł chyba mój osobisty rekord. W sumie 3 sztuki. Oby jutro było lepiej.

Miłego wieczoru

Życie jest piękne

Środa, 18 lipca 2012 · Komentarze(7)
La Vita è Bella. Nicola Piovani Soundtrack


Jest Środa, znowu ciężki poranek, na dokładkę gdzieś zabyłem telefon, później okazuje się, że wczoraj został u siostry, więc na dzień dobry jadę go odebrać i nieco okrężnie jadę dalej, nie mam ochoty na ładowanie się w ul. Armii Krajowej w Piotrowicach, szczególnie w godzinach szczytu, więc tyłami przez osiedle Żurawia docieram na ul.Asnyka, a tam wąską ścieżynką dojeżdżam do ul.Śląskiej i dalej do Medyków, reszta trasy to już raczej standard. Wyjechałem dość późno więc kieruję się na Kończyce (najkrótszy i najszybszy wariant), po drodze oczywiście kilka lasów, błota (przy wyjeździe z lasu Panewnickiego wpadam na błotny podjazd, rower staje, a ja zapadam się po kostki - znowu). Jest nieźle, znowu wszystko up...e ;P

Wracając do wczorajszego dnia to był zupełnie bezrowerowy, był inny. Wraz ze znajomym francuzem wybraliśmy się na "wycieczkę" do Oświęcimia, dokładniej do obozów Auschwitz-Birkenau. Byłem tam kilka razy, ostatnio jakieś 10 lat temu, sporo się zmieniło w tym miejscu, praktycznie wszystkie budynki zostały odrestaurowane, wygląda to nieźle, jeżeli można określić miejsce o tak paskudnej przeszłości. Praktycznie od wejścia na teren muzeum przypominają mi się czytane książki ("Medaliony", "Rozmowy z Katem",...), oglądane filmy ("Życie jest piękne", "Lista Schindlera", "Chłopiec w pasiastej piżamie", "Pianista" czy "Fałszerze"... ). Zresztą nie będę się rozwodził, tym bardziej, że nie mam w tej chwili czasu, może później dopiszę kolejny fragment tego wpisu. Pozostawiam was z kilkoma zdjęciami z tego miejsca.

Ps. Mimo przygnębiającego klimatu, miłego dnia

Arbeit macht frei © amiga


Auschwitz - tabliczka © amiga


Auschwitz - blok 15 © amiga


Auschwitz - dla niektórych ostatnia droga © amiga


Auschwitz - gdzie oni są ? © amiga


Auschwitz - rzeźba © amiga


Auschwitz - ogrodzenie © amiga


Birkenau - selekcja © amiga


Auschwitz - części zamienne © amiga


Auschwitz - "ludzie ludziom..." © amiga


Auschwitz - Komora gazowa © amiga


Birkenau - brama © amiga


Birkenau - Droga do... © amiga


Birkenau - ostatnia droga © amiga


Birkenau - przy rampie © amiga



Birkenau - pamiętamy... © amiga


Birkenau - pamięć o tych co odeszli © amiga


Birkenau - Rampa © amiga


Birkenau - zasieki © amiga


Birkenau - ruiny krematorium © amiga


Birkenau - obóz © amiga


Birkenau - nigdy więcej... © amiga


Birkenau - zabudowa © amiga


Ps. Tytuł wpisu jest może przewrotny, ale nawiązuje do filmu o tym samym tytule traktującym o Holokauście, ma swoją wymowę, potrafi poruszyć, jeżeli ktoś go nie widział to polecam.

Wracając do domu...

Środa, 18 lipca 2012 · Komentarze(0)
Mr Zoob - Mój jest ten kawałek podłogi


Wracając do domu wybrałem trasę nieco inną, głównie po szosach, jednak w Rudzie Śląskiej odbiłem i bocznymi drogami i ścieżkami dotarłem do domu. Nie miałem ochoty na kolejną kąpiel błotną, ale nie udało się, w lesie Panewnickim miałem okazję jechać po kilku jeziorach błota, było fajnie ;) Podobno to dobrze na cerę wpływa ;P. W końcu zaczyna się nieco wypogadzać, oby tak dalej, może nie mam ochoty na upały po +30 ale miło by było gdyby w lato temperatura oscylowała w granicach 24st.

Taki obrazek z Rudy Śląskiej - ostatnio gdy tędy jechałem (w zeszłym roku) tego nie było. Stojąc na pedałach jestem w stanie przyłożyć w tą belkę głową. Musiałem się delikatnie schylić ;P


Ktoś już sprawdził czy to faktycznie 2m ;P © amiga


Jeszcze 2 zdjęcia Obozu II tym razem 2 panoramy w kolorze.

Birkenau - panorama 1 © amiga


Birkanau - Panorama z rampy © amiga

Szosami do Gliwic

Poniedziałek, 16 lipca 2012 · Komentarze(5)
Týr - Take Your Tyrant


Zaczął się kolejny tydzień, tydzień dojazdów do pracy. Poranek taki sobie, pogoda nijaka, założyłem profilaktycznie błotniki. Jechało mi się średnio, może to po wieczornej wizycie u szwagra, a może to ta pogoda na mnie tak wpłynęła ?
Do lasu nie wjeżdżam, na krótkim fragmencie w Panewnikach miałem okazję zobaczyć co może mnie czekać dalej, wolałem nie ryzykować. Ciekawe jak będzie to wyglądać po 17:00 gdy zapowiedziane są deszcze, a być może burze.
W piątek przekonfigurowałem lekko Manfreda, zmieniłem mu kierownice, rogi, dostał nowe tylne światełko, więc trzeba było pstryknąć mu zdjęcie. Na wyprawę do Lublińca miałem okazję potestować te zmiany, początkowo jechało mi się dziwnie kierownica jakaś taka krótka (600mm, stara miała 10cm więcej), na dokładkę ok. 5cm niżej, ale wszystko to jest przygotowywane na 12 sierpnia. Mój Ś-Day.
Na dniach będzie miał zmieniony napęd więc będzie pora aby odświeżyć opis jego konfiguracji.

Ps. Miłego dnia.


Nowe wcielenie manfreda © amiga