Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

na dopalaczu? barany, barany...

Środa, 5 września 2012 · Komentarze(8)
Paweł Kukiz - Twoje Słowo


Wracam do domu, najwyższa pora, dzisiaj ciut później, ale niestety trzeba czasami przysiąść w pracy :). Wyjeżdżam tuż przed 17:00, na zewnątrz trochę nijak, nie ma słońca, nie ma deszczu, po prostu jest nijak.
Rower odebrany z serwisu, zobaczymy jak to będzie się sprawować…, znowu na jakiś czas będzie święty spokój, może…

Po powrocie spojrzałem na średnią i... zbaraniałem, w jednym dniu dwa razy pobiłem moj prywatny rekord czasu dojazdu do i z pracy. Dziwny ten dzień.

Domek z kwiatkiem.... © amiga


Wczoraj chwilę miałem okazję posłuchać TV, po dłuższym odpoczynku od tego medium i… widzę, że nic się nie zmieniło, dalej TV sączy jedynie słuszne wartości, dalej politycy najeżdżają jeden na drugiego, nic się nie zmieniło, strachy na lachy… obłęd… Cieszę, się, że uwolniłem się od tego nich, a niestety to potrafi uzależnić, zresztą nie tylko to… . Wolę świadomie wybierać to co mnie interesuje, informacje, które są dla mnie cenne, nie widzieć reklam wyciekających z każdego kąta, zresztą nie dotyczy to tylko TV, dotyczy to na chwilę obecną każdego aspektu naszego życia. Toż to tragedia, niby twierdzimy iż jesteśmy świadomi swoich wyborów, tego co kupujemy, a g… prawda.
Prawda jest taka, że jesteśmy sterowani, programowani z każdej strony, zakładamy, że droższe jest lepsze, że znana marka jest lepsza od tej nieznanej…

Ile razy widziałem przypadki gdy ludzie kupując aparat kupują ten droższy bo… jest droższy, nie mają znaczenia parametry, ile razy widziałem jak ludzie kupują notebooka za 5000 bo jest za 5000, pomimo że wystarczyłby im taki za 1200zł, potrzebują tylko podłączyć się do netu od czasu do czasu…, ale na pokładzie jest grafika potrafiąca uciągnąć każda nową grę, tylko po co, skoro ten notebook nigdy nie zobaczy bardziej skomplikowanej gry niż pasjans?
Ile razy widziałem ludzi kupujących lodówkę, pralkę, czy inne g… wybierając ten droższy model bo… jest droższy i będzie się można pochwalić przed znajomymi. Nie zapomnę gdy kilka lat temu pomagałem znajomym wybrać TV, w sumie udało się wyszarpać jakiegoś sensownego Samsunga, ale… gdy tylko przyszła rodzina to zaczęły się przechwałki, ile ma kolorów, co on potrafi, nalepka z informacyjna o HD wisiała na nim dobry rok, pomimo tego, że przysłaniała część ekranu… ja p…ę (do dzisiaj wykorzystują może 25% tego co potrafi ten TV).
Niestety często sam ulegam tej modzie, staram się mieć nad tym kontrolę i z założenia unikam pewnych marek, ale idąc nawet do zwykłego sklepu łapię się na tym, że gdy na półce leżą 2 identyczne produkty, to odruchowo sięgam po ten reklamowany, po ten który „znam”.
Wiele lat temu gdy kupowałem swoją pierwszą cyfrówkę, gdy nie miałem zielonego pojęcia o fotografii, kupiłem Nikona Coolpix 4100, czemu? Bo wydawało mi się to dobre, firma znana, robi aparaty, więc musi być dobry. Pewnie za podobną cenę lub niższą kupiłbym w tym czasie jakiegoś Fuji-filma, Olympusa, Konikę-Minoltę, ale to był Nikon…. Mogłem gorzej trafić, mógł to być Sony, jednak już wtedy unikałem produktów tej marki (sorry jeżeli kogoś uraziłem). Z pierwszą lustrzanką było już lepiej, miałem nieco pojęcia o aparatach, kupiłem Nikona D50 bo… był w tamtym okresie najtańszy :). Kolejne lustrzanki to też Nikony, bo… graty (obiektywy) kupione do pierwszej z nich pasują tylko do Nikona.
Z rowerem było już nieco inaczej, sam nie miałem wielkiego pojęcia o tym co to jest Deore, SLX, XT, Shimano, SRAM itd…, ale miałem znajomych od których udało mi się dowiedzieć tego i owego, dzięki qmplowi wybrałem rower, pierwotnie celowałem w Gianta (znałem tą markę i może jeszcze ze 3-4 inne), ale padło na KTM-a (o niej wiedziałe, tylko tyle, że robią motory) w tamtej chwili miał najlepszy stosunek ceny do zainstalowanych w nim szpeji ;).
Dopiero kilka miesięcy później zdałem sobie faktycznie sprawę jak działa ten przemysł, jak działa marketing firm rowerowych, ech… te też potrafią wyciągać kasę za byle g…o.
Trochę smęcę dzisiaj, ale wk…a mnie kolejny przypadek gdy ktoś zwraca się do mnie bo musi kupić notebooka za 5000. Wiem, że użyje go do przeglądania WWW i niczego więcej, ale musi być za 5k, niestety mentalność w ludziach zaczyna się zmieniać, zaczynamy być podobni do ludzi na zachodzie, zaczynamy być wygodni… . Niby ok., ale przestajemy przy tym myśleć, zaczynamy być sterowani…, znowu i znowu. Ciekawe ile osób zdaje sobie z tego sprawę?
Tragiczne jest wychowanie/edukacja dzieci, młodzieży, często jak przyjedzie taki człowiek do pracy, nie jest w ogóle przygotowany do tego co jest, nie potrafi samodzielnie myśleć, wszystko trzeba mu podać na tacy…, najgorzej jest jeżeli taki młodzian trafi na dzień dobry do państwówki, w zasadzie jest już stracony. Przechodząc do firmy prywatnej często nie potrafi się odnaleźć, on pracuje od 8:00 do 16:00, nie obchodzi go nic…, nie wychyla się, nie próbuje zgłębić czegoś więcej, on po prostu nie potrafi złamać pewnego myślenia, pewnych zasad. Mi zostało wpojone to, że wszystkie zasady można nagiąć, złamać, zmienić i nie wolno trzymać się sztywno szablonów. Wszystko jest dla ludzi, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, zachowują się jak stado baranów pędzone na rzeź.
Ech… szkoda pisać/gadać… może jeszcze wrócę do tego tematu, na dzisiaj mam dość… .

Katowice->Gliwice po szosach

Wtorek, 4 września 2012 · Komentarze(6)
Marek Dyjak - Człak (Człek) zbuntowany


Wczorajszy wieczór w galopie, ale tak to już bywa, w końcu udało się poskładać drugi komputer i przenieść na niego dane, klasycznie zajęło to sporo czasu, ale przynajmniej towarzystwo było przednie :).
Dzisiaj znowu niedospany, ruszam w drogę, początkowo ciężko, jednak już po kilkunastu minutach zaczynam się rozkręcać, ze względu na to, iż wyjechałem późno, wybieram szybszy wariant dojazdu, po szosach. Średnio mam ochotę na drogi, tym bardziej, że zaczął się rok szkolny i ruch jest zdecydowanie większy, ale cóż począć. W Kochłowicach jakaś zadufana baba w samochodzie z Zabrzańską rejestracją mało mnie nie potrąciła wyprzedzając na zakręcie w odległości zaledwie kilku cm, q..wa gdzie jej tak się spieszy? Na cmentarz?
Na szczęście to był jedyny taki przypadek, reszta drogi upłynęła bezproblemowo.


Gustave Eiffel... dalej siedzi na szczycie i patrzy... © amiga


Piękne widoki ze szczutu wieży.... © amiga


...Patrząc z góry wokoło,... Świat wydaje się lepszy... © amiga

były dwie siosty...

Wtorek, 4 września 2012 · Komentarze(0)
Stan Borys - Ballada o dwóch siostrach


Jest trochę przed 17:00, jestem wykończony, regularne niedosypianie odcisnęło na mnie swoje piętno. Marzę tylko o jednym, wygodnym łóżku, muszę spłacić dług, jest już stanowczo za duży.
Wsiadam na rower i jadę, zastanawiam się którędy, szosami (będę szybciej), czy może lasem (będę bezpieczniejszy). Ciężki dylemat do rozwiązania, tym bardziej, że nawet myśleć muszę dużymi literami.
Pogoda idealna na rower, nie pada, nie wieje, nie jest za gorąco, na uszach nowy Kukiz, mocne kawałki, przed startem zaliczam jeszcze jedną kawę, może nie usnę…, może dojadę.
Pierwotnie chcę jechać po lesie, wydaje mi się że dobrze mi to zrobi, jednak po kilku km rozkręcam się, już mi się nie chce spać, chcę jechać, pędzić..., czuć wiatr we włosach (w tych które jeszcze zostały).
W końcu jestem w domu, pora na szybkie zakupy, jedzenie i jedyne o czym marzę to spotkać się z młodszą siostrą śmierci, oddam się jej z niewysłowioną przyjemnością, w końcu….
Masakra, odbieram tel. od siostry, chyba nie będzie tak lekko, noc musi jeszcze na mnie poczekać…
Ech życie…, jutro znowu będę walczył z Morfeuszem…

... ułani ułani malowane dzieci... © amiga

absolutna cisza....

Poniedziałek, 3 września 2012 · Komentarze(6)
Grzegorz Turnau- Między ciszą a ciszą


Poniedziałek, pobudka ok 6:00, znowu wstaję zmęczony, za to na swój sposób wyluzowany po sobocie i niedzieli. Ruszam spod domu trochę po 7:00, zastanawiam się którędy jechać, pierwsza myśl, może po szosach, ale szybko przypominam sobie, że dzisiaj jest 1 września, w takie dni trzeba mi do lasu...
Nie zakładam słuchawek, w weekend miałem okazję posłuchać Marka Dyjaka, i WOW... po prostu genialne, taki męski odpowiednik Renaty Przemyk, trafiła do mnie jego twórczość, to jest to co lubię, świetnie się tego słucha, dzisiaj trzeba uzupełnić repertuar na komórce.Nie miałem ochoty na nic innego, więc nie odpaliłem niczego, za to jadąc leśnymi ścieżkami zaskoczyła mnie absolutna cisza, w komplecie z mgłą robi to niesamowite wrażenie, zatrzymuję się 2 razy po drodze tyko po to aby posłuchać czegoś tak niesamowitego, nawet ptaki umilkły.... . Drugi raz zatrzymuję się w Lasku Makoszowskim, pomimo tego, że opodal trwa budowa średnicówki, tutaj jest niesamowicie cicho, jest pięknie..., nie mogę jednak zostać dłużej czeka na mnie praca :), w końcu mamy poniedziałek.

Piekne miejsca w lesie... © amiga


Leśnie ścieżki wąskie... © amiga

Popracowe pomykanie szosami....

Poniedziałek, 3 września 2012 · Komentarze(0)
Marek Dyjak - Po tamtej stronie


Popołudniowy powrót stosunkowo wcześnie, ale wyjeżdżam, muszę, jestem umówiony wieczorem, a czasu na dojazd zostało tak niewiele. Pomimo tego iż jest 1 września, że skończyły się wakacje jadę szosami, zależy mi na czasie…
Na uszach odpalony Marek Dyjak, świetna muzyka, fantastyczne kawałki, zastanawiam się jak to się stało, że gościa nie słyszałem wcześniej, gdzieś mi się co prawda telepie we łbie, iż gdzieś go widziałem, ale piosenki nie znam żadnej…, dziwnie…, naprawdę dziwne. Za to dzisiaj rozpocząłem przygodę z jego twórczością, pewnie w ciągu 2-3 dni poznam wszystko.
W pracy ciężko, to konsekwencje niedosypiania w weekend, pewnie dzisiaj tego nie odrobię, dobrze, że nie odpadłem gdzieś po drodze, z drugiej strony rower wymuszą zwiększoną uwagę, koncentrację. Trzeba zwracać uwagę na baranów jeżdżących po drogach, na dziwnie zachowujących się pieszych, na wszystko. Średnio mam ochotę znaleźć się pod kołami, czy dobić do jakiegoś sprytnego inaczej przechodnia, tym bardziej, że rowerem lecę często >30km/h a upadek, zderzenie przy takiej prędkości już boli :) (znam to z autopsji).
Przy okazji dzisiejszego porannego wyjazdu dopracowego, z rana rozmawiałem chwilę z gośćmi remontującymi ul.Kuźnicką w Panewnikach. Z rozmowy wynikło, że wykopaliska potrwają tam jeszcze 2 miesiące, więc o przejeździe można zapomnieć, dzisiaj miałem okazję targać na plecach rower, przemykając pomiędzy koparką, spychaczem, a ciężarówką…, masakra… . Trzeba poszukać jakiejś sensownej alternatywy, takiej, aby niepotrzebnie nie nadkładać z rana zbyt wielu kilometrów.

Na okręcie... © amiga

... można się nieźle bawić .... © amiga

... ważne aby nabrać wiatru w żagle. © amiga

Przed weekendem

Piątek, 31 sierpnia 2012 · Komentarze(3)
Manchester - Autrostrady kłamstw


Wczoraj zgodnie z wczesniejszymi planami walka z poskładaniem kompa, niby wszytsko poszło ok, ale... przeniesienie danych ze starego komputera z uszkodzonego dysku zajęło mi sporo czasu. W efekcie idę spać grubo po 1:00.
Budzik jednak jest nieubłagany, dzwoni o 5:45, tylko po co... 4 godziny snu to nie moja bajka, uciszam go i kładę się na 5 min :). Wstaję 45 min później, tragedii jeszcze nie ma, ale już w biegu zbieram się i wyjeżdżam. Na Kuźnickiej w Panewnikach mała niespodzianka, ulica mocno rozkopana, o przejeździe w zasadzie nie ma mowy, jedzynie, gdzieś bokami udaje się przenieść rower. Pewnie będą się bawić z tym do zimy, paskudnie, konieczna będzie modyfikacja standardowej drogi dopracowej. Już mam pewną konecpcję, ale sprawdzę to wieczorem, jak będę miał czas, niestety tego mi najbardziej brakuje.

Jutro za to szykuje się dłuższy wyjazd, tyle że patrząc na prognozy, może wyjść z tego całkiem niezły hardcore...

Misiek, ale ty się, chłopie, rzucaj... © amiga


Brawy jesieni... © amiga


Scenka rodzajowa z jednego z muzeów w Normandii © amiga

Koniec miesiąca, koniec wakacji, coś się kończy...

Piątek, 31 sierpnia 2012 · Komentarze(7)
The Kills - Last Day of Magic


Koniec miejsiąca skłania do reflekcji, na dokładkę, powoli kończy się lato, nawet nie wiem kiedy to wszystko było mineło... . Czas coraz bardziej zap...a, nie patrzy się na nas, nie czeka na nas, po prostu płynie, płynie coraz szybciej, wypadają kolejne kartki z kalendarza, jeszcze chwila i będzie Zima... Shit.

Miesiąc nietypowy dla mnie, po pierwsze nie udało się dokręcić 2000 km w tym czasie, ale było to związane z fantastycznym urlopem, ze zdobyciem Śnieżki, z niesamowitym galopem po Francji, Paryżu, Normandii (do dzisiaj się nie orząsnąłem po tym).

Zawaliłem tylko jedną sprawę, brakło niestety na nią czasu, tzn Katowicka Masę Krytyczną, może uda się coś z tym zrobić teraz, gdy będę na miejscu. Kolejne 3 weekendy są jednak dość mocno obciążone i co z tego wyjdzie nie wiem.

Dzisiaj również przypada kolejna rocznica śmierci księżnej Diany, kolejny powód do zastanowienia się nad ulotnością życia, tym jak szybko mija, co po sobie zostawimy, jak nas zapamiętają....

Ech, chyba pora się napić, idę do szwagra.

Pomnik w miejscu w którym zginęła księżna Diana © amiga

dopracowy czwartek

Czwartek, 30 sierpnia 2012 · Komentarze(2)
GA-GA-ZIELONE ŻABKI - PYTAMY JAK


Nie przepadam za tak wczesnym wstawaniem, ale już chyba powinienem się przyzwyczaić do tego, a jednak... Znowy wyjeżdżam z opóźnieniem, jadę więc wersją szybką, po szosach, jeszcze to ma sens, za kilka dni gdy zacznie się rok szkolny, lepszym wariantem będzie las. Pojawi się kolejne kilka tysięcy wariatów na drogach, ludzi którzy nie powinni posiadać prawa jazdy.

Kończą się wakacje, kończy się lato, trochę szkoda, ale czeka nas piękna polska jesień, przynajmniej mam taką nadzieję :)

Czar starych aut... © amiga


Tak pięknie jest.... © amiga


Nie do końca matrwa natura © amiga

Szybko, coraz szybciej....

Czwartek, 30 sierpnia 2012 · Komentarze(2)
Dylemat - Gintrowski, Łapiński, Kaczmarski


..., a w zasadzie to stosunkowo wolno, chyba dopadł mnie kryzys dnia czwartego :)

Powrót w większości po szosach, na dokładkę z duuużym plecakiem, do zatargania mam trochę tajli komputerowych, prawie cały komp, masakra... Nie lubię jeździć w wersji B17... chociaż, zupełnie bez plecaka też jakoś tak nijak.... . Dzisiaj czeka mnie walka ze składaniem i instalacją systemu + dodatkowego oprogramowania. Nie spodziewam się jakiś problemów, alekto to wie... :)

Trafi czy nie trafi, oto jest pytanie ? © amiga


Jednak nie trafił, pechuś... © amiga


Chatynka w Normandii © amiga

To jest kolarz, on szybko jeździ...

Środa, 29 sierpnia 2012 · Komentarze(4)
Hasiok-Mściciel


Kolejny piękny dzień, wsiadam na rowerek i pędzę, tym bardziej, że standardowo wyjeżdżam z opóźnieniem. Dzisiaj mam ochotę na las. W Panewnikach wjeżdżam na szlak prowadzący na Halembę, później chwila przez Rudę i znowu las, aż do Zabrza Makoszowy, gdzie już szosami dojeżdżam do pracy.

Ostatnio rozbroiły mnie wypowiedzi dzieci, które mijałem, połechtało to moją próżność, pierwszy przypadek w Goczałkowicach gdzie dziecko krzyknęlo do mamy: "Patrz kolarz", drugi przypadek dzisiaj gdy do mych uszu dotarło zdanie wymienuione między 2 dzieci "To jest kolarz, on szybko jeździ...", do tej pory tak o sobie nie myślałem.

Jeszcze 2 fotki z Normandii.

znajdź polski akcent na zdjęciu :) © amiga


U nas śmietniki wyglądająnieco inaczej :) © amiga