Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie...

Wtorek, 20 listopada 2012 · Komentarze(6)
Andrzej Grabowski - Małe piwko


Powrót do domu po ciemku, chyba przywykam do tego powoli. Lampki standardowo odpalone, jedna migająca z tyłu, druga migająca z przodu + druga niemigająca również z przodu. Jedynie czołówki nie zakładałem. Na szosach po których jadę niespecjalnie jest to potrzebne, więc leży w plecaku tak na wszelki wypadek, jakby mi odbiło i wjechałbym do lasu.

Przed wyjazdem mały przegląda tylniej lampki. wczoraj zauważyłem, że ma idiotyczną tendencję do wyłączania się. Jak to bywa w takich przypadkach rozebrałem ją i pierwsze co rzuciło się w oczy to taśma klejąca przytrzymująca blaszkę podobną do tych stosowanych w tanich joystick-ach z lat 80. Widać, że podczas jakiegoś przelotu dostała się tam woda i jakoś tak to się nie trzyma, blaszka się przesunęła i zwierała nieco więcej niż powinna. Wymiana taśmy i poprawienie położenia blaszki rozwiązują sprawę. Wkurza znowu to, że producent Giant, znowu chciał oszczędzić, przecież można było dać mikroprzełącznik..., duże lepsza konstrukcja a przy cenie 35-37 zł nie zmienia to praktycznie kosztów... , no może chińczykowi który to składał trzeba by dołożyć kilka ziarenek ryżu.
Wcześniejsze Cateye miały raczej tendencję do urywających się przycisków, łamiących się uchwytów, tym razem kupowałem lampkę pozbawioną wszystkich wystających i plastikowych elementów które da się urwać, złamać a i tak widzę, że występują problemy... Jak pojawi to się jeszcze raz to chyba sam wlutuję mikroprzełącznik, w domu powinienem mieć ich kilka..., gdzieś pomiędzy tajlami elektronicznymi...

Sama jazda szła mi jakoś nieskładnie, coś mnie męczyło, coś mnie gniotło..., a wieczorem czeka mnie jeszcze małe przemeblowanie u qzynki..., ostatnio coś wchodzi mi to w krew :)

Fotosketcher - na szczycie podjazdu pod Rudno © amiga

Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą*

Poniedziałek, 19 listopada 2012 · Komentarze(14)
Sidney Polak - Chomiczówka


Poranny klasyk dopracowy. Na dworze ciepło, jeżeli można tak okreslić te kilka stopni powyżej zera. Nie ma kałuż, błota, ruch na drogach jest niespecjalnie wielki, mogę więc trochę pocisnąć, nie przejnować się niczym. Zero niedzielnych kierowców jednak mam się na baczności, jak zawsze jadąc rowerem, w końcu nigdy nic nie wiadomo.
W Kochłowicach mijam dom z okna którego przez sporą cześć mich przejazdów do pracy pozdrawiał mnie miły staruszek. Od około 2 tygodni go nie widziałem jednak zawsze zwalniałem w tym miejscu, po prostu chyba przyzwyczaiłem się do widoku tego starszego pana, zawsze uśmiechnietego i kiwającego ręką. Dzisiaj na jego oknie wisiała klepsydra...., już więcej go nie zobaczę.... szkoda...

Zdjęcie archiwalne - jedno z moich ulubionych poddane małej "renowacji".
Fotka archiwalna po małej obróbce - jedno z moich ulubionych zdjęć w nowej odsłonie © amiga


Mimo wszystko życzę miłego dnia.

* - ks. Jan Twardowski

Orgyinalne zdjęcie z Września 2011 roku
Samotny jeździec .... © amiga

po ciemku do domu....

Poniedziałek, 19 listopada 2012 · Komentarze(10)
Enej Skrzydlate Ręce


Powrót do domu po szosach, wyjeżdżam późno jest koło 17:00, a dzisiaj jestem umówiony ok 19:00 w Ochojcu, spieszy mi się więc nie mogło być innej opcji. Na szczęście na drogach nie było jakiegoś strasznego ruchu, lecz o szaleństwie też można zapomnieć. Standardowo oczy dookoła głowy, tak dla zasady.
Starczy na tą chwilę, mam jeszcze kila spraw do załatwienia dzisiaj.

Fota archiwalna
Pamiątka z Beskidów © amiga


Stary filmik z przelotu do Giwic ;) - tak dla przypomnienia. Musiałbym już chyba popełnić nowy. Trochę się pozmieniało.



Milego wieczora

teren z rana jak śmietana... ;P

Czwartek, 15 listopada 2012 · Komentarze(3)
Krzysztof Kiljański - Moja Wolność - z płyty "Barwy Kofty"


Poranek rześki, nawet bardzo. Profilaktycznie ubieram się nieco cieplej, zakładam ochraniacze i jadę. Na drogach sucho, gdzieniegdzie tylko przymarznięte kałuże.
Nad horyzontem niemrawo pojawia się słońce, miła odmiana po kilku zachmurzonych dniach. W Panewnikach coś mnie ciągnie w lewo, do lasu, więc zamiast szosami dzisiaj ląduję w terenie. Zakładam, że jeżeli jest błoto to co najwyżej zamarznięte, więc da się przejechać.
Troszkę się przeliczyłem, błoto było zamarznięte jednak tylko z wierzchu, w efekcie kilka razy miałem wrażenie, że jadę na jakiejś desce po wodzie, przy wyjeździe do starej Kuźni mało nie zaliczyłem gleby na czymś takim, jakimś cudem udało mi się utrzymać równowagę i wyprowadzić rower z poślizgu. Na ścieżce pomiędzy Halembą, a Kończycami dla odmiany jadę w 10cm koleinach. Tutaj błoto zamarzło, krawędzie są wysokie i specjalnie nie ma gdzie uciec, jak wyjechać. Dwa może 3 razy zahaczam pedałami o krawędź, na szczęście ziemia się poddaje i nie sprawia to większych problemów.
W Makoszowach zastanawiam się czy jednak wybrać się szosą, czy dalej pociągnąć terenem. W zasadzie co mi szkodzi..., hałda czeka. Zobaczymy jak będzie.
Wyjątkowo nie mam większych problemów, dziwnie sucho jak na to miejsce. Dopiero wyjazd przez plac budowy średnicówki sprawia trochę problemów ale w zasadzie to tyle...


Wybuch jądrowy w okolicach hałdy w Panewnikach © amiga


Miłego dnia

Jak one trafiają ;P

Czwartek, 15 listopada 2012 · Komentarze(6)
Kategoria do 34km, Do/Z Pracy
BULDOG - XI


Powrót znowu późno, wychodzę nieco przed 17:00. Jest ciemno, jednak mocno zastanawiam się czy nie pojechać w teren... Może powinienem? Znowu jest rześko, mam 4 km do zastanowienia się nad trasą.
Ruszam...
Początkowo trochę niemrawo, mięśnie nierozgrzane, ale o to będzie ciężko.
Dojeżdżam do Sośnicy, zapada decyzja - jadę po szosach. Czas ma dzisiaj dla mnie znaczenie, mam do załatwienia kilka drobiazgów po powrocie. Po drugie ruch jest stosunkowo niewielki więc nie powinno być problemów z wariatami za kierownicą.
Nie mylę się, jedzie się przyjemnie. Pomimo panującego chłodu, po kilku kilometrach jest mi ciepło, nawet bardzo, nie marznę.
Względnie szybko docieram do domu, przebieram się, jestem gotowy do dalszej akcji. Część ciuchów odsyłam do prania, bluza "zimowa" do suszenia. Mój wzrok pada na kask. Zostałem trafiony...., przez jakiegoś latającego zas...a ;P

No i kupa... © amiga


Podobno przynosi to szczęście - moje będzie polegało na wyczyszczeniu tego.
Niemniej miłego wieczoru.

rześko....

Środa, 14 listopada 2012 · Komentarze(10)
Zamki na piasku - z płyty Lady Pank Symfonicznie


Dzisiaj zamiast do lekarza pojechałem do pracy, wczoraj czegoś zapomniałem i dzisiaj nie było szans na to abym dotarł do przychodni. Nic,... przestawi się wizytę i tyle.
Rano oczywiście młyn, pierwotnie przygotowałem się do wyjazdu do centrum korzystając z komunikacji miejskiej, jednak tuż przed 7:00 wbiłem się w ciuchy rowerowe, pozbierałem trochę gratów i w drogę.
Wychodzę na dwór i mam wrażenie, że chyba za lekko się ubrałem, na szczęście już po kilku km jest mi ciepło. Za to uświadamiam sobie ile gratów nie wziąłem. Bidon został w domu, pompka, przeciwdeszczówka.... masakra... szczególna ta druga pozycja mnie denerwuje... Wystarczy, że przebiję oponę i będę zap...ał na piechotę, a czwartej pompki nie potrzebuję… chyba ;P
Niemniej bez przygód docieram do pracy, teraz pozałatwiać to co trzeba.


Kościół św Michała w parku Kościuszki w Katowicach - zdjęcie poniedziałkowe © amiga


Miłego dnia

do pracy... w końcu.... i odkręcająca się kaseta...

Wtorek, 13 listopada 2012 · Komentarze(10)
Kategoria do 34km, Do/Z Pracy, Solo
Lady Pank - Sztuka latania


Wczoraj wizyta u lekarza, profilaktycznie wziąłem dzień wolnego i w zasadzie była to dobra decyzja. Udało się nawet wyjechać na rowerku, niemniej dzień był pokręcony, myślę, że dzisiaj uda mi się nadrobić wpisy na BS. Może...

Dzisiejsza droga bez żadnych ekscesów, po szosach, up...ym rowerem po wczorajszym wypadzie. Rano nie miałem już siły aby go czyścić, przeoliwiłem tylko napęd i w drogę. Wszystko niby działało poprawnie, jednak w Kończycach odkręciła mi się kaseta. Wymusiło to na mnie kilkuminutowy postój. Skręcenie na szybko koła (teraz już miałem ze sobą klucz) i w drogę. W domu muszę się przyjrzeć nakrętce, być może jest uszkodzona, powinna pasować ze starej kasety, więc spróbuję ją przełożyć. Dwa razy w ciągu dwóch tygodni to nie jest normalne, aby ta śruba się wykręcała.
Wracając do drogi to w Zabrzu czekał mnie zajebisty korek, na szczęście mogłem uciec na chodnik i tak ominąć ludzi stojących w sznureczku i czekających diabli wiedzą na co....
Niemniej dobrze się jechało, dzień w pracy zapowiada się gorący, zobaczymy jak potoczy to się dalej.

Miłego dnia

gadżety z Rowerowej Norki © amiga

wieczorne zabawy z kasetą....

Wtorek, 13 listopada 2012 · Komentarze(6)
Proletaryat - Być czy być


Przed wyjazdem dokręcam luźną kasetę i zbieram się powoli.
Wychodzę raczej standardowo i lecę po szosach do domu, klasycznie paskudny przejazd przez plac budowy w Sośnicy, ale specjalnie innej opcji nie ma. Po prostu muszę się wpakować przez to zwężenie na wiadukcie i tyle. Profilaktycznie na tyle zrzucam 2 przełożenia, nie wiem czego się spodziewać, nie wiem co jest przyczyną kolejnego już rozkręcenia się kasety.
W domu zabieram się za czyszczenie rowerka, napędu itd... . Zdejmuję kasetę i mogę w końcu zobaczyć co jest grane. Całość lśni więc widać wszystko..., mam wrażenie, że czegoś mi brakuje, z czeluści archiwum wyciągam starą kasetę SLX-a 11-28 i nie mylę się, brakuje jednej podkładki - blaszki pod nakrętką. Pytanie tylko czy w serwisie o niej zapomnieli przy przekładaniu koła, czy po prostu ją zmieliłem. Podejrzewam raczej to pierwsze, myślę, że mogła to być główna przyczyna.
Całość jest już skręcona, napęd czyściusieńki, łańcuch umyty, naoliwiony, podobnie przerzutki, ale.... jutro tego raczej nie sprawdzę, skoro świt czeka mnie wizyta u lekarza i za diabła rower mi się w nią nie chce wpisać. Na ul Mickiewicza nie zostawię Manfreda, a do środka raczej mnie z nim nie wpuszczą. Więc czeka mnie jazda koleją, trudno, podróż do pracy będzie dłuuuuuga..., pewnie dodatkowe 20-30 min będę w plecy. Ech..., ale za to będzie czas na książkę :)

Moje miasto... - efekt zabawy z FotoSketcherem © amiga


Miłego wieczora...

kolejna dłubanina....

Piątek, 9 listopada 2012 · Komentarze(5)
Kategoria do 34km, Do/Z Pracy, Solo
Farben Lehre - Zapamiętaj


Trasa standard, po szosach, bez większych problemów. Na drogach sporo mniejszy ruch więc jechało się przyjemnie. Ostatnie 10km w deszczu, specjalnie mi to nie przeszkadzało, miałem wrażenie, że deszcze jest ciepły, prawie jak te pierwsze wiosenne. A może dlatego, że to nei była ulewa, swoją drogą lubię deszcz...

Na prośbę Gizmo201 poniżej lista programów z której obecnie korzystam, z czasem jest korygowana, jakieś pozycje dodaję inne wylatują. Ale warto się z nimi zapoznać.

IrfanView - prosta przeglądarka plików graficznych o dość nieprzeciętnych możliwościach

Gimp - Darmowy program do obróbki grafiki, spore możliwości jednak tłumaczył go na polski jakiś dyletant

Corel AfterShot Pro - Genialny program do wywoływania Raw-ów moim zdaniem bezkonkurencyjny

Raw Therapee - Darmowy program do wywoływania Raw-ów, niemiłosiernie wolny ale działa

PhotoFiltre - Dość prosty edytor grafiki, łatwy i przyjemny w użytkowaniu

MachineryHDR - Polski program do tworzenia zdjęć HDR oraz mapowania tonów, rozwija się w niesamowitym tempie

Photomatix - Program do tworzenia zdjęć HDR oraz mapowania tonów, jeden z najstarszych i chyba największych możliwościach

Picasa - Prosta przeglądarka plików, co nie oznacza że zła, rewelacyjna do szybkiego przeglądania zbiorów na dysku, szybkiej obróbki, wydruku i przygotowywania kolaży, plakatów, czy filmów ze zdjęć.

Photoshop - Strasznie droga komercyjna kobyła do obróbki zdjęć, jednak nie istnieje program który się do niego chociażby zbliżył możliwościami

Inpaint - pierwszy program który umożliwiał usuwania zbędnych obiektów ze zdjęć w sposób półautomatyczny i robił to całkiem nieźle.

PTGui - nakładka na darmowy program, Panorama Tools, mająca spore możliwości i dająca chyba najlepsze efekty

Beskidy - obróbka zdjęcia archiwalnego.... © amiga


Miłego dnia

dopracowo pod górkę

Czwartek, 8 listopada 2012 · Komentarze(6)
Farben Lehre - Pasja [Achtung 2012]


Kolejny wypad dopracowy, trasa standard, tyle, że wariatów na drogach sporo więcej, jakiś 2 kierowców obtrąbiło mnie w Rudzie Śląskiej, pozdrowiłem ich po swojemu wyciągniętym środkowym palcem. Co z tego, że jechałem środkiem lewego pasa jeżeli za chwile mieli zwężkę i musieli zjechać na prawy pas, a ja mogłem dalej pchnąć prosto bo skręcałem nieco dalej w lewo. W końcu drogi też są dla rowerzystów i nie zamierzam z tego rezygnować, a to że komuś się spieszy aby postać na światłach 300m dalej... .
Dziwne było to iż w wielu miejscach gdzie w życiu nie widziałem korka dzisiaj były, miejsca które bym o to nie podejrzewał. Być może jest to związane z pogodą, i część niedzielnych kierowców zasiadła za sterami swoich krążowników?
Ogólnie jechało się nieciekawie na dokładkę wmordęwind i zbokuwind dawał się we znaki.
Uprzedzam komentarz - Tak na Śląsku też wieje dzisiaj ;P
Fotek jakoś nie miałem ochoty robić, za to podłubałem przy starszych zdjęciach programem FotoSketcher, prosty, łatwy i darmowy, a efekty interesujące. Poniżej efekty zabawy z fotką z 2007 roku ze skansenu w Chorzowie.

Zabawy z fotografią..... © amiga


Zabawy z fotografią cd... © amiga


Oryginalze zjdęcie - archiwalne z 2007 roku © amiga


Ps. Miłego dnia :)