Popracowo

Poniedziałek, 6 sierpnia 2012 · Komentarze(10)
SDM - Niebo Sierpniowe


Wracam do domu, niebo coś nieciekawe, mam wrażenie że coś się święci... niedobrze. Cały dzień był "nieprzytomny", nic się specjalnie nie chciało. Zmęczenie dawalo się we znaki. Dodatkowo temperatura i duchota podczas powrotu dawały się we znaki, ale w końcu co to te 30km :), już robiłem większe numery... . Kilka razy zdarzało mi się jechać w góry w najgorętszym dniu roku ;), w zasadzie dotyczy tu kilku ostatnich lat :)

Dzisiaj zaprowadziłem Manfreda do serwisu na przegląd amorka, w końcu należało mu się po 1.5 roku, droga sprawa to zgrzytający suport. Łożyska dołożone do accentowskiego wynalazku niestety nie zdały egzaminu, wutrzymały ok 700km. Paskudnie. Trzeba na szybko zamówić właściwe, dużo bardziej wytrzymałe. Ważne, że jest jużdo czego je wsadzić.



a wieczorem... © amiga

Ostatni poniedziałek przed urlopem :)

Poniedziałek, 6 sierpnia 2012 · Komentarze(2)
Blenders - Poniedziałek


Ciężka pobudka, weekend był na najwyższych obrotach. Budzik dzwoni, tylko po co, i tak nie wstaję, budzę się dopiero o 6:30 i... nie chce mi się nic... . Po przepakowaniu się szybkim przeglądzie szpargałów wyjeżdżam do pracy dopiero o 7:30. Początkowo noga nie chce podawać, jendnak już po pierwszym podjeździe jest dobrze, poranek chłodny, tyle..., że w lesie, przejeżdżając kawałki asfaltowe czuję, że jest piekło, powrót będzie ciężki, mam nadzieję, że nie wyssa to ze mnie sił jak wczoraj.

Ps. relacja z soboty i niedzieli zostanie dołożona dzisiaj wieczorem, a przynajmniej taki mam plan.

Na pocieszenie kilka wczorajszych fotek z zoo w Opolu

Myslę, więc jestem... © amiga


kici, kici... © amiga


Oko w oko z wilkiem © amiga


Kwiaty na wodzie © amiga

Opole, Krasiejów....

Niedziela, 5 sierpnia 2012 · Komentarze(4)
Piotr Rogucki (Coma) - Piosenka Pisana Nocą


Niedziela, pogoda dziwna, prognozy są nieco sprzeczne, ale co tam, plan na dzisiaj to wypad do Opola z moją i Darka rodziną. Do zrealizowania jest kilka punktów programu.
Jadąc autostradą w pobliżu góry św. Anny zaczyna kropić, oj niedobrze.... .

Na szczęście dojeżdżając do Opola wypogadza się, jednak zmienia nam to nieco plan, zamiast do Krasiejowa jedziemy do Opolskiego Zoo. Nie byłem tam, a chyba warto pooglądać zwierzaki, tym bardziej, że są niesamowicie fotogeniczne. Na wejściu mały zgrzyt, nie ma mowy o tym, aby wpuścili nas z rowerami... shit. Szczęśliwie jednak mieszczą się do auta szwagra, więc możemy je bezpiecznie zamknąć i udać się na zwiedzanie.

Pieski preriowe © amiga


Mam już wszystkiego dość... © amiga


I co się tak gapicie ? © amiga


Małpy skaczą niedościgle... © amiga


A wilk jest zły... © amiga


Fajnie jest tak poleżeć na słoneczku © amiga


Nauka całowania.... © amiga


Sówki małe 2... © amiga


Która to Etisia ? © amiga


Temperatura i wilgotność powietrza daje się we znaki, gdzieś około południa zaczynamy odpadać. Ratuje nas kawa mrożona, łyk kofeiny zdziałał cuda. Udaje nam się przetrwać, jednak w brzuchu coś pusto, jedziemy do centrum na pyszne naleśniki. Spędzamy tam ponad godzinę wędrując po centrum (oczywiście już po posiłku).

Perfect - aleja gwiazd © amiga


Dżem - aleja gwiazd © amiga


TSA - aleja gwiazd © amiga


Lady Punk - aleja gwiazd © amiga


Chyba pora wracać, jednak dzieciaki miały obiecany Dinopark w Krasiejowie, więc bez wykrętów jedziemy do niego (z Darkiem po cichu liczymy na szansę pokręcenia po okolicy).

Zakręcony traktor © amiga


Już przy parku udaje nam się wykręcić z wejścia do środka, jakoś nas to nie ciągnie, w końcu miał być Anaberg. Czasu jest jednak mało więc lecimy nad jezioro Turawskie, jednak coś poszło nie tak z naszą nawigacją i nie trafiamy nad nie, później ze śladu GPS wynika, że mieliśmy je przez dobre kilka km po lewej stronie, później po prawej stronie w odległości max 150-200m.

Podróż smokiem diplodokiem ? © amiga


W okolicy odszukujemy jeszcze hutę przy której jest najstarszy most wiszący na kontynencie europejskim.

Duży ten garnek.... © amiga


Najstarszy wiszący most na kontynencie © amiga


i niestety musimy szybko wracać do naszych rodzin, wkrótce zamykają park. Odwiedzamy wsiowy sklep i czym prędzej jedziemy na spotkanie. Udaje nam się dojechać chwilę przed zamknięciem parku. Jest dobrze, wszyscy zadowoleni, w zasadzie my też bo udało się chociaż trochę pojeździć na rowerkach.

Mogę powiedzieć, że dzień należał do bardzo udanych.

Po okolicy z Darkiem

Sobota, 4 sierpnia 2012 · Komentarze(2)
Kazik - Bourbon mnie wypełnia


Sobota, ranek, powoli trzeba się przygotować, dzisiaj odwiedziny Darka z rodziną, wizyta poprzedza wyjazd do Krasiejowa, niemniej jest okazja trochę pokręcić po okolicy.
Pierwotnie planuję wypad do Goczałkowic jednak, gdzieś czas ucieka i w efekcie mamy mniej niż 4 godziny czasu dla rowerków. Więc czeka nas improwizacja, poczatkowo jedziemy Przez Kostuchnę, Murcki w kierunku Lędzin...

Klimont - widok z góry św Klemensa © amiga


pakujemy się rowerami na górę św. Klemensa, tam chwila przerwy, później na przełaj Klimont i zastanawiamy się co dalej... wybór mógł być tylko jeden, zalew Dziećkowice, w sumie niedaleko, a wieki tam nie byłem. Jednak coś poszło nie tak w nawigacji i lądujemy niedaleko kopalni Ziemowit, później już szosami jedziemy nad zalew, nie kombinujemy, bo ... nie ma czasu

Przy kopalni Ziemowit © amiga


Docieramy na miejsce, chwila przerwy w tawernie i ruszamy dalej, jednak zamiast terenu znowu czeka nas jazda po asfaltach, trudno...

Zalew Dziećkowice © amiga


Na celowniku © amiga


Odbieram tel, już na nas czekają, musimy przyspieszyć i skrócić wycieczkę, więc pozostają Mysłowice Kosztowy, Wesoła, Giszowiec, i poprzez lasy Ochojeckie docieramy do domu.

Arachnofobia ? © amiga


Na szczęście czekało na nas AfterParty... mały grill, który przeciągnął się delikatnie... :)


Szkoda, że nie było więcej czasu, ale dobrze, że udalo się chociaż tyle

w deszczu przed weekendem

Piątek, 3 sierpnia 2012 · Komentarze(2)
Bachor - Bonnie i Clyde


Wychodze z firmy jest nieco przed 17:00, siedząc w środku nie zauważam zmian w pogodzie, a od rana nieco uległa modyfikacji. Zaczyna kropić, chwila zastanowienia i... jadę szoszami do domu, średnio mam ochotę dzisiaj na kąpiel. Więc jadę przez Sośnicę, Maciejów, Kończyce, Bielszowiece, Wirek, Kochłowice, Panewniki, Ligotę, Piotrowice i Ochojec. Do granicy Katowic było jeszce w miarę ok, później rozpadało się bardziej, na ulicach pojawiły się kałuże, więc w efekcie pampers mokry. Zatrzymuję się na chwilę w pobliżu akademików, aby pstrynąć jakieś fotki i lecę dalej, szkoda czasu, tym bardziej, że dzisiaj wieczorem jestem umówiony w centrum. Czasu mam niewiele.

Ps. Chyba pobiłem mój prywatny rekord czasu przejazdu na tej trasie :)


Staw niedaleko akadamików © amiga


Świat w kropelce wody © amiga

Już piątek...

Piątek, 3 sierpnia 2012 · Komentarze(7)
BULBULATORS-NIE CHCE DORASTAĆ


Rano gorąco, znowy jestem wypompowany (kolejny cięzki wieczór), znowy wyjeźdżam po 7:00. Muszę w końcu wyluzować, odespać, ale na to jeszcze nie czas, najwcześniejszy wilny termin to po 24 sierpnia. Na drogach wyjątkowo mały ruch, jedzie się szybko i przyjemnie, baranów drogowych w zasadzie nie ma. Za to jest całkiem sporo rowerzystów, to dobrze, gdyby jeszcze tak dotarli czasami an masę w Katowicach?

Fotka zastępcza, coś ostatnio nie mam weny, może dlatego, że krajobraz niewiele się zmienia, drogę znam abyt dobrze, chyba muszę ją urozmaicić nieco, byle do wekendu..., będzie się działo
Zamek w Mosznej © amiga

Zwiewne dziewczę...

Czwartek, 2 sierpnia 2012 · Komentarze(12)
REWIZJA - Mitomania


Z pracy wyjeżdżam przed 17:00. W firmie przyjemny chłód klimatyzacji, na zewnątrz upał jak diabli. Drogę obieram standardową, nie mam ochoty na szaleństwa, jeszcze nie. Kawałek za Kończycami w lesie napotykam dziwny obrazek, zwiewne dziewczę targa na plecach górala (rower), zamurowało mnie..., toż to dość niecodzienny widok, pierwsza myśl, Maja wyzdrowiała... i pewnie jest za dużo błota... . Podjeżdżam bliżej dziewczę młode <18, rower zapakowany na plecy i zap...a. Hmmm coś nie tak, zagaduję, okazuje się, kółko się nie kręci, mówi, że ma problem z tylnym hamulcem... Rzut oka i... to nie jest hamulec, złapała panę na dokładkę opona spadła z obręczy. Oferuję pomoc, dziewczę przyjmuje ją z ochotą, 15 min później dętka połatana, opona na miejscu, hamulec już nie blokuje koła. Za to była chwila na rozmowę, okazuje się, iż ten anioł rowerowy uczęszcza do szkoły o profilu wojskowym i targanie ciężarów nie jest dla niej niczym nowym ;). Szok nawet nie wiedziałem, że mamy takie szkoły... . Żegnamy się i ruszam w swoją stronę, zatrzymuję się na hałdzie w Halembie, na chwilę, na fotkę, jest piękny dzień, trzeba coś uwiecznić.

Manfred wieczorową porą © amiga

Już czwartek - pękło 8000km w tym roku :)

Czwartek, 2 sierpnia 2012 · Komentarze(10)
Nox Arcana - Night of the Wolf


Wczorajszy wieczór znowu niestandardowy, wpadł kumpel z kompem do z uszkodzoneym systemem, trudno, postawienie całości na nowo + przeniesienie danych zajęło 2 godzinki, a później mała wizyta w kinie. Wybór padł na Prometeusza, on jest miłośnikiem SF i dziwnych filmów typu Batman, Spiderman, Superman itd, ja nie znoszę filmów na podstawie komiksów, tego nie da się oglądać na trzeźwo, przynajmniej ja nie jestem w stanie tego zrobić. Za to prequel "Obcego - 8 pasażera" czemu nie. Nie spodziewałem się wiele po tym filmie, zresztą jak po wszystkich superprodukcjach Hollywoodzkich. Fabuła czasami nie trzyma się kupy, chwilami przewidywalna akcja, ale do objerzenia. Wolę jednak cześć pierwszą tzn "Obcy, 8 pasażer Nostromo", do której zdarza mi się wracać, po latach. Może dzisiaj ją obejrzę...

Wracając do wyjazdu to droga klasycznia, bez przygód, bez kaca, jedynie z rozkręceniem miałem problemy, dopiero po 30 min zaczęło mi się dobrze jechać, nogi pracowały tak jak powinny.
Chyba pora pomyśleć nad jakimś nieco dłuższym wypadem, tylko zastanawiam się gdzie i... kiedy. W zasadzie plan na kilka kolejnych weekendów już mam i... są to niestety plany raczej nierowerowe.

Fotka zastępcza z jury KC z okolic Zabierzowa, czasu w tym roku coraz mniej, a muszę jeszcze zaliczyć rowerem Ojców.

Skałki na jurze KC w pobliżu Zabierzowa © amiga

Do domku.... i przypadkowe spotkanie

Środa, 1 sierpnia 2012 · Komentarze(10)
Doro - Running from the devil


Powrót z pracy standardową drogą, bez odchyłek, specjalnie jesnak nie miałem ochoty na kręcenie, chyba dopadł mnie faktycznie lekki kryzys. Po OTB w Beskidach lekko boli mnie ramię, ale co tam nie łamię się :), przynajmniej wiem, że nie mam osteoporozy ;P

W drodze dzwoni do mnie Filip, będzie w okolicy i chce oddać czołówkę, umawiamy się wstępnie koło liceum w Ochojcu, jednak przyjeżdżam przed czasem i jadę im na spotkanie do lasu w Ochojcu i... tuż po wjeździe szok. Jest nowa nawierzchnia ;), rewelacyjnie, jeszcze tylko musi się ubić ten grysik i będzie można po tym jeździć.


Nowa nawierzchnia na DR w Ochojcu © amiga

Dopracowo, sierpniowo...

Środa, 1 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Doro - Breaking the law


Piękny sierpniowy poranek, tylka, ja czemuś znowu jestem zmęczony. Może dlatego, że znowu zajęty byłem obniżaniem pulsu u szwagra do pierwszej w nocy? Jeszcze rano czułem skutki tego zabiegu, ale po śniadaniu już krew zaczęła szybciej krążyć, już było dobrze, za to kręcenie niespecjalnie mi szło. Chyba taki dzień, muszę na chwilę zwolnić, żeby przyspieszyć później, w końcu organizm też musi się kiedyś zregenerować. W lasku makoszowskim przystaję na chwilę i wdrapuję się na nasyp kolejowy, tyle razy przejeżdżałem pod nim, teraz przyszła kolej na wdrapanie się na górę, przynajmniej wiem już co tam jest i... czego nie ma.

Poranne kolejowe foty, pora kończyć ten wpis i na kawę :)

kolejowy klimacik © amiga


Tory, tory, tory © amiga