Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Początek kolejnego rowerowego tygodnia ...

Poniedziałek, 6 czerwca 2011 · Komentarze(6)
Przynajmniej taką mam nadzieję. Zobaczymy na ile pogoda pozwoli. Dzisiejsza trasa standardowa, bez odchyłek. Jednak dzisiaj na skrzyżowaniu ulic Beskidzkiej i Reymonta w Gliwicach, miałem idiotyczny incydent. Zapaliło się światło zielone, więc ruszyłem, ujechałem może 7-8m, i nie z gruchy, ni z pietrychy z prawej strony wyjechał mi ambulans, bez sygnału, świateł, czegokolwiek. Ja rozumiem, że te pojazdy są uprzywilejowane, ale bez przesady. Co za Baran ją prowadził, przecież to aż się prosi o wypadek.

Powrót z klimatyzacją i zraszaczem ...

Poniedziałek, 6 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Powrót do domu ok 16:30. Dla odmiany niesamowicie wcześnie jak na mnie :)
Wyjeżdżając łudziłem się, że uda mi się uciec przed deszczem, jenak już na 2 kilometrze zaczął kropić "kapuśniaczek", póżniej było coraz ciekawiej, zraszacz wyłączył się dopiero 6km przed domem.
Dzisiaj zdecydowałem się ominąć hałdę Makoszowy. Kosztowało mnie to dodatkowe 2km, obawiałem się ew. burz, które mogłyby mnie zaskoczyć, gdy byłem na szczycie hałdy. O dziwo pomimo deszczu bardzo przyjemnie się jechało. Temperatura nieco spadła, a deszcz był ciepły i przyjemny - taka rowerowa klimatyzacja :)

Ostatni roboczy dzień tygodnia ....

Piątek, 3 czerwca 2011 · Komentarze(3)
Kolejny rowerowy dzień :). Rano pobudka o 5:30, ale z pozbieraniem się już nie było tak prosto, z domu wyjechałem dopiero ok 7:00. Późno. W trasie okazało się, że szlag trafił lewy blok. Jechało się niemiłosiernie żle, co chwilę, lewy but wypinał się z pedała. Coś szybko się zużył. Z informacji na necie wynika, że powinny wytrzymać nieco więcej rok, dwa. Może lewy blok był od poczatku uszkodzony/wybrakowany ?
W środę miały być w sklepie zamówione nowe bloki, mam nadzieję, że dzisiaj będą. W przeciwnym przypadku powrót to będzie masakra.

Powrót z pracy ...

Piątek, 3 czerwca 2011 · Komentarze(4)
Powrót z pracy masakryczny. Blok uszkodzony do końca, zero trzymania, co chwilę but się wypinał. Na dokładkę pop....em drogę, w zasadzie chciałem ominąć hałdę w Makoszowach, a w efekcie zrobiłem niepotrzebne 4km kółko w lasku Makoszowskim. Na dokładkę trafiłem tam na policję przeczesującą las w poszukiwaniu zaginionej nastolatki. Wróciłem na standardową trasę i pojechałem w kierunku Rudy Śląskiej, tam zatrzymałem się przy kilku sklepach rowerowych w poszukiwaniu bloków. Jak na złość nie było interesującej mnie części. Shit. Czy moje pedały są, aż tak oryginalne ? Bez przesady ... . To sklepy w okolicy są do d...y. Zmęczony i nie do końca szczęśliwy dotarłem do domu. Późnym wieczorem postanowiłem jeszcze umyć rower ... . Wygląda dzisiaj jakoś tak dziwnie. Nie jestem przyzwyczajony do takiego blasku. A na poważnie to należało mu się po tym tygodniu, gdy w lesie było sporo kałuż i błota.

Wypad do pracy

Czwartek, 2 czerwca 2011 · Komentarze(4)
Dzisiaj z rana pierwszą myślą było sprawdzenie prognozy pogody, wczorajsze zapowiedzi były nieciekawe, okazało się, że dzisiejszy dzień będzie co prawda pochmurny, ale deszczu prawie nie będzie, wieczorem ma popadać. :)
Pozbierałem się i ok 6:40 wyjechałem z domu. Wiał północny wiatr, czasami mocno przeszkadzając w jeździe, ale ogólnie cała trasa była bardzo przyjemna, temperatura >15 stopni. Dziwne było to, że po wczorajszych ulewach w lesie było tak mało kałuż. Dzięki temu dojechałem "relatywnie" czysty do Gliwic. Ciekawe jaki będzie powrót ?

i ... powrót z pracy

Czwartek, 2 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Powrót z pracy ciężki. Wysoka temperatura + duża wilgotnośc spowodowała, że pociłem się nieziemsko. W trakcie drogi zrobiłem 2 przerwy. Pierwsza na hałdzie Makoszowy. Druga jakieś 6km przed domem przy wyjeździe na Panewniki. Pierwszy postój głównie spowodowany jakimiś robotami ziemnymi, nieco zniszczyli mi ścieżkę i chcąc, nie chcąc musiałem, zejść z rowera i poprowadzić go troszeczkę. Przy okazji przestałem się tak pocić. Mam nadzieję, że jutro nie będzie takich niespodzanek. Druga przerwa bo ... miałem ochotę, cisza spokój w lesie, słychać tylko śpiew ptaków, zero ludzi :)

Wtorkowo ....

Wtorek, 31 maja 2011 · Komentarze(2)
Kolejny dzień pracy rozpoczęty rowerowo. I kolejne 32 km do statystyki :)
Droga standardowa, najbardziej mi pasująca. Dzisiaj na szczęście bez większych przygód i bez czarnych kropek na ciele, kałuże sporo mniejsze niż wczoraj, więc i problem zrobił się mniejszy :)

Przed burzą ...

Wtorek, 31 maja 2011 · Komentarze(7)
Powrót z pracy ok 16:40. Pogoda zaczęła się psuć, myślałem, że jest to chwilowe załamanie pogody i po kilkudziesięciu minutach znowu wyjdzie słońce, a ja będę mógł zrobić sobie przerwę przy jakimś stawie. Wjeżdżając jednak na hałdę Makoszowy zaczął padać deszcz, a z oddali było słychać grzomoty. Nie miałem ochoty na burzę będąc w tak wysko położonym punkcie, więc przyspieszyłem, chyba pierwszy taz w tak ekspresowym tempie przejechałem hałdę :) Jadąc dalej co jakoś czas widziałem na horyzoncie błyski i miałem nadziję, że mnie to ominie. Przy okazji przypominałem sobie co robić gdy, będąc w terenie zaskoczy nas burza. Wyszło mi jednak na to, że najlepszą opcją będzie po prostu jechać dalej omijając ew. błyskawice :). Zatrzymanie się w lesie było by głupotą, poza tym nie wiedziałem czy jest to przejściowe zjawisko czy może jakaś dłuższa akcja. W każdym bądź razie podarowałem sobie opcję objazdową po okolicy i postoje przy stawach, wróciłem najbardziej optymalną pod kątem odległości, czasu i bezpieczeństwa trasą. Zatrzymałem się dopiero w domu. Pod koniec "wyprawy" przypomniałem sobie o jeszcze jednym drobiazgu. Do 900km w maju brakuje mi tylko 33 km. Na liczniku miałem 32, różnica niewielka więc zaliczyłem rundę honorową po dzielnicy i wrócłem do domu :).

Czarne punkty na trasie ...

Poniedziałek, 30 maja 2011 · Komentarze(0)
Wyjazd do pracy o 6:50, nie mogłem pozbierać się wczesniej. Dodatkowo przeziebienie daje znać o sobie, trudno, rowerka nie odpuszczę dzisiaj, pogoda zbyt piękna. Zaliczyłem jakieś gripeksy i w drogę. Trasa standardowa, ale nie wziąłem pod uwagę tego, że w sobotę cały dzień lało. W lesie sporo kałuż, rozlewisk i innych niespodzianek. Do Rudy Śląskiej dojechałem bez większych przygód, problem pojawił się później, pomiędzy Halembą, a Makoszowami. W lesie miałem jeden wielki slalom gigant, nie uchroniło mnie to przed zdobyciem kilkuset czarnych punktów błotnych. Dojeżdżając do Gliwic przechodnie dziwnie na mnie patrzyli, ciekawe czemu :)

Powrot do domu.

Poniedziałek, 30 maja 2011 · Komentarze(2)
Obiecany ślad GPS


Powrót do domu nieco okrężną drogą. Pojechałem ponownie trasą sprzed kilku dni która tak mi się podobała, dzisiaj dodatkowo ją zmodyfikowałem, bo okolica piękna. Jazda tamtędy to czysta przyjemność, jednak w nieznanym terenie trochę kluczyłem, widać to na śladzie GPS. Postaram się go wrzucić jeszcze dzisiaj ;). Krótka przerwa nad jednym z mijanych stawów
Ważka na stawie © amiga

następnie powrót do domu w wersji skróconej przez Panewniki gdzie spotkałem świnkę ;)
Świnka w Panewnikach © amiga