Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Wtorek po szosach

Wtorek, 2 października 2012 · Komentarze(4)
Pogromcy wdow i sierot


Wtorek, pogoda taka sobie, sprawdzam prognozy, one również nijakie, jedyna pociecha w tym że nie leje i temperatura >10stopni. Zastanawiam się jak będzie mi się jechało, czy będzie to powtórka z wczorajszego rana czy raczej popołudnia. Wygrała ta druga opcja, jakoś dobrze mi się leciało, noga podowała, może nie jest to jeszcze szczyt możliwości, ale najważniejsze, że nadgarstek się specjalnie nie odzywał, jest już wyraźnie lepiej.

Na szosach szaleństwo, w każdym mieście przez które przejeżdżałem były korki, jazda chwilami mocno szarpana, nawet rowerem się nie dało wyprzedzić - nie było miejsca, a i kierowcy starali się umilić jazdę rowerzyście, ot tak żebym się nie nudził, zajeżdżali mi drogę :). Najważniejszy w końcu jest fun.


Fotka wspomnieniowa z Beskidu Żywieckiego, może się tam uda wrócić jeszcze w tym roku...
Pamiątka z beskidów © amiga

powrót z przygodami

Wtorek, 2 października 2012 · Komentarze(3)
Blade Loki - Skóra


Podobnie jak rano prognozy nie są zbyt ciekawe, ma padać. Po pracy wsiadam na rower i ruszam, chwilę później zaczyna kropić. Na szczęście opady nie są zbyt duże, nie ubieram nawet przeciwdeszczówki. Nie zastanawiam się którędy jechać, wybór jest tylko jeden: szosy - to najszybszy wariant dojazdu do domu. Na trasie luźniej niż rano, ale... wiem czemu był taki sajgon, czemu tyle korków, samochodów :) - w końcu zaczał się rok akademicki. Studenci gnają na uczelnię i zatykają nam miasta, jakby nie mogli jeździć rowerami ;P

Zwiększony ruch na drogach to niestety również, więcej kierowców "idiotów", nie zdających sobie sprawy jakie niebezpieczeństwo stwarzają. W drodze powrotniej miałem 2 takie przypadki, pierwszy już w Gliwicach, gdzie po wyprzedzeniu kretyn zaczął skręcać w prawo zajeżdżając mi drogę. Drugi bardzo podobny przypadek w Rudzie Śląskiej. Masakra. Na szczęście instynkt zadziałał.

Fotka archiwalna ale jakoś nie miałem dzisiaj melodii do focenia. Sorry
Fotka archiwalna z 07.10.2006 roku z Warszawy © amiga

W deszczu...

Poniedziałek, 1 października 2012 · Komentarze(6)
Kaczmarski - Lot Ikara


Poniedziałek, budzę się, gęba po wczorajszym upadku mnie boli, próbuję wstać i odkrywam więcej takich miejsc, najgorzej jest z nadgarstkiem. Już wczoraj go usztywniłem, ale myślę, że i za pół roku będę czuł ten upadek :).

Dzisiejsza trasa po częściowo po lesie i na dokłądkę dość spokojnym tempem, nie forsuję sią, nadgarstek odzywa się przy każdej hopce >5cm, kolano boli, ale jechać trzeba, szos dzisiaj nie ryzykuję, mam problem z prawoskrętem, gdy prawą ręką sygnalizuję zmianę kieunku, a na lewej opiera się ciężar ciała.
Mam nadzieję, że do weekendu się zagoi :)

Wyjeżdżając z domu zaczyna padaćdeszcz, niedobrze, jednak jużw rudzie jest całkiem przyzwoicie, ulewa zaczyna się na nowo już w Gliwicach. Ostatnie 6km jadę w strugach wody, w firmie jestem całkowicie przemoczony. Wszystko się suszy, może chociaż częściowo wyschnie?

Fotka jeszcze wczorajsza, zrobiona kilka min. po przyziemieniu.
Tuż po przyziemieniu © amiga


Ps. miłego dnia

do domu...

Poniedziałek, 1 października 2012 · Komentarze(5)
KNŻ - Andrzej Gołota


Wyjeżdżam z firmy ok. 16:50, późno, ale też późno dzisiaj przyjechałem. Powrót równie pasjonujący, pierwsze kilka km to próba rozruszania zastałych/obitych mięśni. Myślę o jeździe terenem, dalej mam obawy o moją sprawność, na 6km muszę podjąć decyzję, skręcać w las czy szosa i... wygrywa opcja szosa, jakoś dziwnie dobrze mi się kręciło, opanowałem już chwyt lewą ręką w taki sposób, że nie odczuwam dyskomfortu. Tyle, że jakakolwiem zmiana pozycji ręki powoduje ból, ale da się jechać. :)
Zaliczam więc Sośnicę, Makoszowy, Kończyce, Bielszowice, Wirek, Panewniki, Ligotę, Piotrowice i Ochojec.
Jadąc szosami i zatrzymując się na światłach spostrzegam, że niektórzy podejrzliwie mi się przyglądają, zupełnie nie mam pojęcia czemu, może to mój urok osobisty?

Czyżby to urok osobisty ? © amiga

Do zabrza

Sobota, 29 września 2012 · Komentarze(2)
PARTYZANT - HIT THE ROAD JACK - KATOWICE 28 IX 2012


Szybki wpis, czasu mało, jak ostatnio u mnie.
Ok 15:00 zbieram się i jadę na do Zabrza, aby spotkać się i pogadać ze przyjaciółmi. Z niektórymi długo się nie widziałem, jest okazja i wypada wykorzystać. Dzień piękny, świeci słońce, na niebie delikatne chmurki, nie można było sobie wymarzyć lepszej aury.
Cała trasa w zasadzie bez przerw, jedyny postój przy Pstrowskim aby zdzwonić się i ustalić miejsce spotkania, niestety wszyscy już zjechali do domu więc wsiadam na bike-a i lecę dalej na Helenkę.

Jedzie tramwaj... © amiga

piątek, skoro świt..

Piątek, 28 września 2012 · Komentarze(7)
Lipali - Pamiątki z masakry


W nocy chyba padało, drogi mokre, ale świeci słońce, jest pięknie, po prostu chce się jechać. Wsiadam na bike-a i pędzę, wjeżdżam w las, to nie jest dzisiaj dzień na szosy, nie dlatego, że ruch jakiś paskudny, ale właśnie ze względu na pogodę. Miło tak mykać po ścieżkach po deszczu...
Dopiero w Makoszowach wyjeżdżam na asfalt, trzeba nieco przyspieszyć :)
Lekko umorusany dojeżdżam do firmy, na szczęście czeka na mnie już prysznic i chwilę później mogę zasiąść na stanowsku dowodzenia :) i spróbujemy opanować świat ;P

Poranne mgiełki © amiga


Piękne jest... © amiga

bajkowy powrót

Piątek, 28 września 2012 · Komentarze(4)
Czaqu - Dlaczego jestem jaki jestem


Powrót w dość przyzwoitych warunkach, jest stosunkowo ciepło, ale dalej źle się czuję pomimo przełożenia 5 kamyków. Po długiej walce docieram do domu, chwila odpoczynku i jużjest lepiej. Może w weekend uda się wywalić pozostałe 2 kamyki.

Przyjemnego weekendu.

Wieczorem w Panewnikach © amiga


Zabójcza gra świateł © amiga


Wczoraj wieczorem łaziłem jeszcze po necie i…. wróciłem do pewnej strony, strony poświęconej starym bajkom, tych na których się wychowałem, chyba nie tylko ja, ale także moi rodzice, siostra i znajomi. Mowa tu o Nostalgia.pl. Można tam znaleźć naprawdę sporo pozycji, przypomnieć sobie dzieciństwo, począwszy od Jacka i Agatki (tego akurat nie mogę pamiętać), poprzez Reksa, Chłopca z plakatu, Fraglesów, Białego delfina Um-a, a końcąc na 5-10-15.



Patrząc na dzisiejsze bajki jakoś nie mogę się do nich przekonać, wszechwładna manga, bajki których jedynym przesłaniem jest utłuc wroga, przeciwnika. Chyba za bardzo zachłystnęliśmy się światem zachodnim, zresztą pamiętam jak w latach 80 oglądało się Myszkę Miki, Kaczora Donalda, jaką to sprawiało frajdę, tyle, że nawet Disney schodzi na „psy”, dawno nie widziałem takiego chłamu serwowanego dzieciom, przypomina to głupawe seriale komediowe w których w tle słychać oklaski, śmiechy. Paskuda…



Dalej wolę ”Pszczółkę Maję”, „Bolka i Lolka”, czy nawet Arabelę i Pana Kleksa. Fakt, że część z nich trąci już myszką, pewnie dzieciom się już tego nie sprzeda w dobie Internetu, ale czyż nie były to piękne czasy (warto przypomnieć sobie, zapoznać się z genialnymi rosyjskimi bajkami, nie wiem czy cokolwiek jest w stanie się z nimi równać).



Na dokładkę wszystkie te bajki miały jakieś przesłanie, czegoś uczyły, a czego uczą pokemony, czarodziejki z księżyca?



Trochę zazdroszczę francuzom, anglikom nakładów i świetnych bajek, które poprzez zabawę potrafią przekazać coś o świecie, przygotować dzieci na świat który nas otacza



Zdaję sobie sprawę, że pewnie generalizuję, że upraszczam, że mój punkt widzenia pewnie odstaje mocno od tego co myśli, uważa spora część społeczeństwa, ale … ja taki jestem.
Kiedyś dziwiło mnie gdy babcia wspominała o dawnych czasach mówiąc, że były lepsze, żyło się spokojniej, a teraz sam widzę, że ten świat gdzieś gna, gdzieś się spieszy, tylko za ch…ę nie wiem gdzie. Może to dziwić gdy patrzy się na to czym się zajmuję, co robię, bo sam uczestniczę w tworzeniu nowych technologii, sam z nich korzystam, ale nie świadczy to o tym, że się z tym absolutnie zgadzam, że podoba mi się obrany kierunek.



Może partało by jednak pociechy przekonać do tego na czym my się wychowaliśmy, może wystarczy wrócić do czytania bajek? Sam swego czasu przeczytałem chyba wszystko co „nazbierali” bracia Grimm. Jest tego trochę, tyle, że nie wszystkie bajki nadają się dla dzieci. To samo dotyczy np. „Alicji w krainie czarów”, gdzie oryginał jest dość mroczny, a TV zrobiła z tego cukierkową bajeczkę dla małych dziewczynek ;P



Pewnie zaraz dostanę po głowie, od młodszego pokolenia wychowanego an innych bajkach, ale cóż, życie...

Czwartkowo terenowo

Czwartek, 27 września 2012 · Komentarze(4)
Renata Przemyk "Jakby nie miało być"


Poranek wyjątkowo ciepły, +20 na starcie, już się odzwyczaiłem od takich temperatur o tak wczesnej porze. Po 7:00 wsiadam na rower i jadę, jadę do pracy, dzisiaj ile się da to po terenie, więc zaliczona została bokiem hałda w Panewnikach, później w Halembie, w Kończycach i Sośnicy. Na chwilę zatrzymałem się w Makoszowach przy pomniku obok którego przejeżdżałem już setki razy, jednak jakoś nigdy się przy nim nie zatrzymałem. Czemu? Nie wiem.
Wczoraj koło nosa przezzedł mi koncert Marka Dyjaka w Chorzowie, masakra, na dokładkę 5 października też nie będę mógł być na koncercie Renaty Przemyk w Mikołowie. Będę w tym czasie w Krzeszowicach...

W krzywym zwierciadle © amiga


Pomnik w Zabrzy Makoszowach © amiga

powrót do domu

Czwartek, 27 września 2012 · Komentarze(2)
Nagły Atak Spawacza- uve kolarz


Porąbany dzień, ale tak to już czasem jest, co chwila coś dzisiaj wyleciało, niby drobiazgi, ale strasznie rozwala to dzień. W każdym bądź razie wyjeżdżam z pracy ok 17:00, późno, ale cóż zrobić. Pogoda wyraźnie się załamuje, na uszach odpalone Antyradio i słyszę, że w Katowicach pada. Oj niedobrze..., nie mam ochoty na kąpiel, jednak aż do Wirka jest sucho dopiero później widzę, że drogi są mokre, hmmm.... Co będzie dalej? Na szczęście nic, szosy mokre i to jedyna niedogodność, lekko ubrudzony docieram do domu. Temperatura ok 15 stopni na całej trasie więc nie było źle, chociaż w porównaniu do poranka to już wyraźny dołek.

Dzisiaj niestety nie ma czasu na kolejny elaborat. Może jutro uda się coś sklecić.

Ps. Tekst w kawału z poczatku wpisu zabija, nie jest to może moja muzyka, ale warto tego wysłuchać, mnie się gęba śmiała przez dobre 30 min ;)

Pusto, smutno.... © amiga


Tutaj też nic się nie dzieje © amiga


Pamiętny rok 1911 © amiga

powrót do domu i demoscena...

Środa, 26 września 2012 · Komentarze(6)
The butterfly effect - Andromeda Software Development


Powrót paskudny, wyjeżdżam dość wczęśnie, ale co z tego, gorączka i ogólne zmęczenie dają mi się we znaki. W Zabrzu uciekam do lasu i do Katowic jadę ścieżkami leśnymi. Osatatnie 6km to jedna wielka męczarnia, odliczam kolejne metry. Mam dość. Dzisiaj szybko do wyra, trzeba to w końcu wygonić.

Halemba - zachód słońca © amiga


Zachód słońca nad Rudą Śląska © amiga


A na dowidzenia coś o demoscenie

Wczoraj było trochę u muzyce na C64 dzisiaj o demoscenie. W zasadzie twór ten istniał od początku mikrokomputerów(maiłem okazję widzieć jak to powstaje ewoluuje), było to „pospolite ruszenie” ludzi, którzy posiadali komputery wiedzę, talent, umiejętności i oczywiście czas aby zrobić coś tylko po to aby wykazać się swoimi umiejętnościami. Organizowane były (zresztą dalej są organizowane) zloty entuzjastów takich produkcji. Całość oczywiście nigdy nie była robiona w celach zarobkowych, a tylko po to aby czegoś się nauczyć, coś poznać, wyciągnąć maksimum ze sprzętu który się posiada, aprzy okazji poznać fantastycznych ludzi. Pojedyncze osoby gromadziły się często w grupach gdzie na czele stał najczęściej koder (ten który składał to do kupy i pisał główny kod), grafik, muzyk i swapper który zajmował się kontaktami z innymi grupami.

Nigdy nie zapomnę gdy do qmpla przychodziło dziennie kilkanaście listów z zapakowanymi w środku dyskietkami 5” a później 3.5”. Internet wtedy nie istniał, czasami można było się spotkać osobiście na giełdach komputerowych, np. w nieistniejącym już dzisiaj budynku „Domu kultury huty Baildon” w Katowicach. Piękne czasy, gdy wchodziło się, a na sali połowa to znajomi :) i… następowała wymiana, kopiowanie itd…

Taboo - Place in the space (demo na c64 – część obliczeń robiona była na procesorze stacji dyskietek – całośc ma ok. 40min.)


Z częścią do dzisiaj pozostał kontakt, od czasu do czasu się spotykamy, by powspominać i napić się piwa :)

Technological death by Mad elks – 1993 (demo z Amigi w stylu techno, dość popularne w tamtym czasie)


Patrząc na te stare produkcje może nie robić to już takiego wrażenia jak wtedy, ale warto wspomnieć, że komputery te dysponowały dość mocno ograniczoną pamięcią (C64 – 64kB do wykorzystania ok. 40kB a w przypadku Amigi najczęściej kończyło się na 512kB), na dokładkę częstotliwości również są jak na dzisiejsze warunki abstrakcyjne – 1MHz w przypadku C64 i 7.16Mhz w przypadku Amigi 500.

Nie było OpenGl-a, nie było DirectX-a, wszystko robiło się na piechotę, żadnego wspomagania dla grafiki 3D.

Dzisiaj już wygląda to nieco inaczej, często takie zloty są już bardzo sformalizowane, owszem jest tam sporo wspaniałych ludzi, wręcz geniuszy w tym co robią, ale coraz częściej zagląda tam komercja, takich dożyliśmy czasów, ale nie ma co narzekać, dalej powstają perełki, które ogląda się z przyjemnością.

spacecut by cncd – 1 miejsce na Assembly Summer 2012


Największe wrażenie zawsze robią produkcje które zajmują 64kb i mniej. Gdy w dzisiejszych czasach większość gier, programów zajmuje wiele GB to coś zajmuje na dysku 64kb :).

Potężną bazę wiedzy na ten temat i produkcji można naleźć na stronie scene.org, a dema pobrać z ich serwera ftp: ftp.scene.org

I na koniec perełka – program który to wygenerował zajmuje …. 1kb – w tym jest również oprawa muzyczna :)

Traceless - TBC | 1k Assembly 2012


Tym razem całość jest kierowana raczej do zboczeńców komputerowych, ale może ktoś odkryje coś ciekawego, na YT można znaleźć sporo przykładów takich produkcji, wystarczy tylko wiedzieć jak tego szukać :)…
Przyjemnego wieczoru

uncovering static (64k) by fairlight & alcatraz


Zastanawiam się ile osób na BS było, lub jest powiązanych z demosceną. Kilka osób powonno być :), przynajmniej tak wynika ze statystyki :)