mróz nadciąga...
Środa, 10 października 2012
· Komentarze(5)
Kategoria do 34km, Do/Z Pracy, Solo, W jedną stronę
Andrzej Grabowski - Tango orangutango
Rano na śniadania, dwie wielkie kanie, później przebieranie i do pracy zap...nie :)
Tak na poważnie to było zimno jak diabli, nawet nie sprawdzałem temperatury, po co się mam stresować. Po prostu wyszedłem na zewnątrz, ubrałem dodatkowo kurtkę i ruszyłem. Przeraźliwy chłód dawał się we znaki, zanim się rozgrzałem minąłem już Rudę Śląską. Każde zatrzymanie wiązało się z wychłodzeniem, a dzisiaj zatrzymały mnie wszystkie światła, które miałem po drodze, jak nigdy.
Na dokładkę w Zabrzu mało nie potrącił mnie idiota w cytrynie z katowicką rejestracją. Sygnalizowałem skręt w lewo, a on zabrał się za wyprzedzanie mnie, brakowało niewiele, ułamek sekundy i byłoby nieciekawie, musiałbym zejść z roweru i spuścić mu wp...l.
Rano na śniadania, dwie wielkie kanie, później przebieranie i do pracy zap...nie :)
Tak na poważnie to było zimno jak diabli, nawet nie sprawdzałem temperatury, po co się mam stresować. Po prostu wyszedłem na zewnątrz, ubrałem dodatkowo kurtkę i ruszyłem. Przeraźliwy chłód dawał się we znaki, zanim się rozgrzałem minąłem już Rudę Śląską. Każde zatrzymanie wiązało się z wychłodzeniem, a dzisiaj zatrzymały mnie wszystkie światła, które miałem po drodze, jak nigdy.
Na dokładkę w Zabrzu mało nie potrącił mnie idiota w cytrynie z katowicką rejestracją. Sygnalizowałem skręt w lewo, a on zabrał się za wyprzedzanie mnie, brakowało niewiele, ułamek sekundy i byłoby nieciekawie, musiałbym zejść z roweru i spuścić mu wp...l.

Beskid - Okolice Żywca - wspomnieniowo z lata© amiga


















