Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Pomiędzy ulewami...

Czwartek, 30 maja 2013 · Komentarze(3)
Jedyna Maść Pieśń o Profesorze Marianie


Pora wrócić do domu, było milo, jednak plany piątkowo-sobotnie zmuszają mnie do powrotu do Katowic. Problemem jest pogoda, co chwilę leje. Niestety muszę...
Żegnam się i wychodzę na zewnątrz..., delikatnie kropi..., w końcu ruszam... Początkowo myślę o standardowej drodze przez centrum Zabrza, Kończyce i dalej przez Bielszowice, Wirek...
Jednak dość szybko koryguję trasę, jadę przez os. Młodego Górnika i Biskupice. Pogoda nie sprzyja, ale może znajdę coś ciekawego... przy czym warto będzie się zatrzymać...

Wiadukt kolejowy gdzieś w Rudzie Sląskiej © amiga


Na drogach pusto, no... prawie pusto, w końcu to święto... większość ludzi albo wyjechała, albo siedzie przed TV. W końcu pogoda barowa i nikt „normalny” nie wychodzi na dwór.

Przy okazji mam szansę powalczyć z podjazdami, jest tego sporo, okolica jest mocno pofałdowana, chwilami kilka km pod górkę... później podobny zjazd, i gdy już jest się na dole czeka kolejna górka :)... Jest co robić. Chyba będę tędy częściej jeździł :)

Dojeżdżam do Kochłowic i podziwiam nową ścieżkę rowerową, jest jeszcze niedokończona, instalują... no właśnie co? Po co te wysepki z odblaskami? Domyślam się, że miało to zwiększyć bezpieczeństwo rowerzystów i zapobiec najeżdżaniu samochodów na DDR jednak coś jest w tym mocno „fuj”. Jeżeli ktoś najedzie na to rowerem to finał może być nieciekawy. Druga sprawa to jak z tym czymś da sobie radę sprzęt do czyszczenia ulic? Coś mam dziwne podejrzenia, że będzie to kolejny problem. Może jest jeszcze czas na skorygowanie projektu?

Czy taka ścieżka jest aby na pewno bezpieczna? © amiga


A z pogodą całkiem nieźle się udało, już w Biskupicach przestało padać, na horyzoncie pojawiło się słońce, zrobilo się pięknie :)

słońce świeci...

Środa, 29 maja 2013 · Komentarze(3)
AKURAT - NA HUŚTAWKI


Poranek potwierdził moje wczorajsze podejrzenia. Świeci słońce, prawie czyste niebo, tyle, że jest jeszcze chłodno, więc bez wygłupów wdziewam długą bluzę, spodnie jednak krótki przy temp >+5 nogi nie marzną :)

Trasa dzisiaj po szosach, bo po pierwsze rower przeszedł wczoraj proces mycia, ubranie i buty wylądowały w pralce. Na szczęście przez noc wszystko przeschło, rower naoliwiony. Po drugie wieczorami czeka mnie wyjazd na małe spotkanie i... nie wypada przyjechać w wariancie na wodnika szuwarka czy innego błotnego potwora.

Ruszam, widzę słońce to i humor lepszy i jechać się chce, nic nie przeszkadza, nic nie denerwuje :), na dokładkę mam wrażenie, że szosy opustoszały, ale to pewnie efekt świąt i przedłużonego weekendu. Dopiero w Zabrzu Kończycach wbijam się w za....y korek. Było prawie pewne, że się na niego natknę, w końcu rozkopane torowisko, zmiana organizacji ruchy musi się tak skończyć na ruchliwej drodze. Więc w tym miejscu bokiem po chodniku, po torowisku, po trawie, ale jestem przed samochodami :) Reszta drogi to już szczegół. Ech... szkoda, że rano nie było czasu na więcej...

Poranek w Zabrzu © amiga


Miłego dnia :)

wariant skrócony

Środa, 29 maja 2013 · Komentarze(0)
Zacier - Szewc ciemności


Miałem dzisiaj wyjść wcześniej z pracy, jednak nie wyszło, nie było szans. Wychodzę w miarę "normalnie" tzn przed 17:00. Ruszam, dzisiaj mi się spieszy, wieczorem spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi :)
Początkowo jadę szosami, jednak kolejne czerwone światła i korki przypominają mi o piątku, o godzinie szczytu. Zamiast tego wybieram ścieżkę rowerową prowadzącą do Zabrza, przez ul. Leśną. Ostatnio gdy nią jechałem nawieziono żwiru więc przejazd nie powinien nastręczać jakiś większych problemów.
Na miejscu okazuje się jak bardzo się myliłem. Droga jest tyle, że pod wodą, a żwir...na poboczu, wygląda jakby tędy przejechał pług i zgarnął wszystko usypując 2 wały po przeciwnych stronach ścieżki uniemożliwiające ucieczkę wodze.... Na zawrócenie jest już za późno. Pozostało przejechać przez rozlewisko. To tylko kilkaset metrów...
Prędkość spadła nie ok 7-8km , szybciej nie ma co ryzykować. Na drugim końcu rower ma na sobie kilka kg błota. Ech... a chciałem aby dojechał czysty... Teraz już tylko Rokitnica i Helenka :) Jestem ciut przed czasem ;)

Makieta pochylni na Kanale Elbląskim © amiga

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

Wtorek, 28 maja 2013 · Komentarze(4)
Buldog Deszcz jesienny


Wyjątkowo new.meteo się dzisiaj nie pomyliło, od rana leje, nawet przez chwilę zastanawiam się czy jednak nie pojechać inaczej, nie wspomóc się komunikacją miejską.
Na szczęście głupie pomysły szybko mi mijają, na odcinku Katowice-Gliwice trwają prace remontowe i pewnie dojazd zająłby mi ze 2 godziny.
Zabieram ze sobą w plecaku tak na wszelki wypadek drugi komplet ubrać, nie wiem jak będzie, czy rzeczy wyschną w firmie itd...
O wjeździe do lasu nawet nie myślę, co nie zmienia faktu, że już w Gliwicach jestem kompletnie przemoczony, ubłocony itd... wchodzę do firmy, a tam feta z okazji zdobycie przez naszego HR-owca 1 miejsca w Polsce... Trochę to dziwnie wyglądało :)


Wejście do zaczarowanego ogrodu? © amiga

po deszczu..., jak długo?

Wtorek, 28 maja 2013 · Komentarze(0)
Zacier - Konik



Jest po 16:00 zaczynam się zbierać, ech... wszystkie ciuchy jeszcze wilgotne lecz.... nie jest źle, mam drugie zapasowe wdzianko w plecaku, coś mi się wydawało, że rano może być hardcore :)

W końcu jestem na zewnątrz, nie pada :). Ruszam...

Początkowo po szosach, zresztą taki był plan, w końcu wszędzie pełno kałuż, błota, jednak chwila zastanowienia... przecież i tak będę musiał myć rower więc co za różnica czy pojadę szosami czy terenem? Omijam hałdę w Sośnicy, tam szanse na przejechanie po ulewie są niewielkie, za to... lasek Makoszowski czemu nie?
Dalej już poleciało, Makoszowy, stara hałda i dalej przez lasy do Halemby. Z lasu wyjeżdżam już w całości pokryty błotem, jest prawie tak samo fajnie jak na wyrypie :), tyle że góry jakieś niskie ;P
Przed wjazdem do lasów Panewnickich chwila na focenie i ruszam dalej, jest coraz ładniej, coraz bardziej się rozpogadza, może w końcu wróci "normalna" ciepła wiosna?

Po deszczu © amiga


Czyżby to zwiastun rozpogodzenia? © amiga


Utytłany Manfred © amiga

poniedziałek - czas na pracę

Poniedziałek, 27 maja 2013 · Komentarze(1)
Artrosis - Szmaragdowa Noc


To zaczynamy kolejny tydzień dojazdów do pracy, tyle, że tym razem wariant skrócony, tydzień kończy się w środę :)., przynajmniej dla mnie, jaki wyjdzie ten przedłużony weekend? Nie mam pojęcia. Chciałoby się go wykorzystać go rowerowo, ale nie wiadomo co z tego wyjdzie, jak ułożą się kolejne dni.
Wracając do drogi to początkowo pogoda całkiem ładna, świeci słońce, wygląda na to, że będzie ok. Jednak im bliżej było do pracy tym nadciągały gęstsze chmury, w zasadzie już od Zabrza nie widziałem słońca. Cóż, może wkrótce się to zmieni...? Aby było jeszcze ciekawiej to zamiast błąkać się po lasach pojechałem szosami, pomimo tego, że całkiem spory ruch panował. Dopiero w Kończycach zdecydowałem się na przejazd przez lasek Makoszowski. Przyczyna banalna, w Zabrzu trwają prace remontowe torowisk tramwajowych i miasto w wielu miejscach jest zupełnie nieprzejezdne.

Łąka - obrazowo © amiga

Uchwycić wiatr

Poniedziałek, 27 maja 2013 · Komentarze(0)
Steamhammer - Junior's Wailing


Powrót z pracy nieco inny niż zwykle, może nie do końca. Po pracy na chwilę podjeżdżam do pobliskiego sklepu rowerowego po nowy zacisk do sztycy, "oryginalny" ostatnio niestety poległ. Co prawda już wcześniej kupiłem jeden jednak nie do tego roweru, nie do tej sztycy. ;P Na szczęście skończyło się szybką wymianą i po chwili mogę jechać do domu.
Czuję, że wieje od południa. Będę miał zbokuwind. Trudno, nie pierwszy i nie ostatni raz.
Jakoś dobrze się jedzie, zupełnie nie myślę o drodze rower sam mnie prowadzi. Dopiero w Sośnicy chwila refleksji, czy ja dzisiaj chcę jechać przez hałdę? hm... nie mam na to ochoty.
Skręcam więc w kierunku Zabrza, wiadukt w Sośnicy/Maciejowie i... hyc do lasu :)
W Makoszowach znowu szosa, tyle, że tym razem kierunek idealnie południowy więc z wmordęwindem dojeżdżam w okolicę starej hałdy (raczej powinienem ją nazywać hałdką), wizyta w sklepie, zapomniałem coś zjeść przed wyjazdem, a wiem że to się może zemścić za godzinę. Zakup banana i izotonika powinien starczyć, zjem kawałek dalej na łonie przyrody ;P. Przy okazji na półce sklepowej rzuca mi się w oczy piwo "Das Oberschlesiche Bier" hmmm.... co prawda nie kupuję, ale zakonotowałem iż takowe jest i trzeba je będzie przetestować ;P

Ok. Ruszam spod sklepu, znowu się zamyślam, nawet nie zauważam jak zaliczam kilka podjazdów, w lesie... Dopiero na wysokości Kończyc wraca świadomość ;P. Chwila tylko, że w plecaku mam jedzenie, jak je kupiłem to może wypadało by je zjeść. Rozglądam się za jakimś miejscem i... nic ciekawego wypatrzeć nie mogę, dopiero w Halembie na wysokości elektrowni wjeżdżam do parku, siadam na ławce i w końcu pochłaniam porcję kalorii, przy okazji zauważam, że wiatr dość mocno wygina młode drzewka,... a może zrobić fotę wiatrowi? Teorię znam, gorzej z praktyką, do tego musi być statyw (znowu go nie mam) i długie czasy... Ustawiam aparat na ławce i kombinuję. Poniżej jedna z próbek, a coś czuję, że jutro będzie szansa na dłuższą sesję (new.meteo.pl coś o tym chyba wie). Po kilkudziesięciu minutach w końcu odjeżdżam, teraz już tylko mały podjazd na Jamnie, lasy Panewnickie, kawałek Ligoty, Piotrowic i jestem w domu :)

Uchwycić wiatr © amiga

Nareszcie nieco ładniej się zrobiło

Niedziela, 26 maja 2013 · Komentarze(5)
Biały Rower - Korba


Niedziela poranek, jestem ma Helence, 2 dni ciężkiej pracy i... to nie koniec, jednak dzisiaj czas wracać, w końcu dzień matki. Wychodzę nieco później niż zakładałem, na szczęście opóźnienie nie jest zbyt wielkie. Ruszam standardową drogą przez Helenkę, Rokitnicę. Od jakiegoś czasu korciło mnie sprawdzenie nieco innej trasy, skręcam w kierunku os. Młodego Górnika. Jadę piękną rowerówką, coś mnie jednak zastanawia..., ktoś zapomniał o pieszych. Nie ma chodnika, jest tylko szosa i ścieżka rowerowa..., niby szczegół, ale piesi też chyba powinni mieć swoje miejsce...
Tyłami przez Zabrze i Rudę Śląską docieram w okolice Katowic, tutaj już częściowo leśnymi ścieżkami, częściowo bocznymi drogami docieram w okolice Panewnik. Pogoda spłatała dzisiaj psikusa i... nie pada, świeci słońce a na niebie majestatycznie przesuwają się białe chmury. Jeszcze gdyby tak było ciut cieplej to dzień byłby idealny na rower. Niestety sielanka nie potrwa długo, od jutra mają powrócić deszcze. :(

Szyby na szybowej ;P © amiga


Niesamowite miejsce © amiga


Limit specjalnie dla Ciebie oryginał zdjęcia wywołany z parametrami domyślnymi z aparatu
Oryginał zdjęcia bez jakiejkolwiek obróbki © amiga

To ma być wiosna?

Piątek, 24 maja 2013 · Komentarze(9)
KSU - Wino za karę


Kolejny poranek, kolejny raz spoglądam za okno i... zupełnie nie podoba mi się to co widzę, a widzę gęste chmury zasłaniające niebo i słońce, temperatura spadła poniżej 10 stopni. Zima była paskudna, przeciągnęła się niesamowicie, a teraz męczymy się z wiosną. Zaledwie kilka dni było cieplejszych przy czym udało mi się nawet przypalić na słońcu w ostatnią niedzielę, ale co z tego. Takie szarobure dni odbierają ochotę na cokolwiek. No nic. trzeba wypić kawę i zabrać się za pracę :)

W lesie - fotosketcher © amiga


A na pocieszenie filmik z 20 maja 2013 gdzy jeszcze nie było tak nijak

po lasach, hałdach, szosach...

Czwartek, 23 maja 2013 · Komentarze(2)
Слот - Мертвые Звезды


Porannek dnia czwartego – czyli czwartek ;P
Za oknem znowu nieciekawie, chmurzyska, wieje jak diabli z zachodu, jest chłodno, ale nie pada.
Dosiadam rower i ruszam standardową, oklepaną już trasą. Standardowo wjeżdżam w Panewnikach w las, Halembę, las, Zabrze Makoszowy, hałdę w Sośnicy. Ciężko to dzisiaj idzie, myślałem, że w lesie nie będzie tak dęło. Niby drzewa trochę chronią przed czymś takim, ale dalej wiatrzysko było odczuwalne.
Zatrzymuję się na chwilę przy krzyżu przydrożnym tuż przy wjeździe na hałdę, zastanawiam się kto go tu postawił? W jakiej intencji? Powód pewni był, tyle, że nie ma żadnego napisu, żadnej inskrypcji, po prostu nic. Za to widać, że ktoś o niego dba, jest odmalowany, posadzone kwiaty…


Róbcie tramwaj do Ligoty i Piotrowic! © amiga


Widok z wiaduktu w Piotrowicach © amiga


Krzyż przydrożny w Makoszowach kawałek przed wjazdem na Hałdę © amiga


Kwitnący kasztanowiec © amiga