Wpisy archiwalne w kategorii

Do/Z Pracy

Dystans całkowity:77127.33 km (w terenie 12259.30 km; 15.89%)
Czas w ruchu:3366:45
Średnia prędkość:22.91 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:282073 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2943915 kcal
Liczba aktywności:2426
Średnio na aktywność:31.79 km i 1h 23m
Więcej statystyk

Oczekiwanie

Czwartek, 28 czerwca 2012 · Komentarze(5)
Northern Kings - I Should Be So Lucky


Poranek mokry, ale już nie pada. Zastanawiam się jaką wybrac drogę, może jednak szosą ? O nie... wolę las, jest spokojniej, ale też pewnie błotniśnie.
Nie mylę się, chociaż... bywało gorzej. Na drogach jakieś szaleństwo, chyba cały Śląsk postanowił dzisiaj jechać samochodem. W panewnikach jakiś baran mija mnie na papier, sytuacja powtarza się w Gliwicach, wyprzedanie na zakręcie na podwójcej ciągłej to dzisiaj norma. Zdaje się, że niektórm deszcz wypłukał restki rozumu.
Liczę na to, że wieczorem będzie dużo spokojniej i niektórym rozum jednak wróci.

Fot dzisiaj nie robiłem, szykuję się na wieczorną sesję rowerka, KTM już w drodze, powinien dzisiaj dotrzeć, pewnie pojadę go przewietrzyć, sprawdzić jak się spisuje, co niedomaga, co należy poprawić, w końcu też jak człowiek pojadę w SPD-kach po 6 długich tygodniach. A miało być szybciutko, jak zapewniał serwis.

Dzisiaj w drodze odpaliłem 2 płyty Northern Kings, to w zasadzie same Covery w nowej aranżacji, wykonaniu, dziwnie się tego słucha, taki dość mroczny klimat. Większośc tekstów znam sprzed wielu lat i chyba głównie dlatego spodobało mi się to. Miłego słuchania i polecam resztę płyt tej kapeli, warto zobaczyć co można wyciągnąć z tak oklepanych tekstów.

Poranek na hałdzie

Środa, 27 czerwca 2012 · Komentarze(0)
KSU - Za mgłą


Poranek chłodny, wietrzny, wiatr chyba z zachodu więc jedzie się ciężko, ale przyjemnie, po wymianie opony i regulacji hamulcy wybieram trasę przez hałdę w Sośnicy, muszę mieć chociaż jedną górkę, a "Patrząc z góry wokoło, Świat wydaje się lepszy..."

Ps. Dzisiaj żadnej awarii, żadnych urwanych szprych, rozciętych opon itd...

Poranny widok z hałdy © amiga


I pięknie jest... © amiga


Kolejny zjazd idealny do pogadania © amiga

Poprzez Chudów i Mikołów do domu

Środa, 27 czerwca 2012 · Komentarze(3)
Machinae Supremacy - Player One


Kolejny piękny dzień, kolejny wyjazd z pracy, jako że nic się nie sp...o to pojechałem mocno okrężną trasą do domu. Początek standardowy - tzn hałda w Sośnicy, później odbiłem przez Piaskową w kierunku Chudowa, dalej na Mikołów i poprzez Podlesie i Kostuchnę do domu. Niby nic wielkiego, ledwie 20 km więcej niż normalnie, ale trasa została wybrana głównie ze względu na podjazdy potrafiące ciągnąć się przez 1-2km. Niektóre podjazdy dawały popalić, ale po każdym był na szczęście zjazd na którym można było chwilę odpocząć. Wszystko po to aby przygotować się do sezonu w Beskidach. Najwyższa pora :)

Inkarnacja Zygfryda już wysłana, dostałem potwierdzenie, że jest w drodze do Katowic. Jutro powinien dotrzeć, jutro będzie objazd okolicy, już się cieszę.

Chudów wieczorem © amiga


Rynek w Mikołowie © amiga


Młoda bikerka © amiga


Fontanna radości ;P © amiga




Ślad jest na moim profilu Endomondo, nie będę ich wklejał już na bloga, strasznie później żre to zasoby komputera, Opera potrzebuje ok 1GB pamięci do załadowania wpisów z czerwca ;P

Awaryjnie

Wtorek, 26 czerwca 2012 · Komentarze(9)
Hasiok - Heja Hołda


Kolejny dzień kolejny wyjazd do pracy. Coś się jednak złego dzieje z rowerkiem, już wczoraj na ostatnim kawałku po asfalcie czułem lekkie bicie na kole, ale jak to zwykle bywa, zapomniałem o tym. Dzisiaj w drodze do pracy znowu je wyczułem, wydawało mi się, że dojadę do Gliwic, a później się sprawdzi. Wybieram trasę przez Kończyce, niestety na ok 19km przejeżdżając przez węzeł A4 tylnie koło się blokuje. Krótkie oględziny i znajduję przyczynę, zerwane 4 szprychy, o dalszej jeździe nie ma mowy. Prowadzę rower przez część drogi (5km), idąc obok niego, co jakiś czas próbuję biec, jednak źle się biega z obciążeniem na plecach i rowerem w jednej ręce. Czuję, że dotarcie do Gliwic, do pracy zajmie mi grubo ponad godzinę, w końcu dzwonię po wóz techniczny umawiamy się przy lasku Makoszowskim przy granicy Zabrza i Gliwic. Za godzinę otwierają serwisy trzeba będzie zanieść koło ;( Fot już nie robiłem, a może jeszcze zrobię ?

popracowo, awaryjnie na skróty

Wtorek, 26 czerwca 2012 · Komentarze(9)
Cela nr 3 - Miasto


Tak sobie jakoś dzisiaj przypomniałem o tej kapeli. Dawno ich nie słyszałem, a wieki temu mój kuzyn w niej grał :)

Wieczorową porą na szlaku © amiga


Wracając do dzisiejszego dnia, to poranna awaria miała swoje dalsze konsekwencje:
Dziadunio Story
Koło Dziadunia oddane do serwisu w Gliwicach na ul.Mitręgi. Rano umawiałem się z serwisantem, że o 16:00 odbieram je naprawione. Profilaktycznie dzwonię o 15:15 jak im idzie i czy już mogę po nie iść. Dowiaduję się, że serwisant jest u dentysty, powinien być lada chwila, ale może lepiej bym odebrał koło później, tak o 18:00 a najlepiej jutro... qrwa. Krótka wymiana zdań, już nie taka miła i mam zadzwonić za godzinę, jak nie będzie zrobione to będzie o tym głośno w TV.
A tak na poważnie to ostatni raz tam cokolwiek kupuję i serwisuję. Mam głęboko w poważaniu taki serwis.

Rower jest sprawny dopiero o 18:00 (wymienione w sumie 7 szprych) wcześniej 2 wycieczki do w/w serwisu, pierwszy po koło a drugi po zacisk który baran serwisant wyciągnął i zachował dla siebie. Na dokładkę gdy byłem już w drodze powrotnej do domu czułem dalej lekkie bicie na tylnym kole, coś jest jeszcze nie tak. Zatrzymuję się szybkie oględziny i... okazuje się że obręcz przecięła częściowo oponę, na dokładkę przez to poranne bicie koła poprzestawiały się ustawienia klocków hamulcowych i teraz haczą o oponę. Cześć problemów usunąłem na miejscu, opona niestety do wymiany, na szczęście w domu leżą 2 komplety nowiutkich opon ;), teraz będą jak znalazł.


KTM Story
10:00
Dzwonię do Bikershop-u w Krakowie (dystrybutor KTM-a), rozmowa z gościem który prowadzi moją sprawę, zapewnia mnie, że rower z nową ramą będzie w przyszłym tygodniu na 100%, chwila rozmowy, ustalamy nawet kolor ramy itp.

13:00
Dzwoni do mnie serwis z Warszawy (tam gdzie kupiłem rower) z informacją że rama jest już na miejscu w barwach czarno-czerwonych, jeszcze dzisiaj składają rower, a jutro z rana wysyłka do Katowic. Pojutrze więc powinienem go mieć na stanie.
W końcu jakaś pozytywna wiadomość, ale też pewne zaskoczenie. Wygląda na to, że dystrybutor nie wie co robi serwis w Warszawie i KTM w Austrii.

21:00 Dostałem potwierdzenie z serwisu z Warszawy, że rower jest już poskładany i gotowy do wysyłki :)

Dopracowo poBeskidowo

Poniedziałek, 25 czerwca 2012 · Komentarze(14)
Evanescence - What You Want


Rano pobudka, leje, masakra, jakieś 20 min przed 7:00 deszcz przestaje padać, humor mi się poprawia, jadę na rowerze. Po bezrowerowym weekendzie będzie jakaś odmiana. Po drodze sporo kałuż i błota, niemniej i tak jest nieźle. Uszkodzony w piątek staw powoli dochodzi do stanu używalności, pewnie jeszcze to chwile potrwa, ale najważniejsze, że nie przeszkadza to w jeździe na rowerze :)

Sobota upłynęła pod znakiem urodzinowej imprezki rodzinnej, jednak niedziela wyszła dość spontanicznie. Wybrałem się w Beskidy tym razem pieszo, nie zależało mi na czasie i wyczynach, chciałem chwilę odpocząć, porozmawiać z kimś, tak po prostu miło spędzić weekend.

W Ustroniu chwila przerwy na małą konsumpcję i w drogę, kierunek Mała Czantoria, droga dość czasochłonna, wg mapy zajmie min. 2 godziny, są fragmenty łatwiejsze ale i takie, które wymagają więcej włożonego wysiłku. Jednak widoki rozciągające się ze szczytów rekompensują wszystko.

Widok z małej Czantorii © amiga


W drodze na Dużą Czantorię © amiga


Moje piekne Beskidy © amiga


Widok na Równicę © amiga


Panorama na Dużą Czantorię © amiga


W trakcie wycieczki kilkanaście krótkich i nieco dłuższych przerw związanych głównie z foceniem, ale i chwilami odpoczynku, podziwianiem widoków i otaczającej przyrody, przerwami na posiłki, zresztą widok "pól" jagodowych skutecznie opóźniał marsz ;P.

Można się najeść © amiga


Pod Wielką Czantorią postój w polskim schronisku z bardzo specyficznym klimatem, obsługa to 2 nap...ych górali, ledwo mówiących, uje...ych wszystkim co gotowane było w ciągu ostatniego tygodnia. Przypomina to bardziej mordownię ze schyłku komuny niż schronisko. Jedynie piwo robi wrażenie bezpiecznego, nieskażonego. Ciekawe czy szklanka była czysta, zapomniałem o to poprosić ;P

(a można było przejść 50m i zatrzymać się w pięknym schronisku po czeskiej stronie, jaki człowiek jest głupi ;)

i conieco wypić :) © amiga


Czas ruszać dalej, do szczytu niedaleko, nieco później kusi, aby zjechać kolejką, będzie łatwiej, ale do zejścia czerwonym szlakiem też ciągnie.

Wieża widokowa na Czantorii © amiga


Podróż w dół po stoku narciarskim (czerwony szlak) potrafi dostarczyć niezapomnianych wrażeń, chwilami jest niesamowicie strono, coś takiego kojarzy mi się tylko ze Stożkiem :), chyba był to najtrudniejszy fragment całej wycieczki, jeden niewłaściwy krok pewnie wystarczyłbym do tego, aby zejście potrwało 5 min a nie 60 ;P

Najwyższa pora zejść © amiga


Czerwonym szlakiem w dół © amiga


Na dole chwila odpoczynku w knajpce w pobliżu wyciągu, dziwnie pusto tu dzisiaj, gdy byłem w niej w zimie tętniła życiem, dzisiaj robi wrażenie opuszczonej.

Chwila odpoczynku © amiga

Po pracowo, po hałdowo

Poniedziałek, 25 czerwca 2012 · Komentarze(10)
Hasiok & Maciej Maleńczuk - Synu


Powrót z pracy ok 17:00, jednak po ostatnich 2 wycieczkach w Beskidy coś brakowało mi gór, chyba już do końca mi odbiło ;P
Droga mogła więc prowadzić tylko w jednym kierunku, na hałdę w Sośnicy. Pogoda idealna, ciepło, słonecznie, na niebie piękne chmurki. Wjeżdżam na sam szczyt hałdy i... spotykam równie szalonego bikera, równie chorego jak ja na cyklozę, rozmawiamy ponad 30min., przy okazji podziwiając rozciągającą się z tego miejsca panoramę okolicy, Jeżeli dobrze rozpoznaję poszczególne charakterystyczne budowle to widać stąd Mikołów, elektrownię Halemba, kopalnię Wirek, elektrownię Zabrze, Gliwicką wieżę Eiffla, Elektrownię Łaziska, prawdopodobnie kopalnię Szczygłowice, kominy kopalni Wujek w Katowicach, i wiele innych tego typu obiektów. Widoczność jest dobra ale nie idealna, promień widoczności to ok 30-35km, z rozmowy z spotkanym rowerzystą wynika, że przy dobrej widoczności można zauważyć elektrownię Jaworzno i ... pasmo Beskidów. Szkoda, że nie dzisiaj, coś mi się zdaje, że zacznie częściej odwiedzać szczyt tej hałdy.
Poniżej kilka fot i panoram z tego miejsca. Ze względu na to że photobikestats ma ograniczenie na rozdzielczość plików graficznych wrzucam linki do picasawebalbum gdzie znajdują się duże ich wersje, myślę, że warto pociągnąć te kilka mb.

Panorama 1

Panorama 2


Spotkany na hałdzie biker © amiga


Widok z hałdy w Sośnicy © amiga


Widok z hałdy w Sośnicy - inny kierunek © amiga


Elektrownia Zabrze © amiga



Kopalnia Makoszowy © amiga

Idealna pogoda do jazdy

Piątek, 22 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Oddział Zamknięty - Obudź się


Dzisiaj z pobudką miałem problem, spałem jak zabity, obudziłem się sporo po czasie, czytaj 45 min. później niż zwykle. Mycie, sniadanie i wypad do pracy. Dzisiaj chłodniej, jedzie się lepiej, jedzie się lekko, jedzie się inaczej niż w czasie ostatnich skwarów. W zasadzie to idealny czas na wypad w góry, a ja znowu w pracy z nikłymi szansami na wyjazd w weekend, w sobotę na 100% nigdzie nie pojadę, ale może w niedzielę uda mi się urwać kilka godzin.


Koszenie trawy w Lasku Makoszowskim © amiga


walczący z trawami © amiga

Koniczynowe pole

Piątek, 22 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Kuba Nycz - Kołysanka dla chłopaków


Wyjazd z pracy ciut przed 17:00, nie chce mi się dzisiaj długo siedzieć, nie mam ochoty. Za to ciągnie mnie do lasu, ciągnie mnie znowu do gór, najbliższa to hałda na Sośnicy więc, wybór mógł być tylko jeden. Jadę maksymalnie jak tylko się da terenem, jednak nie mogę zbytnio przegiąć z czasem, mam wieczorem coś jeszcze do zrobienia. Pomiędzy Rudą Śląską Halembą. a Zabrzem Kończyce zatrzymuję się na chwilę (nawet nieci dłuższą) - to okolice ul. Piaskowej. Rok temu posprzątali tu po małej hałdzie, dzisiaj cały teren jest obsadzony młodziutkimi drzewkami, ale to co zwraca moją uwagę to niesamowity zapach, zapach kwitnących koniczyn. Jestem na środku tego pola, dawno nie czułem czegoś tak przyjemnego, najchętniej położył bym się tutaj i obejrzał zachód słońca. Musi to być pięknie, w zasadzie teraz też jest pięknie.

Kwitnąca koniczyna © amiga



Pole koniczyn © amiga

Deszczową porą

Czwartek, 21 czerwca 2012 · Komentarze(12)
KAZIK NA ŻYWO - Plamy na słońcu


Dzisiaj normalny dzień roboczy, rano mam problem z wstaniem, bolą mnie mięście ramion i czuję, że mam kręgosłup ;). Zbieram się ok 7:00 i ruszam, na zewnątrz plucha, dawno już nie padało, jednak dzisiaj jest to balsam na moje spalone wczorajszym słońcem ciało, jest mi dobrze. Mogę tak jechać, i jechać, ale dzisiaj nie będę robił kolejnej 200 (muszę się zadowolić 30km do pracy). Organizm musi się przyzwyczaić do takich numerów, chociaż chyba już przyjął do wiadomości, że nie ma ze mną lekko ;P

Znowu leje, a było tak pięknie © amiga


Chociaż raz ;) © amiga


Dzisiaj małe podsumowanie wyjazdu i wygląda na to, że w sumie wypiłem ok 12 litrów napojów (90% woda + 10% Cola), jadłem może z 8-9 razy, nic mi nie jest, żadnego odwodnienia, żadnego przetrenowania, jest ok. Co prawda po wczorajszym przejeździe wpadł mi pomysł, żeby jeszcze się przebiec, ale na szczęście zapaliła się ostrzegawcza kontrolka - "Nie przeginaj" - jeszcze nie ;P