Wpisy archiwalne w kategorii

Do/Z Pracy

Dystans całkowity:77127.33 km (w terenie 12259.30 km; 15.89%)
Czas w ruchu:3366:45
Średnia prędkość:22.91 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:282073 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2943915 kcal
Liczba aktywności:2426
Średnio na aktywność:31.79 km i 1h 23m
Więcej statystyk

Pięknie, słonecznie

Czwartek, 21 czerwca 2012 · Komentarze(10)
Maciek Maleńczuk & Yugopolis - Gdzie są przyjaciele moi


Powrót z pracy nieco nietypowy, wyjątkowo wybrałem możliwie najkrótszą trasę, na dokładkę staram się nie pędzić, mam zrzucone 1-2 przełożenia, organizm musi się zregenerować, muszę dać mu na to czas. Pewnie sobota będzie wolna od rowerka - w czerwcu będzie to taki drugi dzień ;). W końcu nie mogę dopuścić do przetrenowania, a jeden dzień przerwy dobrze mi zrobi.

Poniżej 2 fotki trzaśnięte na ul Bałtyckiej w Katowicach jakiemuś spalonemu samochodzikowi.

Jakiś zapalony taki © amiga


Wypalił się od środka ? © amiga

Dopracowo

Wtorek, 19 czerwca 2012 · Komentarze(2)
DŻEM - Sen o Victorii - live


Piękny poranek, nie za gorący, ale i nie za zimny, dokładnie taki jak lubię, do kompletu lekki wiatr, po prostu idealny. Wyjeżdżam dość późno, rano mam problem, żeby się pozbierać na czas, na dokładkę czuję efekty wczorajszego biegania ;P, oba kolana lekko nap....ą, ale już się przyzwyczaiłem do tego bólu, wiem, że rozruszam to na rowerze i będzie dobrze. Ważne, aby do jutra wszystko było ok.
W drodze oczywiście zasłuchałem się na tyle, iż zapomniałem o foceniu, masakra, za to będąc już w pracy pstyknąłem widok zza okna.

Ps. Na dole wpisu cały koncert Dżemu - live riviera remont 1991

Za oknem w pracy © amiga




dżem - live riviera remont 1991

Dopracowo

Poniedziałek, 18 czerwca 2012 · Komentarze(3)
Andrzej Grabowski - Czasami


Pierwszy w tym tygodniu wypad do pracy, pogoda piękna, rano ciepło, w końcu po dłuższym okresie znowu mogłem ubrać krótkie spodenki, zamiast wdzianka przeciwdeszczowego. Pewnie popołudniu dla odmiany będzie mi przeszkadzał skwar, z drugiej strony chyba wolę to niż ulewę.

W lasku Makoszowskim © amiga

Okrężnie do domu

Poniedziałek, 18 czerwca 2012 · Komentarze(2)
Ira - Nadzieja


Popracowy wypad nieco inny niż zwykle. Pogoda fantastyczna, może ciut za ciepło, ale jedzie mi się świetnie. Pierwsza myśl to ładuję się przez hałdę w Sośnicy, tylko co potem? Oczywiście trzeba było pójść za ciosem i jechać już maksymalnie terenowo, więc po nasypie wzdłuż Kłodnicy, później ul. Piaskowa w Zabrzu, Staw Księżycowy na Helembie, zielonym szlakiem w okolice Straconej Wioski, dalej szosą Gliwice-Mikołów na wysokość Rety-Śmiłowieckiej, Starganiec i w końcu Piotrowice i Ochojec. Po drodze kilka postoi, pierwszy na ul. Piaskowej ;P - trzeba w końcu zrobić tam jakieś foty, później na Stargańcu bo... lubię to miejsce, i jeszcze jeden postój kilka km dalej, zatrzymuję mnie bikerki bo złapały snejka, cóż było robić połatałem dętkę, pierwszy raz w życiu bez zdejmowania koła (nie miałem klucza 15 żeby je zdjąć), ale operacja się udała, pacjent nie wypuszczał powietrza.

KTM Story
Dzisiaj oczywiście zadzwoniłem do Bikershopu w Krakowie i zdaje się, że ktoś coś kręci. Wg Bikershopu nawalił KTM w Austrii wysyłając kilkukrotnie kuriera pod zły adres w Warszawie. Gość mnie przepraszał na wszelkie możliwe sposoby i obiecał, że max do 3 lipca rower będzie u mnie w domu z nową ramą z modelu wyższego. Zaczynam się bać, jak to będzie Carbon to zajeżdżę go w 2-3 miesiące.
W tej chwili mam ramę Ultra Sport a model wyżej to Race. Zobaczymy co Będzie dalej, na tą chwilę mam na czym jeździć, chociaż dziadunio zaczyna lekko niedomagać, chyba dostał w d..ę przez ostatnie kilka tygodni, przejechał ok 2300km :), w deszczu, w terenie, nie oszczędzałem go. Myślę, że zdążę w niego włożyć jeszcze trochę grosza ;P i będzie jako dojazdówka. ;P

Widoczek na ul. Piaskowej w Zabrzu © amiga


jak sama nazwa wskazuje ul.Piaskowa w Zabrzu © amiga


kąpielisko Starganiec © amiga


Starganiec - tu można odpoczać © amiga

Do Not Break

Piątek, 15 czerwca 2012 · Komentarze(8)
Po wczorajszej przerwie w pracy dzisiaj w ponownie dosiadłem Dziadunia i w drogę. Zastanawiałem się nad jazdą standardową drogą przez lasy, jednak po zaliczeniu krótkiego odcinka w Piotrowicach odpuściłem sobie. Już tam było nieciekawie, a na hałdach będzie masakra. Lepszym wyborem były dzisiaj szosy, chociaż pewnie po południu skuszę się na jazdę terenową :), sie zobaczy.

KSU - Jabol Punk (Akustycznie na XXX-lecie)


Do Not Break © amiga

Dodomowo, piątkowo, terenowo

Piątek, 15 czerwca 2012 · Komentarze(4)
Popołudnie piękne, w końcu ciepło, po ostatnich kilku dniach jest to niesamowita odmiana. Ponad 20 stopni w cieniu, po prostu bajka. Wjeżdżam w las i jadę bardziej terenową wersją drogi dodomowej, błoto na większości ścieżek gdzieś zniknęło, tylko do czasu do czasu trzeba wyminąć jakąś kałużę, dopiero na hałdzie w Halembie musiałem uważać po czym jadę :P.
Mógłbym dzisiaj tak jechać, i jechać, i rozkoszować się takim krajobrazem, taką przyrodą, takim wspaniałym dniem. (chyba pójdę pobiegać)

Przy okazji przypomniałem sobie o 2 starych płytach Carrion-u, jeden z utworów dołączam do wpisu. Na koncercie kilka lat temu zrobił na mnie niesamowite wrażenie, zresztą dzisiaj też tego dobrze się słucha.

CARRION - Nie bez wiary


KTM Story
Dzisiaj kolejny tel do Serwisu w Warszawie, mail do Bikershopu w Krakowie i ...
Masakra. Serwis w Warszawie coś wspominał, że kurier (zamówiony przez KTM-a) zgubił gdzieś moją stara ramę pomiędzy Krakowem a Austrią. Q..a M.ć. W zasadzie mogę uznać, że gwarancja jest załatwiona pozytywnie, tyle, że teraz trzeba na nich trochę ponaciskać, głównie będzie chodziło o dystrybutora. Maila już dostali z odpowiednią treścią, a od poniedziałku mogą liczyć na moje upierdliwe tel. W najgorszym wypadku do Krakowa nie mam tak daleko ;P

Myślę, że jest to mój ostatni KTM. W MBIKE-u mam już załatwioną zniżkę (to ci goście z Warszawy) na kolejny rower - może 29er ?

Do not Break - nadruk na koszulce © amiga


Wódka już kiełkuje © amiga


Piękne miejsce, gdyby jeszcze nie te druty ;P © amiga


Pole w Rudzie Śląskiej © amiga

Deszczowo dopracowo

Środa, 13 czerwca 2012 · Komentarze(9)
Środa, poranek, leje, masakra, ale ubieram się i wyejeżdżam przed czasem jest 6:50.
Niby jestem ubrany we wdzianko przeciwdeszczowe, ale chyba producent nie przewidział ich na 30km jazdy w ulewie. W firmie nie było na mnie suchej nitki. Po raz chyba drugi jak długo tu pracuję wlazłem w całości pod prysznic i dopiero tam mogłem ściągnąć łachy. Klapnęły o kafelki i tyle. Mam nadzieję że przynajmniej częściowo wyschną do wieczora.

Ps. Fota zastępcza, ale nie miało sensu zatrzymywanie się :)

Akurat - Słowa mają mnie


Załęże nocą © amiga

popracowo, terenowo i niespodziewane spotkanie

Środa, 13 czerwca 2012 · Komentarze(2)
Powrót z pracy w całkiem przyzwoitych warunkach, przez całą drogę nie spadła ani kropla deszczu, nawet od czasu do czasu pojawiało się słońce.
Część porannych ubrań powędrowała do plecaka, a z pracy wziąłem suche zastępcze wdzianko. Oczywiście pogoda zmodyfikowała moje plany i władowałem się w wersję bardziej terenową drogi powrotnej. W efekcie do Ochojca przyjeżdżam maksymalnie umorusany. Po drodze jeszcze odwiedziny bankomatu w pobliżu i niespodzianka - na ul. Fredry widzę stojącego bikera na SCOTT-cie, wszędzie rozpoznam ten rower, nie mogłem się mylić, nie ma takiego drugiego. Po 2 latach znajomości internetowej w końcu udało się spotkać Devilka. Kilkanaście min rozmowy i ruszam dalej, jestem umówiony, czas mnie goni. Fajnie się było spotkać, mam nadzieję, że w końcu gdzieś uda się razem pojechać.

Na hałdzie po deszczu © amiga


Do posłuchania koncert/płyta o której zapomniałem przez długie lata, przez przypadek włączyłem ją dzisiaj w pracy i wróciłem "...do tych pól malowanych zbożem rozmaitem pozłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem gdzie bursztynowy świerzop,gryka jak śnieg biała..." (do dzieciństwa). Miłego słuchania :), jeżeli ktoś wytrwa ;P

Polecam szczególnie utwór The Bell zaczyna się w 24:55

Mike Oldfield - Tubular Bells II [Full Live]

popracowa jazda pod wiatr

Wtorek, 12 czerwca 2012 · Komentarze(8)
Powrót klasycznie dość późno. Pogoda dżdżysta, czasami świeci słońce, jednak przez większość trasy leje, na dokładkę wieje z niewłaściwego kierunku, przywykłem ostatnio do tego. Po powrocie wszystko nadawało się do prania, w zasadzie rower też powinien zostać umyty, ale nie chce mi się, samo odpadnie.

Bieganie dzisiaj odpuszczam, nie chcę przegiąć na początek, niech się organizm przyzwyczai do wysiłku. W firmie załatwiłem sobie kartę multi-sport więc dojdzie jeszcze basen i siłownia od lipca ;). Najwyższy czas podnieść się i zacząć realizować wszystkie plany, boję się, że obudził się we mnie potwór. Z grubsza mam określony plan działania na najbliższe 5 lat, ale to nie pierwszy taki w moim życiu, zawsze były realizowane i kończone z sukcesem.

Polska Biało-Czerwoni © amiga


Polska Biało-Czerwoni 2 © amiga


Rowerzystka ... © amiga


Akurat - Lubię mówić z tobą

Dopracowo

Wtorek, 12 czerwca 2012 · Komentarze(7)
W końcu pogoda nieco się poprawiła, jest nieco cieplej, trochę bardziej sucho, w lesie jedynie sporo błota i wody.
Po wczorajszym bieganiu zero zakwasów ;), co nie zmienia faktu że czuję to w nogach.
W drodze katuję się dalej Nightwish-em - Imaginaerum, chyba nauczę się tych tekstów na pamięć. Do posłuchania jeden z utworów z tej płyty - ponad 13min. ale warto.

Nightwish - A song of myself


Wyjątkowo na dole wpisu umieszczam tekst tej piosenki. Warto posłuchać ,poczytać, pomyśleć.

Czerwony maczek © amiga





1. From A Dusty Bookshelf


2. All That Great Heart Lying Still


The nightingale is still locked in the cage
The deep breath I took still poisons my lungs
An old oak sheltering me from the blue
Sun bathing on its dead frozen leaves

A catnap in the ghost town of my heart
She dreams of storytime and the river ghosts
Of mermaids, of Whitman`s and the Ride
Raving harlequins, gigantic toys

A song of me a song in need
Of a courageous symphony
A verse of me a verse in need
Of a pure-heart singing me to peace

All that great heart lying still and slowly dying
All that great heart lying still on an angelwing

All that great heart lying still
In silent suffering
Smiling like a clown until the show has come to an end
What is left for encore
Is the same old Dead Boy`s song
Sung in silence
All that great heart lying still and slowly dying
All that great heart lying still on an angelwing

A midnight flight into Covington Woods
A princess and a panther by my side
These are Territories I live for
I`d still give my everything to love you more

(repeat br.+ch.)


3. Piano Black

A silent symphony
A hollow opus #1,2,3

Sometimes the sky is piano black
Piano black over cleansing waters

Resting pipes, verse of bore
Rusting keys without a door

Sometimes the within is piano black
Piano black over cleansing waters

All that great heart lying still and slowly dying
All that great heart lying still on an angelwing


4. Love

I see a slow, simple youngster by a busy street, with a begging bowl in his shaking hand.
Trying to smile but hurting infinitely. Nobody notices.
I do, but walk by.

An old man gets naked and kisses a model-doll in his attic.
It`s half-light and he`s in tears.
When he finally comes his eyes are cascading.

I see a beaten dog in a pungent alley. He tries to bite me.
All pride has left his wild drooling eyes.
I wish I had my leg to spare.

A mother visits her son, smiles to him through the bars.
She`s never loved him more.

An obese girl enters an elevator with me.
All dressed up fancy, a green butterfly on her neck.
Terribly sweet perfume deafens me.
She`s going to dinner alone.
That makes her even more beautiful.

I see a model`s face on a brick wall.
A statue of porcelain perfection beside a violent city kill.
A city that worships flesh.


The 1st thing I ever heard was a wandering man telling his story
It was you, the grass under my bare feet
The campfire in the dead of the night
The heavenly black of sky and sea

It was us
Roaming the rainy roads, combing the gilded beaches
Waking up to a new gallery of wonders every morn
Bathing in places no-one`s seen before
Shipwrecked on some matt-painted island
Clad in nothing but the surf - beauty`s finest robe

Beyond all mortality we are, swinging in the breath of nature
In early air of the dawn of life
A sight to silence the heavens

I want to travel where life travels, following its permanent lead
Where the air tastes like snow music
Where grass smells like fresh-born Eden
I would pass no man, no stranger, no tragedy or rapture
I would bathe in a world of sensation
Love, Goodness, and Simplicity
( While violated and imprisoned by technology )


The thought of my family`s graves was the only moment I used to experience true love
That love remains infinite, as I`ll never be the man my father is

How can you "just be yourself" when you don`t know who you are?
Stop saying "I know how you feel"
How could anyone know how another feels?

Who am I to judge a priest, beggar, whore, politician, wrongdoer?
I am, you are, all of them already

Dear child, stop working, go play
Forget every rule
There`s no fear in a dream

"Is there a village inside this snowflake?"
- a child asked me
"What`s the color of our lullaby?"

I`ve never been so close to truth as then
I touched its silver lining

Death is the winner in any war
Nothing noble in dying for your religion
For your country
For ideology, for faith
For another man, yes

Paper is dead without words
Ink idle without a poem
All the world dead without stories
Without love and disarming beauty

Careless realism costs souls

Ever seen the Lord smile?
All the care for the world made Beautiful a sad man?
Why do we still carry a device of torture around our necks?
Oh, how rotten your pre-apocalypse is
All you bible-black fools living over nightmare ground

I see all those empty cradles and wonder
If man will ever change

I, too, wish to be a decent manboy but all I am
Is smoke and mirrors
Still given everything, may I be deserving

And there forever remains that change from G to Em

Tłumaczenie to jest tu: www.tekstowo.pl trzeba kliknąć na link "pokaż tłumaczenie" znajdujący się po prawej stronie tekstu angielskiego.