Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

Szosami do domku...

Wtorek, 7 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kuba Sienkiewicz "Źródło"


Powrót inny niż planowałem, pomimo tego, że jest ciepło i mam ochotę na teren, muszę się pospieszyć, przed 18:00 mam być w domu. Czeka mnie "wycieczka" rowerowa z młodymi i siostrą. Z pracy wyjeżdżam dość późno ok 16:30, związane to byłe też z odbiorem Manfreda z nowym suportem XTR. Accent poszedł do reklamacji na gwarancji. W końcu to nie może paść po 2 tygodniach, bez jaj.

Szosy wybrałem z 2 powodów, będzie szybciej (niewiele, ale zawsze),a po drugie nie będę miał kolejnej kąpieli w Jamnie ;), ta poranna w zupełności mi starczyła. Byty jeszcze nie wyschły :)

Manfred - dzisiejsza konfiguracja © amiga


Staw w pobliżu akademików © amiga

Ostatni poniedziałek przed urlopem :)

Poniedziałek, 6 sierpnia 2012 · Komentarze(2)
Blenders - Poniedziałek


Ciężka pobudka, weekend był na najwyższych obrotach. Budzik dzwoni, tylko po co, i tak nie wstaję, budzę się dopiero o 6:30 i... nie chce mi się nic... . Po przepakowaniu się szybkim przeglądzie szpargałów wyjeżdżam do pracy dopiero o 7:30. Początkowo noga nie chce podawać, jendnak już po pierwszym podjeździe jest dobrze, poranek chłodny, tyle..., że w lesie, przejeżdżając kawałki asfaltowe czuję, że jest piekło, powrót będzie ciężki, mam nadzieję, że nie wyssa to ze mnie sił jak wczoraj.

Ps. relacja z soboty i niedzieli zostanie dołożona dzisiaj wieczorem, a przynajmniej taki mam plan.

Na pocieszenie kilka wczorajszych fotek z zoo w Opolu

Myslę, więc jestem... © amiga


kici, kici... © amiga


Oko w oko z wilkiem © amiga


Kwiaty na wodzie © amiga

Popracowo

Poniedziałek, 6 sierpnia 2012 · Komentarze(10)
SDM - Niebo Sierpniowe


Wracam do domu, niebo coś nieciekawe, mam wrażenie że coś się święci... niedobrze. Cały dzień był "nieprzytomny", nic się specjalnie nie chciało. Zmęczenie dawalo się we znaki. Dodatkowo temperatura i duchota podczas powrotu dawały się we znaki, ale w końcu co to te 30km :), już robiłem większe numery... . Kilka razy zdarzało mi się jechać w góry w najgorętszym dniu roku ;), w zasadzie dotyczy tu kilku ostatnich lat :)

Dzisiaj zaprowadziłem Manfreda do serwisu na przegląd amorka, w końcu należało mu się po 1.5 roku, droga sprawa to zgrzytający suport. Łożyska dołożone do accentowskiego wynalazku niestety nie zdały egzaminu, wutrzymały ok 700km. Paskudnie. Trzeba na szybko zamówić właściwe, dużo bardziej wytrzymałe. Ważne, że jest jużdo czego je wsadzić.



a wieczorem... © amiga

Już piątek...

Piątek, 3 sierpnia 2012 · Komentarze(7)
BULBULATORS-NIE CHCE DORASTAĆ


Rano gorąco, znowy jestem wypompowany (kolejny cięzki wieczór), znowy wyjeźdżam po 7:00. Muszę w końcu wyluzować, odespać, ale na to jeszcze nie czas, najwcześniejszy wilny termin to po 24 sierpnia. Na drogach wyjątkowo mały ruch, jedzie się szybko i przyjemnie, baranów drogowych w zasadzie nie ma. Za to jest całkiem sporo rowerzystów, to dobrze, gdyby jeszcze tak dotarli czasami an masę w Katowicach?

Fotka zastępcza, coś ostatnio nie mam weny, może dlatego, że krajobraz niewiele się zmienia, drogę znam abyt dobrze, chyba muszę ją urozmaicić nieco, byle do wekendu..., będzie się działo
Zamek w Mosznej © amiga

w deszczu przed weekendem

Piątek, 3 sierpnia 2012 · Komentarze(2)
Bachor - Bonnie i Clyde


Wychodze z firmy jest nieco przed 17:00, siedząc w środku nie zauważam zmian w pogodzie, a od rana nieco uległa modyfikacji. Zaczyna kropić, chwila zastanowienia i... jadę szoszami do domu, średnio mam ochotę dzisiaj na kąpiel. Więc jadę przez Sośnicę, Maciejów, Kończyce, Bielszowiece, Wirek, Kochłowice, Panewniki, Ligotę, Piotrowice i Ochojec. Do granicy Katowic było jeszce w miarę ok, później rozpadało się bardziej, na ulicach pojawiły się kałuże, więc w efekcie pampers mokry. Zatrzymuję się na chwilę w pobliżu akademików, aby pstrynąć jakieś fotki i lecę dalej, szkoda czasu, tym bardziej, że dzisiaj wieczorem jestem umówiony w centrum. Czasu mam niewiele.

Ps. Chyba pobiłem mój prywatny rekord czasu przejazdu na tej trasie :)


Staw niedaleko akadamików © amiga


Świat w kropelce wody © amiga

Już czwartek - pękło 8000km w tym roku :)

Czwartek, 2 sierpnia 2012 · Komentarze(10)
Nox Arcana - Night of the Wolf


Wczorajszy wieczór znowu niestandardowy, wpadł kumpel z kompem do z uszkodzoneym systemem, trudno, postawienie całości na nowo + przeniesienie danych zajęło 2 godzinki, a później mała wizyta w kinie. Wybór padł na Prometeusza, on jest miłośnikiem SF i dziwnych filmów typu Batman, Spiderman, Superman itd, ja nie znoszę filmów na podstawie komiksów, tego nie da się oglądać na trzeźwo, przynajmniej ja nie jestem w stanie tego zrobić. Za to prequel "Obcego - 8 pasażera" czemu nie. Nie spodziewałem się wiele po tym filmie, zresztą jak po wszystkich superprodukcjach Hollywoodzkich. Fabuła czasami nie trzyma się kupy, chwilami przewidywalna akcja, ale do objerzenia. Wolę jednak cześć pierwszą tzn "Obcy, 8 pasażer Nostromo", do której zdarza mi się wracać, po latach. Może dzisiaj ją obejrzę...

Wracając do wyjazdu to droga klasycznia, bez przygód, bez kaca, jedynie z rozkręceniem miałem problemy, dopiero po 30 min zaczęło mi się dobrze jechać, nogi pracowały tak jak powinny.
Chyba pora pomyśleć nad jakimś nieco dłuższym wypadem, tylko zastanawiam się gdzie i... kiedy. W zasadzie plan na kilka kolejnych weekendów już mam i... są to niestety plany raczej nierowerowe.

Fotka zastępcza z jury KC z okolic Zabierzowa, czasu w tym roku coraz mniej, a muszę jeszcze zaliczyć rowerem Ojców.

Skałki na jurze KC w pobliżu Zabierzowa © amiga

Zwiewne dziewczę...

Czwartek, 2 sierpnia 2012 · Komentarze(12)
REWIZJA - Mitomania


Z pracy wyjeżdżam przed 17:00. W firmie przyjemny chłód klimatyzacji, na zewnątrz upał jak diabli. Drogę obieram standardową, nie mam ochoty na szaleństwa, jeszcze nie. Kawałek za Kończycami w lesie napotykam dziwny obrazek, zwiewne dziewczę targa na plecach górala (rower), zamurowało mnie..., toż to dość niecodzienny widok, pierwsza myśl, Maja wyzdrowiała... i pewnie jest za dużo błota... . Podjeżdżam bliżej dziewczę młode <18, rower zapakowany na plecy i zap...a. Hmmm coś nie tak, zagaduję, okazuje się, kółko się nie kręci, mówi, że ma problem z tylnym hamulcem... Rzut oka i... to nie jest hamulec, złapała panę na dokładkę opona spadła z obręczy. Oferuję pomoc, dziewczę przyjmuje ją z ochotą, 15 min później dętka połatana, opona na miejscu, hamulec już nie blokuje koła. Za to była chwila na rozmowę, okazuje się, iż ten anioł rowerowy uczęszcza do szkoły o profilu wojskowym i targanie ciężarów nie jest dla niej niczym nowym ;). Szok nawet nie wiedziałem, że mamy takie szkoły... . Żegnamy się i ruszam w swoją stronę, zatrzymuję się na hałdzie w Halembie, na chwilę, na fotkę, jest piękny dzień, trzeba coś uwiecznić.

Manfred wieczorową porą © amiga

Dopracowo, sierpniowo...

Środa, 1 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Doro - Breaking the law


Piękny sierpniowy poranek, tylka, ja czemuś znowu jestem zmęczony. Może dlatego, że znowu zajęty byłem obniżaniem pulsu u szwagra do pierwszej w nocy? Jeszcze rano czułem skutki tego zabiegu, ale po śniadaniu już krew zaczęła szybciej krążyć, już było dobrze, za to kręcenie niespecjalnie mi szło. Chyba taki dzień, muszę na chwilę zwolnić, żeby przyspieszyć później, w końcu organizm też musi się kiedyś zregenerować. W lasku makoszowskim przystaję na chwilę i wdrapuję się na nasyp kolejowy, tyle razy przejeżdżałem pod nim, teraz przyszła kolej na wdrapanie się na górę, przynajmniej wiem już co tam jest i... czego nie ma.

Poranne kolejowe foty, pora kończyć ten wpis i na kawę :)

kolejowy klimacik © amiga


Tory, tory, tory © amiga

do pracy

Wtorek, 31 lipca 2012 · Komentarze(3)
"BIKE SONG" - Prayers For Atheists


Rano standardzik, droga identyczna jak zawsze, może trochę chłodno ale to tyle. Jechało się całkiem przyjemne, na drogach dziwnie mały ruch, dzięki temu nie miałem niepotrzebnych przerw na skrzyżowaniach. Średnia wyszła dość przyzwoita, jestem z niej zadowolony, chociaż dalej czuję ostatni wypad w góry, ale to może przez siniaki na nogac :P.

Kaczki w lasku makoszowskim © amiga


Odbicie w wodzie © amiga


lasek makoszowski o poranku © amiga


Iwa Specjalnie dla ciebie wystawiam oryginał zdjęcia tego z odbicia w wodzie.
Staw w lasku makoszowskim © amiga
Obróbka polegała na przycięciu, odwróceniu foty i zmianie kolorystyki

2012km w lipcu :)

Wtorek, 31 lipca 2012 · Komentarze(7)
DORO - Herzblut


Niby trochę mało, ale zmieściełem się w planie lipcowym. Cykloza w pełni rozwinięta, kolene lata mogą być tylko na +, nie ma innej możliwości.... Spodobał mi się uphill i downhill w górach. Czekam na kolejne wyzwania... Korci Pilsko.