Stacjonarne pedalenie dzień 3

Czwartek, 17 listopada 2011 · Komentarze(0)
Trzeci dzień kręcenia w miejscu. Średnio mi się chciało, ale jak mus to mus. Wiem, że jak sobie raz odpuszczę to później może być problem z powrotem do tego.
Byle do weekendu. Szukuje się w końcu jazda na Zygfrydzie ;)
Kadencja: 90
Spalone kalorie: 872
Puls max: 168
Puls średni: 130

Sesja na rowerku stacjonarnym dzień 2

Środa, 16 listopada 2011 · Komentarze(0)
Dzisiaj drugie podejście do tego wynalazku. Ustawiłem sobie program tak jak wydawało mi się, że będzie dobrze. Chyba trochę przegiąłem, dałem zbyt duże obciążenie i po 30 min miałem ochotę zrezygnować. Redukcja obciążenia rozwiązała problem i dokręciłem jeszcze 30 min.
W weekend pojeżdżę na normalnym rowerze, chyba brakuje mi czegoś.

Kadencja: 100 (dalej nie wiem jak)
Spalone kalorie: 999
Puls max: 179
Puls średni: 145

Byle do wiosny

Wtorek, 15 listopada 2011 · Komentarze(3)
Dzisiaj dotarł mój nowy (stary - bo używany) rower stacjonarny. Plan jest standardowy. Tzn wpierw sprawdzić czy to mnie kręci, jeżeli tak to z czasem kupić coś lepszego.

W kilkanaście minut poskładałem zabawkę i dosiadłem. Włączyłem pierwszy z brzegu program, czas na godzinę i w drogę (?).
Z tego co zauważyłem to programy nie są dostosowane do mnie. Zbyt małe obciążenie. Na manualu za to mogę sobie dołożyć na tyle, że ledwo jestem w stanie pedałować, więc jest spory zapas.
W każdym bądź razie na programie który miałem włączony wykręciłem "przejechałem" 38km (na Zygfrydzie widuję takie prędkości jadąc z przepaści), przy kadencji średniej ok 100-110 (normalnie mam problem z utrzymaniem 70). Jedynie puls na obu pulsometrach (tym w rowerze i tym naręcznym) były prawie identyczne Max 156 i średnia 126 - spalone 884 kcal.
Wpis robię chyba po to aby się zmotywować.

Wrażenia z "jazdy" są takie, że jest to zupełnie niepodobne do przyjemności jaką jest kręcenie na normalnym rowerze, tyle ..., że można się zmęczyć i to jest fajne. Na zimę będzie ok. Byle do wiosny.

Idzie zima ...

Niedziela, 13 listopada 2011 · Komentarze(7)
Krótki wypad do qmpla zbić luzy na sterach. Zapomnieliśmy to ostatnio zrobić więc dzisiaj była okazja aby się spotkać.
Po ostatnim przejeździe coś mnie dorwało, wczoraj nie miałem sił na jakiekolwiek wyjście/wyjazd z domu, wszystko mnie bolało. Dzisiaj też nie chciałem przeginać, głupio by było się rozchorować (i tak lecę na prochach z vitaminą C i paracetamolem), więc jedynie krótki wypad do "serwisu".
Wracając było już chłodno, dodatkowo wiał nieprzyjemny zimny wiatr. Ech, zaczynam się rozglądać za jakimś stacjonarnym rowerem do domu ;)

Wilcze oczy

Piątek, 11 listopada 2011 · Komentarze(4)
Dzisiaj Rower wrócił z krótkiej sesji w serwisie (u qmpla ;). Ostatnio pojawiły mi się dość paskudne luzy na tylnim kole, może nie było to jeszcze specjalnie groźne, ale z czasem mogło powodować problemy. W każdym bądź razie to już historia. Po przesmarowaniu i dokręceniu, koło znowu jest w dobrym stanie.
Około 15:00 pozbierałem się i postanowiłem pojechać gdzieś blisko. Pierwotny plan to Mysłowice Wesoła. Stosunkowo niedaleko, a przy temp. 2-3 stopni i paskudnym zimnym wietrze miało wystarczyć. Jednak nie wystarczyło. W Murckach zmodyfikowałem trasę i pojechałem do Lędzin ;) Szkoda że tak późno wyjechałem, ale 2 lampki + czołówka spisywały się rewelacyjnie w lesie. Kilkukrotnie widziałem między drzewami jakieś wilcze oczy (raczej nie był to Tusk), przypuszczalnie sarny patrzały co to za UFO przelatuje przez ich "dom". ;)

W drodze powrotnej zachaczyłem o znajomego, wróciłem nieco później prowadząc rower ;)

Pożej kilka fotek dzisiejszych

Staw w okolicach Hamerli © amiga


Spojrzenie na Tychy © amiga


Droga pod Lędzinami © amiga


Kadencja: 56

Klopsztanga

Środa, 9 listopada 2011 · Komentarze(9)
Do pracy już mi się nie chce jechać na rowerze, wieczorem jest już ciemno, zimno , przez lasy jedzie się średnio, a dróg unikam. Jednak jestem na tyle uzależniony od roweru, że musiałem gdzieś pokręcić, ... chociaż chwilę. Udało mi się namówić Piotrka do krótkiego wyjazdu po okolicy. Długo nie jeździł, więc było bez szaleństw. Kawałek przez las a później drogami rowerowymi na muchowiec i dolinę 3 stawów. Na miejscu 2 przerwy jedna przy ... klopsztangach (dawno ich nie widziałem) a druga przy największym stawie. Poniżej kilka fotek z dzisiejszego wyjazdu.

Klopsztanga (trzepak) © amiga


Klopsztanga - plakat © amiga


klopsztanga - opis © amiga


3 stawy wieczorem © amiga

Lepsza strona Zabrza

Sobota, 5 listopada 2011 · Komentarze(8)
Lepsza strona Zabrza

Wraz z DJK71 od kilkunastu dni planowaliśmy wycieczkę po ciekawych miejscach w Zabrzu. „Day 0” zaczął się od „wycieczki” rowerem do peronów umieszczonych przy kopalni odkrywkowej PKP Katowice. W pociągu spotykam Kosmę100 udającą się na ten sam zlot ;), była okazja do ponarzekania na brak haków na rowery w nowiutkich pociągach ELF jeżdżących w barwach Kolei Śląskich. Pewnie je zamontują za 30 lat po pierwszym remoncie ;).
W Zabrzu przy odnowionym dworcu czekają na nas DJK71 i WRK97. Pierwszą atrakcją jest sklep spożywczy (właściwie delikatesy) w pobliżu Zabrzańskiego „Rynku” (plac Wolności). Mamy okazję do podziwiania pobliskiej „płaskorzeźby” i wizyty w „Punkcie Informacji Turystycznej”, w którym otrzymujemy stosowne przewodniki i mapy.

Jednym z pierwszych przystanków na trasie jest Zabrzański kirkut założony w 1872 roku. Rosnące tutaj klony, platany i jesiony wraz z pozostałymi pnącymi się roślinami robią niesamowite wrażenie.

Zabrzański Kirkut © amiga


Miejsce pamięci © amiga


Jesień na cmentarzu Żydowskim w Zabrzu © amiga


Rodzinny pomnik © amiga


grobowce na cmentarzu © amiga


Płyta nagrobna © amiga


rośliny na cmentarzu © amiga


Pomnik rodzinny © amiga


tablica nagrobna na Zabrzańskim Kirkucie © amiga


uszkodzona tablia © amiga


Jesień na cmentarzu © amiga


Miejsce pamięci © amiga


płyta nagrobna na cmentarzu żydowskim w Zabrzu © amiga


Chwila zadumy © amiga


Spędzamy tam kilkadziesiąt minut i powoli w ciszy jedziemy nieco dalej, obejrzeć jeden z kilku stalowych domów znajdujących się w mieście.

Stalowy dom w Zabrzu © amiga


Szkoda, że taki zaniedbany, ale pewnie i dla niego nastaną lepsze czasu.

Kolejnym punktem w programie jest pomnik przy jednym z budynków w Zabrzu, niestety tablica jest już nieczytelna, a samo miejsce jest zaniedbane :(.

Za szybko jechał ... © amiga


Kawałek dalej podziwiamy jedną z kilku zabytkowych wież ciśnień, kiedyś była na terenie huty Zabrze, teraz dostęp do niej jest dużo prostszy.

Wieża ciśnień w centrum Zabrza © amiga


Wsiadamy na rowery i jedziemy dalej, kierujemy się do remontowanego szybu Maciej i dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności zostajemy zaproszenie na jego zwiedzenie. W środku podziwiamy maszyny które często mają po prawie 100 lat i dalej działają (Ciekawe czy mój domowy komputer będzie działać za 100 lat ;P ).

Szybowskaz w Szybie Maciej w Zabrzu © amiga


Jeszcze w remoncie © amiga


Uwaga zły pies © amiga


Silnik parowy © amiga


Pokaż język ... © amiga


Po ponad godzinie pobytu żegnamy się z przemiłym kierownikiem tego miejsca i ruszamy dalej. Odwiedzamy "Cmentarz Jeńców Radzieckich" w Lasku Makoszowskim i Pomnik Ofiar Pożaru w kopalni Makoszowy znajdujący się naprzeciwko wejścia głównego do kopalni

Pomnik przy kopalni Makoszowy © amiga


Wracamy do centrum Zabrza i odbijamy w kierunku Zaborza po drodze odwiedzamy kolejną wieżę ciśnień. Jest potężna, szkoda że również jest tak zaniedbana/zdewastowana.

Wieża ciśnień w Zabrzu © amiga


Kilkadziesiąt metrów dalej zauważamy pomnik Bohaterów Monte Cassino, więc robimy kolejny postój, robimy fotki i ruszamy dalej.

Pomnik bohaterów Monte Cassino © amiga


Pomnik bohaterów Monte Cassino w Zabrzu © amiga


Kolejnym punktem jest wyjście z szybu Luiza, remont trwa tu w najlepsze więc nie ma możliwości wejść gdzieś dalej. Na szczęście na obżeżach też jest co zobaczyć.

Para buch ... © amiga


Dawny Cooler © amiga


Przy głównym wejściu do szybu Luiza natykamy się na robota

Roboty są wśród nas © amiga


Ruszamy dalej kierujemy się na Biskupice, już dawno temu chciałem odwiedzić to miejsce. Wcześniej wielokrotnie miałem okazję podziwiać to miejsce z okien pociągu, ale do dnia dzisiejszego nie udało mi się go odwiedzić.

Panorama Biskupic © amiga


Fabryka chmur © amiga


Jezioro w Zabrzu © amiga


Zaczyna się ściemniać więc pora kończyć wycieczkę. Jedziemy na Helenkę chwilę odpocząć i posilić się (dzięki Anetko) i po 18:00 wraz z Moniką kierujemy się drogą 94 w kierunku Czeladzi. W pobliżu Siemianowic Śląskich rozstajemy się, Monika jedzie dalej, a ja odbijam na Katowice.

Kościół w Bytomiu © amiga


Długo będę pamiętał tą wycieczkę, było pięknie, ciepło, ... jak nie w listopadzie .... Mam nadzieję powtórzyć objazd po Zabrzu za jakiś czas gdy dzień będzie dłuższy.

Powrót

Piątek, 4 listopada 2011 · Komentarze(2)
Powrót z pracy przez Kończyce. Gdy wyjeżdżałem zaczynało się ściemniać, 30 min później po słońcu nie było śladu. Niby wszystko ok, ale przez leśne części trasy jechało się nijak. Zredukowana widoczność (do pola oświetlania lampką rowerową), mocno ograniczała prędkość jazdy. W kilku miejscach miałem okazję mijać też zupełnie nieoświetlonych bikerów. Jak oni sobie radzą w lesie, nie mam pojęcia. Z ciekawostek to koty dzisiaj postanowiły przebiegać mi przez drogę, W sumie było ich kilkadziesiąt, w tym 4 klony Musty (w Rudzie Śląskiej).

Dzisiaj fotki nie będzie, byłem umówiony wieczorem i czasu na przyjemności nie miałem. Może jutro to odrobię.

Powrót na trasę ...

Piątek, 4 listopada 2011 · Komentarze(2)
Po dłuższej abstynencji rowerowej, w końcu "normalny" wyjazd do pracy. Brakowało mi tego. Po wczorajszej zmianie konfiguracji rowerka, musiałem sprawdzić to co zrobiłem, a w zasadzie zrobiliśmy z qmplem. Wymieniona została korba na SLX a przy okazji wkręciłem leżące od dłuższego czasu pedały Look 4x4.
Dzisiejszy wyjazd nieco wcześniej niż zwykle, ale spieszyło mi się do "testów". I jestem zachwycony zmianą konfiguracji. Wszystko chodzi jakby lepiej, płynniej. Nawet przednia przerzutka w końcu zaczęła normalnie pracować. Korba warta była każdej wydanej na nią złotówki.

Budzi się dzień © amiga


Poranek pod Zabrzem © amiga


kadencja: 64

Das Korba

Czwartek, 3 listopada 2011 · Komentarze(4)
Połączony trochęzaległy wpis. W weekend kilka krótkich wypadów na rowerze. Jeden do ligoty i kilka do najbliższego serwisu rowerowego.
Od jakiegoś czasu słyszałem, że leci mi suport. Zgrzytanie bardzo nieprzyjemne, więc pierwotna myśl to wymiana środka suportu i tyle. Coś mnie jednak podkusiło i kupiłem całą nową korbę SLX (planowałem ją kupić na wiosnę). Przy demontażu starej korby okazało się, że jeden z gwintów w korbie jest uszkodzony i wymiana zamiast 30 min zajęła nam ponad 3 godziny. Montaż nowej zajął tylko kilkanaście minut. Ze starej nie miałem już czasu i ochoty wykręcać pedałów więc wkręciłem Look-i 4x4. Przekręciłem bloki w butach na odpowiednie i tyle. Jutro pierwszy dłuższy wyjazd na rowerze. Zobaczymy jak całość spisze się w praktyce. Poniżej kilka fotek.

dzieło zniszczenia © amiga


i po korbie © amiga


maximum destruction © amiga