Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

późny wyjazd....

Czwartek, 4 kwietnia 2013 · Komentarze(7)
Nirvana - About a girl


Powrót do domu bardzo późno, nawet jak na mnie... Wychodzę po 18:00, nad głową wiszą ciężkie chmury, ale.... nie pada, temp. na plusie.... drogi czarne... fajnie...

Ruszam..., w Zabrzu korci mnie wjazd w teren, zwalniam na wysokości wjazdu do lasku Makoszowskiego, jednak to co widzę budzi mój niesmak i.... obawy. Jednak lepiej zostać przy szosach...

W Rudzie Ślaskiej kombinuję z objazdem wykopów a ul. Rogoźnickiej i udaje się, nie nadrabiając specjalnie drogi i nie krążąc po Pawłowie.
Gdy dojeżdżam do Kochłowic zaczyna się ściemniać..., czuję już zmęczenie, znużenie... chce być jak najszybciej w domu....

Już w domu chwila odpoczynku, przeglądam prognozy na jutro i pojutrze, chyba w końcu pogoda ma się poprawić... może w końcu będzie cieplej..., bez śniegu...

2 lata temu był taki mały teraz waży ok 60kg ;) © amiga

Skleroza nie boli, czyli tam i z powrotem

Wtorek, 2 kwietnia 2013 · Komentarze(2)
KAZIK - Gdybym wiedział to co wiem


Wtorkowy poranek, poświąteczny, nielubiany..., na zewnątrz mgliście, po śnieżnych świętach jednak lekka odmiana, główne szosy czarne, jednak na poboczach sporo śniegu dość mocno zwężającego drogi.... Nie jest to dobra wróżba, na dzisiaj.

Przed wyjściem standardowe rozważanie, może jednak pociąg? Jednak nie, zmieniam opony na terenowe, będzie wolniej ale bezpieczniej...

Tak jak się spodziewałem, warunki mocno średnie, drogi przejezdne, mokre, miejscami zalegają łaty błota pośniegowego. Na bocznych drogach horror, staram się ich unikać, jednak 2 razy ładuję się w coś takiego.

Zjeżdżam z pięknej górki pomiędzy Kochłowicami i Wirkiem,.... zastanawiam się, czemu plecak taki lekki..., może tylko tak mi się wydaje. Nachodzi mnie nieoczekiwana myśl, wziąłem firmowego notebooka? O rzesz k.......
Tylko czemu przypomniałem sobie o tym dopiero na 14km, czemu gdy zjechałem z górki, a nie 4km wcześniej, zanim na nią wjechałem. Zawracam, jestem w domu, szybki sms do firmy, będę później, jeszcze raz zastanawiam się nad zmianą środka transportu, jednak wariant koleją i tak jest wolniejszy, wsiadam ponownie na rower i rozpoczynam podróż jeszcze raz.

Temperatura zdążyła się już dość mocno podnieść, jest już na plusie, śnieg topnieje, jadę nieco pewniej, kolejne zjazdy, podjazd, omijam zaśnieżone boczne dróżki, nie mam ochoty na kolejne spotkanie z nimi.

W Bielszowicach jadę klasycznie przez plac budowy, jednak tym razem rower staje, głęboki mokry śnieg + piach pod spodem wymieszany z ziemią i gliną unieruchamia mnie...., 500m z buta i rowerem na plecach.... Znowu asfalt, Zabrze, jeszcze kawałek, Gliwice i firma..., kawa i do pracy.... Od rana szaleństwo..., czas goni a sporo jest dzisiaj do zrobienia...


Nieco wiosennie, jeszcze świątecznie.... © amiga

znowu dmucha....

Wtorek, 2 kwietnia 2013 · Komentarze(7)
Marek Dyjak - Modlitwa


Jest grubo po 17:00, to był pracowity dzień..., chociaż gdyby ktoś z boku patrzył..., wyglądało by, że jeden robi 3 patrzy ;P. Ale..., nowa technologia opanowana, prototyp działa..., ogólnie jest zajebiście :).

zmęczony wracam do domu, odwilż na całego, jednak białej zarazy jest na tyle dużo, że potrzebne jest kilka dni aby toto się rozpuściło, zniknęło. Drogi na całej długości czarne, nawet na tych bocznych zdecydowanie lepiej, jedynie mój ulubiony plac budowy pomiędzy Kończycami a Bielszowicami daje do wiwatu... Cóż, średnio mam ochotę na objazd przez Pawłów gdzie.... też kopią...
Kolejny raz dzisiaj 500m z buta niosąc rower :).

Reszta dość przyjemna, gdyby jeszcze nie ten wiatr, gdyby nie te boczne podmuchy...

Już w domu, chwila odpoczynku i znowu do komputera..., uzupełnić wpisy, ten zaległy z rana i wieczorny....


I jak jechać Panie Premierze? © amiga

ostatni raz po terenie w tym tygodniu....

Czwartek, 28 marca 2013 · Komentarze(8)
Since I've Been Loving You - Led Zeppelin


Wyjeżdżam z Gliwic ok 16:30, jakoś dzisiaj nietypowo, wiatr słabiutki, tyle, że dalej ze wschodu. Z przyzwyczajenia wjeżdżam w teren specjalnie nie zastanawiając się nad tym co tam będzie. Nie zwróciłem uwagi na to, że temperatura jest na plusie.... . Koleiny zaczęły się rozmrażać, dziwnie się jedzie na górze błoto, na dole lód, boję się, że będzie wielki.... (wielka gleba ;)... Strasznie luźne podłoże..., w kilku miejscach mógłbym wyjechać na szosy, tylko.... po co :) fajnie jest się od czasu do czasu up...ić.
Zresztą lubię lasy lubię te ścieżki, dróżki... a w tym roku nie było specjalnie okazji do szaleństw w terenie.... Przy czym potrzebny jest tydzień ciepła, tydzień bez mrozów, by warunki zrobiły się naprawdę dobre..., a jutro.... raczej nie pojadę tędy, nawet nie wiem czy w ogóle pojadę rowerem..., zapowiada się hardcorowy poranek, śnieg, deszcz i temp. w okolicach zera...

idą święta... © amiga


Wieczorem będę miał zajęcie.... © amiga


ślady po myśliwych w lesie Panewnickim.... © amiga

Słońce świeci

Czwartek, 28 marca 2013 · Komentarze(2)
Koniec Świata - Oranżada


Kolejny poranek..., otwieram oczy i... widzę, że świeci słońce, w końcu, tyle dni bez doładowania.... Zbieram się i hop na rower... Wiatr sporo słabszy, jeszcze w plecy. Jedzie się przyjemnie, prawie ciepło... długo trzeba było czekać na poprawę pogody.
Na szosach pustki, szkoły już mają wolne, cześć ludzi pewnie na urlopach. Miałem wrażenie, że większość dzisiejszych samochodów to autobusy, w zasadzie od początku do końca miałem coś takiego albo przed sobą albo za sobą, bawiąc się w kto kogo wyprzedzi... Kolejne numer 48, 7, 23, 197, 6... i jeszcze kilka ale ich nie pamiętam... . Nie lubię za nimi jechać, raz że spowalniają, a dwa nigdy nie wiadomo co kierowcy strzeli do głowy, czy nie zacznie hamować? Mnie na 100% nie widzi za sobą, bo i jak?

W firmie w rekordowym czasie.

Fotka sprzed ok 3 tygodni
Z cmentarza żołnierzy niemieckich w Siemianowicach Śląskich © amiga


Miłego dnia.

z wiatrem...

Środa, 27 marca 2013 · Komentarze(4)
STRACHY NA LACHY - Dzień dobry, kocham Cię


Doczekaliśmy się środy, kolejny dzień gdy dmucha, jednak wiatr wyraźnie inny, jest nieco słabszy i delikatnie zmienił kierunek...., nie ma już tak silnych podmuchów bocznych, na zmianę pogody przyjdzie jednak jeszcze chwilę poczekać, pierwsze jaskółki już jutro... w końcu będzie na plusie.

Sama droga przeleciała jakoś wyjątkowo szybko, wiatr w plecy dołożył się do tego, jednak czerwona fala i zamknięty przejazd na Halembie mocno opóźniły przejazd..., zdarza się... Na Wirku jakiś idiota w samochodzie wyjechał mi z podporządkowanej prosto pod koła. Widzę, że dziadunio za kierownicą, strach krzyknąć, bo jeszcze dostanie zwału i będzie na mnie... . Shit...
Na szczęście to jedyny taki incydent dzisiaj..., reszta trasy bardzo przyjemna..., na dokładkę na granicy Gliwic i Zabrza widzę, że jakiś miły kierowca ustępuje mi miejsca, wpuszcza przed siebie, gdy zrównuję się z nim, widzę w środku uhahanego qmpla pozdrawiającego mnie :). Fajnie spotkanie...
W niezłym nastroju docieram do firmy, można zabrać się do pracy :)

Miłego dnia :)
Spoglądając na prognozy to piątek będzie tylko dla twardzieli...., chyba, że jeszcze się coś zmieni...

Łabądek z żabich dołów.... © amiga

Po terenie z Gliwic...

Środa, 27 marca 2013 · Komentarze(0)
Vangelis - Chariots of Fire


Wyjeżdżam po 17:00, znowu późno, ale warto było, dokończone kilka drobiazgów..., za to na zewnątrz znowu wmordęwind, pierwsze 6km po szosie, nie mam odwagi wbić się na hałdę w Sośnicy, wybieram wersję bardziej lajtową, z lekkim objazdem za to trafiam na teren po którym wiem czego się spodziewać. Wyszła fajna eska na śladzie GPS.

Do lasów Panewnickich w zasadzie droga idealna, jednak na tym niewielkim odcinku od starej Kuźni sporo lodu, kolein, po wczorajszych doświadczeniach, jadę dużo wolniej, zwracając uwagę na wszelkie wyboje. Już w domu chwila na odpoczynek i tel...do pogotowia komputerowego... Mały wypad do kuzynki na Ligotę, postawienie sieci i powrót... :) Dodatkowe kilka km ;p



2 lata temu... mewy nad 3 stawami © amiga

wicher wieje...

Wtorek, 26 marca 2013 · Komentarze(7)
Kiedy byłem małym chłopcem - Tadeusz Nalepa


Kolej dzisiaj strajkuje, więc specjalnego wyboru nie mam. Muszę jechać do pracy na rowerze. Żart ;P, nie muszę ale chcę..., potrzebuję tego..., lubię to... prognozy podobne jak wczoraj, silny wiatr od wschodu... w większości będę go miał w plecy, a w niektórych miejscach zboku.

Na szosach całkiem sporo samochodów..., pewnie to efekt strajków..., nie rusza mnie to..., a może rusza..., ci niedzieli też dzisiaj są za kółkiem, trzeba uważać dodatkowo, nigdy nic nie wiadomo...

Dzisiaj kawalątek przez lasek Makoszowski, sprawdzić warunki. Niestety są takie jak się spodziewałem rozjeżdżone błoto w połączeniu z mrozem utworzyło setki małych wąwozów i kraterów..., źle się po tym jedzie, chociaż jest i tak o niebo lepiej niż gdyby było to rozmrożone, a ja tworzyłbym kolejny kanion :)


5cm zamarznięta koleinka... źle się po tym jedzie... © amiga


Miłego dnia...

Ucieczka do lasu

Wtorek, 26 marca 2013 · Komentarze(3)
Myslovitz ( Artur Rojek) Cisza i Wiatr


Wyjeżdżam z firmy wyjątkowo późno jest sporo po 17:00, na zewnątrz wieje silne wschodnie wiatrzysko... . Już od początku czuję, te paskudne podmuchy, kilka razy chwieje mną solidnie, zaczynam się obawiać tego przejazdu. Tylko co tu zrobić..., normalnie wyjechałbym do lasu..., tylko jakie tam będą warunki? Śniegu na Śląsku jest niewiele, jedynie zmrożone błotne koleiny mogą mi sprawiać problemy.

Na Maciejowie wjeżdżam do lasku Makoszowskiego, jest o wiele lepiej, wiatr prawie nieodczuwalny... jedynie na otwartym terenie czuję podmuchy, reszta ok... . Średnio mam ochotę na jazdę przez hałdę wiec na chwilę na szosy w Makoszowach, później bokami na ul.Wiosenną i wjeżdżam na leśną rowerową autostradę w kierunku Halemby, jestem w szoku.... droga jest prawie idealna, jedzie się szybko i przyjemnie... To był dobry wybór... Teraz kawałek obok elektrowni na Helembie i ponownie las, tym razem jednak na ścieżce pojawiają się łachy śniegu i lodu, już nie jest tak fajnie...

Jeszcze przed drogą prowadzącą na hałdę rower wpada w niekontrolowany poślizg, gleba, tyle, że przy niskiej prędkości, prawe kolano znowu obrywa..., wstaję i nogi same mi się rozjeżdżają, wycofuję się na pobocze (w zasadzie do lasu) obchodzę to miejsce i mogę znowu dosiąść Manfreda. Reszta drogi już bez przygód, tyle, że jadę ostrożniej, dalej sporo śniegu i lodu. Wyjeżdżam na Kuźnicką w Panewnikach, pozostało dostać się na Bałtycką i znowu kawałek lasu, bocznymi drogami docieram do domu... zmęczyła mnie ta droga...


2 lata temu na dolinie 3 stawów w Katowicach.... © amiga