Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

Deszczową porą

Czwartek, 21 czerwca 2012 · Komentarze(12)
KAZIK NA ŻYWO - Plamy na słońcu


Dzisiaj normalny dzień roboczy, rano mam problem z wstaniem, bolą mnie mięście ramion i czuję, że mam kręgosłup ;). Zbieram się ok 7:00 i ruszam, na zewnątrz plucha, dawno już nie padało, jednak dzisiaj jest to balsam na moje spalone wczorajszym słońcem ciało, jest mi dobrze. Mogę tak jechać, i jechać, ale dzisiaj nie będę robił kolejnej 200 (muszę się zadowolić 30km do pracy). Organizm musi się przyzwyczaić do takich numerów, chociaż chyba już przyjął do wiadomości, że nie ma ze mną lekko ;P

Znowu leje, a było tak pięknie © amiga


Chociaż raz ;) © amiga


Dzisiaj małe podsumowanie wyjazdu i wygląda na to, że w sumie wypiłem ok 12 litrów napojów (90% woda + 10% Cola), jadłem może z 8-9 razy, nic mi nie jest, żadnego odwodnienia, żadnego przetrenowania, jest ok. Co prawda po wczorajszym przejeździe wpadł mi pomysł, żeby jeszcze się przebiec, ale na szczęście zapaliła się ostrzegawcza kontrolka - "Nie przeginaj" - jeszcze nie ;P

Pięknie, słonecznie

Czwartek, 21 czerwca 2012 · Komentarze(10)
Maciek Maleńczuk & Yugopolis - Gdzie są przyjaciele moi


Powrót z pracy nieco nietypowy, wyjątkowo wybrałem możliwie najkrótszą trasę, na dokładkę staram się nie pędzić, mam zrzucone 1-2 przełożenia, organizm musi się zregenerować, muszę dać mu na to czas. Pewnie sobota będzie wolna od rowerka - w czerwcu będzie to taki drugi dzień ;). W końcu nie mogę dopuścić do przetrenowania, a jeden dzień przerwy dobrze mi zrobi.

Poniżej 2 fotki trzaśnięte na ul Bałtyckiej w Katowicach jakiemuś spalonemu samochodzikowi.

Jakiś zapalony taki © amiga


Wypalił się od środka ? © amiga

Dopracowo

Wtorek, 19 czerwca 2012 · Komentarze(2)
DŻEM - Sen o Victorii - live


Piękny poranek, nie za gorący, ale i nie za zimny, dokładnie taki jak lubię, do kompletu lekki wiatr, po prostu idealny. Wyjeżdżam dość późno, rano mam problem, żeby się pozbierać na czas, na dokładkę czuję efekty wczorajszego biegania ;P, oba kolana lekko nap....ą, ale już się przyzwyczaiłem do tego bólu, wiem, że rozruszam to na rowerze i będzie dobrze. Ważne, aby do jutra wszystko było ok.
W drodze oczywiście zasłuchałem się na tyle, iż zapomniałem o foceniu, masakra, za to będąc już w pracy pstyknąłem widok zza okna.

Ps. Na dole wpisu cały koncert Dżemu - live riviera remont 1991

Za oknem w pracy © amiga




dżem - live riviera remont 1991

Dopracowo

Poniedziałek, 18 czerwca 2012 · Komentarze(3)
Andrzej Grabowski - Czasami


Pierwszy w tym tygodniu wypad do pracy, pogoda piękna, rano ciepło, w końcu po dłuższym okresie znowu mogłem ubrać krótkie spodenki, zamiast wdzianka przeciwdeszczowego. Pewnie popołudniu dla odmiany będzie mi przeszkadzał skwar, z drugiej strony chyba wolę to niż ulewę.

W lasku Makoszowskim © amiga

Do Not Break

Piątek, 15 czerwca 2012 · Komentarze(8)
Po wczorajszej przerwie w pracy dzisiaj w ponownie dosiadłem Dziadunia i w drogę. Zastanawiałem się nad jazdą standardową drogą przez lasy, jednak po zaliczeniu krótkiego odcinka w Piotrowicach odpuściłem sobie. Już tam było nieciekawie, a na hałdach będzie masakra. Lepszym wyborem były dzisiaj szosy, chociaż pewnie po południu skuszę się na jazdę terenową :), sie zobaczy.

KSU - Jabol Punk (Akustycznie na XXX-lecie)


Do Not Break © amiga

Dodomowo, piątkowo, terenowo

Piątek, 15 czerwca 2012 · Komentarze(4)
Popołudnie piękne, w końcu ciepło, po ostatnich kilku dniach jest to niesamowita odmiana. Ponad 20 stopni w cieniu, po prostu bajka. Wjeżdżam w las i jadę bardziej terenową wersją drogi dodomowej, błoto na większości ścieżek gdzieś zniknęło, tylko do czasu do czasu trzeba wyminąć jakąś kałużę, dopiero na hałdzie w Halembie musiałem uważać po czym jadę :P.
Mógłbym dzisiaj tak jechać, i jechać, i rozkoszować się takim krajobrazem, taką przyrodą, takim wspaniałym dniem. (chyba pójdę pobiegać)

Przy okazji przypomniałem sobie o 2 starych płytach Carrion-u, jeden z utworów dołączam do wpisu. Na koncercie kilka lat temu zrobił na mnie niesamowite wrażenie, zresztą dzisiaj też tego dobrze się słucha.

CARRION - Nie bez wiary


KTM Story
Dzisiaj kolejny tel do Serwisu w Warszawie, mail do Bikershopu w Krakowie i ...
Masakra. Serwis w Warszawie coś wspominał, że kurier (zamówiony przez KTM-a) zgubił gdzieś moją stara ramę pomiędzy Krakowem a Austrią. Q..a M.ć. W zasadzie mogę uznać, że gwarancja jest załatwiona pozytywnie, tyle, że teraz trzeba na nich trochę ponaciskać, głównie będzie chodziło o dystrybutora. Maila już dostali z odpowiednią treścią, a od poniedziałku mogą liczyć na moje upierdliwe tel. W najgorszym wypadku do Krakowa nie mam tak daleko ;P

Myślę, że jest to mój ostatni KTM. W MBIKE-u mam już załatwioną zniżkę (to ci goście z Warszawy) na kolejny rower - może 29er ?

Do not Break - nadruk na koszulce © amiga


Wódka już kiełkuje © amiga


Piękne miejsce, gdyby jeszcze nie te druty ;P © amiga


Pole w Rudzie Śląskiej © amiga

po bluzy

Czwartek, 14 czerwca 2012 · Komentarze(4)
Dzisiejszy dzień jest nietypowy. Niby mam dzień wolny, ale sporo spraw do pozałatwiania. Rano trochę prac domowych, odkładanych od dawna, ok 13:00 wizyta u lekarza, a później szybki wypad do wysuniętego na Śląsk przyczółka rowerowejnorki po zamówione bluzy. Droga rowerem cały czas w deszczu, w sklepie na ul.Szenwalda w Ochojcu pani patrzyła na mnie jakoś tak z litością ;P

Po powrocie wszystko nadawało się ponownie do prania, kolejne buty przemoczone, chyba trzeba rozszerzyć ich bazę. Dobrze by było gdyby jutro nie lało, w końcu trzeba pojechać do pracy.

PIDŻAMA PORNO - Bułgarskie Centrum Hujozy


ślad po niezłym rżnięciu © amiga


To też się działo © amiga


Koszulka na cześć KTM-a © amiga


amiga.bikestats.pl ;) © amiga




Cały koncert

Pidżama Porno - Finalista - cały koncert 2007

Deszczowo dopracowo

Środa, 13 czerwca 2012 · Komentarze(9)
Środa, poranek, leje, masakra, ale ubieram się i wyejeżdżam przed czasem jest 6:50.
Niby jestem ubrany we wdzianko przeciwdeszczowe, ale chyba producent nie przewidział ich na 30km jazdy w ulewie. W firmie nie było na mnie suchej nitki. Po raz chyba drugi jak długo tu pracuję wlazłem w całości pod prysznic i dopiero tam mogłem ściągnąć łachy. Klapnęły o kafelki i tyle. Mam nadzieję że przynajmniej częściowo wyschną do wieczora.

Ps. Fota zastępcza, ale nie miało sensu zatrzymywanie się :)

Akurat - Słowa mają mnie


Załęże nocą © amiga

popracowo, terenowo i niespodziewane spotkanie

Środa, 13 czerwca 2012 · Komentarze(2)
Powrót z pracy w całkiem przyzwoitych warunkach, przez całą drogę nie spadła ani kropla deszczu, nawet od czasu do czasu pojawiało się słońce.
Część porannych ubrań powędrowała do plecaka, a z pracy wziąłem suche zastępcze wdzianko. Oczywiście pogoda zmodyfikowała moje plany i władowałem się w wersję bardziej terenową drogi powrotnej. W efekcie do Ochojca przyjeżdżam maksymalnie umorusany. Po drodze jeszcze odwiedziny bankomatu w pobliżu i niespodzianka - na ul. Fredry widzę stojącego bikera na SCOTT-cie, wszędzie rozpoznam ten rower, nie mogłem się mylić, nie ma takiego drugiego. Po 2 latach znajomości internetowej w końcu udało się spotkać Devilka. Kilkanaście min rozmowy i ruszam dalej, jestem umówiony, czas mnie goni. Fajnie się było spotkać, mam nadzieję, że w końcu gdzieś uda się razem pojechać.

Na hałdzie po deszczu © amiga


Do posłuchania koncert/płyta o której zapomniałem przez długie lata, przez przypadek włączyłem ją dzisiaj w pracy i wróciłem "...do tych pól malowanych zbożem rozmaitem pozłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem gdzie bursztynowy świerzop,gryka jak śnieg biała..." (do dzieciństwa). Miłego słuchania :), jeżeli ktoś wytrwa ;P

Polecam szczególnie utwór The Bell zaczyna się w 24:55

Mike Oldfield - Tubular Bells II [Full Live]

popracowa jazda pod wiatr

Wtorek, 12 czerwca 2012 · Komentarze(8)
Powrót klasycznie dość późno. Pogoda dżdżysta, czasami świeci słońce, jednak przez większość trasy leje, na dokładkę wieje z niewłaściwego kierunku, przywykłem ostatnio do tego. Po powrocie wszystko nadawało się do prania, w zasadzie rower też powinien zostać umyty, ale nie chce mi się, samo odpadnie.

Bieganie dzisiaj odpuszczam, nie chcę przegiąć na początek, niech się organizm przyzwyczai do wysiłku. W firmie załatwiłem sobie kartę multi-sport więc dojdzie jeszcze basen i siłownia od lipca ;). Najwyższy czas podnieść się i zacząć realizować wszystkie plany, boję się, że obudził się we mnie potwór. Z grubsza mam określony plan działania na najbliższe 5 lat, ale to nie pierwszy taki w moim życiu, zawsze były realizowane i kończone z sukcesem.

Polska Biało-Czerwoni © amiga


Polska Biało-Czerwoni 2 © amiga


Rowerzystka ... © amiga


Akurat - Lubię mówić z tobą