Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

dopracowo

Poniedziałek, 22 października 2012 · Komentarze(12)
The Junkers - PZPN


Poranek mglisty, ale względnie ciepły, problem ze zwleczeniem się z łóżka nie ustępuje, z domu wyjeżdżam o 7:30. Jeszcze to nie jest rekordowo późno, jednak próbuje nadrobić stracony czas w drodze. Idzie mi to średnio, na ulicach masakra, sporo korków, ograniczona widoczność (do ok 10-20m już przy wyjeździe z Katowic, powtórka Pomiędzy Kochłowicami, a Wirkiem, Bielszowice i Gliwice również toną w mleku), źle się jedzie. Przydałaby się dzisiaj jeszcze jedna para oczu - takie dodatkowe z tyłu.

Jezioro w pobliżu zamku w Mosznie - fotka archiwalna sprzed 4-5 lat © amiga


Miłego dnia :)

Remontowa niedziela

Niedziela, 21 października 2012 · Komentarze(7)
Bohdan Smoleń i inni - Niech się mury pną do góry (Opole '84)


Niedziela, wstajemy późno, ale jakoś to mnie nie dziwi, chwila pogadanek i zabieramy się za resztę mebli, po wczorajej walce widzimy dzień w czarnych barwach, jednak.... pierwsza szafka idzie nadspodziewanie dobrze, składamy ją w dość niezłym czasie, kolejna podobnie, chyba nabraliśmy wprawy, jeszcze trochę i będziemy mogli się zatrudnić przy składaniu mebli ;P. W efekcie ok 16:00 mamy poskładne wszystkie elementy, teraz pozostało pozbyć się starych mebli, wstępnie poukładać całość i... tyle na dzisiaj, cdn...

Musze wrócić do Katowic, muszę się przygotować do pracy, zabrać z domu kilka drobiazgów. Więc ok 20:40 zbieram się i jadę szosami do Katowic, pierwotnie kieruję się na centrum Zabrza, później przez Kończyce, Bielszowice, Wirek, Kochłowice, Panewniki, Ligotę, Piotrowice i ląduję na Ochojcu.
Droga taka sobie, niby ruch zerowy, ale ścieżki rowerowe przysypane grubą warstwą liści, czasami zwaniam, bo nie widzę którędy mam jechać, jak prowadzi ścieżka, na dokładkę powoli podnoszą się mgły, niby ok, ale...
Na stadionie Kolejarza w Piotrowicach mgła jest tak gęsta, że pomimo 2 silnych lampek widzę tylko na ok 2m. Jadę bardzo wolno, nie zauważam pierwszego wyjazdu z boiska, drugi odkrywam gdy go mijam, za to trafiam na 3 zjazd, jeszcze kawałek i znowu jestem na szosie, tutaj widoczność jest sporo większa, mogę przyspieszyć. Uff... 10 min później jestem już w domu. Szybkie uzupełnienie wpisów i pora spać. Jutro do pracy, a póżniej cd meblowania :)

Mgliście, za...e ;P © amiga

Piękny poranek...

Piątek, 19 października 2012 · Komentarze(9)
Lao Che - Soundtrack (official teaser)


Dzisiaj klasycznie wstaję późno, szybko się zbieram, jem jak zawsze śnaidanie i na rower. Początkowo rześko, jednak gdy zbokusun zaczyna przygrzewać jest całkiem miło, na polach i w lesie delikatne mgiełki, jest pięknie, zastanawiam się czy nie zrobić sobie dnia wolnego, dnia na błąkanie się po lasach, po terenie :) Chwilami widoczki zapierają dech, szczególnie w pobliżu rzeczek, potoków, czy nawet Kłodnicy. Jesień jest jednak piękna.

Na drogach jakoś mało samochodów, ruch jest płynny, nikt nie próbuje mnie trafić, jedynie w Zabrzu gość starym Merolem beczką przejeżdża na gazetę obok mnie. Miałem na szczęście nieco miejsca po prawej stronie, zresztą jestem na tyle perfidny, że nie przytulam się do prawej strony drogi, raczej jeżdżę blisko środka pasa po którym jadę, dzięki temu mam miejsce w razie czego... Owszem czasami zjeżdżam na bok aby ustapić komuś miejsca, ale to tyle. To że ktoś trąbi..., mogę mu pokazać w przyjacielskim geście wyprostowany środkowy palec. W końcu jestem takim samym uczestnikiem ruchu jak on, tyle, że mniej opancerzonym :)

Przy okazji dzisiaj z lekkim 2 dniowym poślizgiem wychodzi nowa płyta Lao Che :)

W moim magicznym ogrodzie © amiga


Poranek na Wirku © amiga


Można tak patrzeć, i patrzeć, i patrzeć, piękny poranek © amiga


Miłego dnia

popracowe szwędanie...

Piątek, 19 października 2012 · Komentarze(19)
Normalsi "Łajza"


Dzisiaj wyjeżdżam wcześniej, jest piękny dzień i chcę to wykorzystać, chcę pojeździć, chcę terenu.
Najszybciej jak się da jadę w kierunku hałdy w Sośnicy, tam jest teren, nawet lekki hardcore. Sporo kałuż, błota, myślałem, że to już zdążyło wyschnąć, ale nie. Całość pokryta śliskimi kolorowymi liściami, jest pięknie, ale i niebezpiecznie, kilka razy czuję jak na tym melanżu koła mi uciekają, to w prawo, to w lewo, ślizgam się po krawędziach, opony oblepione tym "czymś".
Trochę powalonych drzew uprzyjemnia mi wspinaczkę pod górę, na szczycie widzę, że zjazd również nie będzie łatwy, sporo piachu wypłukanego z hałdy nie pozwoli mi się nudzić. Nie mylę się, pomimo tego, że jest z górki, koła zapadają się, ale da się jechać naciskając dość mocno na pedały.
Jadę dalej jeszcze mała hałdka za Makoszowami i kieruję się na wały wzdłuż Kłodnicy. Tutaj chwila odpoczynku, chwila na pofocenie....

słońce powoli chyli się ku zachodowi © amiga


U Pana Boga za hałdą.... © amiga


Droga po szczycie wału... © amiga


Piękne kolorki, piękne miejsce.... © amiga


Widzę, że słońce jest coraz niżej, mam może 40 min czasu do chwili gdy zniknie za horyzontem i... mniej więcej tyle potrzebuję czasu aby dojechać do domu.
Ujeżdżam może 50m i czuję, że coś mam miękkie tylkie koło, szybki kuk na oponę i mam rację, powietrza niet. Odwracam rower do góry kołami i szukam kolca, gwoździa, dziury, czegokolwiek i... zauważam rozcięcie ok 5mm, czyste, bez zawartości.

do góry kołami.... © amiga


Wymieniam dentkę, profilaktycznie sprawdzam oponę od środka i mogę naplumpać koło, zalożyć je na swoje miejsce i ruszyć dalej... Tyle, że czas uciekł, trzeba się pospieszyć, skracam nieco dzisiejszy wypad i jadę wariantem B nieco więcej po szosach. Jeszcze tylko lasek pomiędzy Rudą a Panewnikami i.... znowu przerwa, tym razem zauważam mgiełkę nad pastwiskiem przy Kłodnicy. Chwila postoju, szybka focia....

wieczorne mgiełki w Panewnikach © amiga


i pora uciekać. Dojeżdżając do domu robi się ciemno, trzeba coś wrzucić na ruszt, zrobić wpis i do roboty... ;P

Miłego weekendu.

do domu, do pracy....

Czwartek, 18 października 2012 · Komentarze(17)
Czarna/ Łzy - Opowiem wam jej historię


Kończę pracę ok 16:30 i... szybko się zbieram, czasu nie mam, dzisiaj wieczorem jestem umówiony na małe robótki u kumpla, musi przyciąć nieco drzewo i potrzebuje mła :). W życiu już załatwiłem kilka drzew, więc to nie będzie ani pierwsze, ani pewnie ostatnie. Zmusza mnie to do jazdy krótką i szybką trasą, jedynie pod koniec objeżdżam stadion Kolejarza w Piotrowicach.

W Gliwicach 2 prawie identyczne przypadki jak rano, kierowca zaczyna mnie wyprzedzać i zrównując się ze mną zaczyna skręcać w lewo (w zasadzie dobrze, że w lewo), gdzie im się tak spieszy?

Jest piękny jesienny ciepły dzień, nie powinno dochodzić do takich sytuacji, ale mam wrażenie, że głupota nie zależy tylko od pogody.

Fotka zastępcza z zeszłego roku.
Fotka z sierpnia 2011roku - wtedy nie wiedziałem jeszcze, że to mój zamek ;P © amiga


Po powrocie okazuje się, że plany zmieniają się po raz kolejny, przycinka przesuwa się na sobotę....

I po co tak gnałem? ;P

Oryginalnze zdjęcie z którego uzyskałem to co wyżej.
originał zdjęcia bez jakiejkolwiek obróbki © amiga

Ja was widziałem o świcie w tramwaju...

Czwartek, 18 października 2012 · Komentarze(22)
Bohdan Smoleń - Za oknami świta


Dzisiaj klasycznie za diabła nie chce mi się wstać, niby coś dzwoni o 6:00, ale obracam się tylko na drugi bok i... tyle. Wstaję 30 min później i tym razem już szybciej, trzeba nieco nadrobić stracony(dobrze wykorzystany) czas. Śniadanie i na rower. Na zewnątrz rześko, nawet bardzo, jednak jestem dobrze ubrany i nie jest mi ani za ciepło, ani za zimno po prostu w sam raz.
W Katowicach na drogach małe szaleństwo, w wielu miejscach zaciska, w Panewnikach przez prawie całą drogę konwój prowadzi koparka, nie można jej ani wyprzedzić ani ominąć - bo nie ma gdzie, nie ma miejsca. Wlokę się z prędkością 20km/h, podczas gdy w tym miejscu poniżej 35km/h się nie schodzi.
Kawałek dalej jeszcze jeden przypadek gdy kretyn w Seicento zaczął mnie wyprzedzać po czym gdy się zrównał ze mną wpadł na genialny pomysł, aby skręcić w lewo (dobrze, że nie w drugą stronę).
Reszta drogi była już jakaś bez większych przygód, problemów, od Rudy Śląskiej w zasadzie zero korków, problemów z kierowcami, po prostu można było pokręcić troszeczkę.

Klub późnego wstawania - karta członkowska © amiga


Ps Miłego dnia :)

po pracy, po błocie....

Środa, 17 października 2012 · Komentarze(8)
Lech Makowiecki - Ostatnia kula


Czytając dzisiaj wpis Gizmo201, najszło mnie dzisiaj na odwiedzenie lasu, stawu w Panewnikach.
Z pracy zbieram się ok 16:30, słońce jeszcze wysoko i lecę, spieszy mi się, by zdążyć na tzw. złotą godzinę, jadę szosami wymijając samochody, czasami wlokąc się za nimi - takie zawalidrogi też się zdarzają, ani za tym jechać, ani to wyprzedzić... . Jadąc rano praktycznie nie zatrzymywały mnie światła, teraz stałem prawie na wszystkich i gratis zaliczyłem postój na przejeździe kolejowym na Wirku ;P…., a czas leci, a czas zap...a, widzę, że słońce jest coraz niżej, na szczęście ja również mam coraz bliżej do miejsca, które mnie interesuje, które chcę dzisiaj odwiedzić. Wjeżdżam w las i jadę, podobno błota niewiele, przynajmniej tak twierdził Filip, chyba przestanę mu wierzyć, jadąc po wertepach co chwilę zaliczam jakieś błotne jeziorka. I ja, i rower wyglądamy podobnie, tzn. mamy na sobie po kilka kg tego co znalazło się pod kołami, niby terenu niewiele, ale przerzutki powoli odmawiają współpracy, błoto wciska się wszędzie, w każdy najmniejszy otwór w napędzie. Słyszę jak to zgrzyta, to nie jest miłe dla ucha...
W końcu staję w lesie przy stawiku kolorki zabijają,
Staw w lesie 1 © amiga


Staw w lesie 2 © amiga


Staw w lesie 3 © amiga


nie chcę zostawać zbyt długo, zastanawiam się gdzie dalej i już w wyjeżdżając na szosy postanawiam odwiedzić park w Panewnikach/Ligocie przy Klasztorze Franciszkanów. Staję na kilka minut i focę, bawię się, chociaż zaczyna się już mocno ściemniać.

W parku w Panewnikach 1 © amiga


W parku w Panewnikach © amiga


Ciekawe o czym myśli myśliwy ? © amiga


Pora się zbierać, pora do domu, coś zjeść i odpocząć...
Miłego wieczoru :)

dopracowo.... 323, 6200, 12000, 20000...

Środa, 17 października 2012 · Komentarze(7)
LOREIN - Krótkowzroczność


Kolejny dopracowy wyjazd, jakiż odmienny od wczorajszego, niby jest chłodno lecz widok tego pięknego słońca na horyzoncie pobudza mnie, chce mi się jechać, kilka razy zakręciłem korbą i krew zaczyna szybciej krążyć w żyłach, robi się cieplej, robi się zupełnie przyjemnie, na dokładkę te poranne mgły.... WOW. W kilku miejscach zastanawiam się nad fotką, ale nie, to nie jest w stanie oddać piękna tego co widzę..., muszę pomyśleć nad nieco inną trasą, nad nieco inną drogą... jutro :) - również ma być mgliście, czyli tak jak lubie ;P

Na drogach troszkę korków, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, wyjątkowo, praktycznie nie zatrzymują mnie światła. Tracę może na nich w sumie może 1-2 minuty...., a korki da się ominąć po... chodniku :), skrót przes stację benzynową również pomaga w jeździe..., oby było tak zawsze :)

Dzień się zaczął, pięknie... i mam nadzieję, że będzie taki do końca.
Miłego dnia :)

Fotka archiwalna :)
Koleje Śląskie - zdjęcie archiwalne z marca 2012 © amiga


Jeszcze jeden szczegół...
To jest mój 323 wpis w tym roku - 300 jakoś nie zauważyłem
6200km zrobiłem na nowej ramie w tym roku
12000km popełniłem w tym roku na rowerach
20000km w sumie od początku :)
Nie może być lepiej

Zadżemiony dzień i powrót

Wtorek, 16 października 2012 · Komentarze(2)
Dżem - do kołyski


Dzisiaj sporo pracy w pracy :), a na uszach kilka koncertów, zabił mnie ten w Spodku z okazji 30 urodzin Dżemu - urwało mi d..ę, głowę i wszystko po kolei...
Tel. oczywiście uzupełniony :) o wersję audio...

Ślepiotka - Ochojecka rzeczka - zdjęcie z archiwum © amiga


Po takim rozerwaniu, mocno rozczłonkowany jadę w zajebistym deszczu w oczojebnej kurtce i słucham dalej tego koncertu. Fakt brakuje Ryśka ale klimat, TEN klimat..., q.... m... i mnie tam nie było, może... NA PEWNO!!! się załapię na kolejne rocznice. Jeżeli macie "trochę" czasu to polecam....

A droga jak to droga, przy czymś takim tylko mignęła ;)

Pozdrawiam i miłego słuchania/oglądania.

Dżem 30 koncert cz.1


Dżem 30 koncert cz.2


Dżem 30 koncert cz.3

Dopracowo, na mokro...

Wtorek, 16 października 2012 · Komentarze(6)
Hotel Kosmos - Hermetyczne miejsca publiczne


Poranek standard, nie chce mi się wstać, pomimo tego, że nieśpię już od 5:30 :), zwlekam się jednak z łóżka, sprawdzam pogodę, shit... będzie padać, będzie zimno, ale.... może nie będzie tragedii? Na 2 różnych stronach mam 2 różne prognozy.... . Której wierzyć? Zbieram się i ruszam w drogę, w Katowicach sucho, jedynie jakoś tak dziwnie ciemno, włączam stroboskopy tak na wszelki wypadek. W mieście młyn, masa samochodów, sporo korków, najgorzej jest w Zabrzu, korek ma około kilometra, ale co mnie to, rower ma nad tym wyraźną przewagę, omijam stojących i tyle.
Spodziewałem się poważniejszych problemów, z samochodami próbującymi mnie trafić, a jednak nic..., żadnych incydentów, aż dziwne przy takim ruchu.

Co do deszczu to na całej trasie nie spadła ani kropla, za to od Rudy Śląskiej, szosy mokre, bez błotników dorobiłem się miliona kropek - wszędzie. W Gliwicach sporo potoków na drogach, w efekcie dojeżdżam z mokrym pampersem.

Ciuchy się suszą, więc nie powinno być problemów przed wyjazdem :), gorzej bo na popołudnie zapowidzeniane są opady. Przeciwdesczówka profilaktycznie jest w plecaku (zresztą jak zawsze:).

Miłego dnia


Bunkier w Rudzie Śląskiej - jeden z wielu © amiga


Przyroda powoli przygotowuje się do zimy... © amiga