Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2015

Dystans całkowity:1629.32 km (w terenie 398.00 km; 24.43%)
Czas w ruchu:78:45
Średnia prędkość:20.69 km/h
Maksymalna prędkość:51.77 km/h
Suma podjazdów:11157 m
Maks. tętno maksymalne:191 (103 %)
Maks. tętno średnie:139 (75 %)
Suma kalorii:78071 kcal
Liczba aktywności:41
Średnio na aktywność:39.74 km i 1h 55m
Więcej statystyk

Poniedziałek wieczór

Poniedziałek, 8 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam dopiero po 17:00... burze które miały zniszczyć Śląsk, zniknęły gdzieś... ominęły nas, może się wypadały... zanim dotarły...
W sumie w ciągu dnia może 2-3 razy zagrzmiało... coś delikatnie pokropiło i to wszystko... a zapowiadali Armagedon :)

Droga do domu dzisiaj po lesie, czuję, że wiatr jest bardzo silny... jak mawiał Kubuś Puchatek mamy bardzo wietrzny dzień :)
Objeżdżam sobie wariant leśny, a w Starek Kuźni, tuż za Jamną... szok... w końcu zasypano piasek... w końcu da się tędy normalnie przejechać...  Widać, że wjechano ciężkim sprzętem... ciekawe co będzie po pierwszych większych opadach, gdy Jamna w tym miejscu wyleje... ale trzeba będzie jeszcze poczekać... :)

Zaskoczenie... zakopali piasek :)
Zaskoczenie... zakopali piasek :) © amiga
W końcu da się tędy jechać
W końcu da się tędy jechać © amiga

Poniedziałek rano

Poniedziałek, 8 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Wyjazd tuż po 7:00... czuję zmęczenie... zupełnie nie chce mi się kręcić... Na dokładkę pogoda mocno się zmieniła... z pozytywów nie jest już tak gorąco jak ostatnio, jednak gdy ruszam czuję lekki chłód. Dzisiaj mają być jakieś straszne burze... tyle, że w czasie gdy będę w pracy... Oby tak się stało... W tej chwili jest jednak sucho...  Jedzie się szybko i przyjemnie... Z rana korciło mnie by zabrać na trasę szaraka... ale... nie... muszę rozruszać górala, a w zasadzie przyzwyczaić się znowu do niego... Czasu mało... a trzeba będzie go lekko przekonfigurować do jazdy w górach :) Wczoraj zdarzyło mi się, że przednie koło wędrowało do góry ma niektórych podjazdach.. cóż... trzeba obniżyć kierownicę... :)



Roślinki... kwiatki
Roślinki... kwiatki © amiga

Objazd trasy górskiej

Niedziela, 7 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Po wczorajszych negocjacjach udało się wybrać jakąś trasę w Beskidach, w okolicach Wisły... pytanie tylko czy nie przeholujemy z trudnością, jednak to właśnie Beskidy... tutaj nie ma lekko... Są miejsca gdzie trzeba wepchnąć rower, ale są też takie na szczęście jest ich zdecydowanie więcej gdzie jedzie się szczytem pasma i jest pięknie...
Nasz wybór padł na trawers pod Baranią Góra... 

Więc w niedzielę już po 6:00 jesteśmy w drodze do Wisły... małą przerwa po drodze na stacji i wkrótce docieramy na miejsce startowe... - do Wisły Czarne... 

10 minut przygotowań i ruszamy na szlak... wydawało mi się, że podjazd od strony żółtego szlaku pieszego będzie łagodniejszy... Myliłem się... jest ciężki... najlepiej będzie przepchnąć te kilka metrów rower i tyle.. jakieś 150m dalej można już wsiąść da się jechać... chociaż cały czas jest pod górkę... z tego co pamiętam to pierwsze 5km mamy właśnie takie... cóż.. jesteśmy w Górach ;)... Dziwne by było gdybyśmy na dzień dobry zaczęli od zjazdu... ;P
Cieńków do najłatwiejszych podjazdów nie należy jakoś jednak się wdrapujemy na szczyt, a po drodze widoki... zabijają... 
Podjazdy
Podjazdy © amiga
Jakoś udało się wdrapać
Jakoś udało się wdrapać © amiga
Skocznia im A.Małysza :)
Skocznia im A.Małysza :) © amiga
Widoki piękne
Widoki piękne © amiga
Miejsce postojowe :)
Miejsce postojowe :) © amiga
Z drugiej strony
Z drugiej strony © amiga
Tego tutaj nie było rok temu
Tego tutaj nie było rok temu © amiga
Samotne drzewo
Samotne drzewo © amiga
Na szczycie
Na szczycie © amiga
Może zostać dłużej?
Może zostać dłużej? © amiga
I pięknie jest
I pięknie jest © amiga
Samotne drzewo
Samotne drzewo © amiga
Czegoś takiego nie ogląda się na co dzień, szczególnie gdy kursuje się na trasie Gliwice-Katowice... Warto więc tu przyjechać, trochę się pomęczyć... 
Trasą tą pamiętam, że jechałem rok temu tyle, że w drugą stronę... jest niesamowicie malownicza... i niestety jak wspomniałem wymagająca... :)

Takie widoki tylko w Beskidach
Takie widoki tylko w Beskidach © amiga
Za 2 godziny tam będziemy :)
Za 2 godziny tam będziemy :) © amiga
Kolejny podjazd
Kolejny podjazd © amiga
I dalej pod górkę
I dalej pod górkę © amiga

Kierujemy się szutrami w kierunku Baraniej góry... na jej szczyt nie zamierzamy wjeżdżać... jednak pod nim ciągnie się piękny trawers... aż miło się jedzie.... warunki panują idealne, może gdyby było jednak tak 5 stopni mniej... bo od godziny słońce pali... 
n-ta warstwa opalenizny już pojawiła się na ramionach... i nogach... 

Pogoda dzisiaj idealna
Pogoda dzisiaj idealna © amiga
Widać ścieżkę pod Baranią którą za jakieś 20-30 minut pojedziemy :)
Widać ścieżkę pod Baranią którą za jakieś 20-30 minut pojedziemy :) © amiga
Chwila na fotę
Chwila na fotę © amiga
Kolejna krótka przerwa w schronisku na Przysłupie...  ale nie korzystamy dzisiaj z niego... czasu mamy bardzo mało...  Kawałek za schroniskiem zaczyna się dość trudny techniczny zjazd...  dobrze, że to tylko kilkaset metrów... chociaż jak później się okazę, to nie jedyny taki zjazd... jest jeszcze jeden sporo dłuższy... 

Na szlaku
Na szlaku © amiga
Rozglądając się na boki
Rozglądając się na boki © amiga
Roślinki na szlakach
Roślinki na szlakach © amiga
W końcu wyjeżdżamy na asfalt prowadzący na Kubalonkę... teraz rowery mogą w końcu się rozpędzić... jednak cały czas trzeba kontrolować co się dzieje, mimo wszystko sporo rowerów i pieszych... głupio by było wbić się w kogoś...

Może zjechać?
Może zjechać? © amiga
Ech te widoki
Ech te widoki © amiga

Na dokładkę okazuje się, że jedziemy dokładnie pod prąd maratonu MTB :)... tyle, że jest poprowadzony częściowo drogami publicznymi więc ważne tylko by nie spowodować problemów... podjeżdżający mają i tak co robić... a nachylenie w okolicy zameczku prezydenckiego jest niczego sobie... cieszy mnie, że już zjeżdżamy :)
Zamek prezydencki
Zamek prezydencki © amiga
Widok na jezioro Czerniańskie
Widok na jezioro Czerniańskie © amiga

Jeszcze tylko krótka przerwa na tamie i kilka minut później jesteśmy przy samochodzie...

Panorama z tamy
Panorama z tamy © amiga
Ciekawe jak sprawdzi się lusterko do kontroli tłumu :)
Ciekawe jak sprawdzi się lusterko do kontroli tłumu :) © amiga
Na tamie w Wiśle Czarne
Na tamie w Wiśle Czarne © amiga

Pozostało się tylko zapakować... i ruszyć na Śląsk... daleko nie ma... w każdym bądź razie jakąś trasę mamy, jest przejezdna... ale jak będzie czas pokaże...

Może będzie padało ;P

Sobotni powrót do domu

Sobota, 6 czerwca 2015 · Komentarze(1)
Dziwnie się ten dzień nieco ułożył...
Od Darka wyjeżdżam koło 15:20... plan zupełnie zmodyfikowany, gnam do domu... miał być spokojny weekend, a wyszło na to, że po wstępnych ustaleniach, jutro jedziemy do Wisły... szukać drogi na kolejny dzień pobyty etiEkipy w tym Miasteczku... Założenie ma być dość łagodna... w Beskidach... jakieś jaja... coś udaje nam się skreślić... jakiś plan mamy, ale... nie pojadę tam Szarakiem... na nim mogę się zabić... więc w domu, muszę odkopać górala... Pomarańczkę... przygotować go do wyjazdu...

Z Zabrza jadę drogą prawie identyczną jak wczorajszy dojazd z Ligoty na Helenkę... tyle, że w drogą stronę... na chwilę zatrzymuję się jedynie na granicy Biskupic i Zaborza, pod wiaduktem kolejowym... już wczoraj zaskoczył mnie w tym miejscu kompletny brak błota, strumienia. To znak, że mamy suszę... 

Gnam dalej... wydaje mi się że to najkrótszy wariant... omijający ul 1-go maja w Rudzie Śląskiej... kilka razy z niej korzystałem, ale psycha siada gdy tamtędy jadę... ech... 

Wpadam do domu... i... trochę mi zajmuje zanim rower zostanie przygotowany, w zasadzie dopiero o 22:00 z grubsza jest taki jaki chcę, poza małym szczegółem, nie mam zupełnie ochoty na zmianę kierownicy na węższą i z zerowym ugięciem... oby to się nie zemściło... 
w górach... 

Strasznie sucho
Strasznie sucho © amiga

Jak długo jeżdżę tędy, pierwszy raz nie widzę tutaj rzeki... wyschła
Jak długo jeżdżę tędy, pierwszy raz nie widzę tutaj rzeki... wyschła © amiga

Kolejny objazd trasy do Wisły :)

Piątek, 5 czerwca 2015 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Dawno nie miałem takiej zajawki na wyjazdy do Wisły... to w ciągu ostatniego miesiąca trzeci mój wypad, wszystkie na trasie Katowice, Gliwice, Wisła... 
Nie inaczej jest tym razem, jednak ten wyjazd jest wyjątkowy...z 2 powodów, wczesnej pory i towarzystwa Darka z jednej strony ja odpuszczałem sporo maratonów... z drugiej nie było jak i kiedy... W końcu jednak się udało, jednak czasu mamy niewiele... po 16... musimy być w Zabrzu... więc wyjeżdżam z domu kilka minut po 4:00... jest jeszcze ciemno... w zasadzie zaczyna świtać... 
W trakcie jazdy mam okazję podziwiać wschód słońca, co dla mnie prawie letnią porą jest dość niezwykłym przeżyciem :).. Z reguły wschody zaczynam oglądać znowu od września.... 
Zapowiada się gorący dzień... z tego powodu też tak wczesny wyjazd to dobra opcja.... 

Do firmy dojeżdżam kilkanaście minut po 5:00, jeszcze muszę zabrać kilka rzeczy zanim ruszymy dalej... W efekcie ruszamy około 5:31... przynajmniej tak twierdzi endomondo...  ;P

Początek to kolejna próba przejazdu przez Gliwice, w zasadzie wyjazdu z tego miasta w uwzględnieniem chaosu komunikacyjnego związanego z budową DTŚ, Podium... i przebudową kilku innych miejsc... 2 drogi to niezłe wyzwanie,  pierwsza to Kujawska, druga Pszczyńska. już wcześniej zauważyłem, że Pszczyńska nie straszy tak jak Kujawska, prawdopodobnie droga jest tak paskudna ze względu na pobliski zjazd na A1, A4, DTŚ... Wydaje się, że opcja ronda Łużycka-Kujawska będzie najbardziej rozsądny... teraz trzeba wymyślić jak zjechać by było dobrze na Kopalnianą... testujemy jeden wariant, jest taki sobie, ale głównie ze względu na wąskie przejazdy i możliwość łatwej pomyłki... da się to delikatnie zmodyfikować, ale muszę jeszcze raz podjechać po pracy by sprawdzić przejezdność... 

Za Gliwicami kierunek Bojków.. tutaj sporu kawał niezłej rowerówki jednak przy kopalni się kończy więc trzeba wjechać na szosę i tak do Gierałtowic... gdzie wjeżdżamy już na boczne szlaki... :) 
Za Bełkiem... w lesie krótka przerwa przy kapliczce... 

Kapliczka leśna za Gierałtowicami
Kapliczka leśna za Gierałtowicami © amiga

Słońce zaczyna przygrzewać
Słońce zaczyna przygrzewać © amiga

i gnamy na Dębińsko... sprawdzamy jeszcze jedną możliwość przejazdu, wydaje się krótsza jednak w końcowym rozrachunku droga jest mało przejezdna, sporo błota, koleiny... ogólnie nieprzyjemne... więc zostajemy przy starym wariancie...

W Dębińsku będzie pierwszy punkt postojowy... Szeroki parking, kilka sklepów... 
Jedno z planowanych miejsc postojowych - Dębińsko
Jedno z planowanych miejsc postojowych - Dębińsko © amiga

Tuż za Dębińskiem jeden z 2 podjazdów... ten jest lekko terenowy... na szczycie za to pomnik piłki nożnej ;P

Na górze... pomnik piłki... - Góra Ramża - radar meteo :)
Na górze... pomnik piłki... - Góra Ramża - radar meteo :) © amiga

Za to dalej już zjazd do Jaśkowic... Pech chce, że od jakiegoś czasu mam wrażenie, że schodzi mi powietrze w tylnym kole... Cóż.. mała przerwa... w zasadzie nawet dłuższa, bo pierwsza dętka jest dziurawa... masakra, a miałem je sprawdzić... ;P przed wyjazdem... 
15 minut z głowy... 

Dalej na spokojnie kierujemy się na Woszczyce gdzie będzie kolejny obowiązkowy postój, przed nami co najmniej 10 km gdzie nie będzie żadnego sklepu... tutaj musimy się zaopatrzyć... w napoje... 

Kolejne miejsce postojowe w Woszczycach
Kolejne miejsce postojowe w Woszczycach © amiga

Miejsce charakterystyczne
Miejsce charakterystyczne © amiga

Długi lekko terenowy odcinek... w którymś momencie zastanawiamy się czy w razie deszczu nie zaplanować trasy alternatywnej, są miejsca gdzie będzie błoto... i to sporo... 

Za to Krajobrazy piękne, masa pól... tyle, że gdy będzie upał... jazda będzie ciężka... pozostaje pić, pić, pić...

Przez łąki, przez pola
Przez łąki, przez pola © amiga

Piękne szuterki
Piękne szuterki © amiga

Gdzieś tam w tle jest grodzisko
Gdzieś tam w tle jest grodzisko © amiga

W Strumieniu, niespodzianka, trwają przygotowania do dnia dziecka... na plakatach widzimy informacje o Wodeckim, o Szcześniaku, ale my zajmujemy się babeczkami :)

Chwila przyjemności w Strumieniu :)
Chwila przyjemności w Strumieniu :) © amiga

Za Strumieniem spory kawałem pomiędzy stawami... piękna trasa... 

Pomiędzy stawami
Pomiędzy stawami © amiga

Wszędzie woda
Wszędzie woda © amiga

W Skoczowie musimy zaplanować jeszcze jedną małą przerwę związaną z uzupełnieniem zapasów... później będzie nas czekał długi około 25km odcinek bez żadnego sklepu... dodatkowo korygujemy trasę, wracamy do pierwotnego planu wzdłuż Wisły... niestety kolejny most został wyłączony z użycia, na dokładkę wyłączony został dość ważny odcinek pod wiaduktem na ul Bielskiej...  powoduje to małe utrudnienia, począwszy od przejścia po pasach, zaliczenie mostu schodami... wjazdu na drogę, konieczności przejechania podwójnej ciągłej (co za idiota projektował ten odcinek... ), i kolejnego zejścia schodami...

Chyba trochę się zapędzili, ale przez takie niespodzianki musieliśmy zmodyfikować trasę
Chyba trochę się zapędzili, ale przez takie niespodzianki musieliśmy zmodyfikować trasę © amiga

A można było zjechać ;P
A można było zjechać ;P © amiga

Zaczyna się odcinek podjazdowy, od Skoczowa szlak delikatnie się wspina, nie jest to spore nachylenie... jednak od Ustronia jest to już mocno wyczuwalne... W upale daje to się szczególnie we znaki... Po drodze komórka mi sygnalizuje, że wykryto wysoką temperaturę, ma mnie gdzieś i się wyłączy za chwilę ;p 
Cóż... będę jechał na pamięć... ;P

Na szczęście do Stoku już niedaleko... Ostatni podjazd... jakieś 1.5 km... i jesteśmy pod recepcją... :)

Już niedługo tutaj będziemy :)
Już niedługo tutaj będziemy :) © amiga

Wejście do Hotelu
Wejście do Hotelu © amiga

Pozostało zjechać do Wisły... coś zjeść

Stajemy w samym centrum, zamawiamy steki z Brontozaura... tzn... nie że takie stare, tylko takie wielkie :), w komplecie z isotonikiem stawia na nogi... :).. 

Jedno małe do posiłku
Jedno małe do posiłku © amiga

Pomnik źródeł Wisły
Pomnik źródeł Wisły © amiga

Wkrótce jedziemy na dworzec PKP i o 13:08 pakujemy się do pociągu... 

Sprawdzamy rozkłady jazdy... pociągów z Katowic..., miniemy się z tym do Zabrza o 2 minuty... chory jest ten rozkład, przy okazji dowiadujemy się, że do Chorzowa Batorego jest komunikacja zastępcza... więc plan modyfikujemy....
Wysiadamy w Katowicach-Ligocie... i jedziemy do Zabrza rowerami... 
Zaliczamy Kochłowice, Wirek, Bielszowice, Pawłów, Zaborze, Biskupice, osiedle Młodego Górnika... i co nas zaskakuje to podjazdy... takich nachyleń nie ma nigdzie na trasie do Wisły... :)... 

W sumie wyjazd wyszedł nieco nieplanowany... ale warto było go jeszcze raz przejechać, choćby po to by przekonać się jak nieprzewidywalni są nasi budowlańcy i zaplanowana wcześniej trasa musiała być po raz kolejny zmieniona... Oby takich niespodzianek nie było za 2 tygodnie... 

Powrót pociągiem
Powrót pociągiem © amiga

Środa wieczór

Środa, 3 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Z placu boju schodzę przed 17:00, liczę na to, że szybko się przebiorę i wyjadę, ale na tych 100m które musiałem pokonać... zaczepiło mnie kilak osób, głównie w związku z wycieczką firmową do Wisły... chyba część osób zaczyna sobie uświadamiać, że 90km to mimo wszystko spory dystans, szczególnie jeżeli niewiele, lub wcale się nie jechało w tym roku... Jedyne co mogłem im zalecić, to wsiąść na rower jak najszybciej....
W efekcie wyszedłem dopiero około 17:30... tzn wsiadłem wtedy na rower... 
Szybko doszedłem do wniosku, że nie mam czasu na dłuższe szaleństwa, ale też nie miałbym ochoty na jazdę szosami... więc na Sośnicy odbiłem na hałdę... dalej Makoszowy, trochę wałami wzdłuż Kłodnicy, w końcu wylądowałem w Borowej Wsi... 
stamtąd na Helembę i leśnym szlakiem w kierunku Starej Kuźni, przez dolinę Jamny do Panewnik... Temperatura robiła swoje, ale na szczęście miałem pełny bidon, tzn, pełny był on do pewnego momentu... później zaczął szybko wysychać... 
W domu... szybko pękły jeszcze 2 litry wody mineralnej... 

Ktoś próbuje zjechać z hałdy
Ktoś próbuje zjechać z hałdy © amiga
Piękny jest ten staw w pobliży Halemby
Piękny jest ten staw w pobliży Halemby © amiga
Zielono tutaj
Zielono tutaj © amiga
Rzeka, ścieżki
Rzeka, ścieżki © amiga

Środa rano

Środa, 3 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam bardzo późno... jest 7:15 gdy startuję, dzisiaj nie mogłem się dobudzić... czemu? Może za gorąco? Ale co tam, niedawno jeszcze narzekałem na to, że jest chłodno ;P więc cieszę się, że drugi raz z rzędu mogę jechać na krótko :)
Późny wyjazd skutkuje sporym ruchem na drogach, trochę to dziwne ze względu na długi weekend... Mimo wszystko sporo ludzi już wyjechało. korzysta z pięknej aury... a ja... cieszę się z jazdy do pracy :)
Cały czas wieje z zachodu... 
Pomimo tego jedzie się przyjemnie...chyba to zaleta tych temperatur... gdzie nie muszę się rozgrzewać przez 30 minut... Dzisiaj po 10 minutach już byłem rozkręcony... :)
W chwili gdy wszedłem do firmy... zaczęło się... zanim się przebrałem już kilka osób mnie zaczepiało... :)

Ktoś zerka na mnie z uKOSa :)
Ktoś zerka na mnie z uKOSa :) © amiga

Wtorek wieczór

Wtorek, 2 czerwca 2015 · Komentarze(3)
Wyjeżdżam w okolicach 17:00... mam mały cel sprawdzić jak sensownie przejechać Kujawską i Pszczyńską w Gliwicach... Po kilku rozmowach... przeglądaniu map... chyba urodziła się koncepcja... tyle, że trzeba dotrzeć do ul Kopalnianej... zdaje się że wariant będzie niezły. Jadę sprawdzić to, co prawda na czuja... ale z grubsza widzę, że tędy będzie można jechać, będzie można prowadzić wycieczkę, nie utkniemy... po prostu da się jechać :) Jeden problem odpadnie :)

Ald co zrobić gdy już jestem na Kopalnianej? Cóż... trzeba kontynuować jazdę... Więc jadę przez Bojków... dalej Gierałtowice, Ornontowice i ani się obejrzałem a już było Orzesze... :) ;P

Jako że muszę poczekać na przejeździe w Orzeszu korzystam z okazji i zaglądam do resztek zabudowań obok przejazdu... wyglądają już nieciekawie, są mocno zdewastowane... 
Przy okazji cieszę się, że trasy do Wisły nie zaplanowaliśmy przez Orzesze... na tych 15-20 km do Orzesza spokojnie pewnie byśmy mogli zakopać kilka osób... Trasa jest wymagająca... Masa podjazdów, zjazdów... i co z tego, że szosowe... i tak to czuć... 
Pozostałości zabudowań Kolejowych w Orzeszu
Pozostałości zabudowań Kolejowych w Orzeszu © amiga

Kieruję się dalej na Łaziska i przejeżdżam obok miejsca gdzie spodziewam się krytego basenu Żabka... Wieli tutaj nie byłem, ale coś mi nie pasuje.. zamiast basenu krytego jest odkryte kąpielisko, a gdzie budynek? Dopiero w domu odnajduję informację, że kilak lat temu zostało to przebudowane...  Ze starych zabudować niewiele zostało.. Z jednej strony szkoda, z drugiej pewnie i tak nie byli by w stanie konkurować z Aqua Parkami... Cóż.. za to tuż obok zachwycają mnie ścieżki rowerowe :)
Mapa ścieżek rowerowych
Mapa ścieżek rowerowych © amiga

Piękne są te ścieżki
Piękne są te ścieżki © amiga

Kieruję się z grubsza na Mikołów, na jednym ze szczytów trafiam na fajną Wieżę Wodną :) 
Wieża wodna w Łaziskach Górnych
Wieża wodna w Łaziskach Górnych © amiga

Dookoła rozciągają się ciekawe widoki, wydaje mi się, że widać nawet kukurydze na os. Tysiąclecia w Katowicach, ale może się mylę? 

Jeżeli się nie mylę to widać w oddali kukurydze na os. Tysiąclecia w Katowicach
Jeżeli się nie mylę to widać w oddali kukurydze na os. Tysiąclecia w Katowicach © amiga

Piękne widoki
Piękne widoki © amiga

Kilkaset metrów dalej moją uwagę przykuwa krzyż przydrożny... W sumie nie jestem pewien co mnie tak zauroczyło... to że jest pokryty kurzem, to, że jest między drzewami? to że jest przy ruchliwej drodze? Nie mam pojęcia... niemniej wyróżnia się spośród tych które mijałem dzisiaj... W okolicy było ich przynajmniej kilkanaście... 

Ciekawy krzyż porzydrożny
Ciekawy krzyż porzydrożny © amiga

Pozostało już tylko przebić się przez Mikołów i dotrzeć do domu... Trasa piękna...  sporo podjazdów, sporo zjazdów... były miejsca gdzie prędkość zbliżyła się do 50km/h... musiałem przyhamowywać, bo  tuż obok gnały samochody a wiedziałem, że za 100-200 m muszę odbić... :)

Wtorek rano

Wtorek, 2 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Poranek dnia kolejnego... wtorkowego... 
Wstałem wyjątkowo wcześnie... pozbierałem się i wyszedłem na zewnątrz przed 7:00... :) Jest niesamowicie ciepło, słonecznie, 
Ruszam i bardzo szybko dochodzę do wniosku, że wypadało by pojechać lasem... :)
W Panewnikach odbijam w teren, ścieżki puste, suche... w kilku miejscach jest troszkę błota... Rower i ja jakoś sobie radzimy...
Kilka km po szosach na Halembie i znowu las..., dalej zero ludzi... zastanawiam się co będzie na starej hałdzie w Makoszowach, tam zawsze jest błoto..., trudno, najwyżej objadę to jak nie raz się zdarzało pomiędzy drzewami... 
Jednak dzisiaj zaskoczenie... jest sucho... dziwne... normalnie były potrzebne 2-3 tygodnie upałów by to trochę obeschło, a dzisiaj sucho... w kilku miejscach jakieś maleńkie kałuże i to wszystko... 

Tutaj zawsze było błoto
Tutaj zawsze było błoto © amiga

Z górki na pazurki
Z górki na pazurki © amiga

W Makoszowach chwila zawahania, czy jechać szosami dłuższą trasą, czy krótszą i bardziej wymagającą przez hałdę w Sośnicy... wygrywa ta druga opcja... przecież i tak jadę terenem... taki mam pomysł na dzisiaj... 
Na szczycie zatrzymuję się na chwilę.. przy ścieżce rosną kwiaty... jest ich wszędzie pełno... 

Koralowe Kwiatki ;)
Koralowe Kwiatki ;) © amiga

Jednak trzeba ruszać dalej... wyjeżdżam na Sośnicy i pozostały jedynie 4km do firmy... tego już nie przejadę terenem, niespecjalnie jest jak... ale na drogach ruch jest minimalny... nawet Kujawska jest do przyjęcia :)

Poniedziałek wieczór

Poniedziałek, 1 czerwca 2015 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Wyjeżdżam po 17:00... a miało być tak pięknie... miałem dzisiaj jechać dłuższą trasą, być może przez Orzesze, Wyry... może gdzieś dalej. A wyszło nijak trochę... 
Gdy wychodzę jest duszno... za to postanawiam trochę pokombinować z trasą, w sumie mam wielką ochotę na teren... Wjeżdżam więc na Sośnicę i tam już na hałdę... W Makoszowach hyc na wały wzdłuż Kłodnicy :)... Piękne miejsce, tyle, że kilka miesięcy tędy nie jechałem... chyba ostatni raz jesienią zeszłego roku... W między czasie zrywa się wiatr, który wydmuchuje ciężkie gorące powietrze :)
Jedzie się zdecydowanie lepiej :)

Lubię to miejsce
Lubię to miejsce © amiga
Płynie Kłodnica, płynie
Płynie Kłodnica, płynie © amiga
Widoki z wałów
Widoki z wałów © amiga


Melduję się na Halembie... tam... zaskakuje mnie nowo wybudowana Biedronka... W zeszły mroku jakoś nie kojarzę budowy... kiedy oni ją tutaj postawili?  

Kiedy to zbudowali... ?
Kiedy to zbudowali... ? © amiga

Wjeżdżam na kolejny szlak mający mnie doprowadzić do doliny Jamny... i lasów Panewnickich... tam małe zaskoczenie :) Prawie wpadam na Bogdana  :)... Chwila rozmowy i kawałek jedziemy wspólnie... do Granicy ze starymi Panewnikami. jest trochę czasu by pogadać... 

Dopiero w Panewnikach się żegnamy i każdy jedzie w swoją stronę, ja odbijam w kierunku Owsianej a dalej przez las tak by wyjechać w okolicach ul. Asnyka :) skąd mam jedynie 1.5 km do domu. 

Pomnik na szlaku Obrońców Wieży Spadochronowej
Pomnik na szlaku Obrońców Wieży Spadochronowej © amiga
Miejsce postojowe :)
Miejsce postojowe :) © amiga