Deszczowy powrót ...

Piątek, 15 lipca 2011 · Komentarze(0)
Powrót z pracy również w deszczu. Wszystkie prognozy wskazywały na poprawę pogody jednak ok 15:00 zaczął padać deszcz w Gliwicach. Pół godziny później nieco się wypogodziło więc ok 16:00 pozbierałem się i w drogę. Niestety daleko nie ujechałem w "okienku bezdeszczowym". Po kilku km ponownie zaczęło ponownie siąpić. Taki chyba był mój dzisiejszy los. Udało mi się wyjechać z chmury deszczowej dopiero przed Rudą Śląską. Byłem przemoknięty i maksymalnie upie.....ony. W sumie fajnie było :)

W deszczu ...

Piątek, 15 lipca 2011 · Komentarze(0)
Wyjazd z domu około 7:00. Temperatura 16 stopni. Deszczu nie było. Sprawdziłem prognozy na new.meteo.pl i wyglądało na to, że dojadę do pracy może nieco umorusany, ale suchy. Na 6km na wysokości wylotu ul. Bałtyckiej w Panewnikach zaczął padać deszcz. :) Zastanawiałem się czy nie wrócić do domu, ale było by to bez sensu, powrót do kolejne kilkanaście minut + przepranie się + dojazd, straciłbym minimum 30-40 min dodatkowo. Poza tym miałem w pamięci prognozy. Myślałem, że za chwilę to przejedzie i będzie ok. Pojechałem dalej, w Halembie deszcz praktycznie przestał padać, więc zadowolony jechałem dalej. Niestety od ok 21 km będąc w Makoszowach zaczęło ponownie lać. Przy okazji złapałem gumę na przednim kole. Rewelacja. Na szczęście tym razem było to normalne przebicie. Dętkę wymieniłem na zapasową i po 10 minutach jechałem dalej. Wchodząc do firmy kilka osób dziwnie się na mnie patrzyło, ale w końcu czego nie robi się dla urody. Kąpiele błotne dobrze wpływają na cerę :)
Ps. Mam nadzieję, że przez 8 godzin ciuchy nieco przeschną.

Poranna masakra ...

Czwartek, 14 lipca 2011 · Komentarze(4)
Dzisiaj dzień hmmm ... wolny od pracy ... . Przerwa spowodowana wizytą u lekarza ok godz 13:00. Z rana postanowiłem jednak wybrać się na jakąś prostą trasę po okolicy. Pierwotnie myślałem o Paprocanach, ale patrząc na prognozy pogody zdecydowałem się na coś bliższego. Pojechałem w kierunku Lędzin tam bocznymi drogami odbiłem na Czułów, Tychy i przez Piotrowice wróciłem do domu.
Od początku jazda była masakryczna. Ten wczorajszy powrót to nie był chyba wyjątek od reguły. Dzisiaj jeszcze na 6-7km zastanawiałem się czy sobie nie odpuścić. Temp na poziomie 26-28 stopni, momentami silne podmuchy wiatru, duszno, a na dokładkę czemuś wszystko mnie boli. Jakoś jednak udało się pokonać zmęczenie/znużenie i jechałem dalej, w Lędzinach zastanawiałem się nawet czy nie przedłużyć wycieczki, jednak rozsądek wygrał i tym razem. Więc aby nie przegiąć pojechałem jednak na Czułów. Poniżej kilka fotek ze stawu w pobliżu Czułowa. Przy dojeździe do pracy jakoś nie mam czasy/chęci na robienie fot, a blog bez nich wygląda łyso.


Staw po Czułowem © amiga


kwiatki na wodzie :) © amiga


Lilie wodne © amiga

Popołudniowa masakra

Środa, 13 lipca 2011 · Komentarze(3)
Powrót z pracy nieco niestandardowy, delikatnie zmodyfikowałem trasę. Przy temp. 30 stopni nie miałem ochoty na pchanie się w podjazdy. Początkowo jechało mi się względnie dobrze jednak już po 20 min trasy miałem dość jazdy, roweru i wszystkiego. To nie jest pogoda do jazdy, przynajmniej dla mnie. Pogoda tropikalna zupełnie mi nie odpowiada, nadaję się bardziej do Norwegii, niż Chorwacji :) Ech ...
Przed wyjazdem uzupełniłem płyny, zabrałem ze sobą bidon 0.7l, a jednak na 13km dokupywałem w sklepie wodę mineralna. Obłędny powrót. Dawno się tak nie zmęczyłem/wykończyłem. Pomogła dopiero kąpiel.
DJK71 zaproponował mi dzisiaj wyjazd w okolice Tarnowskich Gór, cieszę się że nie pojechałem. Jeździłbym chyba na zombiaka, bez świadomości. Zgłoszę się w te okolice gdy temperatura będzie miała jakieś bardziej akceptowalne wartości <=20st.

Wyjazd do pracy

Środa, 13 lipca 2011 · Komentarze(2)
Trasa standardowa. Przygód po drodze brak, może poza wymuszonym postojem na przejeździe kolejowym w Zabrzu Makoszowach. :) Temperatura przyjemna, lekki wiatr, jechało się rewelacyjnie. Wczoraj po powrocie kolano postanowiło o sobie przypomnieć, chyba mu się nie podobała wczorajsza średnia, więc dzisiaj starałem się nie przemęczać. Na miejscu zdziwiła mnie średnia. Znowu odrobiłem 1 min na tej trasie :)

Pożyczka ....

Wtorek, 12 lipca 2011 · Komentarze(3)
Dzisiaj jeszcze jeden drobny wpis. Wracając do domu zadzwonił mąż kuzynki. Potrzebował pożyczyć rower, a jako że mój park maszynowy dość szybko się powiększa :) więc pożyczyłem mu mój stary rower na kilka dni. Ma szczęscie. W zeszłym tygodniu rower przeszedł pełny przegląd. Wymienione zostały szprychy (część byłą pęknięta) w tylnim kole, wyregulowane zostały przerzutki, hamulce i wycentrowane koła. Obie opony to obecnie Huchisony Cameleon :) Więc jest na czym jeżdzić :) Przejechałem się z nim kawałek na Zygfrydzie. Tempo takie sobie ale nie dziwię się. Miał przerwe kilkanaście lat w jeżdzie na rowerze. Jutro przed nim wielki dzień ok 15km do pracy na rowerze :)

Kolejny powrót z pracy

Wtorek, 12 lipca 2011 · Komentarze(3)
Kolejny powrót do domu, trasa standardowa i jakoś tak bez przygód. Aż źle się z tym czuję. Nie złapałęm żadnej gumy, nic sie nie sp...o. Bez sęsu ;)
A tak na poważnie to poszło szybko i sprawnie. Coraz bardziej zachwycam się rowerkiem. Aż dziwne że po prawie 4 miesiącach od kupna rowera dalej chce mi się jeździć :). Sam się sobie dziwię :), ale głupio by było gdyby taki zakup kurzył się w piwnicy czy garażu ....

Michelin Wild Racer 2.0 o poranku

Wtorek, 12 lipca 2011 · Komentarze(3)
Wczoraj zostawiłem pytanie odnośnie Wind Racer-ów Michelin-a na forum rowerowym i okazało się, że problem jest najprawdopodobniej związany z ciśnieniem w oponach. Więc jeszcze wczoraj (ok 23:00) dopompowałem koło do 4 bar-ów, przy okazji połatałem dętkę rozciętą z rana i chyba załatałem dziurę w Racing Ralphie (to się jeszcze okaże). Wyjazd do pracy ok 7:00. Późno ale co mi tam. Z głupoty przełączyłem licznik na pokazywanie prędkości średniej i .... działa to niesamowicie motywująco.... Przez całą drogę starałem się jechać powyżej średniej, na początku drogi nie było z tym problemeu, jednak po przekroczeniu średniej 22km/h było coraz trudniej. Już nie miało znaczenia czy kolano boli, czy nie, po prostu była walka z utrzymaniem średniej. W drodze powrotnej chyba nie będę włączał tej opcji bo mnie to zabije :) W każdym bądź razie wykręciłem średnią na poziomie 24km/h. Chyba mój rekord jak do tej pory.
Wracając do Michelina to po dopompowaniu zachowuje się zupełnie inaczej. Opona trzyma trakcję, rower nie pływa/nie ślizga się i chyba ją zostawię, przynajmniej do kolejnego rozwalenia opony. Tak swoją drogą to debili rozbijających butelki na ścieżkach powinno się przykładnie zakuwać w dyby i lać tymi butelkami po łbie. W tym roku straciłem w ten sposób 2 opony. Mam nadzieję, że więcej takich niespodzianek już nie będzie w tym roku.

Powrót z pracy ...

Poniedziałek, 11 lipca 2011 · Komentarze(3)
Powrót z pracy prawie standardowy. Jednak przed wyjazdem oględziny uszkodzenia opony i shit ... Rana jest zbyt głęboka aby szaleć na rowerze. Zastanawiałęm się czy walczyć z łataniem opony czy jednak zahaczyć o najbliższy serwis i kupić coś tmczasowego. Zdecydoowałem się na to drugie. Kupiłem Michelin Wind Racer 2.0 w serwisie wymienili mi tylnią oponę i pojechałem ... Na asfalcie było zajebiście. Opona zachowywała się rewelacyjnie jednak gdy wjechałem w las zaczęły się problemy. Z żadną inną oponą nie miałem takiego problemu - tył roweru uciekał mi na boki. Przy czym nie dotyczyło to tylko piachu, ale również ubitej drogi leśniej, ścieżki polnej. Bez sęsu. Zastanawiam się czy opona nie powinna być jednak założona odwrotnie - w końcu jest kierunkowa. ... W każdym razie dzisiaj wieczorem będę łatał Rocket Rona powinno się udać w końcy rozcięcie nie jest specjalnie wielkie. Przy okazji dzisiejszej awarii okazało się że po ostatnich błotnych wojażach dostało się do pompki tyle błota że miałem problem z jej "uruchomieniem" i napompowaniem uszkodzonego koła. Będąc w serwisie kupiłem przy okazji pompkę. Mam nadzieję, że posłuży nieco dłużej. Tym razem wybór padł na Giant Control Mini 2+.
Rower to jednak drogie hobby ...
Zresztą jak każde inne :)

W nowy tydzień z nową gumą ....

Poniedziałek, 11 lipca 2011 · Komentarze(3)
Dzisiaj pierwszy wyjazd do pracy po urlopie :)
Droga standardowa więc nie będę się rozpisywał. Na 27km mały Zonk, złapałem gumę :(. Shit. Nowe opony, nowe dentki i znowu jajo. Opona rozcięta tylko ok 5mm, na szczęście (tak jak poprzednio na szkle), więc da się z tym coś zrobić. Na miejscu wymieniłem dentkę (łatać będę w domu), podpompowałem koło i w drogę już bez przygód. Chyba już taki mój los, że zawsze dziurawię tylko nowe opony :)