A jednak pogoda jest nieprzewidywalna ...

Wtorek, 26 lipca 2011 · Komentarze(1)
Kategoria do 34km, Do/Z Pracy, Solo
Powrót z pracy prawie identyczną trasą jak ta poranna. Uwzględnione zostały tylko drogi jednokierunkowe. Jakoś tak głupio jechać pod prąd :). W każdym bądź razie powrót był równie przyjemny jak jazda do Gliwic. Temperatura i wilgotność podobna jak z rana. Może nieco mniej kałuż i błota, ale i tak po powrocie nadawałem się jedynie do prania. Cóż, ostatnio to norma. new.meteo.pl od kilku tygodni coś ma problemy z przewidywalnością pogody. Dzisiaj było podobnie. W drodze powrotnej zaczął padać deszcz. Szczęśliwie byłem już blisko domu i niespecjalnie mnie to ruszyło. Ciekawe jaka będzie pogoda jutro .... ?

Nareszcie rowerem do pracy ...

Wtorek, 26 lipca 2011 · Komentarze(0)
W końcu pogoda zrobiła się na tyle przewidywalna i "bezdeszczowa", że mogłem się wybrać rowerem do pracy. Droga standarowa. Skróciłem ją nieco w Katowicach. Zamiast pachać się przez stadion kolejarza pojechałem ul. Wczasową, dzięki temu skróciłem nieco trasę. Rano sporo zamgleń, temp. w granicach 16 stopni, spora wilgotność, ale jechało się niesamowicie przyjemnie i po raz pierwszy od dawien dawna kolano się nie odezwało na całym odcinku :)

Muszę w końcu sprawić sobie kamerę, w Panewnikach miałem okazję "przegonić" stado dzików, a nieco dalej przed Halembą uciekały przede mną sarny. Piękne zwierzaki. Ech ... Zastanawiam się nad Kodakiem Playsport Zx3. Kamery strikte rowerowe są jakieś takie do d...y.

Kolejny raz po okolicy ....

Sobota, 23 lipca 2011 · Komentarze(2)
Kolejna sobota i po raz kolejny nie miałem okazji poszaleć na rowerze. Dopiero wieczorem udało mi się na chwilę wyrwać. Postanowiem pojechać na wesołą, bo ta trasa zajmuje mi najczęściej około godziny, jednak tym razem jechałem nieco inną droga. Postanowiłem trochę poznać kolejne scieżki w lesie. Wcześniej nie miałem okazji nimi jechać, przejeżdżałem zawsze w obok. Piękne lasy, sporo zjazdów i podjazdów, tyle, że dostałem trochę w d..ę. W wielu miejscach grunt był rozmoknięty, i jazda graniczyła z cudem, prędkość na liczniku spadała do 10-12km/h. Jadąc po takim terenie pod górkę, czułem się jak wydymana k...a, ale udało się przejechać całą trasę, bez zsiadania i pchania rowerka. Fot nie robiłem, chciałem się dzisiaj po prostu zmęczyć. Fajnie było. Poniżej log z GPS-a:

Jednak nie było źle ...

Czwartek, 21 lipca 2011 · Komentarze(0)
Wyjazd stosunkowo wcześnie ok 16:30. Spieszyłem się bo wg. new.meteo.pl im później tym ulewa ma być większa. Chciałe zdążyć przed 18:00 gdy deszcz miał być raczej symboliczny i ... się udało. Na wysokości Rudy Śląskiej zaczął siąpić drobny deszcz i tak już pozostało do końca trasy. Jednak pomimo tego jechało się bardzo przyjemnie i nawet kolano specjalnie się nie buntowało. Klasycznie, w ostatnim czasie, do domu dojechałem up....y maksymalnie. Wszystkie ciuchy powędrowały do prania :) Ciekawe jak będzie jutro, czy uda mi się ponownie wyjechać na rowerze ?

Po krótkiej przerwie ...

Czwartek, 21 lipca 2011 · Komentarze(0)
... spowodawanej pogodą, dzisiaj ponownie wyruszyłem do pracy na rowerze. Było chłodno i mokro (na szczęscie nie padało, ale były kałuże). Trasę przejechałem bez większych przeszkód. Liczę na to, że wkrótce podoba się poprawi na tyle, że będę mógł znowu codziennie jeździć do pracy na bicyklu ... . W tej chwili w Gliwicach pada, rower się myje :) - stoi na parkingu. Wolałbym nie wracać w ulewie po raz n-ty lub być zmuszony do wyjazdu z Gliwic pociągiem ...

Ustrzelony zając ...

Wtorek, 19 lipca 2011 · Komentarze(3)
Powrót z pracy przebiegał prawie standardowo. Jedyny minus dzisiejszej wycieczki to opaday deszczu. Na szczeście niewielkie, przynajmniej w Gliwicach, Zabrzu i Rudzie Śląskiej. Jednak w lesie Panewnickim, kałuże świadczyły o tym, że chwilę wcześniej musiała przejść tędy ulewa. Masa błota, wody, ... wszędzie ... . Do domu dojechałem up...y niemiłosiernie - ostatnio to chyba norma :)
Wyjeżdżając z lasu w Panewnikach na pobliskiej łące zauważyłem zająca i grzechem byłoby go nie ustrzelić. Poniżej trofeum :) - fota futrzaka.
Zajączek na łące © amiga

Jestem mordercą ....

Wtorek, 19 lipca 2011 · Komentarze(1)
... zabiłem ślimaka, prawdopodobnie w lasku Makoszowskim. Biedaka musiałem zdrapywać z amortyzatora. Poznałem go po rożku, pozostałe fragmenty ciałka nie dawały się rozpoznać. Trzeba będzie zrobić badania DNA i wysłać list do rodziny. Mam nadzieję, że dostanę karę w zawiasach ..., a i tak do końca życia nie zapomnę tego widoku. :(

Powrót do domu

Poniedziałek, 18 lipca 2011 · Komentarze(0)
Piewszy w tym tygodniu powrót z Gliwic. Pogoda bardzo rowerowa, temperatuta w okolicach 20 stopni, brak deszczy, wiatr minimalny. Jechało się bardzo przyjemnie, standardową drogą przez Sośnicę, Makoszowy, Halembę i Panewniki.

Do pracy ...

Poniedziałek, 18 lipca 2011 · Komentarze(3)
Pierwszy w tym tygodniu wyjazd do pracy. Trasa standardowa, tym razem bez przygód. Temperatura dość przyjemna, <20 stopni. Przeszkadzał jedynie wiatr, a w zasadze silne podmuchy. Zobaczymy co będzie dalej. new.meteo.pl twierdzi do będzie lało ale tylko do 16:00 więc powrót nie powinien być w deszczu :)

Krótko po okolicy

Niedziela, 17 lipca 2011 · Komentarze(0)
Weekend ogólnie był piękny. Jednak wczoraj nie miałem szans na jakikolwiek wyjazd rowerowy. Dzisiaj również napięty plan. Udało mi się wyrwać dopiero kolo 16:00. Na 18:00 byłem umówiony na Grilla, więc na dłuższy wypad również nie miałem czasu. Wybrałem się więc na spokojną przejażdżkę do Mysłowic nad zalew Fala. Pojechałem nieco inna drogą, niż zwykle. Już jakiś czas temu korciło mnie sprawdzenie jednej ze ścieżek w lesie. Google maps twierdziło, że da się tamtędy pojechać, więc musiałem to sprawdzić. Początkowo kierowałem się na Lędziny, jednak będąc na szczycie za Murckami skręciłem w jedną ze ścieżek odbijających w lewo. Nigdy tędy nie jechałem ale warto było, piękny las, a w pewny m momencie natknąłem się na ciekawą kapliczkę w lesie kilka km od Mysłowic Wesołej. Jedyny napis jaki na niej znalazłem to rok 1937. Zrobiłem kilka fotek, może ktoś będzie w stanie coś więcej powiedzieć skąd ona się tam wzięła. Z tyłu za kapliczką znajduje się niecka częściowo wypełniona wodą i obok stos kamieni. Poniżej kilka fotek tego miejsca.

Kaplikczka w lesie © amiga


mini Kurhan ? © amiga


Kamyki ... © amiga


Kapliczka w lesie - widok z innego punktu © amiga


Po kilkunastu minutach ruszyłem dalej, w końcu miałem dotrzeć nad zalew w Mysłowicach Wesołej. Chwilę później odpoczywałem już na ławeczce nad wodą. O 16:40 słońce już tak nie paliło jak wcześniej więc było całkiem przyjemnie.

Zalew Wesoła Fala © amiga


Kwiaty na wodzie :) © amiga


Rybka zwana Wandą ? © amiga


Walnąłem kilka fotek i ruszyłem w drogę powrotną. Spod zalewu wyjechałem ok 17:20 . Miałem max 40 min na dotarcie na umówionego Grilla. Byłem przed czasem :)