Chwila po okolicy

Sobota, 5 maja 2012 · Komentarze(7)
Prognozy pogody na sobotę na szczęście specjalnie się nie sprawdziły, pogoda dopisała, jednak brak czasu nie pozwolił mi na wielkie szaleństwa na rowerze. Plan obejmował wyjazd max dwu, może trzy godzinny. Wybrałem kierunek Lędziny, trasa jest stosunkowo prosta, malownicza i przyjemna. Na dokładkę bardzo rzadko mam okazję jechać w tym kierunku, od początku roku może trzy, cztery razy.
Przejazd przez Murcki, Hamerlę, Lędziny, Mysłowice Wesołą i powrót przez Giszowiec do domu. Jadę sam, chętnych specjalnie nie było, może dlatego, że start ok 13:00, z drugiej strony, chyba miałem ochotę na samotną podróż po okolicy.
Przy okazji dzisiaj Zygfrydowi stuknęło 10000km ;), więc trzeba było uczcić to kolą ;)

Jutro też pewnie specjalnie nie poszaleję, poranek i później popołudnie mam już zajęte.

Hamerla w podczerwieni © amiga


Kacza wyspa © amiga


Kapliczka w polu © amiga


Na polu... © amiga


Wiosna w podczerwieni © amiga


Pola 2 w podczerwieni © amiga


polna droga © amiga


ścieżka polna © amiga


bikerka w podczerwieni © amiga


pamiąta po zeszłym roku © amiga


hałda w Mysłowicach © amiga


I jak tam podjechać © amiga


10000km Zygfryda © amiga


Maszt w Kosztowach (widok z okolic zalewu Fala) © amiga


Zalew Fala w podczerwieni © amiga

Uciekając przed deszczem

Piątek, 4 maja 2012 · Komentarze(4)
Popołudnie jak można było się spodziewać, deszczowe. W chwili wyjazdu (ok 16:40) nieco się uspokoiło, kropił tylko drobny deszczyk, chociaż 30 min wcześniej jeszcze lało. Na szczęście ruch na drogach niewielki, chyba każdy kto mógł został w domu lub jest jeszcze na przedłużonym weekendzie. Pomimo "paskudnej" aury jechało się całkiem nieźle, od czasu do czasu jedynie z nieba coś kapało. Cała trasa bez postojów, przerw, fot, zależało mi na tym aby umknąć przed większą ulewą. Udało się :), jednak wszystkie ciuchy standardowo poszły do prania, a rower ma na jutro obiecane mycie. Znowu.

Kolejny piękny dopracowy dzień

Piątek, 4 maja 2012 · Komentarze(1)
Kolejny standardowy wyjazd do pracy. Pogoda dzisiaj nie rozpieszcza, w mordę wiatr, nad ranem w Zabrzu musiało solidnie padać, świadczą o tym spore kałuże. Zobaczymy co dzień przyniesie, prognozy nie napawają optymizmem.

Koniec Średnicówki © amiga


miejsce pod DTŚ-kę © amiga


Kadencja: 65

Zagłębiowska Masa Krytyczna

Czwartek, 3 maja 2012 · Komentarze(10)
Rowerowa Norka © amiga


Dzień zaczął się zupełnie inaczej niż wczorajsze plany, miało być tak pięknie, wypad z ekipą na jurę Krakowsko-Częstochowską. Niestety plany mają często to do siebie, że lubią się zmieniać, nieco nieprzespana noc, zakończyła się modyfikacją planu. Z całej masy atrakcji został tylko wypad na Masę Krytyczną do Sosnowca.
Po drodze zdzwaniam się z DJK71 i umawiamy się na stawikach w Szopienicach. Wyruszam z domu nieco przed 13:00 i jadę przez Giszowiec, Nikiszowiec, Szopienice, dojeżdżam do stawików, kolejny tel. i okazuje się, że Darek jest już w Sosnowcu.
Na miejscu zastaję Wiktora, Coco75 i Dariusza79. Jako, że jesteśmy sporo przed czasem, to rozsiadamy się w pobliskiej knajpce, popijając napoje bezalkoholowe :)
Dojechać ma jeszcze ekipa Kosmy100, t0masa82 i limita, niestety masa rozpoczyna się 5 min przed czasem i spotykamy się pod koniec masy na Pogorii w Dąbrowie Górniczej, dopiero tam mamy chwilę by zamienić kilka słów.
Na horyzoncie pojawiły się błyski, wzmógł się wiatr więc najwyższa pora na powrót. Tomek proponuje wypad do Siewierza, ale po dzisiejszej nocy jakoś nie mam siły na kolejne x-dziesiąt km. Kieruję się w stronę burzy, tzn. na Katowice, po drodze okazuje się, że w Sosnowcu tuż przy granicy z Mysłowicami solidnie lało, co jakiś czas rozlewiska skutecznie utrudniają jazdę, kilka razy wjeżdżam na chodnik, jazda po czymś takim mija się z celem. Po 3 może 4 km w takich warunkach wyjeżdżam w końcu na suchą jezdnię, okazuje się, że w Katowicach nie spadała ani jedna kropla deszczu :).
Będąc już w domu uzmysławiam sobie, że całą trasę przejechałem w kamizelce zagłębiowskiej masy, ale jeszcze dziwniejsze jest to, że nikt mnie nie zaczepił, gdy przekraczałem Przemszę. Może za szybko jechałem ?

Organizatorom należą się duże brawa za organizację masy, obstawa policji, ambulans, tak na wszelki wypadek, sporo osób pilnujących na całej trasie przejazdu. Jestem zachwycony, na kolejną przyjadę na 100%, w końcu to już za rok ;)

Kilka dzisiejszych fotek:
Pierwsza z nich – Nikiszowiec jest obrobiona w 4 różne sposoby i każdy z tych wariantów podoba mi się, więc wrzuciłem wszystkie :)
Nikiszowiec wersja kolor © amiga


Nikiszowiec wersja - lata 60-te © amiga


Nikiszowiec wersja Cross © amiga


Nikiszowiec wersja B&W © amiga


stoliczku nakryj się © amiga


Dużo nas... v1 © amiga


Zagłębiowska masa krytyczna © amiga


Dużo nas... v2 © amiga


Ruda dziewczynka ;P © amiga


koko koko masa spoko... © amiga


T0mas82 na Twenty Niner-rze © amiga


a w Sosnowcu padał deszcz © amiga


w tle Staw Barbara © amiga


W końcu wszystko się zieleni © amiga

Po burzy

Środa, 2 maja 2012 · Komentarze(4)
Powrót do domu zaczął się dość późno, próbowałem przeczekać burzę i chyba się to udało, przynajmniej częściowo. Wyjeżdżając z firmy już tylko lekko kropiło, za to w drodze, szczególnie w lesie sporo kałuż, rozlewisk i innych przeszkód wodnych.
Sama jazda średnia, chyba byłem zbyt zmęczony, ale to taki urok tygodnia w kratkę i dzisiejszego dnia.

Krótko po burzy © amiga


na leśnej ścieżce © amiga


samotna wyspa © amiga

dopracowo

Środa, 2 maja 2012 · Komentarze(7)
Tydzień w kratkę, więc środa dopracowa. Nawet dobrze, można odpocząć od skwaru, słońca siedząc w zaciszu firmowym, przy włączonej klimatyzacji i sącząc kolejne kawy ;)
Poranek na szczęście niezbyt upalny, dodatkowo wieje całkiem przyjemny wiatr. W lesie na wszystkich dróżkach sucho, unosi się jedynie pył, wzbudzany przez rower.
Popołudnie może być jednak ciekawsze, zapowiadane są dość mocne ulewy, a pewnie i burza się trafić. Oj, będzie się działo :)

Fot niestety z rana nie robiłem :(

Goczałkowice Zdrój :)

Wtorek, 1 maja 2012 · Komentarze(11)
Dzisiejsza wyprawa została zaplanowana wczoraj, w zasadzie plan obejmował jazdę tylko do Pszczyny. Wczesnym ranem (ok 7:00) zacząłem przygotowania do wyjazdu. Po pierwsze trzeba wrzucić mapy do trekbuddy i ślad z wcześniejszego przejazdu + oczywiście mapy analogowe, gdyby satelity „nie daj boże” pospadały :)

Ruszyłem w drogę przed 9:00, miałem jechać przez Podlesie, Tychy, Kobiór, Piasek i Pszczynę, jednak w okolicach jeziora Paprocańskiego spotkałem starszego bikera jadącego w tym samym kierunku i jakoś tak wyszło, że poprowadził mnie zupełnie inną drogą niż pierwotnie zakładałem. Tak dobrze się jechało, że dojechaliśmy nieco dalej do jeziora Goczałkowickiego.
Droga powrotna zbliżona do tej porannej, jedyne zmiany to wjazd na teren parku w Pszczynie, jednak były tam tak wielkie tłumy ludzi, bikerów, rolkarzy, że najlepsze co można było zrobić to jak najszybsza ewakuacja. Jadąc z powrotem w okolicach Paprocan dla odmiany spotykam qmpelę (pozdrawiam Cię jeżeli to czytasz), z którą wracam do Katowic.

Ślad GPS:




Fot specjalnie nie robię, za dużo ludzi, wszędzie... . W zasadzie jedynie w Goczałkowicach pstrykam kilka zdjęć:


Jezioro Goczałkowickie © amiga


Zapora w Goczałkowicach © amiga

Terenowy powrót

Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 · Komentarze(4)
Powrót z pracy, tym razem w wersji mocno terenowej, może nie jest to jakaś wersja hardocore, ale taka którą lubię, tzn, spokój cisza, kontakt z przyrodą.
W Zabrzu na ul. Piaskowej chyba narazili się Pani Prezydent, bo na odcinku kilku km zwinęli im asfalt ;) W obecnej chwili jedzie się tam po piasku, a może chodziło o rewitalizację okolicy ?
Tylko patrzeć jak zaczną wyburzać okoliczne domy ;P.

Kilka dzisiejszych fot:
Jezioro Farskie © amiga


Żółte mniszki © amiga


Kierunek elektrownia Halemba © amiga


Chleb powoli kiełkuje © amiga

Po weekendowej przerwie

Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 · Komentarze(5)
Wyjazd dzisiaj nieco wcześniej, może dlatego, że w końcu udało mi się odespać zaległości, z drugiej strony po "bez rowerowych" 2 dniach ciągnęło "do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych".
Więc dzisiaj nieco więcej po lesie, terenie i przez hadłę w Sośnicy. Pogoda wymarzona, na ulicach tylko niewielki ruch, prawie idealny dzień, oby tak było do wieczora.

Dzisiejsze fotki:
Kolejny poranek w lesie © amiga

A może jednak pojechać ? © amiga


Kadencja: 62

Masa Krytyczna w Katowicach

Piątek, 27 kwietnia 2012 · Komentarze(5)
Wcześnie rano rozmowa z DJK71 i decyzja, jedziemy na masę do Katowic. Ok 15:00 Darek zmienia plany, niestety.
Jednak jak się powiedziało A, to trzeba było jechać.
Wyjazd z firmy ok 16:10 - mam sporo czasu (tak mi sięwydaje), po drodze uzupełniam paszę i płyny w pobliskim sklepie i jadę. Na ulicach masakra, której spodziewałem się już rano, wiele osób dzisiaj wyjechało wcześniej z pracy i pewnie będą się ewakuować za miasto. W wielu miejscach korki, zaciska równo, ale w końcu jadę rowerem, mam przewagę ;).
W lesie i na bocznych drogach jest całkiem przyjemnie, jedynie trochę pieszych baranów postanowiło iść środkiem dróg.
Po dojeździe do Katowic, niestety trochę więcej ruchliwych szos, co chwilę światła, skrzyżowanie itd. 10km po mieście pokonałem w ok 40 min. Tragedia.
Spóźniłem się kilka min. na Masę Krytyczną w Katowicach, peleton dogoniłem w okolicach pętli Słonecznej. W trakcie przejazdu pogaduchy, ze znajomymi i nieznajomymi ;). Na koniec przy Teatrze możemy spokojnie porozmawiać, a chwilę później rozstajemy się.
Jadę sam, bulwarami Rawy, doliną 3 Stawów i wyjeżdżam w Ochojcu na ul.Szenwalda.

Dzień niesamowicie piękny, ciepły, warto było wybrać się na Masę w Katowicach, w końcu poznać się w Realu.
Samo miasto na dzień dzisiejszy to jedna wielka tragedia, wielki plac budowy, może i będzie pięknie za jakiś czas, ale może trzeba było przebudowę podzielić na kilka etapów, a nie robić wszystko na raz.


2 dzisiejsze foty
Księżycowy krajobraz © amiga


Zachód słońca © amiga


Na masie niestety nie pofociłem :(