Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Wieczorową porą....

Wtorek, 18 października 2011 · Komentarze(2)
Powrót z pracy około 16:10. Dość wcześnie, ale pojechałem z Tadkiem jego wersją drogi do Katowic. Prawie całość po szosach. Po wyjeździe z Gliwic większość trasy to stara droga na Mikołów. Ruch masakryczny - przyznam się, że nie wiem co widzi w tej drodze. Jedyna zaleta to ..., brak możliwości ubrudzenia roweru. Osobiście wolę boczne ścieżki, dróżki, las. Szosy traktuję jako zło konieczne. Na dobrą sprawę przejazd zajął mi tyle samo co "moją" trasą. Więc po co ryzykować ? Po rozstaniu zatrzymałem się przy boisku Kolejarza w Katowicach-Piotrowicach. Trzasnąłem fotkę, opróżniłem bak do końca i pojechałem do domu.

Dzisiejsza fotka:
Wieczorową porą © amiga


kadencja: 70

Zima to czy jeszcze jesień ?

Poniedziałek, 17 października 2011 · Komentarze(3)
Dzisiejszy wyjazd dopracowy przy temp. 0 stopni. Zimno, ale przygotowałem się. Ubrałem się ciepło, może nawet trochę za ciepło. Jedynie rękawiczki założyłem z obciętymi palcami. Po przejechaniu ok 2 km zmieniłem je na wersję" zimową"(wziąłem ze sobą tak na wszelki wypadek), dzięki temu nie piź…ło w palce.
Łańcuch i przerzutki ponownie dzisiaj szalały. O ile wczoraj po przejechaniu ok 6-7 km wszystko zaczęło pracować normalnie i dalsza jazda była przyjemnością, to dzisiaj walka z napędem trwała do końca. Zanim wyjadę z firmy spróbuję go wyregulować.

Dzisiejsze fotki

Boisko Kolakarza w Piotrowicach © amiga


Czyżby to już zima ? © amiga


Powrót do domu

Poniedziałek, 17 października 2011 · Komentarze(0)
Powrót około 16:30. Jest chłodno. Słońce chyli się ku zachodowi, staram się nie zatrzymywać. Jedyna przerwa jest na hałdzie w pobliży Zabrza Makoszowy. Robię fotki, uzupełniam płyny i szybko ruszam dalej. Zaczyna się ściemniać. Do domu dojeżdżam ok 18:20. Jest ciemno. Wieczoram dłubię jeszcze przy napędzie poprawiam ustawienie tylniej przerzutki. Jutro okaże się jak wyszło.

Droga z Gliwic przyjechałem © amiga


Na rozstaju ... © amiga


c:61

Jesienne wcielenie Zygfryda

Środa, 12 października 2011 · Komentarze(3)
Po krótkiej przerwie związanej z paskudną pogodą w końcu pojechałem do pracy na rowerze. Przedwczoraj trochę nad nim posiedziałem: wyczyściłem go, przesmarowałem, wymieniłem sztycę, wyregulowałem i założyłem nowiutkie błotniki. Więc gdy tylko prognozy pogody wskazywały na poprawę aury zdecydowałem się na wyjazd dopracowy. Trasa była hmmm ... wodnista, błotnista. Ogólnie jechało się ciekawie. Po myciu rowerka nie ma śladu. Ech .... i po co się męczyłem ;) Średnia i kadencja wyszły paskudne, ale po czymś takim ciężko było rozwinąć jakąś sensowną prędkość przelotową.
Błotniki spisały się średnio, w zasadzie to przedni zadziałał rewelacyjnie i błoto nie zgrzytało mi między zębami. Tylni może nieco zmniejszył pole ostrzału tylniego koła (plecak był cały w błocie). Spróbuję go może nieco inaczej ustawić, ale jakoś nie podejrzewam aby znacznie poprawiło to skuteczność.


Jesienne wcielenie Zygfryda © amiga


Droga do pracy ;) © amiga


Powolutku do domu ...

Środa, 12 października 2011 · Komentarze(7)
Powrót z pracy dość późno. Wyjazd ok 17:00. Miałem ok godzinę do zachodu słońca, w domu szaleje remont. Nie chce mi się wracać, ale trzeba.... sprawdzić postępy ;)
Zmieniłem nieco ustawienie tylniego błotnika i pojechałem podobną drogą jak ta z rana. Błota i wody było sporo mniej, pewinie dlatego, że w dzień nie padało ;)
Zmiana położenia błotnika chyba się sprawdziła bo błota miałem na sobie mniej, w zasadzie to było jedynkie kilka kropek na plecaku. Sprawdzę to jeszcze jutro.

Staw w Makoszowach © amiga


Hałda o poranku

Czwartek, 6 października 2011 · Komentarze(8)
Z domu wyjechałem dzisiaj nieco wcześniej. Pamiętając glebkę sprzed 2 dni pojechałem nieco dłuższą, bardziej wymagającą, a jednocześnie fajniejszą trasą, przez hadłę Makoszowy. O tej strony dawno już nie podjeżdżałem, ostatni raz chyba w czerwcu. Zrezygnowałem z tej trasy z kilku powodów. Lipiec był mocno deszczowy, a po błocie paskudnie się tamtędy jeździ, w między czasie pojawił się tam ciężki sprzęt, który dość skutecznie utrudniał trasę. Wyglądało to tak jakby zamierzali rozbierać hałdę. Na szczęście tak się na razie nie stało i przejazd jest. Pamiętam że w czerwcu, podjazd od strony Zabrza zawsze mnie pokonywał. Wtedy byłem przekonany, że to problem z kondycją. Teraz jestem pewien, że to była wina techniki. Dwa wyjazdy tegoroczne, jeden na Jurę, drugi do Beskigu Wyspowego zmieniły ją nieco. Wiem już do czego służy najmniejsza zębatka na korbie i nie boję się jej wykorzystać. Dzięki temu poranny podjazd nie sprawił mi większego problemu.

Przy okazji dorobiłem się czujnika kadencji, planowałem go od dawna, ale jakoś wypadało mi to z głowy. Po ostatniej rozmowie w firmowej kuchni ... zainwestowałem 25zł i nabyłem stosowny gadget. Wydawało mi się, że kręcę szybciej, ale średnia kadencja nie kłamie: 71. Trochę za mało. Muszę nad tym popracować. :)

Hałda Makoszowy o poranku © amiga


Gumka ...

Czwartek, 6 października 2011 · Komentarze(8)
Powrót miał być spokojny, bezproblemowy. Chciałem odwiedzić miejsce gdzie ostatnio fociłem żurawie pod Zabrzem. Na miejsce co prawda dojechałem, ale okazało się, że ptaków nie ma, a ja przebułem dętkę. Przebicie musiało nastąpić już w Makoszowach, tam po raz pierwszy zauważyłem, że coś się dzieje z przednim kołem, ale jechałem dalej. W oponie utkwił drobny kawałek szkła, który przebił dętkę ale przy okazji zatykał powstałą dziurę. Dzięki temu powietrze uciekało baaaardzo powoli. W każdym bądź razie po wymianie dętki pojechałem dalej, zaczęło się ściemniać, więc wybrałem trasę w większości po szosach.

Srednia kadencja tak samo niska jak ta poranna 69 :(, a wydawało mi się, że kręcę szybciej.
Guma pod Zabrzem © amiga


A dzisiaj z rana padał deszcz. :( Więc zrezygnowałem z wyprawy rowerowej do Gliwic. Liczęna poprawę pogody od poniedziałku ...

Wszystko się może zdarzyć ...

Wtorek, 4 października 2011 · Komentarze(0)
Powrót z pracy ok 16:40. Pamiętając poranną glebkę w Kończycach postanowiłem wybrać się przez hałdę w Makoszowach/Sośnicy. Trasa spokojniejsza i chyba bezpieczniejsza, ale za to bardziej wymagająca. Nie miałem specjalnej melodii do kręcenia, więc czas przejazdu średni. W Makoszowach przypomniało mi się, że umówiłem, się na wieczór z qmplem, więc wybrałem skróconą wersję trasy, pchając się centralnie przez Halembę.

Dzisiejsze fotki:
Roślinka © amiga


Zachód słońca na hadzie © amiga


Poranna glebka ...

Wtorek, 4 października 2011 · Komentarze(6)
Dzisiaj wyjazd ponownie późno, zegar pokazywał 7:10. W Rudzie Śląskiej trochę kropiło i gdzieniegdzie zrobiło się ślisko. Przekonałem sięo tym na zjeździe z autostrady w Kończycach. Tam przy skręcie w lewo przyglebiłem, przy prędkości ok 30-35km/g (Chwilę wcześniej miałem na liczniku 49km/h). Było gorąco, za mną był sznurek samochodów. Usunąłem się z jezdni i zacząłem szacować straty. W zasadzie poza odrapanym łokciem mi nic się nie stało. Rowerowi przekręcił się lewy róg, złamał się pałąk podtrzymujący zapięcie rowerowe (takie do przypinania roweru na postoju), spadł łańcuch i coś mi dzienie skrzypi. Nie jestem w stanie zlokalizować miejsca pochodzenia tego dźwięku, ale brzmi jakby coś chciało się urwać. Ostatni raz słyszałem taki gźwięk przed zerwaniem śrub ze sztycy. profilaktycznie je sprawdziłem, ale są całe, bez jakichkolwiek uszkodzęń. Przejrzałem spawy, one też wyglądająna na nienaruszone. Chyba odwiedzę dzisiaj kumpla. Może on będzie w stanie określić co to skrzypi.

Poniżej dzisiejsza fotka.
Poranek w Halembie © amiga

I pięknie jest ...

Poniedziałek, 3 października 2011 · Komentarze(1)
Dzisiaj kolejny wyjazd dopracowy. Jest piękna pogoda, prognozy też rewelacyjne, trzeba się nacieszyć ostatnini ciepłymi dniami. Pomimo róznych planów na weekend, to większośc nie wypaliła, nie miałem okazji pojeździć ;). Mówi się trudno. Pewnie w któryś weekend uda się to nadrobić.

Poniżej 2 dzisiejsze fotki.

Poranek w parku Zadole © amiga


biker o poranku © amiga