Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

na pół krótko...

Piątek, 12 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
Stratovarius - Fantasia


Poranek, za oknem tak sobie, jednak jest ciepło, nie ubieram długich spodni po tak długim okresie w końcu nadeszła upragniona wolność. Ruszam spod domu jest ok 8 stopni, jest przyjemnie, jeszcze ze 2 kreski pewnie by się przydały do ideału.
Mijam ludzi ubranych jeszcze w wariancie zimowym, dziwnie na mnie spoglądają..., nie wiem o co może im chodzić....
Drogi za to w stanie idealnym czarne, suche, jedynie kawałeczek terenu w Rudzie to jazda po błocie.... ale śnieg powoli zanika, wszędzie, jest go coraz mniej, coraz trudniej zauważyć.
Jeszcze tylko przeprawa przez plac budowy w Zabrzu i można zacząć mysleć o pracy :)
Pięknie zaczął się dzień
Staw w parku Zadole... © amiga

i znowu po ciemku :)

Piątek, 12 kwietnia 2013 · Komentarze(3)
Hasiok - Andżela


Wieczór, późno jest po 18... to był długi dzień..., ruszam, na drogach pusto, chyba podobają mi się takie wyjazdy o niestandardowych porach...
Można poszaleć na drogach, silne podmuch północnego wiatru uprzyjemniały mi całą trasę, chociaż, na kilku krótkich fragmentach miałem go w plecy.

W Zabrzu w okolicach końcowego zjazdu z DTŚ-ki trafiam na masę krytyczną :)..., z daleka rozpoznaję kilku znajomych, ale dzisiaj chcę po prostu dotrzeć do domu... Więc skręcam w kierunku Kończyc, i dalej już standardowo...
W okolicach Kochłowic słońce jest już za horyzontem, zaczyna się, ściemniać..., odpalam profilaktycznie przedni stroboskop, przynajmniej będzie mnie widać.
W Panewnikach jednak decyduję się na mały przejazd po terenie, błoto zaczyna wysychać, :) może w przyszłym tygodniu w końcu uda się całą trasę zaliczyć po terenie? Na koniec jeszcze mały wjazd na stadion kolejarza, krótka przerwa..., fajnie jest tak siąść na ławce i odpocząć chwilę...

15 min później ruszam dalej.
Jestem już w domu, chwila odpoczynku i... niespodzianka awaria prądu w budynku...

boisko kolejarza w Piotrowicach © amiga

Przebicie...

Czwartek, 11 kwietnia 2013 · Komentarze(3)
Myopia - Time Machine


Budzi mnie wschód słońca, doczekałem się :)... Spoglądam na temperaturę +5 :), prognoza wskazuje, że będzie dzisiaj cieple i to sporo, w końcu będzie można zrzucić zimowe wdzianko....
Jedna warstwa mniej na sobie :), ruszam..., spory ruch na drogach, dziwne... Mam się na baczności, lepiej uważać...

Na Halembie mały zonk, ciągnący się korek, jedyna opcja to wjechać na chodnik i ominąć go bokiem, kilometr dalej zauważam przyczynę, na środku drogi rozkraczyła się ciężarówka.

Wjeżdżam w kawalątek terenu, trochę błota ale nic specjalnego, jednak 50m dalej czuję, że coś jest nie tak z tylnym kołem... spoglądam w dół - pana. Masakra.

Wymiana dętki zajmuje mi kilka minut, pompuję i.... urywa mi się zawór z wentyla..., no to teraz mam zagwostkę, jak wyjąć częściowo napompowaną dętkę ze środka, napompować jej już się więcej nie da.... Heh... trochę zabawy i udaje mi się delikatnie zdjąć część opony, dętka wyskakuje ze środka, pozostało ją przebić. mały huk, kilka ptaków w pobliżu odlatuje spłoszonych, a ja mam okazję po raz drugi zmieniać dętkę... w ciągu kilku minut.

Ruszam delikatnie, sprawdzam czy wszystko jest ok..., jest dobrze, mogę przyspieszyć... jeszcze kawałek i jestem w Gliwicach..., prysznic i szybki wypad do sklepu po śniadanie :)


Wspomnieniowo z kopalni Guido © amiga

15 stopni :)

Czwartek, 11 kwietnia 2013 · Komentarze(4)
Rhapsody - The Wizard's Last Rhymes


Wychodzę wcześnie, jest ok 16:30..., na zewnątrz upał 15 stopni. Długie spodnie powędrowały do plecaka, jeszcze tylko długa bluza została, ale pewnie niedługo...

Wieje silny południowy wiatr, ale jest przyjemnie, przyjemnie ciepło, rozkoszuję się pogoda, co prawda pojawiły się gęste chmury, wolałbym słońce, ale cieszy mnie to co czuję, co widzę..., świetnie się jedzie...

Z tęsknotą spoglądam na wjazd do lasku makoszowskiego, jednak to co widzę, nie zachwyca, jeszcze kilka dni...

Na szosach młyn..., nic dziwnego wyjechałem wcześniej, jednak już w Rudzie zaczyna się rozluźniać, mijam miejsce gdzie rano złapałem panę... tym razem nic się nie dzieje :). Jakieś 2-3 km dalej jakiś kretyn zatrzymuje samochód na przewężeniu drogi..., spoglądam, a za kierownicą kobieta z... laptopem na kolanach... coś na nim sprawdza..., jasny gwint...., genialne miejsce. Szybko zaczyna się robić korek... wjeżdżam na chodnik, omijam go...
Dziwny dzień...
W Katowicach ładuję się na ul. Bałtycką, mam tam kilkaset metrów po lesie i... błota sporo, jednak po śniegu jest tylko wspomnienie... :)

Już w domu zabieram się za rower, zdejmuję jedną z lampek, od razu luźniej na kierownicy, przestawiam licznik i przypominam sobie o przebitej dętce...
Pompuję ją i widzę dziurę... zatykam ją palcem ale powietrze dalej schodzi..., hmmm. z drugiej strony jest... druga dziura.... Ciekawe na co rano wjechałem? Gwóźdź, drut zbrojeniowy? Pewnie nigdy się tego nie dowiem...

jaki qń jest każdy widzi.... (Kopalnia Guido) © amiga

coraz bliżej wiosna....

Środa, 10 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
HUNTER - Labirynt Fauna


Poranek, spoglądam za okno, pada, zasypiam jeszcze na kilka minut. Drugie podejście, przestało padać, to cieszy. zaczynam się zbierać, wychodzę ok 7:00, jest mokro, ale... wypogadza się, temperatura idzie w górę.

Jest przyjemnie, jednak dziwnie zwiększony ruch na drogach...., trzeba uważać,korci mnie aby wjechać w las..., boję się jednak bota i tego, że zamiast jechać będę miał kilkanaście km z buta. Odpuszczam, jeszcze musi minąć kilka dni zanim wrócę na leśne trakty...

Do pracy docieram na szczęście bez większych ekscesów, mam jednak wrażenie, że rower mi dziwnie pływa po drodze, coś jest nie tak, już w firmie sprawdzam i czuję, że zeszło częściowo powietrze w przednim kole...., nie mam jednak teraz czasu na wymianę, trzeba trochę popracować..., zrobię to przed wyjazdem do domu

zięba - fota z archiwum © amiga

Ciepło.... :)

Środa, 10 kwietnia 2013 · Komentarze(3)
FRONTSIDE - Wspomnienia Jak Relikwie


Wychodzę z pracy, znowu jakoś nienormalnie wcześniej... jest przed 17:00, na zewnątrz ciepło w końcu, jedna warstwa ubrań powędrowała do plecaka.
Przypominam sobie o przednim kole, powietrze uszło, ale nie całe, pewnie dorobiłem się jakiegoś mikroskopijnego przebicia..., naprawię to w domu, a teraz tylko dopopowuję koło, powinno starczyć...

Ruszam, jedzie się przyjemnie, mam wrażenie, że wieje silny wiatr z południowego-zachodu. Chwilami przeszkadza, jednak na części trasy wyraźnie pomaga.

Pomiędzy Kończycami a Bielszowicami zaczynają kończyć remont drogi, nie trzeba będzie jechać nieprzyjemnym objazdem..., do położenia został już tylko asfalt :)

Już w domu zabieram się za przegląd rowera, czeka go mycie, smarowanie......, wcześniej jeszcze uzupełnienie wpisów na BS :)

Wspomnieniowo z Warszawy © amiga

pada deszcz, pada deszcz....

Wtorek, 9 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
AROUND THE BLUES - Cry Over Me - (trochę lokalnego patriotyzmu)


Poranek, spoglądam na prognozy ma padać deszcz, wychodzę na chwilę do sklepu...., pada.... deszcz ze śniegiem, jest cholernie ślisko...., myślę o założonych slick-ach...., przecież się zabiję.... jeszcze nie mam do nich zaufania, a w zasadzie do siebie, jeżdżącego na nich... Wracam do Kendy SB8 i na tyle Schwalbe Rocket Ron-a. Przy oponach 2.1 czuję się pewniej w takich warunkach.
Wyjeżdżam trochę po 7:00, pada rzęsisty deszcz, po śniegu w zasadzie nie ma śladu, może niepotrzebnie zmieniałem opony? Nic Slick-i jeszcze chwilę poczekają na swoją kolej...
Na drogach w wielu miejscach dzisiaj zaciska, pierwszy korek już w Panewnikach potem w Kochłowicach, czerwona fata to już standard..., ale i tak wbrew pozorom jedzie się przyjemnie, tyle, że wszystko przemoczone.... sucho jest tylko w.... plecaku...
W firmie odstawiam rower idę się przebrać i.... wszystko leci do suszenia.... oby powrót był w lepszych warunkach... :) chociaż... ;P


trochę wspomnieniowe - fotka sprzed kilku tygodni... © amiga

Pro Fun....

Poniedziałek, 8 kwietnia 2013 · Komentarze(4)
Profanacja - Żyjemy w ogniu rewolucji


Rano mam problem aby się pozbierać...., ciężki poranek..., głowa ciąży, we krwi krąży odmrażacz...
Zaczynam się zbierać, sprawdzam prognozę i... zmieniam opony, w końcu nówki leżą od prawie miesiąca i czekają, zakładam i ruszam, trochę obawiam się lodu na drogach, może być ciekawie, a może nieciekawie?
W końcu na kołach mam Kedny Kwest 1.25..... nie wiem jak rower będzie się zachowywał...
Pierwsze kilka machnięć nogą i mam wrażenie, że jedzie się ze sporo mniejszym oporem.... boję się jednak przymrożonych poboczy, zamarzniętych kałuż, zwalniam..., jadę przy niech i przez nie bardzo ostrożnie...
Całą drogę towarzyszy mi czerwona fala.... 8:00 tym razem wypadła gdzieś przy wjeździe do Zabrza, nie lubię przebijać się przez Kończyce o tej godzinie, ale cóż, do lasu nie wjadę... :)

Profanacja górala? ©

wieje silny wiatr

Poniedziałek, 8 kwietnia 2013 · Komentarze(5)
Rdza - Manieczki


Powrót z pracy w całości prawie pod wiatr, chociaż czuć było, że kierunek się zmieniał, tylko co z tego jeżeli raz dmuchało z południa, a raz z zachodu. Trochę walki wieczorem nie zaszkodzi... W Rudzie Śląskiej chcę sprawdzić jak slicki sprawdzą się w terenie, w zasadzie to wydawało mi się, że się nie sprawdzą, ale całkiem nieźle poradziły sobie z błotem, wodą, gliną, jestem w szoku...
We względnie szybkim czasie dojeżdżam do Katowic, Chwila czasu i trzeba lecieć dalej... :)

Rosyjska heroina :) ©

Pik, pik, pik....

Niedziela, 7 kwietnia 2013 · Komentarze(4)
STRACHY NA LACHY - I can't get no gratisfaction


Piątek i sobota spędzone w pracy, dorobiłem się pewnego wstrętu do dźwięku emitowanego przez czytniki kodów kreskowych, długo będę unikał sklepów gdzie je mają... chociaż pewnie nie uda się ich zupełnie wyeliminować... W sumie przez kilkanaście godzin słyszałem średnio co 2 sekundy pik, pik, pik.... ech

Niedziela...., wracam z.... pracy, z drobnymi przerwami na małe between party :) na Helence..., chociaż ciężko tak to nazwać..., oboje potrzebowaliśmy nieco odreagować, rower leżał bezczynie, ale.... wizyta w Lidlu skończyła się w piątek zakupem Softshella :), wizyta w Jula w Gliwicach to zakup nowego hełmu.... więc rower gdzieś tam cały czas siedział...

Powrót z Gliwic, po szosach, nie mam chęci na las,... na teren, powodów wiele, najważniejsze to urodziny szwagra..., muszę go odwiedzić..., pewnie będzie się działo....

Fotka archiwalna spod Mikołowa © amiga