Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

Lecim na Szczecin ...

Wtorek, 13 marca 2012 · Komentarze(6)
Jak się pojechało do pracy to trzeba wrócić. Myślałem, że trasę powrotną zaliczę po szosach, ale gdzieś tam z tyłu głowy diabełek doradził, aby zmierzyć się z poranną trasą. Specjalnie nie robiło mi to różnicy. Wszystko co miałem na sobie i tak nadawało się do prania :). Cóż pojechałem częściowo po lasach. Maź zwana błotem wysysała skutecznie moje siły, w dwóch miejscach byłem zmuszony do zejścia z bicykla, prosto w błoto powyżej kostek ;) Nie zmienia to faktu, że pomimo wolnego przejazdu, daje to pewną satysfakcję, że dałem radę, że nie poszedłem na łatwiznę. Chyba nadaję się już do leczenia, cykloza w pełni rozwinięta.

Okolice osiedla Janek w Zabrzu © amiga


Dwa gadgety dostępne w Rowerowej Norce.
Rowerowa norka
Gadgety na Allegro
Więcej na blogu Kosmy100

bikestats - tu się dobrze jeździ © amiga


Put The Fun between your legs © amiga


Kadencja: 64

... Kebab w cienkim cieście ...

Poniedziałek, 9 stycznia 2012 · Komentarze(1)
Od rana nap...alał mi baniak, chyba na starość pogoda daje mi się we znaki. W pracy za diabła nie mogłem się skupić. Dopiero wieczorem ból mnie zaczął opuszczać. Gdy znalazłem się w domu było już prawie idealnie, jednak zaczęła mnie dla odmiany roznosić energia. Znam tylko jeden naprawdę skuteczny sposób - Rower. Długo nie namyślając się dosiadłem rumaka i pognałem (patrząc na średnią to chyba popełzłem) w kierunku Muchowca, Doliny 3 Stawów, Parku Kościuszki, Kopalni Wujek i wróciłem do domu. Chwilę przed wyjazdem dotarło do świadomości, że pogoda jest trochę nijaka, siąpi drobny deszcz a okolicę spowija mgła, więc założyłem błotniki ;). Dzięki temu udało mi się nie u....ć. A co do tytułu to nie wiem czemu ale po głowie przez cały czas chodziła mi ta piosenka:



Poniżej kilka dzisiejszych fot:

Przy lotnisku Muchowiec © amiga


Dolina 3 stawów © amiga


Kopalnia Wujek © amiga


Kadencja: 50 (szaleństwo)

... siedzę na koniu ...

Poniedziałek, 2 stycznia 2012 · Komentarze(8)
... Siedzę na koniu ...

Dzisiejszy wyjazd wyszedł jakoś tak spontanicznie, ... a może zmotywowały mnie noworoczne wpisy na bikestatsie ?
Przed 20:00 pozbierałem się i ruszyłem na małą rundkę po okolicy. Początkowo było miło i przyjemnie, temperatura jesienna, a może już wczesnowiosenna ? W każdym bądź razie było ok 10 stopni w chwili gdy wyjeżdżałem. Nie planowałem większej trasy, ... zresztą te 30 km to żaden wyczyn. Jednak po prawie miesiącu przerwy (spowodowanej pogodą i przeziębieniem) czuję delikatne zmęczenie. Chyba pora popracować nad kondycją. W końcu już za 2.5 miesiąca trzeba wrócić na trasę dojazdową do pracy ;)
W WPKiW pogoda zaczęła się nieco psuć, temperatura wyraźnie się obniżyła, zaczął padać deszcz ze śniegiem i wiał silny wiatr. Brrr.
Trzeba było się zbierać spod Planetarium i najkrótszą drogą wrócić do domu.

Poniżej kilka dzisiejszych fot.

Kładka nad ul Rozdzieńskiego © amiga


Nocny spodek © amiga


Gwiazdy - osiedle w centrum katowic © amiga


Szyb byłej kopalni Katowice © amiga


Kopernik też była kobietą © amiga


Stadion Śląski © amiga


Kadencja 55. (masakra)

wilijo, w zasadzie po wiliji

Sobota, 10 grudnia 2011 · Komentarze(7)
Po wczorajszej wigilii firmowej dzisiaj czułem się niespecjalnie. Kac mocno męczył, chociaż w zasadzie nie wiem po czym. Dzisiejszy poranek był ciężki, ale co ja nie dam rady .... ? Rano odwiedziny kilku okolicznych sklepów. Zaliczenie 2l koli i ... prawie jak nówka postanowiłem się przejechać gdzieś ... . Pogoda piękna, jak .... nie w grudniu, około 13:00 w końcu wyjechałem. Miałem ok 3 godziny czasu, więc bez kombinowania pojechałem standardową trasą przez Murcki, Lędziny, Mysłowice, Wesołą, Giszowiec i wróciłem do Ochojca. Wczorajsza "wilijo" męczyła mnie przez całą drogę, dodatkowo w którejś z przydrożnych kałuż zamoczyłem lewą nogę i ostatnie 10 km były walką z własną słabością. Przemarznięte palce dawały mocno znać o sobie, przynajmniej je czułem i wiedziałem, że jeszcze tam są. :) Dopiero kąpiel w domu rozwiązała ten problem.

Miałem okazję w końcu w samotności jadąc na rowerze przemyśleć kilka spraw, zastanowić się co dalej. Przy takiej pogodzie można było wszystko widzieć w różowych kolorach. Chociaż wiem, że tak nie jest i .. nie będzie. Przyszły tydzień oceniam raczej na ciężki. Ale od czasu do czasu trzeba dostać w du.ę, żeby zrozumieć jak było rewelacyjnie i bezproblemowo wcześniej i jak może być.

Starczy tego smęcenia. Coraz bliżej do wiosny więc będzie można znów poszaleć na trasie Katowice->Gliwice :) Jeszcze tylko 3 miesiące zimy

Klika dzisiejszych fot:

Jesienne klimaty © amiga



rzeczka pod Lędzinami © amiga


Pole pod Lędzinami © amiga


Pole pod Lędzinami - jeszcze raz © amiga


Mysłowice - zalew Wesoła Fala © amiga


Zapis trasy:


Kadencja: 58

Kilometrówka zawiera dodatkowo ok 3-4km z wcześniejszego wyjazdu po mleko do .. mlekomatu :)

Hasiok: Adrian

Nocne kręcenie

Czwartek, 24 listopada 2011 · Komentarze(2)
Wracając z pracy nic mi się nie chciało, na dokładkę denerwowali mnie bikerzy, w sumie minęło mnie ich kilkadziesiąt. Wyglądało na to, że dzień skończy się na Discovery, jednak szczęśliwym zbiegiem okoliczności zostałem zmuszony do wyjścia z autobusu kilka przystanków wcześniej niż zwykle. Nie chciało mi się czekać na połączenie i polazłem z buta do domu. O dziwo chęci wróciły, miałem ochotę na jazdę na rowerze, jazdę w nocy, przy lampkach, po lesie.
W domu spojrzałem z obrzydzeniem na stacjonarny rower, jego czas chyba jeszcze nie nadszedł. Za to po szybkim objedzie i przebraniu się dosiadłem KTM-a i w drogę.
Zahaczyłem o Piotrka, nie miał ochoty na jazdę więc pognałem sam. Pierwotnie planowałem większe kółko, ale będąc sam zdecydowałem się nieco krótszą i bezpieczniejszą drogę.
Odwiedziłem Muchowiec, Dolinę 3 Stawów, Bulwary Rawy, Rondo, SSC, WPKiW i wróciłem przez Załęską Hałdę i Ligotę.
Ścieżki rowerowe w Katowicach były już wyludnione, podobnie w WPKiW. Spodziewałem się więcej spacerowiczów i rowerzystów, ale w końcu co mnie obchodzą inni. Chyba temperatura i ciemność ludzi wystraszyła, niech żałują. Noc jest dzisiaj piękna, pomimo zachmurzenia i lekkiej mgiełki.

Może jutro powtórzę tą eskapadę ?

Kilka dzisiejszych fotek:
Dolina 3 stawów w Katowicach © amiga


Centrum Katowic © amiga


Chionka już stoi © amiga


Ufo wylądowało © amiga


Kadencja: 55 (masakra. Jak to się ma do kadencji 90-100 na stacjonarnym rowerze)

D.G. Łosień -> K-ce Ochojec

Niedziela, 20 listopada 2011 · Komentarze(5)
Poranna podbudka trochę inna niż zwykle. Budzi mnie kot Moniki. Postanowił sprawdzić co się stanie gdy podrapie lub ugryzie mnie. Co było robić trzeba było wstać.

Musta fota 1 © amiga


Musta fota 2 © amiga


Musta fota 3 © amiga


Inne zdjęcia tego przemiłego kotka są tutaj: Mad black cat

Po szybkim śniadaniu i chwili odpoczynku zaczynam się zbierać. Pora wracać do domu. Kosma postanawia mnie kawałek odprowadzić, zatrzymujemy się na chwilę przy pomniku żołnierzy w Łośniu.
Pomnik w Łosniu © amiga

Rozstajemy się kilka km dalej. Monika opisuje mi z grubsza plan trasy do Katowic: prosto, w lewo, prosto, prosto, prosto, w lewo, prosto, prosto, prosto, prosto, w prawo, prosto, prosto, prosto, w lewo i jestem w Sopienicach :)
Jadąc dalej postanawiam zaliczyć lasek w pobliżu Nikiszowca. Po małej rundce, wracam do Nikiszowca, i jadę dalej przez Giszowiec. Tutaj kilka godzin przerwy u rodziny i na spokojnie po 15:00 zaliczam ostatne 7 km przez las Ochojecki.

Dawno nie miałem tak wspaniałego weekendu rowerowego.
Pomimo tego, że jest już listopad, jest rześko, pogoda dopisała, a w takim towarzystwie nie można się nudzić.



Kadencja: 54

Idzie zima ...

Niedziela, 13 listopada 2011 · Komentarze(7)
Krótki wypad do qmpla zbić luzy na sterach. Zapomnieliśmy to ostatnio zrobić więc dzisiaj była okazja aby się spotkać.
Po ostatnim przejeździe coś mnie dorwało, wczoraj nie miałem sił na jakiekolwiek wyjście/wyjazd z domu, wszystko mnie bolało. Dzisiaj też nie chciałem przeginać, głupio by było się rozchorować (i tak lecę na prochach z vitaminą C i paracetamolem), więc jedynie krótki wypad do "serwisu".
Wracając było już chłodno, dodatkowo wiał nieprzyjemny zimny wiatr. Ech, zaczynam się rozglądać za jakimś stacjonarnym rowerem do domu ;)

Wilcze oczy

Piątek, 11 listopada 2011 · Komentarze(4)
Dzisiaj Rower wrócił z krótkiej sesji w serwisie (u qmpla ;). Ostatnio pojawiły mi się dość paskudne luzy na tylnim kole, może nie było to jeszcze specjalnie groźne, ale z czasem mogło powodować problemy. W każdym bądź razie to już historia. Po przesmarowaniu i dokręceniu, koło znowu jest w dobrym stanie.
Około 15:00 pozbierałem się i postanowiłem pojechać gdzieś blisko. Pierwotny plan to Mysłowice Wesoła. Stosunkowo niedaleko, a przy temp. 2-3 stopni i paskudnym zimnym wietrze miało wystarczyć. Jednak nie wystarczyło. W Murckach zmodyfikowałem trasę i pojechałem do Lędzin ;) Szkoda że tak późno wyjechałem, ale 2 lampki + czołówka spisywały się rewelacyjnie w lesie. Kilkukrotnie widziałem między drzewami jakieś wilcze oczy (raczej nie był to Tusk), przypuszczalnie sarny patrzały co to za UFO przelatuje przez ich "dom". ;)

W drodze powrotnej zachaczyłem o znajomego, wróciłem nieco później prowadząc rower ;)

Pożej kilka fotek dzisiejszych

Staw w okolicach Hamerli © amiga


Spojrzenie na Tychy © amiga


Droga pod Lędzinami © amiga


Kadencja: 56

Powrót

Piątek, 4 listopada 2011 · Komentarze(2)
Powrót z pracy przez Kończyce. Gdy wyjeżdżałem zaczynało się ściemniać, 30 min później po słońcu nie było śladu. Niby wszystko ok, ale przez leśne części trasy jechało się nijak. Zredukowana widoczność (do pola oświetlania lampką rowerową), mocno ograniczała prędkość jazdy. W kilku miejscach miałem okazję mijać też zupełnie nieoświetlonych bikerów. Jak oni sobie radzą w lesie, nie mam pojęcia. Z ciekawostek to koty dzisiaj postanowiły przebiegać mi przez drogę, W sumie było ich kilkadziesiąt, w tym 4 klony Musty (w Rudzie Śląskiej).

Dzisiaj fotki nie będzie, byłem umówiony wieczorem i czasu na przyjemności nie miałem. Może jutro to odrobię.

Powrót na trasę ...

Piątek, 4 listopada 2011 · Komentarze(2)
Po dłuższej abstynencji rowerowej, w końcu "normalny" wyjazd do pracy. Brakowało mi tego. Po wczorajszej zmianie konfiguracji rowerka, musiałem sprawdzić to co zrobiłem, a w zasadzie zrobiliśmy z qmplem. Wymieniona została korba na SLX a przy okazji wkręciłem leżące od dłuższego czasu pedały Look 4x4.
Dzisiejszy wyjazd nieco wcześniej niż zwykle, ale spieszyło mi się do "testów". I jestem zachwycony zmianą konfiguracji. Wszystko chodzi jakby lepiej, płynniej. Nawet przednia przerzutka w końcu zaczęła normalnie pracować. Korba warta była każdej wydanej na nią złotówki.

Budzi się dzień © amiga


Poranek pod Zabrzem © amiga


kadencja: 64