Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

Szosami do Gliwic

Poniedziałek, 16 lipca 2012 · Komentarze(5)
Týr - Take Your Tyrant


Zaczął się kolejny tydzień, tydzień dojazdów do pracy. Poranek taki sobie, pogoda nijaka, założyłem profilaktycznie błotniki. Jechało mi się średnio, może to po wieczornej wizycie u szwagra, a może to ta pogoda na mnie tak wpłynęła ?
Do lasu nie wjeżdżam, na krótkim fragmencie w Panewnikach miałem okazję zobaczyć co może mnie czekać dalej, wolałem nie ryzykować. Ciekawe jak będzie to wyglądać po 17:00 gdy zapowiedziane są deszcze, a być może burze.
W piątek przekonfigurowałem lekko Manfreda, zmieniłem mu kierownice, rogi, dostał nowe tylne światełko, więc trzeba było pstryknąć mu zdjęcie. Na wyprawę do Lublińca miałem okazję potestować te zmiany, początkowo jechało mi się dziwnie kierownica jakaś taka krótka (600mm, stara miała 10cm więcej), na dokładkę ok. 5cm niżej, ale wszystko to jest przygotowywane na 12 sierpnia. Mój Ś-Day.
Na dniach będzie miał zmieniony napęd więc będzie pora aby odświeżyć opis jego konfiguracji.

Ps. Miłego dnia.


Nowe wcielenie manfreda © amiga

Długo się nie cieszyłem czystym rowerem

Poniedziałek, 16 lipca 2012 · Komentarze(10)
Daab - W moim ogrodzie


Wyjeżdżam z firmy, jest ok 17:00, na niebie wiszą paskudne chmury, od rana cały czas popadywało, raz mocniej raz słabiej. Zastanawiam się nad trasą powrotną, nie mam ochoty jechać szosami, nie lubię ich. W Maciejowie skręcam do lasku, to jest dobrze, tu czuję się najlepiej, co z tego, że wszędzie woda, błoto. Jestem w swoim żywiole. Początkowo wieje silny w mordę wiatr, później jest zdecydowanie lepiej, pokazuje się słońce, niebo nieco przeciera się.

Błota jest jednak sporo, łańcuch zaczyna paskudnie zgrzypieć, pojawiają się problemy z przednią zmieniarką, W zasadzie mam tylko środkową tarczę, nie ma mowy o zmianie przełożenia z przodu. Trudno, będę się bawił w wysoką kadencję ;P

I to by było na tyle czystych przerzutek © amiga


A rano był taki czysty... © amiga


Zmieniony tylny zacisk © amiga


Już w domu jedną z pierwszych czynności jest wypłukanie nazbieranego "syfu", było co czyścić, Najgorzej było z łańcuchem, wymycie go zajęło mi kilkanaście minut, reszta poszła jakoś szybciej.

Będąc w Gliwicach wymieniłem zaciski do kół, w tylnym wczoraj zgubiłem sprężynkę, a przy sprawdzeniu obu zacisków okazało się że przedni jest dla odmiany skrzywiony. Oba są nowiutkie i.. lżejsze od oryginałów. Będę mógł więcej błota zapakować na ramę ;P

Kacowo, dopracowo ;P

Piątek, 13 lipca 2012 · Komentarze(5)
ANTI TANK NUN "DEVIL WALKS"


Po wczorajszym małym szaleństwie dzisiaj kolejny raz mam problem z dobudzeniem. Udaje się wstać dopiero ok 6:20, mam niewiele czasu, szybkie śniadanie, mycie i na rower, tyle, że po wczorajszej wizycie na hałdzie trzeba było go nieco oczyścić, zajmuje mi to kolejne cenne minuty. Ruszam dopiero ok 7:10, będę musiał to nadrobić na trasie. Temperatura do jazdy jest idealna, może ciut za chłodno, ale znam świetny sposób na rozgrzanie się ;P. Wcielam plan w życie i jadę (na uszy zapuszczam całkiem niezły kawałek metalu, Próbka w dzisiejszym wpisie), staram się unikać głównych dróg bo wczorajsze promile jeszcze się nie ulotniły, a głupio by było zostać zatrzymanym za jazdę pod wpływem na rowerze.

Dzisiaj fotka zastępcza, jakoś wyleciało mi z głowy robienie zdjęć ;P
Zamek Tenczyński w Rudnie © amiga

Może uda mi się tam pojechać w Niedzielę, może...

Przed deszczowo

Piątek, 13 lipca 2012 · Komentarze(0)
Doro - Live At Hellfest 2011


Kończy się ciężki dzień, zamiast podziwiać TDP w Katowicach, siedzę w pracy, cóż, było sporo do zrobienia i sporo zostało na kolejny tydzień. Wyjeżdżam ok 16:30, pogoda nieciekawa, wiszą ciężkie chmury, new.meteo.pl wróży deszcze.
Bez wygłupów więc jadę jak najszybciej w kierunku domu, nie ma objazdu przez Mikołów, Chudów czy choćby Starganiec. Nie dzisiaj, odbiję to sobie jutro na wycieczce do Lublińca. Na chwilę zatrzymuję się dopiero w Halembie na hałdzie, kilka fot i ruszam dalej, zaczyna kropić, ciekawe czy zdążę przed ulewą. Przez las jedzie się przyjemnie, jednak na otwartej przestrzeni, wmordęwiatr umila mi drogę, ale cóż, taki urok dzisiejszego dnia. W sumie udało się dojechać przed większą ulewą, już w domu z okna mam okazję podziwiać smutny zapłakany krajobraz.

Kołki zostały wbite © amiga


Codziennie okolica wygląda inaczej © amiga


Na niebie zawisły ciężkie chmury © amiga



Wieczorem muszę chyba w końcu nieco wyczyścić Manfreda, może go nawet wykąpię, cały tydzień ganiania po lesie, hałdach dał mu się we znaki, może też podmienię kierownicę, będzie okazja do przetestowania jej jutro :)

Kilka spraw do załatwienia

Piątek, 13 lipca 2012 · Komentarze(0)
Sedes - Wszyscy pokutujemy


Szybki wypad do 2 znajomych. Po tygodniu umawiania się w końcu udało mi się dostarczyć zrobionego i leżącego od tygodnia notebooka, strasznie coś miałem pod górę. Później na chwilę do qmpla pogadać o starych dobrych rowerach, wstępnie też umawiamy się na przegląd Manfreda, a przy okazji chyba będę miał z kim udać się do pobliskiej siłowni, może to mnie zmotywuje? Na tą chwilę coś tam nie mogę dotrzeć, najczęściej jest to związane z moimi późnymi powrotami, zresztą cały tydzień był lekko porąbany ;P

Nowe rogi już czekają © amiga

Nieskładnie, ale zawsze

Czwartek, 12 lipca 2012 · Komentarze(5)
Bulbulators - Będę Grzeczny

Jest 23.55, jestem lekko wstawiony, udało mi się spić kilku francuzów w zasadzie 2. Daję rade i podtrzymuje ułańską tradycję. Po prostu nie wypada, gdy przylecieli goście z francji. Ballentines i gorzka miętowa dają radę, jakby miało być inaczej, zostaję tylko ja i szfagier na placu boju, jest dobrze.
Od czasu do czasu potrzebuję się upić, a jest okazja ku temu, więc po co przeszkadzać?

Powrót z pracy bardzo szybki, związane to było z koniecznością wizyty na poczcie (kolejne części do Manfreda), ale również z przylotem znajomych z francji. Drogę obrałem optymalną pod kontem odległości i prędkości. Hałdę w Makoszowach przez jakiś czas będę omijał po porannej przygodzie, pewnie za jakiś czas wjedzietam ciężki sprzęt i poprawią nieprzejedzne fragmenty.
Basia przgtowuje kolację © amiga

Mimi and Eric © amiga

Mimi z jujusiem © amiga

Porankowo, dopracowo, hałodowo, błotniście

Czwartek, 12 lipca 2012 · Komentarze(6)
TURISAS - Rasputin


Poranek przyjemny, chłodny, ale to już kolejny dzień gdy mam problem się dobudzić, przed 7:00 wsiadam w wariancie na zombiaka i jadę. Czasu niestety nie mam na szaleństwa, wybieram najkrótszą drogę. W Zabrzu Makoszowach postanawiam jednak pojechać przez hałdę. Początek drogi całkiem, całkiem, jedzie się rewelacyjnie, moją uwagę przykuwa kikut potężnej topoli.

Zegar słoneczny © amiga


Armata, o jaka wielka © amiga


Armata od przodu © amiga


Focę i pedalę dalej, nie zdaję sobie jeszcze sprawy z tego co mnie czeka, za A4 przed podjazdem na hałdę rower zapada mi się w kilkunasto centymetrowym mule wypłukanym z hałdy, o jeździe nie ma mowy, zeskakuję z rowera i sam się zapadam. Docieram do końca osuwiska, czyszczę buty i pedały (z Crankami nie było tego problemu) i ruszam dalej. Po minięciu szczytu ścieżka robi się wąska, zwykle ma ok 40-50cm, dzisiaj mam wrażenie, że rośliny, drzewa są jakoś bliżej, ścieżka ma po kilkanaście cm, kolejne wiatrołomy uprzyjemniają mi jazdę, raz przywaliłem głową o jakieś drzewo, na szczęście miałem kask. W kilku miejscach znowu masa błota mułu oklejającego wszystko, butów i pedałów już nie czyszczę, nie ma sensu. W końcu po ciężkiej walce dojeżdżam do asfaltu w Sośnicy i mogę jakoś normalnie pojechać dalej. Jestem cały up...y z błota, rower nadaje się do kompletnego mycia, masa błota, piasku liści, gałązek i wszystkiego po czym jechałem dzisiaj. Masakra.

Leniwie, porankowo, dopracowo - "Warto być dobrym"

Środa, 11 lipca 2012 · Komentarze(6)
Leniwiec - Droga


Jest środa, budzik drze m..ę już o 5:00, uspokajam go, jeszcze mała drzemka, jeszcze chwilka. W końcu budzę się i... masakra jest 6:15. Włączam wariant awaryjny i w biegu zaczynam się zbierać, jeść itd. Wychodzę z domu o 6:50. Mam mało czasu, więc dzisiaj z rana nie poszaleję, jadę standardowym szlakiem, średnio chce mi się kręcić, chyba jeszcze się nie przebudziłem. Jedyny fajny akcent to podjazd na Makoszowach zrobiony na przełożeniach blat + 11T ;).

Już w pracy natykam się na nowiutkiego Krossa z tekstem "Warto być dobrym", mam nadzieję, że cały dzisiejszy dzień będzie pod tym hasłem :), czego sobie i wszystkim życzę :)


Kto pod kim dołki kopie... © amiga


Poranek w lasku makoszowskim, w tle widać przygotowania do budowy średnicówki © amiga


Ktoś przyjechał na Krossie :) © amiga


Warto być dobrym © amiga


Stowarzyszenie przyjazna szkoła © amiga

Pod szyldem sieci WiFi

Środa, 11 lipca 2012 · Komentarze(7)
SCORPIONS ACOUSTICA - LIVE IN LISBON 2001


Dawno nie wstawiałem żadnego koncertu, a coś mnie wzięło dzisiaj na dinozaurów, tym razem Scorpions i cały koncert Acoustica. Warto posłuchać.

Powrót z pracy średni, gdy wyszedłem z firmy ok 17:00 na zewnątrz padało, nie wyglądało to zbyt ciekawie, ubrałem kurtkę przeciwdeszczową i w drogę. Deszczyk towarzyszył mi aż do Halemby, gdzie po prostu zniknął a nade mną było piękne niebo z bielusieńkimi chmurkami. W trakcie jednak coś dzisiaj rozdzwonił się telefon i zamiast jak człowiek zahaczyć o Starganiec jadę na Ligotę konfigurować router WiFi. Po drodze zaliczam okolice katedry w Panewnikach, dawno tam nie byłem, a jest co focić.
Godzinę później już w Ochojcu ląduję u Qmpla i konfiguruję drugi Router. Jakiś urodzaj dzisiaj jest na sieci bezprzewodowe, w między czasie dzwoni siostra, że z zabawy z elektryką dzisiaj nici, pewnie jutro będę się z tym bujał, zobaczymy co z tego dalej wyniknie.

Jest pomysł aby w piątek zorganizować kolejne lokalne spotkanie BS, czy będzie to Starganiec? Nie wiem. Korci mnie staw Barbara, ale dawno już tak nie zajeżdżałem. Kiedyś było miejsce na ognisko, teraz nie mam pojęcia co się tam dzieje. Jak wstanę rano to postaram się tam podjechać, chyba że ktoś coś wie.

I jeszcze jedna sprawa, 27 lipca po Katowickiej masie można by zorganizować afterparty. Propozycja 1 - Bar Wiocha na dolinie 3 stawów, Propozycja 2 - Starganiec - ognisko. Wstępnie rozmawiałem z Luke28 o tym pomyśle i jest szansa na jego realizację. Dużo będzie zależeć też od pogody.


Pomnik w panewnikach © amiga


Grota w panewnikach © amiga