Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

deszczowy powrót

Czwartek, 15 maja 2014 · Komentarze(0)
Beksa - Artur Rojek

Wychodzę późno, jest grubo po 17:00, leje, wieje, ogólnie jest do d...y.
Ciuchy nie doschły więc jadę w wilgotnych, tyle, że to niewiele zmieni, za chwilę i tak będę mokry. Pogoda nie odpuszcza. 

Silne północne podmuchy nie zachwycają, na szczęście późna pora wyjazdu powoduje, że na drogach są pustki, więc pomimo aury, jedzie się przyjemnie.
Już po kilku km w butach chlupie, znowu... ech...

Mam nadzieję, że prognozy na jutro się mylą..., że wszystko się w końcu zmieni, poprawi.Zobaczymy...
Po 80 minutach walki docieram do domu, wszystko co mam na sobie nadaje się do prania...

Bunkier w okolicach Zendka
Bunkier w okolicach Zendka © amiga

do pracy pod wiatr

Czwartek, 15 maja 2014 · Komentarze(0)
Ona Jest Pedalem - Elektryczne Gitary

Pogoda dalej nie rozpieszcza, delikatnie kropi, za to wieje jak diabli..., już po kilkuset metrach wiem, że będzie ciężko, cały czas wmordęwind, na dokładkę co jakiś czas pojawiają się silne podmuchy. Pokonanie górki pomiędzy Kochłowicami a Wirkiem sprawia dzisiaj problem, nawet zjazd jest nijaki, rower nie ma najmniejszej ochoty na toczenie się, trzeba go zmuszać do tego.

Gdy w końcu dojeżdżam do bramy firmy mam dość..., czuję zmęczenie, czuję tą poranną walkę.

Okolice Moszny - z archimum - fotosketcher
Okolice Moszny - z archimum - fotosketcher © amiga

powrót do domu

Środa, 14 maja 2014 · Komentarze(0)
Ja Jestem Nowy Rok - Elektryczne Gitary

Wyjazd z firmy późny, w chwili wyjazdu w budynku jest tylko kilka osób..., reszta już dawno w domu. W między czasie, wiatr się obrócił. teraz wieje od północy, porywy są dość mocne, czuję, że gdzieniegdzie na otwartym terenie chwieje rowerem.
Kiedy w końcu pogoda się zmieni, kiedy zdobi się ciepło? Analizując prognozy długoterminowe to... raczej nieprędko, przyjdzie jeszcze poczekać kilka dni. 
Dobrze, że mam jeszcze pozakładane lampki, końcówka drogi już po ciemku, jest grubo po 20:00 gdy docieram do domu. Jestem zmęczony... znowu... idę spać...
A archiwum - pod Mikołowem
A archiwum - pod Mikołowem © amiga

późno i w deszczu

Środa, 14 maja 2014 · Komentarze(0)
Řeka Zapomnění - Jaromír Nohavica

Wyjazd wyjątkowo późno, poranna wizyta u lekarza wprowadziła mi małą korektę. Do firmy wyjeżdżam dopiero po 10:00, wzmaga się wiatr wiejący z najgorszego możliwego dla mnie kierunku - z północnego-zachodu. Krótko przed wyjazdem zastanawiam się nawet czy nie pojechać pociągiem, lub czy nie zrobić sobie dnia wolnego i przeznaczyć go na przygotowania do Otwocka... muszę w końcu zająć się rowerem. 
Wyjazd dochodzi jednak do skutku, na zewnątrz jest paskudnie, pada, i raczej nie zapowiada się by miało się to poprawić. Jadę szosami, w Kochłowicach przez kilkaset metrów korzystam z chodnika, tutaj nie ma inne opcji, rowerówka zalana, na drogę przez odbojniki nie da się wjechać, więc zostaje chodnik. 
Za to stosunkowo niewielki ruch, niby nic dziwnego, bo Ci którzy pracują w biurach od 2 godzin są w pracy, nie przeszkadzają w jeździe. 
Gdyby jeszcze nie ten wiatr....
Na Pawłowie, przerwa, odbieram telefon, to kumpel mnie szuka... kilka min rozmowy i umawiamy się za pół godziny, nie pozostaje mi nic innego niż gnanie ile sił w nogach, do przebycia zostało ok 11km. Niby nie dużo, ale do pokonania centrum Zabrza i Gliwic, kilka świateł. Może się uda...
Dojeżdżam do firmy, szybka kąpiel i lecę na spotkanie...
Jeszcze chwila i znowu trzeba będzie ruszyć w góry
Jeszcze chwila i znowu trzeba będzie ruszyć w góry © amiga

do pracy we wtorek

Wtorek, 13 maja 2014 · Komentarze(0)
Pojednanie - Mela Koteluk

Wyjeżdżam podobnie jak wczoraj, późno..., nie pada, jednak zapowiedzi na dzisiaj nie są zbyt pozytywne, na popołudnie zapowiedziane są "przelotne" opady..., wygląda to raczej na burze, dość gwałtowne. Nie zastanawiam się jednak czy jechać rowerem... Ochota do jazdy wróciła, po kilku miesiącach walki z zatokami, jest lepiej, zmiana leków, inna diagnoza i.... od razu widać, że zaczyna się coś poprawiać.

O terenie nawet nie myślę, bo po pierwsze jest późno, a po drugie tam jest mokro.... w końcu padało... i pewnie jeszcze chwilę tak będzie... 
Droga najbardziej klasyczna, tyle, że znowu drogi pełne, to chyba moje przekleństwo, późne wyjazdy i przepychanie się między samochodami. Na dokładkę wieje z południowego zachodu, może nie jest to najgorszy możliwy kierunek, niemniej nie pomaga, za to w większości będę go miał z boku... Cóż... kiedyś to musi się odmienić.


Szczyt dopada mnie w Zabrzu, w zasadzie jest prawie identycznie jak wczoraj... za to już na mecie zauważam, że czas przejazdu jest dość przyzwoity, może jeszcze chwila i uda mi się odbudować zeszłoroczną kondycję...

Z archiwum - w drodze do Zabrza
Z archiwum - w drodze do Zabrza © amiga

dookoła

Wtorek, 13 maja 2014 · Komentarze(0)
Czesław Śpiewa & Mela Koteluk - Pieśń O Szczęściu

W ciągu dnia kilka razy padało i to dość mocno, wyjeżdżam dość późno, ale kieruję się na Zabrze, na Helenkę, wieje zachodni wiatr, tylko cóż z tego skoro jadę na północ, nie pomoże, za to będzie mną chwiało. Zrobiło się chłodno.
Pomimo takich sobie warunków wolę jechać tyłami przez Leśną, może nie będzie źle? Szosy prowadzące przez centra miast zupełnie mi nie leżą, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę wymuszone postoje na kolejnych skrzyżowaniach ze światłami.

Docieram na miejsce... jest trochę czasu by zająć się ważnymi sprawami.

Gdy wszystko zostało załatwione pora wracać do domu.., jutro z rana czeka mnie wizyta u lekarza, nie mogę tego zawalić. Opuszczam Helenkę gdzieś przed 23:00, drogi puste, panuje cisza..., to idealna pora na przejazd rowerem, lubię takie klimaty, korci by zatrzymać się w centrum Zabrza, pofocić, tyle, że stracę kilkadziesiąt minut.., nie ma czasu... 
W domu jestem tuż po północy, nie mam siły walczyć z czymkolwiek, szybka kąpiel i spać, zaległości zrobię z rana... chyba...

Gdzieś na szlaku
Gdzieś na szlaku © amiga

wilgotny poranek...

Poniedziałek, 12 maja 2014 · Komentarze(0)
Saideira - Santana, Samuel Rosa

Poniedziałek czas ruszyć do pracy, jest dość późno, zegarek wskazuje coś około 7:15. 10 stopni na starcie cieszy, ale wolałbym już z 15-18, w końcu mamy prawie połowę maja. Starczy tego chłodu, zimna, chociaż i tak nie ma co narzekać porównując to do zeszłego roku, gdy maj był kontynuacją przedłużającej się zimy. 

Niemniej jestem na rowerze i ruszam, o tej porze i w takich średnio przyjemnych  warunkach wybór może być tylko jeden - Szosy. Tak też się dzieje. Późny wyjazd skutkuje jeszcze całkiem sporym ruchem na drogach, mam jednak wrażenie, że i tak jest większy niż standardowy, pewnie to efekt poniedziałku i być może pogody. Przez cały czas delikatnie kropi... 
Szczyt zastaje mnie w okolicy Zabrza, staram się toto jakoś wyminąć, jedyna możliwość do wbić się nieco przez lasek makoszowski, ale to też nic dziwnego, bo nawet przy dobrej pogodzie korzystam z tego skrótu :)

Z archiwum - Panewniki
Z archiwum - Panewniki © amiga

poniedziałkowy wieczór

Poniedziałek, 12 maja 2014 · Komentarze(0)
KULT - Goopya peezda

Prognozy pogody lekko się zmieniły, miało lać, przynajmniej przelotnie, owszem.... w ciągu dnia coś tam spadło, ale to nie ten armagedon który był zapowiadany.

W chwili gdy wychodzę jest dalej szaroburo i czuć wilgoć, za to mam wrażenie, że wiatr wyjątkowo będzie mnie wspomagał..., na 100% wieje od zachodu, wychodzę krótko przed 17:00 i jadę szosami... Panująca aura raczej nie sprzyja wycieczkom rowerowym..., przynajmniej ja nie mam na nie ochoty. 
Tyle, że na Wirku zmieniam nieco plan i wjeżdżam na czerwoną rowerówkę prowadzącą ul.Polną, tyle, że dojeżdżając do Wolności rezygnuję z dalszej jazdy tym szlakiem, kawałek dalej zacząłby się fragment terenowy, tyle, że po deszczach jest tutaj sporo błota na które nie mam ochoty. W zamian pakuję się na ul Wirecką, która jest o tyle fajna, że w zasadzie nie ma na niej ruchu samochodowego... W Kochłowicach zastanawiam się nad jazdą przez Radoszowy, ale zaczyna kropić, opuszczam... jadę na skróty do domu... 

Z archiwum - w Panewnikach
Z archiwum - w Panewnikach © amiga

Objazd trasy, trening i powrót....

Sobota, 10 maja 2014 · Komentarze(3)
Uczestnicy
KAZIK - Idę tam gdzie idę


Dzień nietypowy..., z rana pobudka i... muszę siąść i zaplanować trasę, wprowadzić interesujące mnie punkty do endomondo...
W końcu gdzieś kolo 9:00 wyjeżdżam z domu. Kierunek.... Dworzec PKP Katowice. 
Pakuję się do pociągu i... spotykam Yoasię :) jadącą na Jurę... W pociągu na miłej rozmowie moja godzina.
W Łazach muszę wysiąść, Yoasia jedzie dalej, muszę dotrzeć do Siewierza i sprawdzić przejezdność wstępnie wyznaczonego szlaku przejazdu uczestników spotkania integracyjnego..., przynajmniej taki jest plan. 
Początek drogi to zielony szlak z Łaz do Siewierza, tyle, że na chwilę odbijam pofocić odnowiony dworzec PKP w Łazach...

Dworzec PKP w Łazach
Dworzec PKP w Łazach © amiga

By po kilku minutach ruszyć na zachód, kierunek jest o tyle prosty do ustalenie, że dzisiaj wiatr wieje z tamtego kierunku..., niby pomaga, ale jak będą górki...
Początkowo nie ma nigdzie oznaczeń "zielonego", jadę trochę na czuja, wspomagając się mapami i gps-em... Na szczęście już po kilku km zaczynają się gdzieniegdzie pojawiać jakiekolwiek znaki. Niestety część szlaku tonie w jakiś bagnach... Przepycham rower..., za to im bliżej Siewierza tym ścieżka lepsza, lepiej oznaczona...., robi się szeroka...
w mieście obowiązkowy postój przy zamku i na ryku, jednak to nie cel mojej wycieczki, na dokładkę, nie mam zbyt wiele czasu, za... kilka godzin muszę być  w kaletach, a kilka miejsc wymaga sprawdzenia.

Zamek w Siewierzu
Zamek w Siewierzu © amiga
Fontanna na rynku
Fontanna na rynku © amiga

Za Siewierzem kluczę po lasach szukając pozostałości składu bomb i resztek jednostki wojskowej..., niestety wiele nie zostało..., myślę, że to miejsce nikogo nie zainteresuje, w zasadzie jedyny ślad do wybetonowane place 5x5m. szkoda. Za to las po którym jechałem robi wrażenie, jest niesamowity.

Piękne lasy
Piękne lasy © amiga

W Zadzieniu w oko wpada mi dla odmiany miejsce postojowe, przy okazji sprawdzam godziny otwarcia wszystkich napotkanych sklepów, to może być bardzo cenna informacja za miesiąc.

Miejsce postojowe w Zadzieniu
Miejsce postojowe w Zadzieniu © amiga
Sklepy też są ważne na trasie
Sklepy też są ważne na trasie © amiga

W Zendku pakuję się w teren, interesują mnie tutaj 2 miejsca, stare poniemieckie lotnisko, tyle, że w tej chwili całość terenu pochłonął już AirPort Katowice w związku z rozbudową, trochę szkoda.... jednak nieco dalej natykam się na drugi i punkt... zbiorniki na paliwo (niestety nie są zbyt ciekawe) i ciekawy bunkier kamienno-betonowy, jest małym, ale o dość niespotykanej budowie.

Bunkier kamienno-betonowy
Bunkier kamienno-betonowy © amiga
Panorama z bunkra
Panorama z bunkra © amiga

Kilkadziesiąt minut później mijam Brynicę i zdzwaniam się z Darkiem, już nie mam czasu na podziwianie, na błądzenie, na szukanie... teraz muszę pędzić na Kalety. 

Granica - Brynica
Granica - Brynica © amiga

Udaje mi się dotrzeć na miejsce ciut przed czasem, pakujemy rowery na samochód i jedziemy do Zabrza gdzie dowiaduję się o treningu Darka..., jestem trochę zmęczony, ale cóż..., jak trzeba to trzeba, dobrze, że mam szybszy rower ze sobą, przynajmniej mam szansę na dotrzymanie koła Darkowi ;P

Po dość intensywnych 90 minutach wracamy do Zabrza, mam jeszcze godzinę, w zasadzie upłyneło nieco więcej czasu, jednak muszę się zebrać i wrócić do Katowic.


W sumie dzień wypadł dużo lepiej niż się spodziewałem ;)

do pracy

Piątek, 9 maja 2014 · Komentarze(0)
Runaways - The Killers

Jako, że wczorajszy wieczór upłynął dość przyjemnie na Helence, to... dzisiejszy przejazd do pracy również w wariancie XS..., jadę identyczną drogą, prawie identyczną, zależy mi na czasie i błąkanie się po Ostoi Miechowickiej średnio mi leży.... 
Pod koniec trasy za to mija mnie kilka samochodów prowadzonych przez kumpli z firmy :) 

Jednak wiosna ;)
Jednak wiosna ;) © amiga