Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

Środa rano

Środa, 15 kwietnia 2015 · Komentarze(2)
Dzisiaj bardzo wczesna pobudka... 5:00... zbieram się powoli... jednak im bliżej 6:00 tym wchodzę na większe obroty :) 
Na rowerze siedzę o 6:10... i gonię go Gliwic, muszę być w firmie max o 7:30.... Wybór, a w zasadzie jego brak pada na szosy :)... 
Wschód słońca  był podobno o 5:40... tylko co z tego skoro świat jest przykryty chmurami i jest szaro... 
Za to ruch na drogach jak w wakacje... :) od czasu do czasu coś mnie mija, nawet w miejscach gdzie tradycyjne jest korek..., chyba najfajniejsza opcja wycieczki, czy raczej wyjazdu do pracy... W 2 miejscach skracam przez lasy i parki... dzisiaj to się przyda...
W okolicach Maciejowa mijam rowerzystę... którego z reguły widuję na drodze w Panewnikach... kolejny "wariat" jeżdżący tyle km :) codziennie... 

Wieczorem powrót będzie raczej też w wersji  szybko/szybko.... punkt 19:00 jestem umówiony na Koszutce... a jeszcze trzeba się przebrać... :)

W lasku makoszowskim
W lasku makoszowskim © amiga

Środa wieczór

Środa, 15 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
16:16 :) - ruszam i gnam do domu... dzisiaj muszę szosami.. znowu... spieszy mi się bardzo... o 19:00 muszę być na Koszutce już bez roweru, przebrany... :) na nierowerowo... 
Lasy odpadają, muszę jednak walczyć z rowerem by nie skręcił... udaje mi się go poskromić..., chociaż lekko nie było... to pewnie wina tej temperatury... 22 stopnie w chwili wyjścia... Zapomniałem jak się fantastycznie jeździ w takich warunkach... :)

Na drogach masa rowerzystów, są wszędzie... jednak godzina wyjazdu powoduje, że i samochodów jest więcej... co prawda jadę w większości bokami... jednak w Panewnikach nie ma specjalnie innej opcji... muszę zaliczyć rondo... na owsianej... wjeżdżam na nie... i niewiele brakowało a skończył bym pod kołami... jakiś kretyn wpakował się prawie na mnie... wjeżdżając na rondo pomimo tego, że to ja miałem pierwszeństwo... brakło kilku centymetrów... Nie pamiętam kiedy tak siarczyście zakląłem... ale też przeżyłem chwilę grozy... a jak byk stoi znak przed rondem... ustąp pierwszeństwa (A-7)...
Rondo na Panewnickiej/Owsianej
Cóż pomimo tego, że kierowca zwolnił to wpakował się prawie na mnie... na szczęście odbiłem w kierunku wysepki... i chyba tylko to mnie uratowało... 
To kolejny przypadek gdzie widzę, że wielu kierowców przerastają ronda... nie wiedzą jak na nich jechać... nie włączanie migacza przy zjeździe to norma... do której się przyzwyczaiłem...

Chwila na uspokojenie i ruszyłem dalej...  miałem sporo czasu by się przygotować do wyjścia :)
Wszystko kwitnie
Wszystko kwitnie © amiga

Wtorek rano

Wtorek, 14 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Dzisiaj wychodzę ciut później.. 7:10... start... wyboru nie ma... jadę szosami... po raz kolejny pod wiatr.... Jednak w porównaniu do wczoraj jakoś nie mam parcia by dotrzeć na 8:00.... więc kulam się takim sobie tempem, ważne, że nie łapię pany :) Początkowo spory ruch na drogach, w 2 miejscach mam problemy... w zasadzie ich nie mam tylko dlatego, że coś mi nie pasowało w zachowaniu kierowców, więc zwolniłem, w Rudzie Śląskiej, w Kochłowicach jakiś geniusz otworzył drzwi z osobówki, i zaczął wysiadać stał tak idiotycznie i otworzył to w takiej chwili, że niewiele brakowało bym urwałem  mu wrót... Może trzeba było ;P - żartuję... 
Drugi przypadek już w Zabrzu gdzie kierowca ciężarówki nie mógł się zdecydować co chce zrobić czy jechać do przodu czy do tyłu jechał do przodu po czym nagle się zatrzymał i ruszył do tyłu... odskoczyłem na lewy pas... obyło się bez kolizji... ale zrobiło mi się ciepło... 
Poranek dość chłodny- 5 stopni nie jest komfortową temperaturą... 

Wietrzny dzień
Wietrzny dzień © amiga

Wtorek wieczór

Wtorek, 14 kwietnia 2015 · Komentarze(2)
17:15... dopiero jestem na rowerze... Kolejny raz nie pojadę przez Mikołów..., jadę szosami...
Do czasu...
W Makoszowach rower sam odbija w las :)... cóż... nie będę się z nim kłócił... Jadę obok stawów makoszowskich i dalej na Halembę :) W lesie cisza spokój, nawet silny wiatr nie przeszkadza... W lesie dziesiątki biegaczy i rowerzystów... 
Są miejsca gdzie wszystkie krzaczki i drzewa już się zazieleniły... jest pięknie...jednak nie mam czasu by podziwiać przyrodę... do 19:00 muszę być w domu... Trasa mimo wszystko przyjemna i szybka... w lesie sucho... :) W końcu... może trzeba będzie sprawdzić starą hałdę w Makoszowach... może już podeschła, chociaż na... tam robi się sucho dopiero po miesiącu upałów ;)
W domu szybka kąpiel... i wizyta siostry :)

Nad Jamną
Nad Jamną © amiga

Poniedziałek rano

Poniedziałek, 13 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
7:05... jestem na rowerze, plan to jak najszybciej dotrzeć do firmy... spieszy mi się jak diabli, chcę być na miejscu w okolicy 8:00... mało czasu... Ruszam...
Przejechałem 200m i czuję, że przednie koło robi co chce... zatrzymuję się.. i... zeszło powietrze..... masakra... przedwczoraj maraton, masa kolczastych krzewów, ostrych manieni i innego dziadostwa i nic... Wczoraj powrót terenem, po potłuczonym szkle...i nic...
Dzisiaj kawałek asfaltu... dokładnie 200m... i pana... w chwili gdy zależy mi na czasie...
Zastanawiam się czy nie wrócić do domu... tylko po co... jedyne co uzyskam to "szybszą" pompkę... 
Wymieniam dętkę jednak tam gdzie stanąłem... 8 minut później ruszam dalej... 
Wiatr wieje niemiłosiernie od zachodu... 30km pod górę... już wiem, że za późno wyjechałem, w Rudzie dzwonię do Darka... z informacją, że się spóźnię, dowiaduję się, że i on ma małą obsuwę.... 
W firmie ląduję około 8:30... chwilę później przyjeżdża Darek :)

Ciemne chmury
Ciemne chmury © amiga

Poniedziałek wieczór

Poniedziałek, 13 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
W ciągu dnia nad Gliwicami przechodziły jakieś nawałnice, okna dzwoniły, lało okropnie, ale gdy wychodzę przed 17:00 po deszczu nie ma śladu... nawet kałuż... gdzieś to wszystko się ulotniło... Został jedynie silny zachodni wiatr, przynajmniej tak twierdziło meteo.pl.
Jadąc czułem jednak, że wiatr zmienia kierunki.. świadczyły o tym przesuwające się liście, worki, papierki... raz leciały z zachodu na wschód, raz odwrotnie, a nie brakowało też kierunków północ-południe i południe-północ... 
Pierwotnie myślałem by pojechać przez Mikołów i sprawdzić jeszcze jedną ścieżkę za Chudowem, ale telefon tuż przed wyjazdem uświadamia mi, że nie będzie lekko... muszę jechać jak najszybciej do domu, pozostała jazda szosami... Dobrze, że ruch był nieco mniejszy niż zwykle :)

Złamane drzewo
Złamane drzewo © amiga

Powrót po BikeOriencie

Niedziela, 12 kwietnia 2015 · Komentarze(4)
Wyjeżdżam od Darka dość późno, jest po 11:00... Początkowo  myślę, by jak najszybciej dotrzeć do domu, jednak z drugiej strony jakoś nie mam ochoty jechać przez centrum Zabrza.. 
W Rokitnicy odbijam w las :) w kierunku Szybu Zachodniego w Bytomiu. wjeżdżam na Zabską niebieską rowerówkę MTB :).. Zatrzymuję się na chwilę przy zabudowaniach szybu... po wielu latach widać, że coś się dzieje, że budynki będą uratowane... 

Czyżby była szansa na wskrzeszenie tego miejsca?
Czyżby była szansa na wskrzeszenie tego miejsca? © amiga

Kontynuuję jadę przez Biskupice... Moją uwagę zwraca pewna ruina... pomimo tego, że wielokrotnie tędy jechałem nie zauważyłem, może dzięki temu, że nie ma liści?
Wcześniej nie widziałem tej ruiny
Wcześniej nie widziałem tej ruiny © amiga

Jak później sprawdziłem to w wikimapii 

Ruiny spichlerza, uważanego za najstarszą murowaną budowlę w Zabrzu.
Najprawdopodobniej powstał on w miejscu średniowiecznego fortalicjum rycerskiego
.

Szok...

pakuję się dalej na hałdę  i przejazd pod magistralą kolejową... 

Widok na Biskupice :)
Widok na Biskupice :) © amiga

I w drugą stronę w kierunku wiaduktu kolejowego
I w drugą stronę w kierunku wiaduktu kolejowego © amiga

Mała przerwa na wysokości ul. Asnyka... 

Piękne budynki, tylko strach tutaj chodzić wieczorami ;P
Piękne budynki, tylko strach tutaj chodzić wieczorami ;P © amiga

Jako, że jestem w miejscu w pobliżu... muzeum PRL które mamy w planach wycieczki firmowej... to postanawiam sprawdzić przejezdność jeszcze jednej drogi... Wcześniej wymyślony przejazd przy jeziorze jest moim zdaniem zbyt niebezpieczny... lepiej nie kusić losu... Na rowerach miejskich mogło by być ciężko tamtędy przejechać... 
Zakwitły drzewa :)
Zakwitły drzewa :) © amiga

Droga okazała się strzałem w 10kę... wykorzystam ją... :) teraz mogę już jechać w kierunku Kochłowic
Na dzień dobry fajny zjazd...
Zjazd w Rudzie Śląskiej
Zjazd w Rudzie Śląskiej © amiga

A na Wirku.. małą niespodzianka. w końcu wiem do czego służy tor... który kilka razy mijałem... może gdy będziemy tędy jechać też będą się odbywać jakieś mini zawody?
Zawody na torze
Zawody na torze © amiga

W Kochłowicach jeszcze raz postanawiam sprawdzić przejezdność jeden ze ścieżek które widziałem na google maps, a w zasadzie bardziej na zdjęciach satelitarnych... W pobliżu Schronu bojowego nr 75 OWŚ... jest zaznaczona ścieżka, 
Bunkier w Kochłowicach
Bunkier w Kochłowicach © amiga

która powinna wyprowadzić mnie w okolicę kajpki Przystań ukrytej w Kochłowickich lasach.
Nie myliłem się...  trafiam bezbłędnie :)

Staw w lasach Kochłowickich :)
Staw w lasach Kochłowickich :) © amiga

Przystań - dzisiaj w niej pełno
Przystań - dzisiaj w niej pełno © amiga

Mogę wyjechać na szosy, ale... nie chcę... jadę dalej czerwonym szlakiem przez lasy rudzkie a później wbijam w leśną ścieżkę prowadzącą na Kokociniec... 
Staw w pobliżu Kokocińca
Staw w pobliżu Kokocińca © amiga

po głowie  chodzi mi jeszcze jedna myśl.... może by poszukać pozostałości huty "Ida"?... wiem na 100% gdzie była... została zlikwidowana 150 lat temu, ale ślady po bocznicy dalej zostały, szkoda tylko, że na miejscu pozostały tylko zalane sztolnie, pewnie też niedostępne... ale niby jest też budynek, co prawda nie wygląda na taki stary, niby mieści się tam nadleśnictwo Katowice... 
Niestety informacje o hucie są bardzo skąpe.. 
Patrzę jednak na zegarek... odpuszczam dzisiaj... muszę dostać się jak najszybciej do domu... Staję jeszcze na moment przy mlekomacie... 
2 litry mleka później ruszam do domu... 

Mlekomat
Mlekomat © amiga

W sumie wyszła ciekawa wycieczka... zupełnie nieplanowana :)

Piątek rano

Piątek, 10 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Piątkowy poranek zapowiada się pięknie, od rana świeci słońce,... gdyby jeszcze nie ta temperatura... 3 stopnie... 
Na rower wsiadam około 7:15... ruch na drogach jak w ulu... Wyjazd z Katowic to mały obłęd..., Dopiero na drodze do Kochłowic robi się luźniej, ale odbijam tam czerwoną rowerówką... by wyjechać na główną drogę na Wirek. Robi się powoli coraz cieplej... na szczęście nie przesadziłem z ubiorem, Kombinuję po drodze czego mi brakuje jeszcze na jutrzejszy wyjazd... 
Po rachunku sumienia wiem... nie mam linijki... nie wiem gdzie posiałem, powinienem mieć ich przynajmniej kilka... cóż trzeba będzie kupić, przydała by się tak na wszelki wypadek jeszcze taśma klejąca :)... już nie raz uratowała mi 4 litery... 
Oby nie musiała się jednak przydać :)

W firmie niespodzianka... remont pryszniców... dobrze, że chociaż jeden działa... 


Budzi się dzień
Budzi się dzień © amiga

Lasek Makoszowski o poranku
Lasek Makoszowski o poranku © amiga

Czwartek rano

Czwartek, 9 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Dzisiaj od rana świeci słońce, podobnie jest w całej Polsce jest prawie bezwietrznie tzn wieje, ale wiatr jest słabszy i zmienił kierunek…

Zupełnie inaczej mi się jechało niż w ostatnich dniach, nic nie kropiło… sucho na szosach… gdyby jeszcze nie ten ruch… Efekt szybszej jazdy to… to, że na godzinę szczytu czyli 7:50 trafiłem w samo centrum Zabrza… i niestety wariatów było wszędzie pełno… 10 minut później jak nożem uciął… drogi puste… tyle, że w tedy byłem już na granicy z Gliwicami… Gdy wyjeżdżałem termometr pokazywał coś koło 3 stopni… Nie za ciepło, wiec ubrałem się na długo… nie na co przesadzać… a przeziębić się jest łatwo…

Lasek Makoszowski
Lasek Makoszowski © amiga

Czwartek wieczór

Czwartek, 9 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Uciekam z firmy o 16:20... 
Dzisiaj coś chcę sprawdzić na trasie do Mikołowa... Po pierwsze pałac w Przyszowicach..., by skrócić przejazd jadę przez Bojków..., przy czym nie wiem czy to jest dobra opcja... ruch w Gliwicach o tej porze niemiłosierny... Wydostanie się z kotła zajmuje mi dobre kilkanaście minut...  Bojków za to mija szybko, pewnie to efekt drogi rowerowej :)... Wbijam jednak w ul Sienną - początkowo trochę pod prąd, ale na szczęście to krótki odcinek..., zero samochodów.. 
Względzie szybko dojeżdżam do parku przypałacowego i pałacu... przyznam się, że znam go... ale zapomniałem o jego istnieniu... może ze względu na to, że wjazd do parku jest trochę do bani, ukryty za sklepem... 

Pałać w Przyszowicach
Pałac w Przyszowicach © amiga

Park przypałacowy
Park przypałacowy © amiga

Chwilę błądzę po parku..., kilka fot... i gnam na Chudów... początkowo nie chciałem podjeżdżać pod zamek, ale... dzisiaj jest czwartek... - zlot motocykli :)... Na chwilę zatrzymuję się, kolejna fota i gnam dalej... szukam jakiś alternatyw dojazdu do Bujakowa... testuję ścieżki polne, niestety okazuje się, że google ma ich więcej niż jest w rzeczywistości... kilka razy się wycofuję... W domu później odkryłem jeszcze jedną możliwość, al to muszę sprawdzić przy kolejnej wizycie w Chudowie... 

Zlot w Chudowie
Zlot w Chudowie © amiga

Mijam Bujaków, Dojeżdżam w pobliże Śląskiego Ogrodu Botanicznego i szukam możliwości "przewalenia" się przez fiołkową górę, kiedyś była tutaj ścieżka rowerowa, dzisiaj niestety jest brama i zamknięty fragment drugiej części ogrodu botanicznego... , cóż... docelowo będzie to skutkowało jednym podjazdem więcej ;P

Powoli robi się późno...Wbijam się na ul. Wojska Polskiego i pędzę do centrum Mikołowa... z którego odbijam na Zarzecze i Podlesie... 
Do Ochojca mam może 3 km... docieram po 19:00 ... znowu później...