Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

Czwartek wieczór

Czwartek, 30 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Dzień był męczący, muszę lekko odreagować... Jest ciepło :), pędzę początkowo szosami, jednak wjeżdżam w lasek Makoszowski, zaliczam wiadukt DTŚki a w Makoszowach ul Wiosenną, by pociągnąć dalej lasami na Halembę... 
W lesie jest niesamowicie przyjemnie, pogoda dzisiaj rewelacyjna, chociaż patrząc na prognozy, to od jutra ma być spore załamanie... nie będzie tak przyjemnie. 
Korzystam więc póki mogę :) 
Jadąc szukam, kapliczek, krzyży... może któraś mnie zaciekawi, zainteresuje, tuż przed Panewnikami staję na chwilę przy dość siermiężnym betonowym krzyżu... żadnej inskrypcji... nic... po prostu krzyż... 

Przydrożny krzyż w pobliżu starych panewnik
Przydrożny krzyż w pobliżu starych panewnik © amiga

Ruszam dalej i robię sobie jeszcze jedną krótką przerwę przy stawie przy Akademikach, szybka fota i gnam do domu :)
Staw w okolicy Akadamików
Staw w okolicy Akadamików © amiga

Środa rano

Środa, 29 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Z rana chłodno... gdy wyszedłem na zewnątrz po 7:10... poczułem, że temperatura spadała w stosunku do ostatnich dni... Jedynie 6 stopni... Długie spodnie, długa bluza i wiatrówka... a i tak czuję zimno... 
Chwilę trwa zanim się rozgrzewam, jedynie pociesza mnie to, że słońca jest na niebie, może więc będzie cieplej... Jadę szosami, im szybciej dojadę tym lepiej, w pracy i tak dzisiaj będzie młyn... Sporo do zrobienia... Ale w jakiś sposób lubię to... :) lubię gdy coś się dzieje... 
Na drogach względnie pusto... po wczorajszych korkach w okolicy Wirka nie ma śladu, to musiało być coś chwilowego... może coś na A4-ce w końcu niedaleko jest zjazd... Już do tego raczej nie dojdę... Wiatr wyraźnie się odwrócił, czuję, że jadę cały czas pod górkę, chyba najbardziej poczułem to przejeżdżając przez hałdę w Bielszowicach... Normalnie na góralu można tutaj gnać 35km/h dzisiaj mocno naciskając na pedały wykręcam ledwo 24... a jest z górki... Wietrzna ta wiosna w tym roku... :)

Może ostatni raz mam okazję przejechać tutaj rowerem?
Może ostatni raz mam okazję przejechać tutaj rowerem? © amiga

Środa wieczór

Środa, 29 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam, z pracy około 17... jest chłodno... jedynie 10 stopni... ale jest też słonecznie... korki w Gliwicach powodują, że nieco zmieniam drogę, a przejeżdżając obok cmentarza hutniczego postanawiam go odwiedzić... :)

Pomnika Johna Baildona
Pomnika Johna Baildona © amiga

Na cmentarzu hutniczym w Gliwicach
Na cmentarzu hutniczym w Gliwicach © amiga

Dzisiaj jadę lasami, terenem... W lesie zaskakuje ilość spacerowiczów, rowerzystów, pomimo dość niskiej temperatury chyba wszyscy potrzebujemy już słońca... ciepła... Powoli wszystko jest już zazielenione, ukwiecone... słychać śpiew ptaków... :)

Na Halembie moją uwagę przykuwa kwitnące drzewo, zjeżdżam w pobliże focę... 

Ukwiecone drzewo
Ukwiecone drzewo © amiga

Tylko,... czegoś mi brakuje... coś jest nie tak, po chwili już wiem, nie ma kominów elektrowni, zostały zlikwidowane... zburzone... 

Czegoś mi tutaj brakuje... zawsze były kominy elektrowni Halemba
Czegoś mi tutaj brakuje... zawsze były kominy elektrowni Halemba © amiga

Wsiadam ponownie na rower i gnam na Panewniki... tam mała przerwa przy przydrożnym krzyżu... widzę czaszkę które zbiera Karolina
Kilka zdjęć i ruszam dalej, do domu już niedaleko... 
Przydrożny krzyż w Starych Panewnikach
Przydrożny krzyż w Starych Panewnikach © amiga

Czyżby to była czaszka...?
Czyżby to była czaszka...? © amiga

Pomimo chłodu piękne popołudnie :) świetnie się jechało

Wtorek rano

Wtorek, 28 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Wsiadając na rower czuję dalej dyskomfort, odwodnienie po weekendzie powoli mija, organizm zaczyna dochodzić do siebie... Trochę w czarnych barwach widzę wyjazd 9 maja... Ale teraz to nieważne...

Wiatr mam w plecy... wiec dojazd powinien być w miarę szybki... na drogach dość spory ruch i to chyba jedyny problem... 12 stopni z rana :) pięknie... krótkie gacie i długa bluza starczają... Jeszcze ze 4 stopnie więcej i będzie rewelacyjnie... 

Przez chwilę myślałem by pojechać podobnie jak wczoraj lasem... jednak nie... późny wyjazd i prawie pewność, że w pracy będzie sajgon, skutkuje tym, że jadę szosami, jedynie krótki epizod w parku w Zabrzu poprawia mi humor :)


Zażółciło się :)
Zażółciło się :) © amiga

Wtorek wieczór

Wtorek, 28 kwietnia 2015 · Komentarze(1)
Z firmy wychdzę jakieś 10 minut po 17... Udało się przeczekać ulewę... radary meteo pokazuję, że gdzieś od południowego wschodu zbliża się kolejna chmura... ale w tej chwili jest dopiero gdzieś za Pszczyną... 

Wieje paskudny silny wiatr... trochę dziwna sytuacja, bo czuję, że mam go w plecy a chmury poruszają się dokładnie w przeciwną stronę... Gnam szosami... jedzie się dość przyjemnie....
Na Wirku jednak widzę że jest jakiś wielki korek, we wszystkich kierunkach, coś się stało? 
Podejmuję decyzję, że jednak wpakuję się lekko w teren pojadę wzdłuż potoku Bielszowickiego..., ech gdyby on tak nie śmierdział... masakra... 
Na wysokości gródka postanawiam sprawdzić ścieżkę prowadzącą gdzieś w kierunku centrum Kochłowic... przyznam się, że nie sprawdziłem tego na mapach, na zdjęciach satelitarnych, jadę na czuja...

Okazuje się, że droga jest ślepa... muszę zawrócić... w między czasie zrywa się bardzo silna wichura... uciekam na szosy... i pędzę ile sił w nogach do domu... 
Pod koniec trasy zaczyna kropić..., a gdy jestem w domu zaczyna lać... 

Na szlaku wzdłuż
Na szlaku wzdłuż "potoku" Bielszowickiego © amiga

Ciekawe miejsce
Ciekawe miejsce © amiga

Poniedziałek rano...

Poniedziałek, 27 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Po bardzo rowerowym weekendzie, firmowo - Karolinowym :).... Przyszła pora na prozę życia... Pora na dotarcie do firmy... Wstawanie idzie tak sobie... na szczęście budzik ma dar przekonywania... 
Na rower wsiadam dopiero około 7:15... o ile zakwasów nie mam, to cztery litery czuję wyraźnie... nie mogę dobrać sobie pozycji na siodełku... 
Wiem, że dzisiaj raczej pojadę spokojniej, wolniej, jest ciepło... 12 stopni... świeci słońce... więc... cóż... w Panewnikach wjeżdżam w lasy... pojadę trochę dłużej, ale nie mam ochoty na jazdę wśród samochodów... 
Większość tej drogi to powtórzenie tego co zaliczyłem w sobotę prowadząc wycieczkę... wczoraj popadywało, i mniej jest pyłu, piasek też bardziej ubity... Ciekawi mnie to, jakie będą komentarze po wycieczce w firmie... czy nie przegiąłem z terenem, z odległością... Jak będą się czuli uczestnicy i czy jeszcze kiedyś z nami pojadą?
W takim sobie czasie docieram do firmy, 4 litery już tan nie bolą, chyba się rozmasowały :)... Ciekawe jak będzie w trakcie powrotu... ;P

Piękny poranek w lesie
Piękny poranek w lesie © amiga

Piątek rano

Piątek, 24 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam o 7:14... miało być sporo wcześniej, ale wyszło jak zawsze.... nie zmienia to faktu, że chcę odwiedzić 2 miejsca które nawiedzam dość rzadko a jutro ta wiedza może się przydać... Przed Kochłowicami wjeżdżam w las... w okolice stawów i knajpki Przystań, tam kieruję się szlakiem w kierunku... Kochłowic i bunkra... trafiam bezbłędnie... nie korzystając z mapy :)... 
Ciąg dalszy również niestandardowy, jeszcze mały przejazd w okolicach grodziska z XIII wieku i "potoku" (kanalizacji) Bielszowickiego. I wyjeżdżam na standardowy szlak do Gliwic. Już nie kombinuję, bo i czasu niewiele.. ważne, że sprawdziłem fragment którego średnio znam... ale jak widać jazda na czuja też działa... Może czasami przydałby się kompas... 

Teren po Hucie Gliwice
Teren po Hucie Gliwice © amiga

Piątek wieczorem

Piątek, 24 kwietnia 2015 · Komentarze(1)
Piątek dość łaskawy jeżeli chodzi o pogodę, jeszcze się zastanawiałem czy nie sprawdzić jakiegoś fragmentu trasy jednak przypomniałem sobie że dzisiaj nie jadę do Katowic tylko na Zabrze :) Jutro startujemy z Darkiem w Helenki... trasa będzie spora, chyba najdłuższa jaką zaliczę w tym roku... ale to inny temat... 
Z firmy wychodzę około 16:20... wsiadam an rower i gnam... muszę jeszcze zaliczyć po drodze 2 sklepy... zajmuje to chwilę, za to w Rokitnicy zauważam znak, nie wiem czy to nowy, czy po prostu go nie widziałem... nie zwracałem na niego uwagi... Chwilę się mu przyglądam... Fajnie, że jest... jednak nie przekonuje mnie... Mam swoje szlaki trasy... 


No to mnie zaskoczyli tym znakiem
No to mnie zaskoczyli tym znakiem © amiga

Czwartek rano

Czwartek, 23 kwietnia 2015 · Komentarze(1)
Poranek dość niemrawy i ciężki...
Wczoraj trochę siedziałem przy uszkodzonym szaraku... Odszukałem starą przerzutkę... zdemontowałem uszkodzoną, tyle, że hak też powyginany i lekko uszczerbiony... Dzisiaj w planach mam kupienie nowego... tylko nie mam pojęcia czy ta przerzutka będzie chciała współpracować z resztą napędu, niby wszystko 9rz. ale... urwana przerzutka miała długi wózek, ta ma krótki... w szaraku korba ma 48T a na tyle 32T w zębatce...  Dowiem się może wieczorem, a teraz trzeba jechać do pracy...
Wsiadam na rower jest chyba 7:15 może 7:20... ruszam i gnam szosami... dziwnie mi się jedzie na góralu... czuję, że jest ociężały... że opony stawiają wielki opór...  nawet Smart samy 1.75 w szaraku same sunęły... Taki urok... Za to w terenie (miałem go dzisiaj z rana niewiele), bajka... przeszkody pokonuje bez problemów, kamienie gałęzi i inne tałatajstwo po prostu przechodzi... Wieczorem może trochę więcej zaliczę terenu, może objadę znowu część trasy do Mikołowa...? Zobaczymy...

Poranek w lasku makoszowskim
Poranek w lasku makoszowskim © amiga

Czwartek wieczór

Czwartek, 23 kwietnia 2015 · Komentarze(2)
Wyjazd o 16:46, dzisiaj gnam na Mikołów, początek trasy identyczny jak wczoraj, tyle, że omijam baobaba w Przyszowicach... drigiej przerzutki nie chcę urwać... ;P

Zaliczam Hałdę na Sośnicy, pałac w Przyszowicach, próbuje podjechać pod drewniany spichlerz plebański... ale to teren prywatny... cóż... może kiedyś indziej...

Staw w pobliżu hałdy
Staw w pobliżu hałdy © amiga

W Chudowie... niespodzianka, nie pamiętałem o zlocie motocykli, zrobiło się ciepło... i dzisiaj motory rządzą... są wszędzie, ledwo widać zamek... 
Zlot motocykli w Chudowie
Zlot motocykli w Chudowie © amiga

Ledwo widać zamek ;P
Ledwo widać zamek ;P © amiga

Pomiędzy Bujakowem, a Chudowem znajduję jeszcze jedną ciekawą ścieżkę, sprawdzam ją, może włączę ją do wycieczki? Omijamy fragment dość ruchliwej drogi...  :)
W drodze do Bujakowa
W drodze do Bujakowa © amiga

W Bujakowie analizuję mapkę, wygląda z niej, że da się podjechać pod ogród botaniczny na Sośniej Górze z drugiej strony... spróbuję
Plan ścieżek rowerowych... z grubsza niewiele się zgadza... a oznaczenia w terenie to jakaś kpina
Plan ścieżek rowerowych... z grubsza niewiele się zgadza... a oznaczenia w terenie to jakaś kpina © amiga

Kombinuję i sprawdzam wszystkie odnogi... dróg... w końcu pytam się jakiegoś napotkanego gospodarza.. okazuje się, że kiedyś była tutaj ścieżka, był nawet oznakowany szlak... ale... nie ma .... ścieżka niby istnieje, ale dowiaduje się, że mam się trzymać ścieżki w lesie i broń borze nie przekraczać rzeczki przed 2 mostkiem... bo będzie mnie gonił gospodarz wariat z widłami ;P 

Trochę klucząc odnajduję miejsce przejścia... jest średnio ciekawe...  za to później chwilę mi zajmuje zanim odnajduję właściwą drogę... i mogę się skierować w kierunku ogrodu Botanicznego. 
Kiedyś chyba był tutaj szlak
Kiedyś chyba był tutaj szlak © amiga

Mostek... tylko mam uważać na wariatów
Mostek... tylko mam uważać na wariatów © amiga

Prawie jak w górach
Prawie jak w górach © amiga

Trzeba było to jakoś pokonać
Trzeba było to jakoś pokonać © amiga

Tam w pobliżu na fiołkowej górze wiem że jest sztolnia... chcę ja odnaleźć... podobno trzeba minąć tablicę pamiatkową, później iść dalej wydeptaną ścieżką aż do ławek i...  nie odnajduję ławek i sztolni... przebijam się na azymut w kierunku wapienników... 
Zjeżdżam w dół... podjeżdżam do kościoła św. Wawrzyńca... fota i lecę do domu... 

Kościół św. Wawrzyńca w Mikołowie
Kościół św. Wawrzyńca w Mikołowie © amiga

Dojeżdżając do Ochojca zauważam nową fontannę... cóż trzeba stanąć :) to ostatnia przerwa dzisiaj ...

Nowa fontanna na dzielni ;P
Nowa fontanna na dzielni ;P © amiga