Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

Poniedziałek rano

Poniedziałek, 22 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam z domu bardzo późno, jest 7:20... po bardzo aktywnym weekendzie dzisiaj nie mogłem się pozbierać, budzik miał co robić... 
Czuję  zmęczenie i co ciekawe bolą mnie 4 litery... wydawało mi się, że już jest to niemożliwe, a jednak... po 8 godzin dziennie w siodełku odcisnęło na mnie swoje piętno...

Nie mogę sobie dobrać pozycji, i tak źle i tak niedobrze, uwiera boli... kiedy to przestanie? Może zrobić sobie przerwę, może wrócić pociągiem? Pogoda nie rozpieszcza... na dokładkę to ostatni tydzień przed wakacjami... na drogach spory ruch.... 

Gdy dojeżdżam do firmy i spoglądam na czas dojazdu.... masakra... na dokładkę chyba wiał wiatr z zachodu, może nawet z północnego zachodu....

Z góry widać więcej
Z góry widać więcej © amiga

Poniedziałek wieczór

Poniedziałek, 22 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Na rower wsiadam równie późno jak rano... jest 17:20... 4 litery dalej dają znać o sobie... w ciągu dnia mało nie usnąłem... ale z tego co widziałem to nie tylko był mój problem, połowa firmy chodziła śnięta... a kawa miała powodzenie :)

Za ciepło nie ma, muszę mieć założoną wiatrówkę... wiatr zmienił kierunek, tym razem wieje z południowego zachodu, zupełnie nie mam melodii do jazdy, miałem jeszcze dzisiaj jechać do kumpla, ale odwołałem to spotkanie... nie mam siły, chce mi się spać.... 

Ciekawe ile dni organizm będzie potrzebował na regenerację po weekendzie? Może w środę będzie już ok? Czas pokaże...

Kręcę się przez całą drogę na siodełku, dalej nie mogę znaleźć odpowiedniej pozycji... masakra...

Po wejściu do domu.... marzę tylko o gorącej kąpieli....

Ciemne chmury nad szczytami
Ciemne chmury nad szczytami © amiga

Piątek rano

Piątek, 19 czerwca 2015 · Komentarze(2)
2 dni w Warszawie oderwały mnie od roweru, dzisiaj przez chwilę cieszę się z  tego, że pojadę do Gliwic, przez chwilę, bo gdy spoglądam za okno z moich ust wydostaje się siarczyste przekleństwo... Tam leje... i to solidnie... może mi to nie przeszkadza, bo nie raz mnie już zlało, ale dzisiaj mam prowadzić jedną z grup z Gliwic do Wisły.... ile osób pojedzie przy takiej pogodzie? 
Wyjeżdżam o 7:05... założona przeciwdeszczówka niewiele zmienia... Leje równo... 

Założyłem ochraniacze na buty.... może chociaż one tak nie przemokną...

Cała droga w deszczu, a przypomniałem sobie o jeszcze jednym szczególe, muszę sprawdzić krótki fragment pomiędzy Kujawską a Pszczyńską... , bo zmodyfikowaliśmy go w ostatniej chwili  i miałem to sprawdzić na początku tygodnia, ale... zapomniałem o tym... więc dzisiaj pomimo deszczu, pomimo pogody jadę tam... Kujawska niestety nie jest zbyt przyjemna dla bikerów... a najkrótsza droga to właśnie ona... 
Dojeżdżam na miejsce , sprawdzam jest ok :) możemy tędy prowadzić wycieczkę, tu nie ma niespodzianek w postaci wąskich przejazdów, szkła, czy czegokolwiek innego... 

Deszcz za to w Gliwicach jakby mniejszy.... gdy dojeżdżam na Szarą okazuje się, że tutaj jedynie kropiło... Może więc wyjedziemy wszyscy.... 

Kilka fot z Warszawki

Widok w kierunku Stadionu
Widok w kierunku Stadionu © amiga
Przy takim oświetleniu to i stolica może być piękna ;P
Przy takim oświetleniu to i stolica może być piękna ;P © amiga
W wagoniku
W wagoniku © amiga
Kocham Warszawę?
Kocham Warszawę? © amiga
Metr Metra ;P
Metr Metra ;P © amiga

Wtorek rano

Wtorek, 16 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Z rana trochę zajęć, trochę krzątaniny... w efekcie wyjeżdżam dopiero o 7:15... pogoda jakby lepsza... może nie jest cieplej... ale świeci słońce... wiatr jeszcze silny, północny, jednak ma się uspokoić... Dzisiaj w firmie szykuje się krótszy dzień, jednak nie będzie ona należał do krótkich, a wręcz przeciwnie... około 15:00 muszę wyjść a w zasadzie wyjechać... by zdążyć do domu, przebrać się, wziąć manele i przetestować Pedolino.... Nie wiem co się dzisiaj znowu stało, ale ruch na ulicach jak w ulu.... samochody gnają we wszystkie możliwe strony...  późniejszy wyjazd ma jednak pewien pozytywny aspekt gdy zbliżam się do Zabrza jest po ósmej... od razu widać różnicę na drogach... zaczyna się przyjemna jazda :) 
Po raz kolejny wiatrówka się przydała... zdaje się że jeszcze kilak dni takich będzie, a później co? Upały? Ciekawy jak będzie 27 na BikeOriencie... :)

Stacja Katowice-Piotrowice
Stacja Katowice-Piotrowice © amiga

Wtorek wieczór

Wtorek, 16 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam z firmy wyjątkowo wcześnie, ledwo minęła 15... a ja już na rowerze.... dzisiaj muszę być dość wcześnie w domu, nie mogę ryzykować spóźnienia... o 19:40 odjeżdża poje Pedolino :) z dworca w Katowicach, a po przyjeździe czeka mnie jeszcze kąpiel, sprawdzenie czego nie spakowałem jeszcze... muszę mieć spory bufor gdyby coś... nawet ew. łatania dętek muszę brać pod uwagę... Więc... 15:15 - ruszam...
Początkowo myślę, że całość obskoczyć szosami, jednak gdy mijam wiadukt na Sośnicy zdaję sobie sprawę, że mam masę czasu... nawet gdybym jechał 2 godziny... to i tak bufor mam na tyle spoty, że zdążę ze wszystkim, a pogoda wręcz zaprasza do wjazdu w las :), tym bardziej, że w 2 kolejne dni będę pozbawiony przyjemności jazdy rowerem... chyba, że coś sobie wynajmę.... w "Stolycy"

Odbijam na Makoszowy i wjeżdżam do lasu... jest pięknie, ptaki śpiewają, jest ciepło, jest masa ludzi na ścieżkach... nie mam jednak czasu by rozkoszować się z tym wszystkim... dzisiaj... po prostu cieszę się z jazdy... Zatrzymuję się dopiero w Starej Kuźni, przy Jamnie... pora opróżnić zawartość bidonu... tyle, że zamiast w siebie wylewam to sobie na głowę... od razu jest mi lepiej, bardziej rześko ;), trochę soli z twarzy zostało zmyte :) W sumie pić mi się nie chciało... Dobrze, że to czysta woda bez dodatków np soku :) Pewnie wszystkie okoliczne pszczoły, osy i bąki zleciały by się do mnie :).... 

Endomondo się niestety wysypało... przy robieniu kilku fot... znowu trzeba będzie poczyścić trochę telefon :) 
W końcu po kilku minutach ruszam dalej... stąd mam jedynie 10 km :) początkowo szutrowej, leśnej drogi a później już asfaltowej... W domu jestem przed 17... ;) Teraz pozostało się już tylko pozbierać i gnać na pociąg... czasu mam sporo... 
Jedzie pociąg z daleka
Jedzie pociąg z daleka © amiga

Poniedziałek rano

Poniedziałek, 15 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Z rana gdy miałem już ruszyć zaczęło lać… nawet się zastanawiałem czy nie pojechać jednak pociągiem… jednak.. jakby to wyglądało ;p
Wiec cóż… zebrałem się wsiadłem na rower, ruszyłem… było kilka minut po 7:00.
Po kilkunastu minutach jazdy, na ul.Medyków czuję, że rower pływa... z przedniego koła uszło powietrze... kilka minut z głowy, gdy wymieniałem dętkę w oponie znalazłem kawałek brązowo-butalczanego szkła... To chyba odpryski juwenaliów... sprzed 2 tygodni... Ech... 
W trakcie jazdy deszcz powoli zanikał, ale nawet gdy padało okazało się, że jakoś strasznie to nie przeszkadza…. Dawałem rade… Znowu jednak zaczął się wzmagać wiatr, tym razem wiało z północy... były miejsca gdzie walka z nim była naprawdę ciężka….
Poranek zaliczony po szosach….
Prawie wszystko… poza małymi fragmentami… a w lesie… i tak szok… kałuż nie było… wszystko co spadło od razu wsiąkało… ziemia domagała się deszczu… było stanowczo za sucho….

Brzoza
Brzoza © amiga

Poniedziałek wieczór

Poniedziałek, 15 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Kolejny późny wyjazd... dopiero o 17:20... jestem przed firmą... Pogoda nieszczególna... co prawda opadów nie ma... jednak wieje dalej zimny północny wiatr... Na dokładkę gdy poszedłem po rower... zauważyłem, że zeszło powietrze z przedniego koła... przecież wyciągnąłem szkło... czyżby coś zostało z poranka? 10 minut z głowy... 

Na radarach meteo... dziwna sytuacja... opady zatrzymały się po zachodniej stronie Gliwic i tam padało przez co najmniej godzinę... tyle, że strefa opadów nie przemieszczała się, czego bardzo się obawiałem... dzisiaj ze sobą mam tylko delikatną wiatrówkę... nic... na jakieś wielkie opady deszczu... Na jazdę po terenie dzisiaj nie mam czasu.... ani ochoty... wieczór musi być przeznaczony na coś innego... muszę się spakować do końca... jutro wyjazd... do Słoikowa...Rower niestety zostanie w domu :( I tak pewnie nie było by czasu by na niego wsiąść... cóż...
Drogi za to dzisiaj puste... to już ta pora gdy większość ruchu już się przewaliła... W domu dodatkowo muszę posprawdzać wszystkie dętki... częściowo ogarnąć rower... nie wiem czy zdążę wymienić mu kierownice... czasu mało... dzisiaj pewnie się to nie uda...
Koleje Śląskie
Koleje Śląskie © amiga

Powrót do domu

Niedziela, 14 czerwca 2015 · Komentarze(0)
W ciągu dnia udało się załatwić kilka spraw... przed moim kilkudniowym wyjazdem... do Słoikowni... ;P wyjeżdżam około 16:15...  Na niebie widać ciemne chmury, słychać od czasu do czasu odgłosy burzy... Nie przepadam za jazdą gdy pioruny walą po bokach... Ale cóż... co będzie to będzie... Chcę pojechać podobną trasą jak wczorajsza dojazdowa... jest mimo wszystko bardzo fajna... sporo bocznymi drogami... Zatrzymuję się na granicy Bytomia, zaskakuje mnie napis na Szybie Zachodnim KWK Miechowice... 2 miesiące temu cieszyłem się, że zostaje remontowany, że coś się dzieje... że widać rusztowania, materiały... że kręcą się robotnicy i widać sprzęt... tym razem zasmuca informacja o sprzedaży... Znowu pewnie przynajmniej kilka miesięcy nie będzie się tu nic działo, jeżeli nikt szybko w te budynki nie zainwestuje, to za parę lat zamienią się w kupę gruzu... Problemem jest chyba to, że całość znajduje się na uboczu, tu raczej przypadkowo nikt się nie znajdzie, to nie jest miejsce na wycieczki rodzinne... a może się mylę? Droga w końcu nie jest ruchliwa... całość położona w lesie... 

I chyba po remoncie
I chyba po remoncie © amiga

Zaczyna kropić...
Nie czas dzisiaj na zwiedzanie, podziwianie..., trzeba zdążyć przed burzą... Co prawda i tak część drogi mam leśnymi bocznymi ścieżkami, jednak jest tego mniej niż wczoraj, Chmury na niebie przyniosły jeszcze jedno... jest wyraźnie chłodniej, zrobiło się przyjemnie. Padające krople wzbijają tylko kurz... tak naprawdę to przydałaby się solidna kilku godzinna ulewa... nie oberwanie chmury... ale jest zbyt sucho w lesie... Widać, że wszędzie potrzebna jest woda... Proponuję by popadało od 21:00 do 6:00 :)... Jednak prognozy wskazują coś innego... Jutrzejszy dzień powinien z nawiązką nawodnić okolicę... a ja cóż... będę się taplał w kałużach :)

Gdy dojeżdżam do domu.. deszcz ustaje... burze przeszły bokiem...

Trzynastego...

Sobota, 13 czerwca 2015 · Komentarze(1)
Kasia Sobczyk - Trzynastego
Wyjeżdżam dzisiaj około 16:30... trochę wcześniej niż miałem.... ale jest obrzydliwie gorąco... słońce pali od rana. strach wyjść gdziekolwiek... Ale muszę się przemieścić na Helenkę... by nie smażyć się na szosach, postanawiam więc jak najwięcej jechać lasem... już za Zadolem pakuję się na leśne ścieżki... Słońce może mnie nie dopada, ale gorące powietrze i tak wysysa ze mnie soki... są miejsca gdzie nad  asfaltem widać jak powietrze faluje... Masara... 

Tyłami dojeżdżam do Kochłowic... to część nieprzejechanej trasy wycieczki z kwietnia :)... dalej jadę tuż obok Grodziska Średniowiecznego... i wzdłuż Kanalizacji Bielszowickiej przez jakiegoś wariata nazwanego potokiem...  W powietrzu unosi się gęste smrodliwe powietrze... Przez Bielszowice i część Zabrza przebijam się drogami..., ale specjalnie innej opcji nie mam... To i tak najlepszy wariant, by nie pchać się ani na 1-go Maja w Rudzie Śląskiej, anie nie jechać przez centrum Zabrza... 

Na Koloni B przyspieszam... kręci się tutaj zbyt dużo półnagich karków... jakiś zlot sobie zrobili? 

Za Zaborzem znowu przystaję na chwilę przy wyschniętym przejściu pod torami kolejowymi, trzeba to uwiecznić... ostatnie 3 przejazdy są wyjątkowe, zawsze pod spodem płynął strumień, a teraz jest sucho.... może bokiem coś delikatnie się sączy... Coś czuję, że już niedługo znowu będzie normalnie ;P

A tutaj ciągle sucho
A tutaj ciągle sucho © amiga

W Biskupicach staję przy tablicach które zwróciły ostatnio naszą uwagę, gdy pędziliśmy tędzy wracając z Wisły... 
Dzisiaj sprawdzam co to... i skąd się wzięło... Zdaje się że unia sypnęła kasą na Rekultywację doliny Bytomki :)  . Prace jeszcze trwają w wielu rekjonach, powstają też nowe szlaki :) wzdłuż Bytomki... może być ciekawie :)
Po naszemu Szczęść Boże
Po naszemu Szczęść Boże © amiga
Nie domyśliłbym się, że w tym miejscu był szyb
Nie domyśliłbym się, że w tym miejscu był szyb © amiga
Bytomka jako korytarz ekologiczny
Bytomka jako korytarz ekologiczny © amiga
Murawy
Murawy © amiga

Po sesji fotograficznej, jadę już bezpośrednio na Helenkę... zaliczając trochę gór po drodze... ;P
Gdy wpadam do Darka... jestem zlany potem... Mija dobra chwila zanim... udaje się uzupełnić elektrolity :)

Piątek rano

Piątek, 12 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Wyjeżdżam koło siódmej... zapowiada się bardzo gorący dzień... już w chwili wyjazdu jest 19 stopni.... Profilaktycznie tankuję bidon... może się przydać... Jadę zupełnie na krótko... jest przyjemnie. Zastanawiam się czy nie wpakować się w las, tam jest więcej cienia. Jednak czuję że wyjątkowo wiatr mnie dzisiaj wspomaga, nawet bez spoglądania na meteo.pl wiem, że wieje z południowego wschodu to pozytywna informacja. 
Początkowo muszę się przedzierać między samochodami, ale szybko robi się luźniej. Sporo mniej samochodów niż w ostatnich dniach... może to zapowiedź niedługich wakacji.,... gdzie będzie 1/3 tego co w tej chwili gna? Będzie znowu się przyjemnie jeździło szosami... chociaż lato to raczej idealny czas na lasy... Gdy dojeżdżam do firmy termometr pokazuje coś koło 23 stopni... 
Kąpiel jest mi bardzo potrzebna... 

Niedawno zakwitł
Niedawno zakwitł © amiga