Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

Treningi czas zacząć....

Poniedziałek, 29 sierpnia 2011 · Komentarze(5)
Analizując dzisiaj mapy pogórza różnowskiego, zdałem sobie sprawę z tego, że muszę się przygotować do takiego wysiłku. Czasu jest niewiele, więc muszę wykorzystać go maksymalnie jak się da. Powrót z pracy dzisiaj nieco dłuższą i bardziej wymagającą drogą. Nieco więcej podjazdów, dodatkowo starałem się jechać na niższych przełożeniach zachowując kadencję i wykorzystując to co dają pedały SPD. Do tej pory w niewielkim stopniu wykorzystywałem to dobrodziejstwo, teraz muszę się nauczyć robić to odruchowo. Efekt widać już dzisiaj, z drugiej strony wolę żeby bolało teraz niż na zawodach.

.. Lanie w mordę ...

Niedziela, 28 sierpnia 2011 · Komentarze(10)
Piątek

Po powrocie z pracy miałem około godzinę czasu aby się przygotować do wyjazdu. Od jakiegoś czasu szykował się wyjazd na "RAJD Remontowy" w Dąbrowie Górniczej. Zapowiedziało się całkiem ciekawe spotkanie Bikestats-owiczów.
Gdy dobiłem na miejsce spotkania około 21:00 okazało się, że …. jestem pierwszy.
Nieco później pojawiła się silna ekipa z Helenki (Anetka, DJK71, WRK97, Igor03), niestety Herszt "Bandy Łysego", musiał wracać z powodu: gdyż/ponieważ.
Zajęliśmy się więc tym czym potrafimy najlepiej - laniem w mordę - poleciało kilka beerów (Ci co nie pili i tak odpadli wcześniej) na łebka w trakcie gdy w Dixit-a. Chyba też trochę za dużo obiecałem po n-tej butelce, ale o tym będzie dalej. Mocno zmęczeni trudami pierwszego dnia usnęliśmy.

Sobota

Pobudka wcześnie o "6:00" (a może 9:00 ? Bolała mnie głową, chyba zbyt mocno "zlałem sobie mordę", ale trochę znieczulacza rozwiązało problem), udało nam się pozbierać, więc przygotowania do RR ruszyły z kopyta. Na całego RR rozkręcił się około południa gdy dotarła reszta zaprzyjaźnionych Bikestats-owiczów (Ewcia0706,Alistar). Wszystko szło jak z płatka, więc wieczorem przed Ogniskiem Integracyjnym udało nam się przywrócić Pałacowi pierwotny wygląd.
Remont ośrodka w Dąbrowie Górniczej © amiga

Na dzień następny pozostały drobiazgi, więc "zabawom" ogniskowym nie było końca - ponownie najlepiej nam szło "lanie w mordę" i gra w DixiIt-a.
Ogniska już dogasa .. © amiga

W między czasie zaczęła krystalizować się moja obietnica z dnia poprzedniego. Jednak ostateczne potwierdzenie nastąpiło dopiero w Niedzielę.

Niedziela

Pobudka późno, w końcu to dzień wolny - święto. Telefon łaskawie odegrał pobudkę o 7:00. Jako, że pierwotnie mój plan obejmował wyjazd ok 10:00, to zajęliśmy się moją obietnicą - wyjazdem na Rajd na Orientację - w zasadzie na dezorientację w zastępstwie brakującego uczestnika RR. Dobrze że drugie pół Temu ma spore doświadczenie z mapami. Gdybym pojechał sam to reszta uczestników w/w musiała by mnie szukać gdzieś na bagnach.
Pozostał jeszcze jeden mały problem, trzeba było wypełnić zgłoszenie i podać nazwę Teamu. Postanowiliśmy nadać nazwę nawiązującą do wielkiego Teamu Kolarzy Górskich, wybór padł na: Węgierskie Peryferia.
Jakoś tak nam rano szybko zleciał czas i zostałem na kilka godzin aby rozwiązać problemy natury logistycznej przy odbudowie szafy. ;)
Po 15:00 nastąpiło krótkie pożegnanie i pojechałem w drogę powrotną. Wpierw do Ząbkowic, później pociągiem do City i dalej już rowerem do Ochojca.

"Jaaak pięknie" (najczęściej słyszany przeze mnie zwrot w ciągu RR) się urządziłem ;) – chyba rzucę picie, później muszę się wywiązywać z obietnic. Ech żebym to ja zawsze pamiętał co obiecałem. W każdym bądź razie czekam z utęsknieniem na kolejne RR ;P i pozdrawiam wszystkich uczestników.

Nasza wesoła Kompanija © amiga

Powrót

Piątek, 26 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Powrót w ciężkich warunkach temp > 30 stopni i sporej wilgotności. Masakra. Zajęło mi to więcej czasu niż myślałem. Ale dotarłem. Teraz szybko się przepakować i wyjazd do Dąbrowy Górniczej :) Częściowo rowerowy.

Ps. Qmpel się odnalazł w .... Zakopanem

Piątkowo dopracowo ;)

Piątek, 26 sierpnia 2011 · Komentarze(3)
Dzisiaj ostatni wyjazd do pracy w tym tygodniu. W nocy padał deszcz, a poranek przywitał mnie zajebistą mgłą. Jest pięknie :) Po tygodniu jazdy na rowerze zaczynam odczuwać pewne zmęczenie, ale w Sobotę pewnie odpocznę od rowera :)

Kilka kadrów z dzisiejszej drogi do pracy:
Gdzieś w Panewnikach © amiga


Gdzieś w lasach Panewnickich © amiga


Wjazd do Rudy Śląskiej Halemba © amiga

Kolejny dojazd do pracy

Czwartek, 25 sierpnia 2011 · Komentarze(2)
Pierwszy raz dojeżdżając do Gliwic odległość od drzwi do drzwi była mniejsza niż 30km. Jechałem prawie identyczną trasą jak wczorajszy powrót (głównie chodzi o drogi jednokierunkowe w Gliwicach) i jedynie sam zjazd w Kończycach na Autostradę mi się nie podoba, ale zyskuję ponad 2km na dojeździe. Chyba popracuję jeszcze nad tą wersją dojazdu.

Wracając do qmpla to się jeszcze nie znalazł. Shit.

Powrót ...

Czwartek, 25 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Powrót z pracy w ciężkich warunkach. Gorąco jak diabli pociłem się niemiłosiernie. Pojechałem ponownie przez Kończyce. Zależało mi trochę na czasie, a zawsze to 2km mniej. Muszę jeszcze dzisiaj załatwić kilka spraw - też pojadę rowerem - tak będzie najszybciej. :)
Swoją drogą to chyba czuję te 6km jazdy na stojąco ;)

Podwójna awaria ....

Środa, 24 sierpnia 2011 · Komentarze(8)
Dzisiaj wyjazd stosunkowo późno. 7:10. Chciałem to nadrobić na trasie, ale w trakcie jazdy wystąpił drobny problem. W Zabrzu Makoszowach (w zasadzie w Lasku Makoszowskim, gdzieżby indziej, w tym miejscu musiał być kiedyś kirkut, innego wyjaśnienia dla tak częstych awarii w okolicy) zerwały mi się śruby z siodełka. Pierwsa myśl, to że mam 6 km z buta.

I jak tu jechać dalej ? © amiga


Gdy minęły pierwsze emocje, zdjąłem siodełko, wykręciłem stare śruby i jechałem dalej stojąc na pedałach. Nie przepadam za tą formą jazdy, ale udało się dojechać na miejsce. Po drodze złapałem jeszcze gumę, tracąc kolejne 10 min na zmianę dętki. W sumie dojazd zajął mi dzisiaj prawie 2 godziny. Podczas gdy samej jazdy było niecałe 90 min. Czeka mnie dzisiaj jeszcze wizyta w pobliskim sklepie, rowerowym i zakup nowych śrub ;)

wersja skrócona

Środa, 24 sierpnia 2011 · Komentarze(5)
Powrót z Gliwic nieco inaczej niż zwykle. Na prośbę koleżanki z pracy sprawdziłem czas dojazdu do Zabrza Kończyc. Zwykle jadę przez całe Makoszowy i omijam szerokim łukiem Kończyce. Zahaczam je delikatnie przy zjeździe na autostradę. Dzisiaj ominąłem większość Zabrza Makoszowy ładując się centralnie w Kończyce i jadąc przez w/w zjazd na autostradę. Wyszło mi, że mam ok 2km mniej do przejechania. Kiedyś testowałem tą trasę i jakoś tak mi to nie wyszło. Jedyne co mi się nie podoba to ... ten dojazd do autostrady. Multum samochodów osobowych, ciężarowych itd. Bezpiecznie nie ma ale jest szybciej. Chyba jednak zostanę przy mojej wersji drogi do Gliwic.

Swoją drogą to dzisiaj mam jakiś porąbany dzień (nie tylko ja). Rano awaria, w zasadzie 2 (rower oczywiście dostał 2 nowe śruby i jest ok), później informacja od żony bliskiego qmpla, że Artur rano wyszedł i ... tyle go widziano. Nie był w pracy, na osiedlu nikt go nie widział. Mać. Policja oczywiście nic nie zrobi przed upływem 24h. Od rana szukają go po Sosnowcu (dowiedziałem się o tym dopiero po południu). Nie wziął, tel, kluczy itd. Nigdzie u rodziny i po qmplach go nie ma.

Rowerowo do pracy dzień drugi :)

Wtorek, 23 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Drugi w tym tygodniu wyjazd do pracy. Temperatura nieco ponad 15 stopni w chwili wyjazdu. Prognozy na dzisiaj są niezłe. Może poza drobnym szczegółem: Tepmeraturą w granicach 26-27 stopni, ale to się dopiero okaże w okolicach 17:00.
Starałem się nie forsować, wczoraj chyba przegiąłem i odezwało się kolano. Mać. Dzisiaj na mniejszych przełożeniach a i tak jakoś tak szybko ta droga minęła i średnia wyszła wysoka. Chyba szybciej jeżdżę gdy coś mnie boli :)

Za gorąco

Wtorek, 23 sierpnia 2011 · Komentarze(3)
Powrót do domu ciężki, tak jak się spodziewałem, wysoka temperatura to nie dla mnie. Niemiłosiernie się pociłem całą drogę, ale dojechałem. Kolano niestety daje czadu, dzisiaj chyba pora na zimny okład. Ale i tak jutro nie odpuszczę wyjazdu rowerowego, najwyżej pojadę wolniej :)
Poniżej kilka fotek zrobionych w Panewnikach podczas powrotu.

Koniki w Panewnikach © amiga


Biała strzała .... © amiga


koniki fota 2 © amiga


koniki fotka 3 © amiga


Na koniec zapis mojej porannej drogi do Gliwic. Wersja przyspieszona 6x