powrót najkrótszym wariantem

Środa, 9 lipca 2014 · Komentarze(0)
Zarozhdenie - Arkona

Starczy na dzisiaj, wychodzę wyjątkowo późno, jest 17:17..., na dokładkę o 20:00 jestem umówiony, czasu niby sporo, ale... po pierwsze pada... i nie zapowiada się aby miało być lepiej.... po drugie, jak dotrę do domu to jeszcze muszę się przygotować do wyjścia... 
Późna pora wyjazdu ma jednak pewną zaletę, jest prawie pusto na szosach. Problem stanowi co najwyżej woda, wszechobecna i lekko zmniejszona widoczność. Po drodze przypominam sobie o jeszcze jednym szczególe, muszę zahaczyć o bankomat, tyle... że najbliższy już ominąłem,. zawracam... Chwila pod ścianą płaczu i mogę jechać do domu :)

Nie taki diabeł straszny
Nie taki diabeł straszny © amiga

do pracy

Środa, 9 lipca 2014 · Komentarze(0)
Riverside - Shrine Of The New Generation Slaves
Prognozy na dzisiaj jeszcze gorsze niż wczorajsze... w ciągu dnia ma lać i to solidnie... Niebo z rana zaciągnięte chmurami więc coś w tym może być. Gnam po szosach... nie ma co się zastanawiać, kombinować z trasą przelotu, chyba przywykłem do jazdy z samochodami... w sumie to prawie normalne, gdyby tylko jeszcze kierowcy nie mieli idiotycznej tendencji do wyjeżdżania przed kołem. Dzisiaj 2 takie przypadki, gdzie z drogi podporządkowanej ktoś mi wyleciał, tyle, że nauczony wieloma poprzednimi przygodami z założenia obserwuję reakcję kierowców i tego co robią z samochodami, przy podejrzeniu że może ktoś może być "idiotą" za kółkiem jestem przygotowany (przynajmniej tak mi się wydaje) na jakąś niebezpieczną sytuację... 
Na drogach natrafiam na całkiem sporo kałuż, co zmusza mnie, szczególnie przed Kochłowicami na zjazd na chodnik, rowerówka w wielu miejscach jest zalana... 
Już w firmie patrząc na czas wydaje mi się, że przejazd i tak był na przyzwoitym poziomie... co ciekawe, drugi raz poczułem kolano..., przypuszczam, że to efekt grzmotnięcia na ostatnim BikeOriencie...  bo właśnie prawe kolano oberwało najbardziej...

Czarownica z Chudowa
Czarownica z Chudowa © amiga

ponownie przez Mikołów

Wtorek, 8 lipca 2014 · Komentarze(0)
Dreamtale - The Shore

Wychodząc z firmy cieszy mnie to, że pogoda jest lepsza niż wcześniejsze zapowiedzi..., fakt, że mogą na trasie pojawić mi się przelotne burze, ale co z tego... Plan równie banalny jak wczorajszy.... Chudów, Bujaków, Mikołów... :)
Przy wyjeździe z Zabrza doganiam jakiegoś jegomościa na karbonowym fullu 29", fajnie jedzie się w tunelu. Dojeżdżamy tak do Przyszowic, gdzie... skręca na Chudów, początkowo myślę, aby dalej pociągnąć w jego cieniu, ale chyba mu to nie do końca odpowiada, w każdym bądź razie mi nie odpowiada przelot w okolicy 30km/h, tym bardziej, że w tym miejscu można naprawdę przycisnąć. Wyprzedzam go i.... teraz on jedzie w moim cieniu :) Tka docieramy do Chudowa, gdzie ja podjeżdżam pod zamek, a on skręca gdzieś w teren... a może mi się wydaje...? Krótka sesja pod zamkiem i jadę dalej... 

Na wyjeździe natykam się na sporo połamanych gałęzi... czyżby nawiedziła to miejsce jakaś lokalna burza? Dość szybko docieram do Bujakowa i odbijam na centrum Mikołowa... tutaj nie ma śladu po burzach.... Będąc w centrum miasta odbijam jednak inaczej niż wczoraj, dzisiaj nie jadę przez Podlesie, za to mogę uderzyć gdzieś w okolice Stargańca, do którego później i tak nie docieram, bo... plan zmieniłem :)
Wbijam się na Owsianą i przez Kamionkę docieram do miejsca które odwiedziłem jakiś tydzień temu i zawróciłem, za to dzisiaj postanawiam sprawdzić te ścieżki. Tyle, że wszędzie jest woda, kałuże i błoto... muszę zwolnić... ale ścieżki przetestowane, wyjeżdżam na tłach szkoły Policyjnej i w efekcie ląduję w okolicy ul Grottgera w Piotrowicach. Stąd już mam niedaleko :)


Kościół Ewangelicko-Augsburski w Mikołowie
Kościół Ewangelicko-Augsburski w Mikołowie © amiga

szosy, szosy, szosy

Wtorek, 8 lipca 2014 · Komentarze(1)
Ozzy Osbourne - Goodbye to Romance

Dzień jak co dzień, tyle, że dzisiaj pogoda jakby nieco gorsza, niby cieplej, ale coś tam czasami leci z nieba... i ... nie są to ptaki......
Ruszam ok 7:15. Wczorajszy kierunek wiatru się utrzymał, nawet wieje jakby z bardziej idealnego... jest nieźle, zapowiada się szybki i łatwy przejazd. Za to już na początku natykam się na zwiększony ruch na drogach, przynajmniej takie odnoszę wrażenie, być może pogoda i prognozy spowodowały, że więcej osób wsiadło za kółko... Pod koniec samej jazdy czuję delikatny ból w prawym kolanie..., czyżbym wczoraj przegiął? Zobaczymy co będzie w ciągu dnia...
Dejcie pozór
Dejcie pozór © amiga

Bujaków i Mikołów

Poniedziałek, 7 lipca 2014 · Komentarze(0)
Christophe Maé - Pourquoi c'est beau ça

dzisiejszy powrót już częściowo zaplanowaną trasą, z obowiązkowymi podjazdami, lepiej aby w tej chwili coś mnie bolało niż gdy będę musiał za miesiąc ponownie zmierzyć się ze Śnieżka... Plan prosty, Chudów, Bujaków, Mikołów. Początek dość prosty, w zasadzie aż do Chudowa wiele podjazdów nie ma ... za to tuż za jest bardzo męczący podjazd do Bujakowa, przy czym nie tyle jest stromo, co ciągnie się przez kilka km... przy ciężkich przełożeniach daje popalić... 
Za Bujakowem dzwoni kumpel... umawiamy się na rynku w Mikołowie za... 20 minut..., pozostało tylko zdążyć, daleko nie ma... w linii prostej ok 7-8km przynajmniej tak to oceniam, z drugiej strony jest kilka górek przez które muszę się przetoczyć.
Udaje się dotrzeć na czas, chwilę zajmuje zanim się odnajdujemy... 
Kilkadziesiąt minut później rozstajemy się... i każdy jedzie w swoją stronę, ja kieruję się na Zarzecze i Podlesie by tam odbić na Tunelową i dojechać do Piotrowic. 

Fajne miejsce
Fajne miejsce © amiga

Poniedziałkowy wyjazd do Gliwic

Poniedziałek, 7 lipca 2014 · Komentarze(0)
To The Master Of Darkness - Ancient Bards

Jakoś udaje mi się w miarę sprawnie pozbierać, zresztą na zewnątrz też nie jest źle. Co prawda zapowiedziane są jakieś delikatne opady na dzisiaj, ale... w tej chwili świeci słońce i jest ciepło... 21 stopni... sporo... w Końcu ładnie, w końcu ciepło. 
Ruszam, z rana chyba standardowo odpuszczam już teren, mimo wszystko to najlepsza opcja dojazdu, tym bardziej, że w okresie wakacyjnym drogi pustoszeją i to chyba największa zaleta "pracy" w tych miesiącach...
Na dokładkę dzisiaj mam wrażenie, że wiatr jest po mojej stronie, po dojeździe sprawdziłem to na new.meteo.pl i nie pomyliłem się, zresztą czas dojazdu i średnia też na to wskazują... Sama trasa bez przygód, niepotrzebnych postojów. Po prostu szybko, łatwo i przyjemnie
No ładne kwiatki
No ładne kwiatki © amiga

Objazdówka z siostrą

Niedziela, 6 lipca 2014 · Komentarze(5)
ELUVEITIE - KingGdzieś po 15:00 jedziemy z siostrą po okolicy, jest gorąco, duszno i zapowiedziane są przelotne burze, więc specjalnie nie mamy w planach długiej wycieczki, gdyby coś to do domu nie powinno być więcej niż 40min drogi. 
Początek raczej standardowy na Panewniki, tam wbijamy się na czerwoną rowerówkę i odwiedzamy wszystkie okoliczne stawy zaczynając od Czarnego stawu.

Czarny staw
Czarny staw © amiga
Później klucząc lasami wyjeżdżamy na Halembie, krótki odcinek szosami i wbijamy się nad staw Kiszka. Chwila przerwy.
Staw Kiszka
Staw Kiszka © amiga
Kaczuszka
Kaczuszka © amiga
Roślinki
Roślinki © amiga
Gdzieś od wschodu słyszymy odgłosy burzy, chyba pora się zbierać, kierujemy się bokiem przez Mikołów robiąc sobie jeszcze przerwę nad Jamną i pobliskim źródełkiem. 
Wzburzone wody Jamny
Wzburzone wody Jamny © amiga
Burza jest jednak gdzieś blisko... skracamy wycieczkę odpuszczamy Starganiec i najkrótszą drogą dojeżdżamy do domu.

Na Lędziny i Imielin

Sobota, 5 lipca 2014 · Komentarze(0)
Nightmares - Frontiers Dzień, miał być nierowerowy, odpoczynkowy..., jednak ok 17:00 coś mnie naszło, może jednak gdzieś się na szybko przejadę?
Pierwotnie chodzi mi po głowie Pszczyna..., tyle, że nie wyrobię się przez zmrokiem... Wybieram inny kierunek - Lędziny i Imielin. 
Sporo po lasach..., świetnie się tędy jeździ, szkoda, że ostatnio nie miałem czasu by tutaj zajrzeć... dzisiaj też pewne wiele nie poszaleję. Po prostu szybki przelot tam i z powrotem.
Zatrzymuję się dopiero na Górze św.Klemensa, - jedna wcześniej przed Klimontem na którym jest kościół św Klemensa ;)
Kilka zdjęć...
Kościół św. Klemensa
Kościół św. Klemensa © amiga
Widać Beskidy :)
Widać Beskidy :) © amiga
Za chwilę tam pojadę
Za chwilę tam pojadę © amiga

I dzwoni kuzynka, awaria, tłumaczenie, że mój przyjazd nic nie zmieni i trzeba zadzwonić po serwis niewiele daje.., trudno, zahaczę o nich wracając przez Giszowiec, a teraz jestem jeszcze w Lędzinach, zjeżdżając z górki zatrzymuję się jeszcze przy kościele św. Anny.
Kościół św. Anny
Kościół św. Anny © amiga
i pobliskim cmentarzu, wiele razy tędy przejeżdżałem, ale z jakiegoś powodu nie zauważyłem tej bramy, kolejny postój, kilka zdjęć, wchodzę nawet na cmentarz... spodziewałem się czegoś innego, ale widzę, że dalej jest użytkowany, w większości są nowe groby, chociaż nie brakuje takich sprzed ponad wieku... 
Brama na cmentarz
Brama na cmentarz © amiga
Tabliczka informacyjna
Tabliczka informacyjna © amiga
Zaczyna mi się spieszyć, pędzę przez Krasowny, Kosztowy na Wesołą, chwila przerwy przy zalewie 
Zachód słońca na Wesołej
Zachód słońca na Wesołej © amiga
Nowy nasyp
Nowy nasyp © amiga
Sporo wędkarzy
Sporo wędkarzy © amiga
Wycięli drzewa, ale i tak jest pięknie
Wycięli drzewa, ale i tak jest pięknie © amiga

jednak czas goni, kilkanaście minut później jestem na Giszowcu. zostaję tutaj na dobre 3 godziny. Tak jak podejrzewałem , to ja nic nie zrobię potrzebny jest serwis... Wyjeżdżam ok 22:50 i jadę przez las, dobrze, że wziąłem lampki... 
15 min później melduję się w domu. Zdążyłem na 2-gą połowę :)

zdążyć na mecz

Piątek, 4 lipca 2014 · Komentarze(2)
Arven - Dark Red Desire

Wyjeżdżam z formy jest 16:54..., chcę zdążyć na mecz o 18:00, wiatr jest przeciwko mnie.., wieje od południa, wiem mogło być gorzej, ale i tak nie pomaga... 
Jadę praktycznie w całości po szosach, skracam jedynie przez lasek Makoszowski. Pomimo wszystko jedzie mi się dość dobrze, ruch powoli zamiera, coś mi się zdaje, że sporo osób dzisiaj zasiądzie lub już zasiadła przed TV. Trochę się spinam, Na Wirku jednak decyduję się na mały objazd czerwoną rowerówkę, nadłożę kilkaset metrów, ale... na 1-go maja jest jakaś masakra... tylko tutaj trafiam na zwiększony ruch i oczywiście nikt nie przestrzega 50km/h, no chyba że przed przejazdem kolejowym. 
Chwila odpoczynku na zjeździe w kierunku Kochłowic i pora na małą wspinaczkę na drodze do Katowic, a później przez całą długość Panewnik. Do domu docieram kilka minut po gwizdku. 
Niebieskooki
Niebieskooki © amiga

Piątkowy poranek...

Piątek, 4 lipca 2014 · Komentarze(0)
Red Hot Chili Peppers - Californication Piątek, znowu budzę się z opóźnieniem, szybkie zbieranie i śniadanie i ok 7:10-7:15 jestem na rowerze. Początkowo jadę szosami, jednak odbijam w las. Zupełnie nie mam melodii dzisiaj do gnania...
Za to las nie jest zbyt łaskawy dla mnie, już na Kuźnickiej w Panewnikach trafiam na... korek... w sumie chyba 4 samochody wlokące się po kilkanaście km/h droga, jest wąska, na dokładkę trochę zaparkowanych samochodów nie ma jak i... po co wyprzedzać... Po kilkuset metrach i tak odbijam, tu jest zdecydowanie lepiej, tyle, że pod koniec przy wylocie na Halembę jest... trochę mokro, główna ścieżka zalana, trzeba przecisnąć się bokiem... 
Kolejna ścieżka prowadząca na Kończyce... i znowu przymusowy postój... leśnicy pakują drewno na samochód, muszę odczekać chwilę, aż będzie bezpiecznie. 
Na wylocie przy Chudowskiej zastanawiam się co dalej, wariantów jest kilka, tyle, że jeżeli po ostatnich opadach dalej jest mokro, to nie ma sensu pakować się na hałdy pierwsza będzie błotnista, a druga w Sośnicy mogła spłynąć... i będzie nieprzejezdna...
Odbijam więc przez węzeł z A4-ką i kieruję się na lasek Makoszowski.
Robotnicy DTŚ-kowi powoli znikają, pewnie na dniach będzie odbiór tego odcinka... Kilkadziesiąt metrów dalej trafiam na pracowników "oczyszczających" park... 
Gość był bardzo niezadowolony, że robię mu zdjęcia..., tyle, że nie interesował mnie on, a sprzęt którym się posługiwał... ;P
Stąd mam już niedaleko do pracy, wyjeżdżam na szosy i próbuję dogonić stracony czas... nie udało się... w firmie jestem po 8:30...
Bardzo mu się nie podobało, że robię foty
Bardzo mu się nie podobało, że robię foty © amiga
W lasku makoszowskim
W lasku makoszowskim © amiga