Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Po pracowy powrót

Środa, 6 czerwca 2012 · Komentarze(8)
Powrót popracowy stosunkowo wcześnie, pewnie dlatego, że w Gliwicach byłem chwilę po 8:00. Dzień minął całkiem przyjemnie, jednak przeżyłem szok gdy okazało się, że pół firmy przegląda mojego bloga, masakra :), teraz nic się nie ukryje ;P. W każdym razie Pozdrawiam Wszystkich zaglądających tutaj :)

KTM Story
Dostałem informację z bikershopu z Krakowa (dystrybutora KTM-a), poniżej jego cała treść:

Rama została przesłana do centrali KTM w Austrii.

Jest mi bardzo przykro z powodu długiego oczekiwania.

Zamówiony kurier z przyczyn mi nieznanych (nie zamawiamy go w Polsce) nie
przyjechał podebrać ramy.
Dopiero kolejne zamówienie kuriera zostało zrealizowane.

Przypuszczam, że nowa rama - po sprawdzeniu uszkodzenia w ramie
reklamowanej, zostanie do Pana wysłana w połowie przyszłego tygodnia.


A do posłuchania
Tenacious D - Live @ Rock am Ring 2012

Podesłany wczoraj przez Darka (dzięki).

Gdzieś na szlaku w Rudzie Śląskiej © amiga


Nie ma śladu po ulewach © amiga



Ps. Zakwasy po wczorajszym bieganiu dają się we znaki ;P

Porankowo, deszczowo, dopracowo

Poniedziałek, 4 czerwca 2012 · Komentarze(4)
Obudziłem się ok 4:30 i za diabła nie mogłem zasnąć, przewracałem się z boku na bok. W końcu dałem za wygraną i wstałem, za oknem lało. Wyjazd do pracy był pod znakiem zapytania, ale powolutku zacząłem się zbierać, w między czasie przestało padać. Ubrałem się w nieprzemakalne wdzianko i ruszyłem w drogę. Wyjazd 45 min wcześniej niż zwykle, ale nie spieszyło mi się, jakbym mógł to pewnie jechałbym gdzie mnie oczy poniosą. Pomimo aury w lesie pięknie, widać, że przyroda odżyła, ten deszcz był potrzebny.
Po dojeździe do pracy wyglądałem jak błotny potwór, ale to moja głupia natura ładowania się w bagniste przejazdy przez hałdy dała znać o sobie, chyba to lubię :). Na szczęście wdzianko dobrze chroniło, wystarczyło "syf" spłukać pod prysznicem i wieczorem będę przez chwilę wyglądał jak człowiek ;P (do pierwszej hałdy).

Aura niestety wpłynęła na mnie dzisiaj i na muzykę którą odpaliłem, chyba też tego potrzebowałem. Nie przeciągając miałem odpaloną płytę Riverse - Voices In My Head. Piękna nastrojowa muzyka, na dole wpisu link do koncertu RIVERSIDE - Reality Dream. Mam nadzieję, że się spodoba.

W weekend, udało mi się nieco odpocząć w niezłym towarzystwie, a teraz zostało tylko wziąć byka za rogi i w końcu zacząć realizować wszystkie tegoroczne plany, a jest tego trochę.

Kilka dzisiejszych fotek:
Na ławeczce... © amiga


Droga donikąd © amiga


Podeszczowo w parku © amiga


RIVERSIDE - Reality Dream

Popracowo

Poniedziałek, 4 czerwca 2012 · Komentarze(2)
Pogoda popołudniu również nie rozpieszczała, cały czas siąpiło. Na drogach spory ruch, starałem się jak najszybciej dotrzeć do lasu i to się udało, tam już cisza spokój, zero spacerowiczów i rowerzystów (trochę szkoda). Zdaje się, że tylko ja jestem taki odjechany aby pchać się w las przy takiej pogodę, ale fajnie było. Pomimo tego, że chwilami lało, podobało mi się.
Na uszach dla odmiany "Sonata Arctica" - świetna muzyka, z powerem, podobało mi się. Poniżej link do koncertu, miłego słuchania.

Sonata Arctica live For The Sake Of Revenge


Koniki w Panewnikach © amiga

Ostrożny powrót

Niedziela, 3 czerwca 2012 · Komentarze(0)
Powrót z wczorajszej imprezki dość późno, niestety ilość napojów wspomagających była na tyle spora, że do południa nie odważyłem się wsiąść na rower. Zresztą później, też jechałem z duszą na ramieniu, trasę maksymalnie skróciłem, tzn wykorzystałem Koleje Śląskie, a w Katowicach wysiadłem na Zawodziu i wróciłem poprzez Dolinę 3 Stawów i lasy Ochojeckie.
Na drogę odpaliłem początkowo KNŻ jednak później zmieniłem na Kabanos - Kiełbie we Łbie. Na dole wpisu piosenka Bagno z tej płyty.

Na pastwisku w Łośniu © amiga


KABANOS - Bagno


Ps. Dzięki za fajny weekend i super imprezkę ;)

Na ognisko...

Sobota, 2 czerwca 2012 · Komentarze(6)
Trochę nietypowy wyjazd, miało być zupełnie inaczej, a wyszło jak zwykle. Jakiś czas temu w kilka osób zgadaliśmy się na małą imprezkę w DG. Miałem jechać w większej grupie wsparcia z Katowic samochodem, a skończyło się na samotnym wypadzie rowerowym. W zasadzie nie narzekam, dzięki temu udało się zachować długi okres w którym jeżdżę dzień w dzień na rowerze, niezależnie od tego czy to dzień roboczy czy weekend, trwa to już ponad 2 tygodnie.
Trasa niezbyt skomplikowana głównie po szosach. Ochojec->Giszowiec->Mysłowice->Sosnowiec->Strzemieszyce->Łosień. Na drogach mały ruch dzięki temu jechało się dość przyjemnie, jedynie boczny wiatr dawał się od czasu do czasu we znaki.
Na miejscu zbiórki czeka już Kosma100 oraz Tomek, chwilę później dołączają Darek, Anetka, Wiktor i Mistrz Igorek. Miało nas być więcej, niestety część osób w ostatniej chwili zrezygnowała. Trudno. Poradziliśmy sobie w mniejszym gronie, oczywiście było pieczenie kiełbasek, a obok na grillu piekły się inne przysmaki - Kurczak, Camembert...
Oczywiście rozmowy i zabawy trwały do późnego wieczora. Rodzina Darka niestety musiała nas opuścić i zostaliśmy w 3-kę. Tzn Ja, Kosma i Tomek, zostało jeszcze kilka butelek do opróżnienia, co z zrobiliśmy z wielką przyjemnością. Niestety już po 1:00 Morfeusz zaczął się o nas upominać i trzeba było dogasić ognisko i zakończyć "imprezkę"

Dzięki za wspaniałą atmosferę i fantastyczne jedzenie. Szkoda, że nie dotarła reszta uczestników, może następnym razem będzie nas więcej.

Kilka wczorajszych fot:
Gdzieś w Sosnowcu © amiga


Gdzieś w Dąbrowie Górniczej © amiga


Ognisko zostało rozpalone © amiga


Towarzystwo jeszcze nie w komplecie © amiga


Mistrz Igorek © amiga


A na koniec kawałek który mi towarzyszył w drodze wraz z resztą tej świetnej płyty.
KAZIK NA ŻYWO - Plamy na słońcu

Lumpexowo dopracowo

Czwartek, 31 maja 2012 · Komentarze(3)
Poranek chłodny, początkowo zbyt chłodny, zanim się trochę rozgrzałem byłem już w Rudzie Śląskiej, powoli pokazywało się słońce i świat stawał się piekniejszy. W drodze przygrywał mi LUMPEX'75, dobrze się z tym jechało, gdy jednak usłyszałem piosenkę ŻÓŁTA SKÓRA OD BANANA moje pierwsze skojarzenia miałem z Tomkiem, któremu dedykuję tą piosenkę ;P


Foty wieczorem, rano wyjechałem zbyt późno i nie chciałem robić przerw w jeździe.

Popracowo bardziej terenowo

Czwartek, 31 maja 2012 · Komentarze(8)
Dziwny był dzisiejszy dzień, mam wrażenie że pogoda na mnie dzisiaj mocno wpłynęła, niby wszystko ok, ale coś się skupić nie mogłem. Wracając po prostu wsiadłem na rower i tyle, gdzieś prysła radość z jazdy. Zapuściłem Sabatona, ale nie pomógł, dopiero gdy odpaliłem "Poparzonych Kawą Trzy" coś zaskoczyło, wróciłem do rzeczywistości i pojechałem nieco bardziej terenowo zahaczając o ul. Piaskową w Zabrzu i staw księżycowy w Rudzie Śląskiej.
Patrzę na prognozę pogody i ciśnienie leci powoli w dół, ma jeszcze dzisiaj lać. Ciekawe czy jutro pojadę w takich warunkach.
Swoją drogą "Musculus Cremaster" jest świetna, jakiś rok temu słuchałem jej na okrągło przez kilka dni. Warto czasami odkurzyć niezłe kawałki.
Do wpisu dołączam pierwszy utwór z tej płyty. Miłego słuchania :)

Poparzeni Kawą Trzy - Ochujałem


Dzisiejsze fotki ze stawu księżycowego:
Schody do innego świata © amiga


Cisza, spokój, pięknie jest © amiga



Czasami dobrze jest odpocząć © amiga

Hunterowo pohałdowo

Środa, 30 maja 2012 · Komentarze(8)
Powrót raczej standardowy przy dźwiękach kolejnych płyt Huntera, świetne rewelacyjne granie, jako że koncert był dołączony do poprzedniego wpisu to na dole będzie tylko link do pojedynczego utworu. Myślę, że się spodoba - Easy Rider w wykonaniu Krzysztofa Daukszewicza i zespołu Hunter. Obłęd.

Zdjęcia zostały zrobione na hałdzie pomiędzy Zabrzem Kończycami a Rudą Śląską Halembą.

droga przez hałdę © amiga



Panorama z hałdy z okolicy Halemby i Kończyc © amiga


Zjazd z hałdy © amiga


Hunter-Easy Rider with Krzysztof Daukszewicz

Hunterowo dopracowo

Środa, 30 maja 2012 · Komentarze(2)
Wyjazd standardowy, późno 7:10 na zegarku, masakra. Zbieram graty i ruszam, wieje stosunkowo silny zachodni wiatr, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza, może dlatego, że zapodałem sobie płytę Hunter - Hellwood. Muzyka, której potrzebowałem z rana, coś co pobudziło krążenie w żyłach. Na dole wpisu link do utworu TshaZshyC z tej płyty, a poniżej link do koncertu HUNTER - XXV LAT PÓŹNIEJ. Miłego słuchania.

Brama do Zabrza © amiga


Hunter- TshaZshyC


HUNTER -XXV LAT PÓŹNIEJ - LIVE WFF; WROCŁAW 08.03.2008 FULL CONCERT

Akurat do pracy

Wtorek, 29 maja 2012 · Komentarze(1)
Kolejny wyjazd do pracy, rano poważny dylemat, co odpalić na drogę, wahałem się pomiędzy Alestorm, Cochise, Riversice i paroma innymi kapelami, coś mnie ogarnęła lekka nostalgia i odpaliłem Akurat - Fantasmagorie. Dawno tego nie słuchałem, płyta świetna, nastrojowa, dobrze się tego słuchało. Zamiast koncertu ostatni utwór z tej płyty, fotka zastępcza, w drodze się nie zatrzymałem na focenie – nie wiem, brak chęci, ciekawego motywu, jakoś tak, a może po prostu się zasłuchałem ;)

KTM Story
Zapomniałem dopisać z rana, w końcu jest jakaś informacja z serwisu, co prawda jeszcze nie to czego oczekiwałem, ale lepsza taka niż żadna.
KTM poprosił o wysłanie ramy do Austrii, wczoraj niby serwis to zrobił rozbierając mojego Zygfryda na części (poszło kurierem na koszt KTM-a). Tylko czemu czekali z decyzją 2 tygodnie?
Mam nadzieję, że do piątku będzie jakiś feedback co dalej.
Jeszcze tyle, tras przede mną w tym roku, a na Dziaduniu jakoś nie mam odwagi pakować się w góry.

Przewoźny zestaw audio © amiga


Akurat - Czy to już