Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Pod ciśnieniem....

Piątek, 9 listopada 2012 · Komentarze(6)
Farben Lehre - Autobusy i tramwaje


Wieża ciśnień w Zabrzu © amiga


Piątek klasycznie niestandardowy, zamiast do domu lecę na Helenkę na spotkanie z rodziną Darka. Plan niespecalnie skomplikowany, trochę popracować przy regulacji mebli, a rano wypad na wycieczkę po wieżach ciśnień organizowaną przez Muzeum w Zabrzu.
Regulacja wybitnie nam nie szła, może dlatego, że oboje mieliśmy serdecznie dość pracy, potrzebny był mały reset. To wyszło nam całkiem nieźle, a z rana gnamy na miejsce spotkania przy muzeum pakujemy się do autobusu i w drogę.
Droga od początku była wielką niespodzianką, pewnych miejsc mogliśmy się domyślać, ale nie wszystkich. Droga prowadziła przez Zabrze, Bytom, Chorzów, Świętochłowice by w zakończyć się w Katowicach.
Było nieźle, a wieczorem czekało nas spotkanie z Moniką i Tomkiem - wspólny wypad na koncert Farben Lehre zakończony małym afterparty. Więcej w kolejnym wpisie.
A poniżej kilka fotek z objazdu wież Ciśnień.

Zabrze - wieża ciśnień przy Poliklinice © amiga


Wieża ciśnień w Zabrzy obok Platana © amiga


Wieża ciśnień w Zabrzu - chyba z najciekawsza z wszystkich © amiga


Prywatna wieża ciśnień w Miechowicach - tuż za platanem w pozostałościach pałacyku Tiele-Wincklerów © amiga


Kolejowa wieża ciśnień W Rudzie Śląskiej Hebziu © amiga


W tle wieża ciśnień przy szpitalu w Chorzowie © amiga


Wieża ciśnień w Świętochłowicach - tylko czemu nie ma do niej dostępu, żadnej drogi? © amiga


Wieża ciśnień na Giszowcu © amiga


Remontowane pozostałości po hucie Uthemann © amiga


wieża ciśnień na terenie po hucie Uthemann - czmu kojarzy mi się to z filmem "Skazany na Bluesa" © amiga


Wieża ciśnień na Borkach © amiga


Miłego dnia.

Ps. Wpis z małym opóźnieniem, ale czasu chwilowo brak. Może do jutra uda mi się wyprowadzić bloga na prostą, a za chwilę chyba urwę się na chwilę na rower.

dopracowo pod górkę

Czwartek, 8 listopada 2012 · Komentarze(6)
Farben Lehre - Pasja [Achtung 2012]


Kolejny wypad dopracowy, trasa standard, tyle, że wariatów na drogach sporo więcej, jakiś 2 kierowców obtrąbiło mnie w Rudzie Śląskiej, pozdrowiłem ich po swojemu wyciągniętym środkowym palcem. Co z tego, że jechałem środkiem lewego pasa jeżeli za chwile mieli zwężkę i musieli zjechać na prawy pas, a ja mogłem dalej pchnąć prosto bo skręcałem nieco dalej w lewo. W końcu drogi też są dla rowerzystów i nie zamierzam z tego rezygnować, a to że komuś się spieszy aby postać na światłach 300m dalej... .
Dziwne było to iż w wielu miejscach gdzie w życiu nie widziałem korka dzisiaj były, miejsca które bym o to nie podejrzewał. Być może jest to związane z pogodą, i część niedzielnych kierowców zasiadła za sterami swoich krążowników?
Ogólnie jechało się nieciekawie na dokładkę wmordęwind i zbokuwind dawał się we znaki.
Uprzedzam komentarz - Tak na Śląsku też wieje dzisiaj ;P
Fotek jakoś nie miałem ochoty robić, za to podłubałem przy starszych zdjęciach programem FotoSketcher, prosty, łatwy i darmowy, a efekty interesujące. Poniżej efekty zabawy z fotką z 2007 roku ze skansenu w Chorzowie.

Zabawy z fotografią..... © amiga


Zabawy z fotografią cd... © amiga


Oryginalze zjdęcie - archiwalne z 2007 roku © amiga


Ps. Miłego dnia :)

do domu... na dzisiaj starczy... i.... 1000 godzin na BS

Czwartek, 8 listopada 2012 · Komentarze(19)
AKURAT - Przed Snem - Słoiczek Tiananmen


Powrót dość późno. Wyjeżdżam ze sporym opóźnieniem, spowodowanym wizytą w Decathlonie, Proline i Leroy Merlin. Jakoś dziwnie się czułem z tym, że nic nie kupiłem w Decathlonie, ale może dlatego, że prawie wszystko już mam, nic się nie zniszczyło, uszkodziło itd... bez sensu...

Z Firmy zabieram Manfreda po 17;30, dzisiaj "życzliwy" nie zadziałał, więc przynajmniej na zabawy z pompką nie tracę czasu. Po prostu mogę wyjechać. Na szosach trochę zaciska, ale tylko do Zabrza, później prawie pusto, mogę delektować się jazdą. W Rudzie śląskiej jedynie jakiśdebil w sportowej BeEmIe zapierdalał slalomem między autami, minał mnie w odległości kilkunastu cm... ja p...e. Na bank miał dres na sobie....

Dzisiaj jeszcze wizyta qmpla, a weekend tuż tuż...

Nieco wcześniej poprosiłem Filipa żeby podesłał mi swoją fotkę Klimontu w oryginale. Pierwsze co mnie zaszokowalo to spory szum na ISO50 - masakra ale cóż.
Wizyta pliku w PS pomaga mi usunąc ten problem jednak kosztem detali :(, później chwila pracy w Machinery HDR, Picasa, FotoSketcher i na końcu jeszcze raz PS....
Poniżej to co mi wyszło z tej fotki :)

Ps. Dzięki Gizmo :)

Fotka oryginalna by Gizmo201 © amiga


cz. 1 obróbki - usunięcie szumu i mapowanie tonów - niestety oryginal był już jpg-iem © amiga


cz. 2 obróbki - podciągnięcie kolorów, wyostrzenie © amiga


FotoShecher - wariant 1 © amiga


Po korekcie krzywych kolorów w PS © amiga


PhotoShecher - postarzanie © amiga


Ps. Miłego wieczoru

Ps2. przy okazji właśnie stuknęło mi 1000 godzin w siodle :)

dopracowo....

Środa, 7 listopada 2012 · Komentarze(11)
AKURAT - KOCHANA KOCHANA KOCHANA

Jedyny chyba kawałek Akurat na YT z płyty która ukazał się wczoraj. Jeszcze nie wiem czy mi się podoba.

Dzisiaj dopracowo, na nowych szpejach, jednak jakoś tak średnio mi się kręciło, może dlatego, że zauważyłem wiatr. Wiał w niewłaściwą stronę i skutecznie utrudniał mi jazdę, jeszcze wmordę ok (po prostu jedzie się ciężko i tyle), ale od czasu do czasu podmuchy z boku zmieniały na chwilę tor mojej jazdy.
Cóż taki dzień, taki wiatr i nic nie wskazuje aby miało się to dzisiaj zmienić na lepsze...

Fotka/praca zastępcza, taka tam dłubanina przy portrecie...
Zabawy z portretem.... © amiga


Mimo wszystko miłego dnia :)

popracowo

Środa, 7 listopada 2012 · Komentarze(7)
Farben Lehre - Omen [Achtung 2012]


Powrót do domu w prawie przez calą drogęw lekkim deszczu i z paskudnym wiatrem wiejacym najczęściej z południowego zachodu. O ile kierunek z zachodu podoba mi się o tyle te podmuchy z południa już nie były takie przyjemne, kilka razy dość mocno zachwiało mi rowerem. W drodze zdzwaniam się z Tadkiem, mam do niego podjechać na chwilę, więc podziwiam całą panewnicką a póxniej zwiedzam zad..ia ;P, w końcu trafiam na miejsce. Jednak długo nie zostaję, spieszy mi się, dzisiaj jeszcze 2 wizyty, ma wpaść qmpel ok 19:00, a po 20:00 mam wpaść do qmpeli pogadać o starych aparatach ;P. Grafik więc napięty... wszystko na czas, dokładnie tak jak nie lubię.

Na dokładkę w firmie znalazł się jakiś życzliwy, który spuścił mi powietrze w tylnym kole, to nie pierwszy raz. Q...a jego mać. Chyba jutro pora zajrzeć na podgląd z kamer, wyczaić dziada... i dojechać.

Fotki archiwalne z chyba ostatniej imprezy na Stadionie Śląskim przed remontem, upłynęlo już trochę wody w Rawie od tego czasu...

Monster Jam 2009 - fotka archiwalna (1) © amiga


Monster Jam 2009 - fotka archiwalna (2) © amiga


Monster Jam 2009 - fotka archiwalna (3) © amiga


Monster Jam 2009 - fotka archiwalna (4) © amiga


Monster Jam 2009 - fotka archiwalna (5) © amiga

Szukając grobu Wincentego Pstrowskiego

Wtorek, 6 listopada 2012 · Komentarze(2)
KSU - Czym Jest Wiary Sens


Po wczorajszym bezrowerowym dniu w końcu z rana mogę dosiąść Manfreda, dzisiaj czeka go przegląd w serwisie, zbicie luzów na tylnym kole, zbicie luzów na sterach + kilka innych małych drobiazgów. Być może dotrą kółka do przerzutki. Rowerek jest już w serwisie, dawno temu doszedłem do tego, że nie warto wszystkiego robić samemu, szkoda czasu, mojego czasu. Mogę spokojnie zająć się opanowaniem świata ;P

Droga dopracowa klasyczna, z jednym małym wyjątkiem, na Maciejowie wjechałem na cmentarz, gdzieś tutaj pochowany jest Wincenty Pstrowski, próbowałem odszukać grób jednak bezskutecznie, rano też miałem trochę mało czasu by zrobić przegląd wszystkich płyt nagrobnych, może wieczorem wjadę tam jeszcze raz? Zobaczymy.



Kolorowo na cmentarzu.... © amiga

Drogie to hobby...

Wtorek, 6 listopada 2012 · Komentarze(83)
Hey - sic


Wizyta w serwisie była bardziej kosztowna niż się spodziewałem. Zbicie luzów na sterach i kole oraz regulacja przerzutek to koszt 35zł - więc dokładnie tyle ile miało być, ale.... okazało się, że pękł był mostek, a na czymś takim absolutnie nie zamierzam jeździć, tym bardziej, że.... wiem o tym..... (jak fajnie było żyć w nieświadomości).

Pęknięty mostek.... © amiga


Może to i dobrze... mostek i tak miałem w planie wymienić na dłuższy 12cm. (Co ciekawe stary jest jeszcze na gwarancji więc idzie do wymiany). Kupiłem Boplighta 12cm :) - 99zł - trzeba będzie się przyzwyczaić do zmiany geometrii.

Nowy mostek boplight team 120mm :) © amiga


Kółeczka dotarły - kolejne 120zł, przy okazji uzupełniłem brakujące elementy w zbiorach domowych, klucze do kasety, brunox-a bo się kończy. Efekt - jestem lżejszy o ponad 300zł...... Mać.

Kółka przerzutki stare vs nowe © amiga


Napęd zostawiam do zajeżdzenia, na wiosnę witam się z kasetą 11-28 + zmiana zębatek na korbie na 26x32x48 ;) - sprawdziem są dostępne wszystkie do mojej korby :) Będzie się działo..... wiosną :)

Zastanawiałem się ile zostało z oryginalnego rowera, który kupiłem w marcu 2011 - niewiele... (w końcu muszę uzupełnić opisy na stronie Manfreda - coraz więcej niezgodności).
Z tego co widzę to: amortyzator, manetki, klamki, hamulce, przednie koło, stery, siodło i tyle :)..., reszta jest zmieniona . Na wiosnę prawdopodobnie wymienię koła, już są upatrzone Mavicki Crossridey.
Drogie to Hobby - zresztą jak każde :) - a mogłem zbierać puszki ;P albo kapsle.

Sam powrót standardowy, jednak jakoś dziwnie mi się jechało, niesamowicie dobrze, może to kwestia tego, że większość problemów została rozwiązana. Ciężko powiedzieć. Za to zauważyłem, że faktycznie wiatr lekko wieje dzisiaj.

Już na miejscu w domu wyminieniłem kółka w przerzutce, przy okazji nasmarowałem cały napęd, będzie znowu na chwilę święty spokój.

Miłego wieczorka :)

Morskie opowieści

Niedziela, 4 listopada 2012 · Komentarze(13)
MORSKIE OPOWIEŚCI-Bałtyckie dorsze


Niedziela rano, po wczorajszych szantach i 80% rumie, ciężko jest się pozbierać, głowa ciąży, śniadanie, jedna kawa, druga, kawa i... to jeszcze nie to. Leczenie browarem pomaga, ale przegiąć nie mogę, w końcu jeszcze mam drogę przed sobą. Rano trochę pogaduch, wizyta kolejnych gości, małe przymiarki do popełnienia biurka. Po miłym poranku i południu, w końcu muszę się pożegnać, dzisiaj jeszcze czeka mnie szybka wizyta u siostry, a później odwiedziny Saturna, potrzebne są 2 tablety, a tam jakieś dziwne promocje..., trzeba to sprawdzić...

Sama trasa bez jakichkolwiek problemów, widać, że dłuuugi weekend jeszcze się nie skończył, pewnie okaże się, że w poniedziałek z rana będzie wielki bajzel..., nie zmieni to jednak decyzji o wyjeździe do pracy na rowerze, jeszcze nie. W końcu jest "ciepło"
Ps. Dzięki Darku, Anetko za przyjęcie, za wspaniały wieczór, poranek :) i za rum... ;P


Amiga Rulez! © amiga

Urodzinki, urodzinki...

Sobota, 3 listopada 2012 · Komentarze(4)
Björk - big time sensuality


Sobota, rano trochę przygotowań do wyjazdu, w końcu, na dzień dobry małe mycie Manfreda. W zasadzie wyszło całkiem spore czyszczenie całości, w końcu zmieniłem łańcuch na kolejny z trójki używanych, chyba troszkę przegiąłem, ostatnia zmiana łańcucha była ponad 1000km temu, różnica w długości jest spora, zanim wszystko się ułoży pewnie będę musiał pomęczyć się kilkaset km..., cóż... moja wina.

W końcu ruszam, jadę szosami, rower musi zostać względnie czysty. Włączam transmisję online na endomondo i jadę. Trasa klasyczna - Ochojec, Piotrowice, Ligota, Panewniki, Kochłowice, Wirek, Bielszowice, Kończyce, Zabrze Centrum Południe, Zabrze Centrum Północ, Mikulczyce, Rokitnica, Helenka.

Na szosach ruch minimalny, w końcu to weekend, w zasadzie środek długiego weekendu. Na miejscu miało być już całkiem sporo osób, jednak okazuje się, że impreza zrobiła się baaaardzo kameralna. Specjalnie nam to nie przeszkadza, dajemy radę, rum z kolą zabijał i to dosłownie, mieszanka wybuchowa. W sumie bawimy się do ok 4:00 trochę gramy w Rumicub-a. Jest nieźle, ale pora spać, może rano uda się gdzieś wyjechać...


Blask zachodzącego słoneczka © amiga


Eksplozja supernowej? © amiga


Rummikub... © amiga


Dawno nie słyszałem Björk, a ten kawałek pierwszy raz usłyszałem w 1994 roku na Amidze :), zresztą to nie jedyny taki przypadek.

do przodu....

Piątek, 2 listopada 2012 · Komentarze(4)
Dżem - Do Przodu



Po wielkim święcie w końcu można pojechać do pracy, cieszy mnie to o tyle, że dzisiaj będzie spokojniej, ciszej, skład osobowy ograniczony pewnie gdzieś do 1/3, będzie można popchnąć nieco kolejne projekty do przodu.
Rano pobudka nieco wcześniej niż zwykle - 5:30, muszę wyczyścić napęd, chociaż trochę wypłukać błoto i piasek z środowego powrotu..., przy okazji okazuje się, że zeszło mi powietrze z tylnego koła... . Po 30 min wszystko jest już zrobione, rower prezentuje się całkiem nieźle..., można zjeść śniadanie i ruszyć w drogę.

Poranek ciepły +8 na starcie, to całkiem miła odmiana po ostatnich 2 tygodniach opadów i temp. w pobliżu zera. Na drogach pustki, cieszy to niesamowicie i jedzie się nieźle. Wszystko byłoby rewelacyjnie gdyby nie mały problem, wyjeżdżając z Panewnik nagle czuję luz, kręcę w miejscu, pierwsza myśl spadł łańcuch, zatrzymuję się i... coś faktycznie jest nie tak... mogę zapomnieć o najmniejszej zębatce. Po dłuższych oględzinach widzę, że odkręciła się nakrętka z kasety i najmniejsza zębatka przesunęła się troszeczkę.

Zastanawiam się, czy nie wrócić do domu aby to zrobić, ale szkoda czasu, ruszam dalej, powalczę z tym już w Gliwicach, klucza i tak nie mam :(, a reszta przełożeń działa.

Dojeżdżam do pracy, widzę, że zanim coś zrobię z awarią, czeka mnie mycie kasety, znowu wszystko upaprane w błocie, ale tak to już bywa gdy człowiek ładuje się przez plac budowy średnicówki :)

ścieżka wśród liści © amiga


rozterki na skrzyżowaniu © amiga


Miłego dnia