Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

narodziny :)

Wtorek, 18 września 2012 · Komentarze(2)
KULT - Czterej jeźdźcy


Powrót z pracy w całkiem niezłych warunkach, jest ciepło, można jechać na krótko, można lekko przycisnąć, chociaż miejscami na ulicach zaciska, ale co mi tam...
Na dokładkę spieszy mi się troszeczkę, w domu jeden komp do zrobienia (w zasadzie do dokończena), a jeszcze czeka mnie jeden wypad do innego "chorego". Czasu jak zawsze brakuje na wszystko...

Za to dzisiaj zapadła decyzja o wyjeździe na Odyseję Jurajską :). Zespół już się uformował, chwila problemu z nazwą i... wyszło DarkRiders. :) Niby od imion 2 zawodników, ale... istnieje gra o tej samej nazwie... hmmm... czytając jej opis: "Fabuła gry nawiązuje do Apokalipsy św. Jana, gdyż wcielamy się w jednego z Czterech Jeźdźców Apokalipsy - Wojnę" - a stąd do Kazika już niedaleko :) Więc nazwa jest jak najbardziej na miejscu :)

Brama zwierzyniecka w Tenczynku © amiga

dopracowo

Poniedziałek, 17 września 2012 · Komentarze(0)
Suchy Chleb Dla Konia - 49


Poniedziałek, budzę się wcześnie, jestem zmęczony, wczoraj dość długo zajęło mi pozbieranie się po wyjeździe na BSOrient. Pranie, lekki serwis roweru, w końcu do pracy trzeba dojechać. Uzupełnianie wpisów na BS zajęło trochę czasu, zresztą nie wszystko na raz... Dłubanie przy fotach jest czasochłonne, szczególnie jak jest ich natrzaskane ponad 600szt. Ech...

Sama droga do pracy standardowym szlakiem, mały incydent w Zabrzu gdzie jakiś kretyn wyprzedzał mnie na skrzyżowaniu gdy skręcałem w lewo. Dawno już nie miałem tak ciepło, na szczęście pewne nawyki zostały wyrobione i udało mi się uniknąć większych problemów. Q..a w zasadzie powinienem gonić g...a i obić mu ryja, tak dla zasady

Wspomnienia z BSOrientu © amiga

Poniedziałkowy powrót do domu

Poniedziałek, 17 września 2012 · Komentarze(0)
Suchy Chleb Dla Konia - Prawdziwa ballada o kobietach


Wyjeżdżam dość późno, nawał pracy - taki jest ten poniedziałek. Na dokładkę w domu czeka mnie dodatkowa praca przy reanimacji kolejnego kompa. Średnio mam dzisiaj na to ochotę, ale jak trzeba, to trzeba, z drugiej strony zawsze to dodatkowa kasa do zdefraudowania :), może na rower, a może na coś innego?

Kiri walczy z powodzeniem z górą... © amiga

i po BSOriencie

Niedziela, 16 września 2012 · Komentarze(7)
Anastasis - Uciekamy


Niedziela 7:30, nadszedł czas, aby powoli kończyć przygodę z BSOrientem, na dzisiaj zaplanowana jest jeszcze wycieczka po okolicy, jednak, nie mogę towarzyszyć do końca, mam na dzisiaj coś innego w planach, ale... jest ranek, wszyscy śpią (prawie wszyscy). Do wyjazdy mam prawie 90 min. więc z buta wybrałem się do lasu, może znajdę tam coś godnego uwagi, uwiecznienia, obfocenia. Pogoda jest średnia, chociaż wg prognoz ma się poprawić, ale może dlatego w lesie panowała cisza, prawie absolutna cisza, jedynie z daleka dobiegały odgłosy ulicy.

Pieją kury pieją.... © amiga


no łade kwiatki © amiga


Stoi przy drodze na jednej nodze... © amiga


kolejny czerwony... © amiga


prawie jak biedronka © amiga


nad rzeczką.... © amiga


Spoglądam w pewnej chwili na zegarek i... masakra gdzieś mi czas uciekł, specjalnie nie wiem jak daleko się oddaliłem, teoretycznie w ciągu godziny mogłem przejść ok 6-8km, jednak focenie skutecznie spowalnia marsz, więc pewnie do bazy nie mam więcej niż 3km. Czasu na powrót mam niewiele, pozostaje jedno - bieg...., w zasadzie to nie pierwszyzna, już zdarzało mi się ganiać po kilkanaście km, jednak tym razem w jednej ręce mam 1.5kg aparatu a w drugiej 0.7kg obiektyw, dziwnie się biega z takim sprzętem, ale jest to możliwe. Przy okazji okazało się, że kontuzja biodra jest już historią, a ja w ciągu 20 min dotarłem do bazy ufff...
Po powrocie okazuje się, że część uczestników jeszcze śpi :), więc wyjazd nieco się opóźnia (o ponad godzinę). Żegnamy się z częścią uczestników, a my w składzie Kosma100, T0mas82, Kajman, Niradhara, Kiri, Tymoteuszka i oczywiście Ja.

W Łęce trafiamy na imprezkę z okazji 75-lecia miejscowej Straży Pożarnej, tubylcy chodzą odświętnie ubrani, całość wygląda ciekawie...

jedziemy gasić pożar? © amiga


drewniana zabudowa © amiga


Latająca Tymoteuszka © amiga


75 lecie straży pożarnej... © amiga


prawie jak pochód 1 maja © amiga


i... niestety muszę opuścić tak zacne towarzystwo, mój plan obejmuje wizytę u qmpla na Zagórzu, czasu mam mało, więc żegnam się i jadę dalej sam. W Dąbrowie Górniczej natykam się na Maraton MTB Skandia, który dość skutecznie mnie opóźnia, zamknięte całe centrum, muszę jechać opłotkami, trochę focę, ale znowu czas, czas...., niby niedaleko, ale...

Skandia MTB w Dąbrowie Górniczej © amiga


W końcu udaje się dotrzeć do Sosnowca i względnie bez błądzenia docieram na spotkanie. Trochę czasu zajmują nam pogaduchy z całą rodzinką, w efekcie wyjeżdżam w dalszą trasę po 18:00, późno, ale... warto było.
Jadę przez Mysłowice, Giszowiec i w końcu docieram do moich lasów, jakoś nie mogę sobie odpuścić lekkiego objazdu po nich :),lubię ten las ten klimat, ten teren, pięknie tu... Wieczorem jeszcze trochę prac przygotowawczych, w końcu jutro do pracy.


Ech... Fantastyczny weeked.

Lekki rozruch przed BSOrientem

Piątek, 14 września 2012 · Komentarze(7)
Czesław Niemen - Dziwny jest ten świat


Jest piątek, pogoda średnia, wstaję ok. 6:00 i zaczynam przygotowania…, przygotowania do wyjazdu na BSOrient. Dzisiaj jednak zamiast do pracy, wybieram się nieco okrężną drogą do Błędowa. Pierwotny plan był prosty – zaliczyć Ojców, jednak po drodze zmieniam plany, od dawna leży mi wyjazd od zamku Tenczyńskiego i przejazd przez Puszczę Dulowską. Byłem tam ostatnio chyba 3 lata temu na dokładkę z buta, tym razem wybieram się tam rowerowo. Wyjazd dość późno, ok. 10:00 naciskam na pedały i jadę, początkowo wybieram drogę na Lędziny, później zaczynam kierować się na Chełm Śląski, po drodze jak przystało na mnie kilka razy źle skręcam i jadę mocnymi zakosami, później jest już zdecydowanie lepiej, W końcu przez Chrzanów i Trzebinię docieram do puszczy. Coś jest niesamowitego w tym miejscy, jest taki inne, takie spokojne, dzisiaj na dokładkę nie słychać nawet ptaków, ale to pewnie związane jest z pogodą, która jest nijaka, w zasadzie zero słońca, a niebo zasnute jest dość grubą warstwą chmur…, pora na pierwszy krótki odpoczynek przy Ośrodku hodowli zwierzyny w Dulowej.
W puszczy Dulowskiej © amiga

Manfred na szlaku © amiga

Ruszam dalej, zamek w Rudnie czeka, czeka na mnie stromy, ale krótki podjazd, kiedyś mnie wykończył, teraz czuję niedosyt, trochę tego jakby mało było…, ale cieszę się, że to już zaliczyłem. Kawałek dalej podjeżdżam pod zamek i… szok, nie Estem pewny czy zabezpieczają ruiny czy próbują odbudować zamek, ale na terenie jest kilkudziesięciu pracowników, o wejściu do środka nie ma mowy, więc kilka fot z zewnątrz muszę odszukać szlak za zamkiem, jest to o tyle trudne, że ścieżka jest przysypana gruzem usuniętym z murów… .
Remont zamku Tenczyn © amiga

Wieża zamku... © amiga

Prace trwają © amiga

Obchodzę to bokiem i mogę zjechać w dół, teraz pora kierować się na Krzeszowice, po drodze odwiedzam bramę zwierzyniecką, też wygląda jakoś inaczej niż ją zapamiętałem ;).
Brama zwierzyniecka © amiga

W Krzeszowicach miały być lody w pobliżu dworca PKP (jedna z najwspanialszych lodziarni jaką znam), jednak z jakiegoś powodu lokal jest zamknięty, trudno, będę musiał się zadowolić czymś innym… .
Jest jednak jeszcze jedno miejsce które chcę tu odwiedzić to pałac Potockich, liczyłem na to, że coś się tu zmieniło, jednak nie, wszystko wygląda tak jak było, ruina, tyle, że zakonserwowana…, może nie zostanie zdewastowana bardziej, może w końcu coś się zacznie tutaj dziać, może za kolejne 3 lata…, może, może, może…
Pałac Potockich w Krzeszowicach © amiga

Pora opuścić Krzeszowice (i tak tu będę za jakieś 3 tygodnie;), lecę dalej pora zawracać i skierować się na Błędów.
potoki na jurze © amiga

Kieruję się na Olkusz i dalej przez Klucze docieram do Chechła, tutaj standardowa chwila odpoczynku na pustyni Błędowskiej, czuję sentyment do tego miejsca i jakoś nie wyobrażam sobie, aby się tutaj chociaż na chwilę nie zatrzymać.
Pustynia Błędowska © amiga


W końcu docieram do Eurokempingu w Błędowie i okazuje się, że jestem jednym z pierwszych…, Na miejscu jest Kosma100, T0mas82, Kajman, Niradhara i Piotr Kiri (jeszcze niezrzeszony na BS). Mamy nieco czasu na krótkie pogaduchy w tym czasie zaczynają docierać kolejni Bikestatsowicze, jest nas coraz więcej, w końcu odpalamy Grilla, zajadamy się karbonowymi kiełbaskami, zapijamy izobronikami i gadamy, gadamy, gadamy… W końcu przed pierwszą w nocy zbieramy się do domków, pora odpocząć, juro czeka nas rajd, rajd na orientację ;)

Sprawczyni całego zamieszania - kiełbaska jeszcze nie karbonowa © amiga


Cały ja....... © amiga


Piotrek Kiri ;) © amiga


A wszystko zaczęło się od Blase-a © amiga

w deszczu...

Czwartek, 13 września 2012 · Komentarze(7)
Łagodna Pianka - Łagodną Pianką


Zgodnie z prognozami rano leje, może nie jest to oberwanie chmury, ale pogoda jest paskudna, jednak nie dopuszczam innej możliwości dojazdu do Gliwic niż rowerem. W końcu to nie mój pierwszy deszcz, wiem czego się spodziewać, nie jestem z cukru..., dojadę. Trzeba przy okazji sprawdzić jak został wyregulowany rower w końcu wczoraj przeszedł mały remont. Obie zmieniarki działają perfekcyjnie, koło nie ma luzów, w końcu... . Na drogach nie ma specjalnie dużo samochodów, za to Ci którzy wsiedli za kółko są jacyś rozkojarzeni, trzeba było mocno uważać na to co się dzieje, miejscami działy się cuda na drodze.
Ps. W weekend będzie okazja przetestować całą konfigurację na jurze na BSOriencie.




Na kanale la manche © amiga


Skałki... © amiga


Ptaki mają spokój © amiga


Jeszzce jeden szczegół... dzień paskudny, więc może ten filmik trochę poprawi samopoczucie

do domku, koncertowo :)

Czwartek, 13 września 2012 · Komentarze(0)
Anti Tank Nun "If you are going through hell, keep going"



Wyjeżdżam z pracy, pada, ciągle pada, już to dzisiaj raz przerabiałem, więc żadna nowość, jadę po szosach, spieszy mi się, zadzwonił qmpel i wieczorem szykuje się mały wypad na koncert, koncert o zabarwieniu "lekko" metalowym.
W domy szybki obiad, kąpiel, nowe ciuszki i pora lecieć.
Dojeżdżamy na miejsce do tyskiego klubu Underground, mamy trochę czasu, jest okazja pogadać (nie widzieliśmy się dobre 3 miesiące), uzupełnić elektrolity - tego mi było trzeba i zaczyna się. Jako suport gra Katowicki zespół J.D. OVERDRIVE i... mają chłopcy powera, dobrze się tego słucha, dobry kawał metalu, grają około godziny, w tym czasie dochodzą maruderzy, na koncert "gwiazdy" - ANTI TANK NUN. W zasadzie chyba pierwszy raz byłem na koncercie zespołu który zagrał całą swoją dyskografię :) (mają w dorobku jedną płytę, ale za to jaką) + kilka zapożyczonych kawałków. Rewelacja. Szokujący jest trochę skład zespołu ale, warto zajrzeć na ich stronę.

Ogólne cała "spontaniczna" wyprawa była bardzo udana, za jakieś 2 tygodnie w tym samym miejscu gra KAT. Może się tam wybiorę ponownie? Zobaczymy...

J. D. Overdrive - Ballbreaker


J. D. OVERDRIVE (1) © amiga


J.D. OVERDRIVE (2) © amiga


J.D. OVERDRIVE (3) © amiga


J.D. OVERDRIVE (3) © amiga


ANTi TANK NUM (1) © amiga


ANTI TANK NUN (2) © amiga


ANTI TANK NUN (3) © amiga


ANTI TANK NUN (4) © amiga


ANTI TANK NUN (5) © amiga


ANTI TANK NUN (6) © amiga


ANTI TANK NUN (7) © amiga


ANTI TANK NUN (8) © amiga

dopracowo, serwisowo...

Środa, 12 września 2012 · Komentarze(6)
Łagodna Pianka - Słoń


Kolejny dzień, kolejny wyjazd do pracy, znowu problem ze wstaniem, znowu wyjeżdżam ok 7:20. Masakra. Na dokładkę pogoda nijaka, a ma być gorzej, już dzisiaj temperatura ma polecieć na pysk, bardziej martwi mnie jutrzejszy dzień, ma lać i to jak, w związku z tym przyspieszyłem nieco termin wymiany tylniego koła w rowerze. Nowe kółko będzie dzisiaj, a stare.... . Co do starego to już mam tajny plan, będzie wykorzystane, pewnie będę się z tym pomysłem bujał jeszcze trochę, aż skompletuję resztę szpeji, ważne jest że wiem co chcę z nim zrobić. :)
Jeżeli jutrzejsze prognozy się potwierdzą to jutro do pracy jadę pociągiem, po raz pierwszy od kilku miesięcy..., jakoś tak dziwnie będzie... bez rowera...

Tablica informacyjna © amiga

Teatr Rzymski w Lillebone we francji © amiga

Teatr Rzymski - widok z innej strony © amiga

Cały czas trwają prace konserwatorskie © amiga

z nowym kółkiem, nową paną i wieczorne regulacje...

Środa, 12 września 2012 · Komentarze(3)
pajujo - zielony rower dziadka


Powrót do domu nieco przed 17:00, nieco wcześniej zerwał się silny wiatr, ale nie leje, prognozy jednak nie pozostawiają złudzeń, będzie paskudnie, wyjścia nie ma, trzeba jechać, tym razem jednak na nowym kole, na nowej piaście, zobaczymy jak to się będzie spisywać.
Przy wyjeździe mam wrażenie, że mam wiatr w plecy, jednak nie trwa to długo, podmuchy zmieniają kierunki, paskudnie się jedzie. W Kończycach coś mi koło ucieka, dzieje się coś złego, złapałem panę... wstępne oględziny i mam winowajcę wbity opiłek w oponę, wyciągam go zmieniam dętkę i jadę dalej.
Jestem już w Katowicach, w Panewnikach i znowu mam wrażenie, że jadę na miękkim kole, q...a!. Zdejmuję oponę i widzę ślad na dętce, wygląda jak rozcięcie, ale to... puścił zgrzew. Na szczęście mam jeszcze jedna dętkę ze sobą, nie muszę łatać... Dojeżdżam do domu, uff... nie lubię takich przygód...
Wieczorem mam czas, aby wyregulować przerzutki, zmienić łańcuch na kolejny, trochę przeczyścić rower i tyle. Starczy na dzisiaj przygód, emocji... Pass


Trzecia zmiana ? © amiga

Wtorek...

Wtorek, 11 września 2012 · Komentarze(3)
Rege dla Młodego talenta - bukartyk i sekcja


Poranek ciepły, budzę się dość późno, chyba zaczyna ze mnie schodzić zmęczenie, już jest zdecydowanie lepiej, jedynie coś dalej na…a mi żołądek, mam nadzieję, że w końcu problem ustąpi. Dzisiejszy dojazd do pracy raczej standardowy, szosami, w kilku miejscach zaciska, ale… nie ma takiego szaleństwa jak wczoraj wieczorem…, da się jechać, da się żyć… Bezstresowo docieram do firmy, jedynie fot nie robiłem, gdyż albowiem opuściłem dom rodzinny z pewną opieszałością. W wolnym tłumaczeniu, nie mogłem się zebrać na czas, nie chciało mi się…, więc później trzeba było trochę przycisnąć na pedały…
Wczoraj krótki przegląd rowera i… czuję delikatne luzy na tylnik kole (znowu), w ciągu 2 miesięcy były w nim wymieniane konusy i 2 razy kulki…, wniosek prosty, piasta nadaje się do wymiany, zresztą serwisant coś ostatnio wspominał o jakiś mikropęknięciach (ciekawe co miał na myśli)… . W każdym bądź razie, nowe koło już czeka, na czwartek umówiłem się w serwisie na przełożenie gratów, powinienem mieć przynajmniej rok świętego spokoju. Aktualne koło przejechało ze mną 15000km, może to nie rekordowy wynik, ale jak weźmie się pod uwagę budowę tej piasty (zero jakichkolwiek uszczelnień) to jest to całkiem niezły wynik… .