Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

hałda :)

Piątek, 19 kwietnia 2013 · Komentarze(2)
The Cuts - Czarny świat


jest ok 17:00, wychodzę na zewnątrz, chłodno się zrobiło. Dość nieprzyjemnie, na dokładkę pokropuje sobie deszcz od czasu do czasu. Zakładam na sobie przeciwdeszczówkę, chociaż nie jestem przekonany czy to dobry wybór.
Ruszam, chyba pojadę po szosach... jednak na wysokości Sośnicy zmieniam plan - Hałda. Wjeżdżam w teren, w zasadzie to na plac budowy DTŚ-ki. trochę wody i... czuję, że jest ślisko, zwalniam, nie na się jechać o tej czarnej mazi zbyt szybko.

Na szczyt dojeżdżam w jednym kawałku, całość była przejezdna, jednak trzeba uważać. Zjazd dość wredny, deszcze nie był na tyle duży aby utwardzić podłoże, w efekcie pod cienką warstwą mokrego piasku znajduje się ten suchy, luźny. Koła tańczą, w prawo, w lewo.

Jestem w Makoszowach teraz pora na starą hałdę, w zasadzie hałdkę, tutaj warunki jeszcze gorsze, masa błota z głębokimi koleinami i ponownie ślisko..., na szczęście odcinek ma ok kilometra, dalej już ścieżki leśne. Może dzisiaj też nie są w stanie idealnym ale nie ma dramatu.

Chwila po szosach na Halembie i czeka mnie lasek Panewnicki, po deszczu z reguły daje się on we znaki, jednak jakoś wyjątkowo wszystko jest ok. Może wody spadło zbyt mało?

Zatrzymuje się na chwilę na boisku Kolejarza w Katowicach, widzę te pełznące ciemne chmury. Nie zapowiada to pogody w weekend, ale może jeszcze coś się odmieni. Może uda się uratować chociaż jeden dzień?

nadciagają ciemne chmury © amiga

do pracy

Czwartek, 18 kwietnia 2013 · Komentarze(1)
Deep Purple - Child in Time


Kolejny ciepły poranek. Po wczorajszych szaleństwach na szosach, dzisiaj musiałem już do lasu. W Panewnikach skręcam na Kuźnicką i jadę po czymś co lubię, gdzie czuję się dobrze, gdzie jazda sprawia mi czystą przyjemność, gdzie nie muszę uważać na kierowców. Oczywiście nie mogłem sobie odpuścić wjazdu na hałdę w Makoszowach/Sośnicy - w końcu gdzieś trzeba ćwiczyć przed Śnieżką :), to dobre miejsce, tym bardziej, że mam je po drodze. Może jedyna wada to zbyt krótki podjazd..., nic trzeba myśleć nad wypadem w Beskidy i.... to szybko

górka do ćwiczenia uphillu ? © amiga

prawie full terenem :)

Czwartek, 18 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
Dyjak - Atramentowa rumba


Wybija 17:00, pora się zbierać, pora do domu. Wychodzę na zewnątrz, a tam 26 stopni :), w pełni na krótko, w pełni szczęścia wbijam się w Sośnicy w teren, dzisiaj nic nie może mi tego odebrać, mam ochotę na teren i mam go pod dostatkiem w drodze do domu :) Fantastycznie się jedzie gdy długie wdzianko jest w plecaku. Szkoda, że poranki są jeszcze chłodne. Pewnie to kwesta 2-3 tygodni i nie będę musiał się rano opatulać :)

Za Zabrzem odbijam nad Kłodnicę i wałem jadę spokojnie, podziwiając widoki. Zatrzymuję się tam na chwilę, szukam ptaków, lecz jest ich jeszcze niewiele.

Nic. ruszam dalej i wbijam się w kolejne lasy, ścieżki, boczkiem docieram aż do Kuźnickiej na Halembie i znowu las, tym razem Panewnicki :)

Szkoda, że nie miałem więcej czasu, po głowie chodził mi jeszcze Starganiec, jednak przypomniałem sobie, że jestem umówiony na 19:00...

Nie ma lekko

jak kaczki na wodzie © amiga


puszczanie kaczek na wodzie © amiga

po szosach...

Środa, 17 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
The Prodigy - Firestarter


Wpis z opóźnieniem. niestety nie było czasu wcześniej :(
Środa poranek, jest ciepło, no prawie... częściowo na krótko, jak to ostatnio. Wyjeżdżam, dzisiaj muszę być wcześniej w pracy, więc wybór mógł być jeden po szosach..., będzie szybciej.
Klasycznie im bliżej 8:00 tym większy ruch, ale cóż..., przywykłem do tego.
W firmie ląduję nieco po 8:00 - zdążyłem. Zapowiada się ciekawy rok :)

Już niedługo staw janina będzie wyglądał podobnie :) © amiga

po pracy

Środa, 17 kwietnia 2013 · Komentarze(7)
The Police - Every Breath You Take


Jest po 16:30, pora na powrót. Początkowo miało być po terenie, miałem odbić sobie poranek, jednak nie ma na to szans. Trasa zmieniona, muszę zahaczyć o centrum Katowic, no... prawie centrum, pakuje się więc głównymi szosami przez GOP. Nie lubię tego, nie pasują mi te drogi, jednak to jedyna opcja, tak aby nie stracić zbyt dużo czasu.

Tak jak się spodziewałem, jest sajgon na drogach, staram się jechać ostrożnie, ale liczy się czas...., dojeżdżam na miejsce, dzisiaj małe spotkanie, miło upływa czas na rozmowie, jednak właśnie, czas.... tego mi dzisiaj brak cały dzień.
Żegnam się i jadę, pędzę, za 25 min rozpoczynają się zapisy na Śnieżkę, muszę zdążyć, po drodze kilka telefonów. W końcu ja dzwonię do Darka z prośbą o zapisanie.

Dojeżdżam do domu, obłędu cd..., walka z gazownikami, z zapisami... w końcu udaje się wszystko dograć... udało się zapisać na uphill :), jeszcze tylko przelew i ok :), Teraz pozostało się do niego przygotować, i wygrać :)
Mam dość tego dnia...

Beskid wyspowy :) trzeba będzie tam wrócić.... © amiga

dziwny poranek...

Wtorek, 16 kwietnia 2013 · Komentarze(9)
Kult - To nie jest kraj moich snów


Poranek, za oknem świeci słońce, temperatura +7 :)

Zastanawia mnie jakim trzeba być idiotą aby zrobić coś takiego © amiga


Wczoraj zastanawiałem się, jeszcze nad przełożeniem opon na slicki, dziś już o tym nie myślałem, pogoda prawie wymarzona, jadę terenem.

W Panewnikach wjeżdżam do lasu, wracam w końcu po długim czasie tam gdzie jest moje miejsce, tam gdzie lubię jeździć, po terenie, po ścieżkach. Kilka km dalej mała niespodzianka na drodze, komuś się chciało…

Niespodzianka na leśnej drodze © amiga


Wymijam to miejsce i lecę dalej, na chwilę szosy w Halembie, a dalej znowu las, tym razem aż do Zabrza. Dojeżdżając do starej hałdy pomiędzy Kończycami a Makoszowami, zauważam niebieskawą mgiełkę unoszącą się w powietrzu, czuję, że…. coś się pali, kilkanaście metrów dalej widzę palący się paśnik…

jakiś kretyn zrobił sobie ognisko z paśnika w środku lasu © amiga


Szybka decyzja co robić, pierwsza myśl, to zadzwonić po straż pożarną, tylko… zanim przyjadą to lasu już może go nie być. Trzeba to ugasić, na szczęście nie jest toto zbyt duże, dam radę, niedaleko leży wilgotny żwir przygotowany do rozsypania na drodze, wykorzystuję go. Ognisko ugaszone.

Zdecydowanie lepiej, mogę odjechać © amiga


Ruszam dalej, korci mnie hałda w Sośnicy, nie byłem tam już kilka miesięcy, nie wiem w jakim jest stanie, nie wiem czy będzie błoto, czy może jeszcze gdzieś śnieg zalega, sprawdzić trzeba…, najwyżej zrobię ją z buta.

Nie jest źle :), tylko w 2 miejscach jest faktycznie błoto i grząski piasek uniemożliwiający przejazd.

chyba mam zbyt duży kąt natarcia, nie przejadę... © amiga


Kawałek dalej zza zakrętu ukazuje mi się drzewo, pierwsze wrażenie jest dość makabryczne, na szczęście to tylko lalki…

dość makabryczne poczucie humoru © amiga


W każdym bądź razie hałda jest prawie w całości przejezdna, więc sezon na podjazdy uważam za otwarty, obawiałem się czy starczy mi na podjechanie mała kasetka założona obecnie w Manfredzie.

Okazało się iż nie miałem jakichkolwiek problemów, mało tego miałem jeszcze delikatny zapas, 2 przełożenia z tyłu i jedno z przodu, więc śmiało mogę jechać w góry :)

budzi się piękny dzień

Poniedziałek, 15 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
OBERSCHLESIEN - RICHTER


Poniedziałkowy poranek, pora wstać i ruszyć do pracy, po wczorajszej wycieczce do Toszka, czuję lekkie zmęczenie..., jeszcze. Ubieram się podobnie jak wczoraj, krótkie spodnie i bluza z długim rękawkiem. Starczy.
Bolą podrapane jeżynami nogi, ale... jakoś do Gliwic trzeba dotrzeć.
Jestem już na rowerze, jest chłodno, na starcie ok 3 stopnie, jednak szybko temperatura rośnie. Przyjemny kawałek drogi. Czuję lekkie bicie na tylnym kole, coś jest nie tak, być może krzywo założyłem oponę. Nie przejmuję się tym zbytnio, sprawdzę to w pracy..., jak nie zapomnę.

Tabliczna na zamku w Toszku © amiga

pora sprawdzić teren...

Poniedziałek, 15 kwietnia 2013 · Komentarze(10)
Tune - Confused


Minęła 16:00.
Zbieram się, chyba mi odbiło, tak wcześnie wychodzić z pracy, mam wrażenie, że coś jest nie tak.

Ruszam, jest ciepło, ok 17 stopni w cieniu, za to wieje silny wiatr, kolejny wietrzny dzień. Ujechałem może 50m i czuję bicie koła, przypomniałem sobie, że dobrze by było sprawdzić co jest grane. Spoglądam na oponę i....

chyba najpopularniejsza usterka schwalbe © amiga


Tu też przytarte... © amiga


i nadaje się do wymiany, na szczęście jestem kilka metrów od najbliższego sklepu rowerowego. Wchodzę do środka... próbuję coś wybrać ale 99% opon to noname-y. Udaje mi się odnaleźć jedną perełkę Authora Spankera 26x1.95. Nic specjalnie ciekawego, ale mam zaufanie do tej firmy jeszcze..., zależy mi na tym aby dojechać do domu, tam czekają na mnie zapasy :) Pewnie wrócę do Maxisa CrossMarka. Rewelacyjna opona grubo ponad 7000km, widać po niej zużycie, ale przynajmniej nie drze się jak papier jak... Schwalbe. Do tej ostatniej firmy właśnie straciłem kompletnie zaufanie. Trafił do tego samego koszyka gdzie są już firmy Creative, Continental i kilka innych. Tzn dla zasadny nie kupuję części, przedmiotów tych firm. Oba Rocket Rony wytrzymały ok 2500km i zmarły tak samo. O ile pierwsza widziała się z terenem to ta druga była używana głównie na asfaltach więc jak mogła się przetrzeć na boku...? Dziękuję więc firmie Schwalbe, ale właśnie stracili "naamen" klienta.

Zmiana opony w pobliżu sklepu i ruszam, jako, że wieje okrutnie, decyduję się na wjazd w teren, trochę się tego obawiam, jednak już po chwili okazuje się, że niepotrzebnie, może nie jest idealnie, ale cała trasa jest przejezdna, nie da się może wyciągnąć warp3, ale nie o to chodzi, zdejmuje słuchawki, chce posłuchać treli ptaków. Lubię las, jeszcze niech się zazieleni, widać już pąki na drzewach, za tydzień będzie już zielono.

ech... kto tu wymyślił kamyki na podjeździe... © amiga


Miejscami jest trochę błota © amiga


W Ligocie wjeżdżam na ul. Medyków i dzisiaj jakaś masakra, cała rowerówka usiana stojącymi samochodami...

i co im zrobić? © amiga


kolejny mądry.... © amiga


ech szkoda gadać.

Jestem już w domu, jazda trwała nieco dłużej niż pierwotnie zakładałem, ale udało się pojechać terenem, miałem dzisiaj zmienić opony na slicki, ale.... teren kusi. Zobaczymy co mnie najdzie rano...

na pół krótko...

Piątek, 12 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
Stratovarius - Fantasia


Poranek, za oknem tak sobie, jednak jest ciepło, nie ubieram długich spodni po tak długim okresie w końcu nadeszła upragniona wolność. Ruszam spod domu jest ok 8 stopni, jest przyjemnie, jeszcze ze 2 kreski pewnie by się przydały do ideału.
Mijam ludzi ubranych jeszcze w wariancie zimowym, dziwnie na mnie spoglądają..., nie wiem o co może im chodzić....
Drogi za to w stanie idealnym czarne, suche, jedynie kawałeczek terenu w Rudzie to jazda po błocie.... ale śnieg powoli zanika, wszędzie, jest go coraz mniej, coraz trudniej zauważyć.
Jeszcze tylko przeprawa przez plac budowy w Zabrzu i można zacząć mysleć o pracy :)
Pięknie zaczął się dzień
Staw w parku Zadole... © amiga

i znowu po ciemku :)

Piątek, 12 kwietnia 2013 · Komentarze(3)
Hasiok - Andżela


Wieczór, późno jest po 18... to był długi dzień..., ruszam, na drogach pusto, chyba podobają mi się takie wyjazdy o niestandardowych porach...
Można poszaleć na drogach, silne podmuch północnego wiatru uprzyjemniały mi całą trasę, chociaż, na kilku krótkich fragmentach miałem go w plecy.

W Zabrzu w okolicach końcowego zjazdu z DTŚ-ki trafiam na masę krytyczną :)..., z daleka rozpoznaję kilku znajomych, ale dzisiaj chcę po prostu dotrzeć do domu... Więc skręcam w kierunku Kończyc, i dalej już standardowo...
W okolicach Kochłowic słońce jest już za horyzontem, zaczyna się, ściemniać..., odpalam profilaktycznie przedni stroboskop, przynajmniej będzie mnie widać.
W Panewnikach jednak decyduję się na mały przejazd po terenie, błoto zaczyna wysychać, :) może w przyszłym tygodniu w końcu uda się całą trasę zaliczyć po terenie? Na koniec jeszcze mały wjazd na stadion kolejarza, krótka przerwa..., fajnie jest tak siąść na ławce i odpocząć chwilę...

15 min później ruszam dalej.
Jestem już w domu, chwila odpoczynku i... niespodzianka awaria prądu w budynku...

boisko kolejarza w Piotrowicach © amiga