Wpisy archiwalne w kategorii

Solo

Dystans całkowity:86682.07 km (w terenie 14611.30 km; 16.86%)
Czas w ruchu:3846:14
Średnia prędkość:22.54 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:321037 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3340130 kcal
Liczba aktywności:2661
Średnio na aktywność:32.57 km i 1h 26m
Więcej statystyk

poniedziałkowy poranek

Poniedziałek, 14 lipca 2014 · Komentarze(0)
Lunatc Asylum - Forever Slave

Poweekendowy poranek, czuję lekkie zmęczenie..., jednak za oknem świeci słońce jest pięknie, chce się jechać. Na rower wsiadam ok 7:15 - zbieranie się trochę mi zajęło. Sprawdziłem jeszcze prognozy pogody, wieczór już niekoniecznie będzie taki ładny. Przeciwdeszczówka obowiązkowa..., nie wiadomo co będzie... 
Przez większość trasu czuję południowy wiatr, jest wyraźny i z boku..., czyżby to jakaś zapowiedź zmiany pogody? Oby nie... Cała droga po szosach, nawet w Zabrzu nie pakuję się przez Park. Jedyny teren to kilkaset metrów na ul. Rogoźniciej związane jest to z remontem kolejnego odcinka. Nie mogę się doczekać kiedy inwestycja w tym miejscu zostanie zakończona, w końcu ciągnie się to już 2 lata. Denerwują mnie jedynie budowlańcy, nieważne kiedy tamtędy jadę, to prawie zawsze odpoczywają. Może też dlatego ciągnie się to dwa lata?
Robaczek
Robaczek © amiga

Do pracy po deszczach

Czwartek, 10 lipca 2014 · Komentarze(0)
Arkona-Leshiy
Zapowiada się klasyk po szosach, w zasadzie to było to wiadomo już od początku, po wczorajszych ulewach raczej nie ma się co spodziewać, że będzie sucho. Jest 7:20 gdy ruszam do Gliwic..., Już na wstępie trafiam na małe rozlewiska które muszę omijać, na bank zmienił się wiatr, teraz mam go najczęściej z południowego zachodu. jest wyraźnie wyczuwalny i miejscami bardzo przeszkadza. 
Przed Kochłowicami po raz  drugi w tym tygodniu pakuję się na chodnik, na jedyne suche miejsce...Jakoś nie mam ochoty na jazdę w przemoczonych butach, tym bardziej, że temperatura nie jest za wysoka... 
Patrząc na rower w Zabrzu wbijam się w lasek Makoszowski, bike-a bardziej już nie ubrudzę, zresztą siebie też... Gdy będę wracał to zahaczę o jakąś myjnię... jak nie będzie padać oczywiście... Ciężko mi się dzisiaj jechało.... pewnie było kilka składowych, ale w końcu nadejdzie taki dzień....
Utopiec chudowski
Utopiec chudowski © amiga

kolejny raz na Mikołów

Czwartek, 10 lipca 2014 · Komentarze(0)
XANDRIA - Nightfall

Wyjeżdżam z firmy, jest dość przyjemnie, temperatura lekko się podniosła, pojawiło się słońce, więc chyba nie będzie źle. Trzeba się zabrać za trening górski ;P. Więc wymuszony przejazd przez Bujaków... O terenie raczej nie myślę, tyle że i tak jadę inaczej niź pierwotnie zakładałem, w kierunku Chudowa kieruję się przez Kończyce i węzeł z A4-ką..., W okolicach Chudowa krótki postój i mała zmiana planów, pod zamek nie jadę bo... po co..., za to jest droga którą kiedyś kilka razy przejechałem, ale za diabła nie mogę sobie przypomnieć gdzie ona prowadzi, poza tym, że pewnie wylecę gdzieś w Mikołowie... 
W sumie wyjeżdżam w Rusinowie i jest okazja by poszukać ścieżki z którą ostatnio miałem problem, bo jej nie zauważyłem, dzisiaj jadę inaczej, powinienem mieć to na wprost i... jest.. tyle, że ścieżka ma może metr szerokości pomiędzy zasiekami z drutu kolczastego, na początku jest zjazd, a później wredny podjazd... niemniej skrót oszczędza mi kilku kilometrów... Końcówka to Reta, Owsiana, Piotrowice i oczywiście dom :)
Skarbek z chudowa
Skarbek z chudowa © amiga

do pracy

Środa, 9 lipca 2014 · Komentarze(0)
Riverside - Shrine Of The New Generation Slaves
Prognozy na dzisiaj jeszcze gorsze niż wczorajsze... w ciągu dnia ma lać i to solidnie... Niebo z rana zaciągnięte chmurami więc coś w tym może być. Gnam po szosach... nie ma co się zastanawiać, kombinować z trasą przelotu, chyba przywykłem do jazdy z samochodami... w sumie to prawie normalne, gdyby tylko jeszcze kierowcy nie mieli idiotycznej tendencji do wyjeżdżania przed kołem. Dzisiaj 2 takie przypadki, gdzie z drogi podporządkowanej ktoś mi wyleciał, tyle, że nauczony wieloma poprzednimi przygodami z założenia obserwuję reakcję kierowców i tego co robią z samochodami, przy podejrzeniu że może ktoś może być "idiotą" za kółkiem jestem przygotowany (przynajmniej tak mi się wydaje) na jakąś niebezpieczną sytuację... 
Na drogach natrafiam na całkiem sporo kałuż, co zmusza mnie, szczególnie przed Kochłowicami na zjazd na chodnik, rowerówka w wielu miejscach jest zalana... 
Już w firmie patrząc na czas wydaje mi się, że przejazd i tak był na przyzwoitym poziomie... co ciekawe, drugi raz poczułem kolano..., przypuszczam, że to efekt grzmotnięcia na ostatnim BikeOriencie...  bo właśnie prawe kolano oberwało najbardziej...

Czarownica z Chudowa
Czarownica z Chudowa © amiga

powrót najkrótszym wariantem

Środa, 9 lipca 2014 · Komentarze(0)
Zarozhdenie - Arkona

Starczy na dzisiaj, wychodzę wyjątkowo późno, jest 17:17..., na dokładkę o 20:00 jestem umówiony, czasu niby sporo, ale... po pierwsze pada... i nie zapowiada się aby miało być lepiej.... po drugie, jak dotrę do domu to jeszcze muszę się przygotować do wyjścia... 
Późna pora wyjazdu ma jednak pewną zaletę, jest prawie pusto na szosach. Problem stanowi co najwyżej woda, wszechobecna i lekko zmniejszona widoczność. Po drodze przypominam sobie o jeszcze jednym szczególe, muszę zahaczyć o bankomat, tyle... że najbliższy już ominąłem,. zawracam... Chwila pod ścianą płaczu i mogę jechać do domu :)

Nie taki diabeł straszny
Nie taki diabeł straszny © amiga

szosy, szosy, szosy

Wtorek, 8 lipca 2014 · Komentarze(1)
Ozzy Osbourne - Goodbye to Romance

Dzień jak co dzień, tyle, że dzisiaj pogoda jakby nieco gorsza, niby cieplej, ale coś tam czasami leci z nieba... i ... nie są to ptaki......
Ruszam ok 7:15. Wczorajszy kierunek wiatru się utrzymał, nawet wieje jakby z bardziej idealnego... jest nieźle, zapowiada się szybki i łatwy przejazd. Za to już na początku natykam się na zwiększony ruch na drogach, przynajmniej takie odnoszę wrażenie, być może pogoda i prognozy spowodowały, że więcej osób wsiadło za kółko... Pod koniec samej jazdy czuję delikatny ból w prawym kolanie..., czyżbym wczoraj przegiął? Zobaczymy co będzie w ciągu dnia...
Dejcie pozór
Dejcie pozór © amiga

ponownie przez Mikołów

Wtorek, 8 lipca 2014 · Komentarze(0)
Dreamtale - The Shore

Wychodząc z firmy cieszy mnie to, że pogoda jest lepsza niż wcześniejsze zapowiedzi..., fakt, że mogą na trasie pojawić mi się przelotne burze, ale co z tego... Plan równie banalny jak wczorajszy.... Chudów, Bujaków, Mikołów... :)
Przy wyjeździe z Zabrza doganiam jakiegoś jegomościa na karbonowym fullu 29", fajnie jedzie się w tunelu. Dojeżdżamy tak do Przyszowic, gdzie... skręca na Chudów, początkowo myślę, aby dalej pociągnąć w jego cieniu, ale chyba mu to nie do końca odpowiada, w każdym bądź razie mi nie odpowiada przelot w okolicy 30km/h, tym bardziej, że w tym miejscu można naprawdę przycisnąć. Wyprzedzam go i.... teraz on jedzie w moim cieniu :) Tka docieramy do Chudowa, gdzie ja podjeżdżam pod zamek, a on skręca gdzieś w teren... a może mi się wydaje...? Krótka sesja pod zamkiem i jadę dalej... 

Na wyjeździe natykam się na sporo połamanych gałęzi... czyżby nawiedziła to miejsce jakaś lokalna burza? Dość szybko docieram do Bujakowa i odbijam na centrum Mikołowa... tutaj nie ma śladu po burzach.... Będąc w centrum miasta odbijam jednak inaczej niż wczoraj, dzisiaj nie jadę przez Podlesie, za to mogę uderzyć gdzieś w okolice Stargańca, do którego później i tak nie docieram, bo... plan zmieniłem :)
Wbijam się na Owsianą i przez Kamionkę docieram do miejsca które odwiedziłem jakiś tydzień temu i zawróciłem, za to dzisiaj postanawiam sprawdzić te ścieżki. Tyle, że wszędzie jest woda, kałuże i błoto... muszę zwolnić... ale ścieżki przetestowane, wyjeżdżam na tłach szkoły Policyjnej i w efekcie ląduję w okolicy ul Grottgera w Piotrowicach. Stąd już mam niedaleko :)


Kościół Ewangelicko-Augsburski w Mikołowie
Kościół Ewangelicko-Augsburski w Mikołowie © amiga

Poniedziałkowy wyjazd do Gliwic

Poniedziałek, 7 lipca 2014 · Komentarze(0)
To The Master Of Darkness - Ancient Bards

Jakoś udaje mi się w miarę sprawnie pozbierać, zresztą na zewnątrz też nie jest źle. Co prawda zapowiedziane są jakieś delikatne opady na dzisiaj, ale... w tej chwili świeci słońce i jest ciepło... 21 stopni... sporo... w Końcu ładnie, w końcu ciepło. 
Ruszam, z rana chyba standardowo odpuszczam już teren, mimo wszystko to najlepsza opcja dojazdu, tym bardziej, że w okresie wakacyjnym drogi pustoszeją i to chyba największa zaleta "pracy" w tych miesiącach...
Na dokładkę dzisiaj mam wrażenie, że wiatr jest po mojej stronie, po dojeździe sprawdziłem to na new.meteo.pl i nie pomyliłem się, zresztą czas dojazdu i średnia też na to wskazują... Sama trasa bez przygód, niepotrzebnych postojów. Po prostu szybko, łatwo i przyjemnie
No ładne kwiatki
No ładne kwiatki © amiga

Bujaków i Mikołów

Poniedziałek, 7 lipca 2014 · Komentarze(0)
Christophe Maé - Pourquoi c'est beau ça

dzisiejszy powrót już częściowo zaplanowaną trasą, z obowiązkowymi podjazdami, lepiej aby w tej chwili coś mnie bolało niż gdy będę musiał za miesiąc ponownie zmierzyć się ze Śnieżka... Plan prosty, Chudów, Bujaków, Mikołów. Początek dość prosty, w zasadzie aż do Chudowa wiele podjazdów nie ma ... za to tuż za jest bardzo męczący podjazd do Bujakowa, przy czym nie tyle jest stromo, co ciągnie się przez kilka km... przy ciężkich przełożeniach daje popalić... 
Za Bujakowem dzwoni kumpel... umawiamy się na rynku w Mikołowie za... 20 minut..., pozostało tylko zdążyć, daleko nie ma... w linii prostej ok 7-8km przynajmniej tak to oceniam, z drugiej strony jest kilka górek przez które muszę się przetoczyć.
Udaje się dotrzeć na czas, chwilę zajmuje zanim się odnajdujemy... 
Kilkadziesiąt minut później rozstajemy się... i każdy jedzie w swoją stronę, ja kieruję się na Zarzecze i Podlesie by tam odbić na Tunelową i dojechać do Piotrowic. 

Fajne miejsce
Fajne miejsce © amiga

Na Lędziny i Imielin

Sobota, 5 lipca 2014 · Komentarze(0)
Nightmares - Frontiers Dzień, miał być nierowerowy, odpoczynkowy..., jednak ok 17:00 coś mnie naszło, może jednak gdzieś się na szybko przejadę?
Pierwotnie chodzi mi po głowie Pszczyna..., tyle, że nie wyrobię się przez zmrokiem... Wybieram inny kierunek - Lędziny i Imielin. 
Sporo po lasach..., świetnie się tędy jeździ, szkoda, że ostatnio nie miałem czasu by tutaj zajrzeć... dzisiaj też pewne wiele nie poszaleję. Po prostu szybki przelot tam i z powrotem.
Zatrzymuję się dopiero na Górze św.Klemensa, - jedna wcześniej przed Klimontem na którym jest kościół św Klemensa ;)
Kilka zdjęć...
Kościół św. Klemensa
Kościół św. Klemensa © amiga
Widać Beskidy :)
Widać Beskidy :) © amiga
Za chwilę tam pojadę
Za chwilę tam pojadę © amiga

I dzwoni kuzynka, awaria, tłumaczenie, że mój przyjazd nic nie zmieni i trzeba zadzwonić po serwis niewiele daje.., trudno, zahaczę o nich wracając przez Giszowiec, a teraz jestem jeszcze w Lędzinach, zjeżdżając z górki zatrzymuję się jeszcze przy kościele św. Anny.
Kościół św. Anny
Kościół św. Anny © amiga
i pobliskim cmentarzu, wiele razy tędy przejeżdżałem, ale z jakiegoś powodu nie zauważyłem tej bramy, kolejny postój, kilka zdjęć, wchodzę nawet na cmentarz... spodziewałem się czegoś innego, ale widzę, że dalej jest użytkowany, w większości są nowe groby, chociaż nie brakuje takich sprzed ponad wieku... 
Brama na cmentarz
Brama na cmentarz © amiga
Tabliczka informacyjna
Tabliczka informacyjna © amiga
Zaczyna mi się spieszyć, pędzę przez Krasowny, Kosztowy na Wesołą, chwila przerwy przy zalewie 
Zachód słońca na Wesołej
Zachód słońca na Wesołej © amiga
Nowy nasyp
Nowy nasyp © amiga
Sporo wędkarzy
Sporo wędkarzy © amiga
Wycięli drzewa, ale i tak jest pięknie
Wycięli drzewa, ale i tak jest pięknie © amiga

jednak czas goni, kilkanaście minut później jestem na Giszowcu. zostaję tutaj na dobre 3 godziny. Tak jak podejrzewałem , to ja nic nie zrobię potrzebny jest serwis... Wyjeżdżam ok 22:50 i jadę przez las, dobrze, że wziąłem lampki... 
15 min później melduję się w domu. Zdążyłem na 2-gą połowę :)