Poranek względnie ładny, szczególnie po ostatnich szarych dniach. Więc nie namyślając się długo i kolejny raz zawierzając new.meteo.pl pojechałem do pracy na rowerze. Jednak tym razem trasa miała się okazać nie tak przewidywalna jak zawsze. Pierwszy "Zonk" był już w Panewnikach po ok 4 km jazdy gdy okazało się, że na mojej trasie przejazdu zaczęła się wycinka drzew. O przejeździe nie było mowy. Co kilka metrów na drodze leżały powalone kłody. Musiałem się trochę cofnąć i pojechać nieco inaczej. Drugi "Zonk" trafił mi się przy wyjździe do Halemby-Starej Kuźni na ok 12 km dzisiejszego przejazdu. Ostatnie deszcze podmyły mostek i od rana wałczyła z tym ekipa miłych Panów uzbrojonych w 1 koparkę, 2 spychacze i kilka łopat. Przeskakując z kamienia na kamień udało mi się pokonać Kłodnicę, więc wsiadłem na rower i ruszyłem dalej. Ujechałem jakieś 3 km i kolejny postój tym razem w centrum Halemby. Wypadek tir zahaczył o osobówkę i ruch odbywał się wahadłowo. Znowu straciłem kilka cennych minut. Dalej na szczęście trasa nie obfitowała już w takie przygody, jedynie kałuże "umilały" mi monotonie jazdy :)
Powrót z Gliwic również nietypowy. Rano podczas jazdy przeskakiwał mi łańcuch. Biedak kończył się. Przejechałem na nim ok 1800-1900km. Po pracy zajechałem do serwisu i przy okazji wymieniłem kasetę. Stara kaseta to Shimano HG-50 11-34. Tani model włożony do seryjnie składanego roweru. Jako, że nie używałem w zasadzie największych koronek zdecydowałem się na kasetę HG-61 11-28. Pierwsze wrażenia są trochę ... dziwne, przełożenia są nieco inne i pewnie chwile zajmie mi zanim się do nich przyzwyczaję. Za to w sumie jestem lżejszy o 250zł wraz z wymianą i regulacją. Powrót podobną trasą jak ta poranna, tyle że bez przygód. Jedynie spora ilośc kałuż i błota skutecznie mnie zwalniała. Dodatkowo w Zabrzu oraz części Rudy Śląskiej było widać ślady po niedawnym deszczu, w Gliwicach i Katowicach za to było sucho.
Powrót z pracy prawie identyczną trasą jak ta poranna. Uwzględnione zostały tylko drogi jednokierunkowe. Jakoś tak głupio jechać pod prąd :). W każdym bądź razie powrót był równie przyjemny jak jazda do Gliwic. Temperatura i wilgotność podobna jak z rana. Może nieco mniej kałuż i błota, ale i tak po powrocie nadawałem się jedynie do prania. Cóż, ostatnio to norma. new.meteo.pl od kilku tygodni coś ma problemy z przewidywalnością pogody. Dzisiaj było podobnie. W drodze powrotnej zaczął padać deszcz. Szczęśliwie byłem już blisko domu i niespecjalnie mnie to ruszyło. Ciekawe jaka będzie pogoda jutro .... ?
W końcu pogoda zrobiła się na tyle przewidywalna i "bezdeszczowa", że mogłem się wybrać rowerem do pracy. Droga standarowa. Skróciłem ją nieco w Katowicach. Zamiast pachać się przez stadion kolejarza pojechałem ul. Wczasową, dzięki temu skróciłem nieco trasę. Rano sporo zamgleń, temp. w granicach 16 stopni, spora wilgotność, ale jechało się niesamowicie przyjemnie i po raz pierwszy od dawien dawna kolano się nie odezwało na całym odcinku :)
Muszę w końcu sprawić sobie kamerę, w Panewnikach miałem okazję "przegonić" stado dzików, a nieco dalej przed Halembą uciekały przede mną sarny. Piękne zwierzaki. Ech ... Zastanawiam się nad Kodakiem Playsport Zx3. Kamery strikte rowerowe są jakieś takie do d...y.
Kolejna sobota i po raz kolejny nie miałem okazji poszaleć na rowerze. Dopiero wieczorem udało mi się na chwilę wyrwać. Postanowiem pojechać na wesołą, bo ta trasa zajmuje mi najczęściej około godziny, jednak tym razem jechałem nieco inną droga. Postanowiłem trochę poznać kolejne scieżki w lesie. Wcześniej nie miałem okazji nimi jechać, przejeżdżałem zawsze w obok. Piękne lasy, sporo zjazdów i podjazdów, tyle, że dostałem trochę w d..ę. W wielu miejscach grunt był rozmoknięty, i jazda graniczyła z cudem, prędkość na liczniku spadała do 10-12km/h. Jadąc po takim terenie pod górkę, czułem się jak wydymana k...a, ale udało się przejechać całą trasę, bez zsiadania i pchania rowerka. Fot nie robiłem, chciałem się dzisiaj po prostu zmęczyć. Fajnie było. Poniżej log z GPS-a:
Wyjazd stosunkowo wcześnie ok 16:30. Spieszyłem się bo wg. new.meteo.pl im później tym ulewa ma być większa. Chciałe zdążyć przed 18:00 gdy deszcz miał być raczej symboliczny i ... się udało. Na wysokości Rudy Śląskiej zaczął siąpić drobny deszcz i tak już pozostało do końca trasy. Jednak pomimo tego jechało się bardzo przyjemnie i nawet kolano specjalnie się nie buntowało. Klasycznie, w ostatnim czasie, do domu dojechałem up....y maksymalnie. Wszystkie ciuchy powędrowały do prania :) Ciekawe jak będzie jutro, czy uda mi się ponownie wyjechać na rowerze ?
... spowodawanej pogodą, dzisiaj ponownie wyruszyłem do pracy na rowerze. Było chłodno i mokro (na szczęscie nie padało, ale były kałuże). Trasę przejechałem bez większych przeszkód. Liczę na to, że wkrótce podoba się poprawi na tyle, że będę mógł znowu codziennie jeździć do pracy na bicyklu ... . W tej chwili w Gliwicach pada, rower się myje :) - stoi na parkingu. Wolałbym nie wracać w ulewie po raz n-ty lub być zmuszony do wyjazdu z Gliwic pociągiem ...
... zabiłem ślimaka, prawdopodobnie w lasku Makoszowskim. Biedaka musiałem zdrapywać z amortyzatora. Poznałem go po rożku, pozostałe fragmenty ciałka nie dawały się rozpoznać. Trzeba będzie zrobić badania DNA i wysłać list do rodziny. Mam nadzieję, że dostanę karę w zawiasach ..., a i tak do końca życia nie zapomnę tego widoku. :(
Powrót z pracy przebiegał prawie standardowo. Jedyny minus dzisiejszej wycieczki to opaday deszczu. Na szczeście niewielkie, przynajmniej w Gliwicach, Zabrzu i Rudzie Śląskiej. Jednak w lesie Panewnickim, kałuże świadczyły o tym, że chwilę wcześniej musiała przejść tędy ulewa. Masa błota, wody, ... wszędzie ... . Do domu dojechałem up...y niemiłosiernie - ostatnio to chyba norma :) Wyjeżdżając z lasu w Panewnikach na pobliskiej łące zauważyłem zająca i grzechem byłoby go nie ustrzelić. Poniżej trofeum :) - fota futrzaka.
Pierwszy w tym tygodniu wyjazd do pracy. Trasa standardowa, tym razem bez przygód. Temperatura dość przyjemna, <20 stopni. Przeszkadzał jedynie wiatr, a w zasadze silne podmuchy. Zobaczymy co będzie dalej. new.meteo.pl twierdzi do będzie lało ale tylko do 16:00 więc powrót nie powinien być w deszczu :)