Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

Coraz późniejsze wschody słońca

Wtorek, 27 września 2011 · Komentarze(2)
Wyjazd z domu dość późno. ok 7:05. Jednak nie to mnie martwi. Dzisiaj wschód słońca był o godzinie 6:37. 2 minuty później niż wczoraj, w takim tempie za tydzień, będę wyruszał gdy będzie ciemno. Za około miesiąc pewnie odechce mi się dojeżdżania do pracy na rowerze. To żadna przyjemność jechać po lesie gdy widzi się jedynie kilkadziesiąt metrów przed sobą, cieplej też raczej nie będzie. Zdecydowanie wolę gdy gdzień jest dłuższy i mogę podziwiać okolicę, mam czas aby się pokręcić, gdzieś podjechać, coś zobaczyć, poszukać innej trasy. Pocieszam się tym, że pewnie już w marcu będę mógł wrócić do rowerowej wersji dojazdowej do pracy. W sumie będzie tylko ok 4 miesięcy przerwy w dojazdach. Muszę sobie znaleźć jakeś zajęcie w zimie. Może narty biegowe ? Może siłownia ? Tak aby w nowy sezon wejść w pełni formy i z wagą o kilka kg mniejszą i zbliżyć się do średniej 30km/h.

Poniedziałkowo dopracowo ...

Poniedziałek, 26 września 2011 · Komentarze(10)
Poranek bardzo rześki :). Wyjazd z domu tuż po wschodzie słońca. Ech jeszcze tydzień może dwa i będzie trzeba wyjeżdżać w "nocy". Ale o dziwo jechało się bardzo przyjemnie. Udało mi się wykręcić całkiem niezłą średnią.

Przy okazji to pękło dzisiaj 6000km w tym roku :)

Fotka pochodzi z dnia wczorajszego. Dzisiaj nie miałem "czasu" na postoje.

staw w Ligocie o poranku © amiga

Po pracowo

Poniedziałek, 26 września 2011 · Komentarze(0)
Dzisiaj po powrót w towarzystwie Tadka. Po kilku miesiącach przyjechał do pracy na rowerze (kontuzja kolana unieruchomiła go na trochę). Jedziemy "moją" trasą w wersji skróconej. Tzn. pchamy się przez zjazd w Zabrzu Kończycach, zależy nam nieco na czasie więc przyjemność jazdy przez hałdę Makoszowy zostawiam na kiedyś (wolę nie mieć na sumieniu odnowienia się jego kontuzji). Droga jakoś tak nam szybko zleciała, W ciągu ok godziny Tadek jest w domu ja kilkanaście min później, (robię sobie małą przerwę w parku w Ligocie) i jadę nieco dłuższą trasa do domu -obok stadionu kolejarza w Piotrowicach.

Pierwszy jesienny powrót do domu

Piątek, 23 września 2011 · Komentarze(0)
Powrót z pracy nieco bardziej malowniczą trasą. Zachciało mi się jazdy przez hałdę Makoszowy. Nieco trudniejsza trasa, ale jest tam pięknie. Jechało się rewelacyjnie, tym bardziej, że temperatura oscylowała w okolicach 15-16 stopni - dla mnie chyba najbardziej optymalna.

Jesień, jesień, jesień, jak to tak?

Piątek, 23 września 2011 · Komentarze(1)
Dzisiaj pierwszy dzień jesieni, więc trzeba to byłu uczcić przejazdem rowerowym na trasie z Katowic do Gliwic :) Pogoda faktycznie lekko jesienna, poranek chłodny, ale nie zimny. Gdy wyjeżdżałem było ok 12 stopni, może to nie rewelacja, ale mi wystarczyło. Ubrałem się nieco cieplej i w drogę. Szkoda że sezon rowerowy dobiega końca, Myślę, że dojazdy do pracy to góra miesiąc. Gdy spadnie śnieg wyjazdy będą raczej sporadyczne :(

Popołudniowy przelot

Środa, 21 września 2011 · Komentarze(0)
Powrotna trasa przebiegła bezproblemowo. Stosunkowo szybko udało mi się pokonać cały odcinek. Specjalnie też pojechałem nieco dłuższą trasą, jest spokojniej, bezpieczniej, a poza tym nie spieszyło mi się specjalnie. Ogólnie rewelacja. Jutro kolejny wyjazd. Już nie mogę się doczekać :)

Na szlaku po przerwie

Środa, 21 września 2011 · Komentarze(0)
Po dłuższej przerwie spowodowanej ślubem qmpla w końcu dzisiaj dosiadłem rowerek i ruszyłem w drogę do pracy. Wyjątkowo ubrałem się cieplej, poranek w Katowicach wyglądał nieciekawie. Ale sama jazda była cąłkiem przyjemna, może dlatego, że było mi ciepło :)
W drodze jedna mała awaria, wykręciła mi się w drodze jedna ze śrub z bloku, a druga się chyba poluzowała. Zdziwiłem się wypinając się, a w zasadzie próbując wypiąć prawą nogę. Udało mi się bezpiecznie zjechać na pobocze, zdjąć buta a później wykręcić go z bloku wpiętego do pedała. Trochę dziwnie patrzyli się na mnie przechodnie ale co tam. 5 min później problem był opanowany. Blok na swoim miejscu, wkręcony na jednej śrubie (drugą wkręcę w domu). W każdym bądź razie beż większych problemów dotarłem do Gliwic :)

Ps. W weekend była piękna pogoda a ja nierowerowo, źle sięz tym trochę czułem, ale dzisiaj jużjest lepiej :)

Ps2. Zdjęcia pochodzą z nierowerowego ostatniego weekendu


inny ptaszek © amiga


ptaszek jeden © amiga


Dużo ptaszków © amiga


Skrzypek na krypie © amiga


Basia Spyrka © amiga


Landszafcik małego Dzierżna © amiga

Wyrojenie ...

Czwartek, 15 września 2011 · Komentarze(1)
Kolejny wyjad dopracowy. Temperatura na starcie 8 stopni. Trochę chłodno, mam na sobie ocieplaną bluzę, ale nie jest dobrze. Po kilku km jazdy zakładam kurtkę, jest lepiej. Kręcenie coś mi niespacjalnie dzisiaj idzie, może przez tą temperaturę ?
Za to na ulicach obłęd. Więcej samochodów niż zwykle, ... wszędzie ... , w wielu miejscach tworzą się zatory. A od czasu do czasu stłuczki. Chyba taki pokręcony poranek.

czwartkowy powrót ...

Czwartek, 15 września 2011 · Komentarze(4)
Powrót w nieco wyższej temperaturze, było nawet całkiem przyjemnie. Jednak nie miałem ochoty na trasę objazdową. Pojechałem najkrótszą drogą w kierunku domu. Miejscami na drogach zaciskało, na szczęście mnie to specjalnie nie dotyczyło :)

Środowo do firmowo ...

Środa, 14 września 2011 · Komentarze(2)
Kolejny wyjazd do pracy. Rano jeszcze kilka drobiazgów do zrobienia.
W końcu wymieniłem łańcuch (zerwany na GeMnO i spięty 2 spinkami ;) na nowy, podregulowałem przerzutki i w drogę. Było ciężko. Nowy łańcuch na starszej kasecie to początkowo była masakra. Na przełożeniach z których zazwyczaj korzystam w zasadzie nie dało się jechać, łańcuch przeskakiwał jak oszalały. Użyteczne były tylko 3 mniejsze zębatki i 3 największe zębatki, środek kasety do bani. Mam nadziję, że to się ułoży z czasem. W końcu dopiero przejechałem na nim 30km. Za tydzień będę wiedział czy nie skończy się to kolejną wymianą kasety.

Co do przerzutek to od dłuższego czasu z tylnią mam problem. Za diabła nie da się jej idealnie wyregulować. Zawsze jest coś nie tak podczas jazdy. Walczyyły z tym już 3 serwisy rowerowe i każdy się poddał. Niby hak i sama przerzutka są ok. W weekend spróbuję wymienić linki, chociaż nie wyglądają na zużyte, ale jeżeli miałoby to pomóc, to czemu nie.