Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

Powrót z pracy

Środa, 9 maja 2012 · Komentarze(2)
Powrót z pracy na dziaduniu, jedzie mi się rewelacyjnie i dość szybko. Pogoda piękna, jest ciepło, w końcu, część ciuchów wylądowała w plecaku. Tylko jeden postój na hałdzie w Rudzie Śląskiej, chwila walki z kadrem i mam fotkę,
Piękne popołudnie © amiga

aby widzieć co robię położyłem się na trawie, przynajmniej tak mi się wydawało, po wstaniu okazało się, że leżałem na mrowisku ;) Oblazły mnie czarne mrówki, kolejne kilka min. zajęło mi usunięcie tych stworzonek z ciała, ubrania. ;)

Po powrocie do domu chwila odpoczynku i pora na przygotowanie Zygfryda do podróży do Warszawy, mycie, pakowanie. Zajęło mi to ok 2 godzin. Jutro kurier i zobaczymy jaką dostanę odpowiedź, a przez kilka dni, będę ujeżdżał dziadunia.

z niedo...ym napędem

Wtorek, 8 maja 2012 · Komentarze(3)
Od kilku dni czułem, że łańcuch mi przeskakuje na środkowych zębatkach. Jako, że przejechałem na nim już prawie 2500km (co jest moim łańuchowym rekordem), przyszła pora na jego wymianę. Rowerem wczoraj został umyty, cały napęd wyczyszczony, a łańcuch zmieniony. Zmieniarki działają bez problemu, ale pod obciążeniem na 4 środkowych koronkach łańcuch mocno przeskakuje. Zużycia zębatek specjalnie jeszcze nie widać, więc musze poczekać, aż łańcuch się ułoży. Mam nadzieję, że stanie się to do końca tygodnia. Na chwilę obecno jedyne nieskaczące zębatki to 11, 12, 21, 24 i 28. i na nich dzisiaj jechałem ;P

Nie ma że boli...

Wtorek, 8 maja 2012 · Komentarze(10)
Wyjazd z pracy raczej standardowy, jednak to co stało się później, mocno odbiegało od normy. Na 2 kilometrze coś zaczęło mi mocno zgrzytać, pierwsze podejrzenia padły na tylnie koło, obstawiam, że zmieliłem jakieś łożysko. Zatrzymuję się na chwilę i wszystko wygląda dobrze, jadę dalej, ale zgrzyty nasilają się. Zatrzymuję się na 6 km i ponownie przeglądam koła, napęd, wszystko jest ok. Mój wzrok wędruje jednak nieco wyżej, i wyżej, i q...a @#$%!!!

No i po ramie © amiga


Uszkodzona rama strona lewa © amiga


Uszkodzona rama strona prawa © amiga

poleciała rama. A wszystko to przez Kosmę i jej laleczkę VooDoo:
Może nie malowana ale lala, tzn. laleczka ;-)
Laleczka voo doo i... "szpileczka" ;-) © kosma100
.

Gdybym wiedział, że właścicielka czarnego Kota ma taką moc, w życiu nie zdecydowałbym się na próbę wyprzedzenia jej w rywalizacji. Pierwsze ostrzeżenie dostał Coco75 teraz Ja. Ciekawe kto następny. Monika może pokaż wszystkie laleczki VooDoo aby właściciele zdążyli się przygotować do wydatków ;P

A na poważnie to, rower jest jeszcze na gwarancji więc, jutro muszę skontaktować się ze sprzedawcą/dystrybutorem i ustalić warunki wysyłki/odbioru ramy/roweru.
Ciąg dalszy dzisiejszej podróży to zjazd na dworzec PKP w Zabrzu – był najbliżej, dojazd do Katowic i kolejne 6.5 km na uszkodzonym rowerze.
Za chwilę idę odkurzyć starego Author-a SX i przygotować go do wyjazdu dopracowego.

Tytuł wpisu pochodzi z poniższej piosenki:



Ostatnie ostrzeżenie zejdź z drogi którą kroczysz
Niech w inną stroną spojrzą twe niewidzące oczy
Bo gdyby to widziały co mam dla ciebie gnoju
To tak by spierdalały jak nie chcą pływać w słoju


Nie z chromosomu ani z nasienia
Lecz z wegetacji owocu wkurwienia
Co dojrzał wreszcie nim spadł na ziemię
Pierdolnął z furią mnie prosto w ciemię
Tak się narodził ponury mściciel
Eliminator i odkupiciel
Darth Apokalips ja jeździec piąty
Tym czterem przy mnie zamiatać kąty
Kierunek jazdy sam Bronson mi wskazał
Więc nic nie ujdzie bokiem ni płazem
Spokój odnajdę w dręczonych kanaliach
Na bachanaliach we krwi i fekaliach


Pełny ma bak czeka na znak
Na kierownicy spocone dłonie
Zdradę i gniew zamieni w krew
Przybywaj mścicielu w czarnym furgonie


Poborca zgniłek co ludzi nęka
Czeka go męka i pewna ręka
Z cęgami w żarze co szarpią boki
Żywych bóg czyni a ja czynię zwłoki
Pan strażnik miasta nie da se rady
Usunąć z jajec skręconej blokady
Jak mnie usunął za stówę z mandatem
Wypada zatem zapoznać go z katem
Terenia z urzędu będzie błagała
Tak jak ci wszyscy których olała
W intencji maluczkich których ma w dupie
Jej głowa zasterczy na telesłupie


Nie ma że boli ma boleć i chuj nie ma że boli (no nie ma nie ma)
Zbawca oprawca wyrusza na bój I się nie pierdoli (no to nie ściema)


Jak dorwę tego kutasa z tepsy
Będę dla niego gorszy od sepsy
Tak jak on dla mnie gdy reklamacji
Nie uznał choć miałem w niej sporo racji
Oleję błagania drania o życie
Z modemem sagemem skwierczącym w odbycie
Za nic nie dopuszczę do dalszej kariery
Tego co bierze za trasę a cztery
Trzynaście złotych a droga w remoncie
Oj będę kończył długo nim skończę
Kwitami opłaty klajstrować mu ryja
Bójcie się chamy � tak mściciel zabija


Ale ja nie mam furgonu czarnego
Kiedy mi dadzą kredyt na niego
Pedałek z banku pełen podłości
Mówi że na to nie mam zdolności
Czekaj ciuliku poznasz zdolnego
Na kredyt na debet i do wszystkiego
Nie będę przecież w tym sanepidzie
Do końca życia w smrodzie i wstydzie
Tępił tu karaluchy i szczury
Ambicje ma większe mściciel ponury
Gdy co dzień rano do żuka włażę
Zaciskam zęby i tak sobie marzę


Zaległe poranne zdjęcia:
O poranku w Rudzie Śląskiej © amiga


Poranek w Rudzie Śląskiej w podczerwieni © amiga

dopracowo

Poniedziałek, 7 maja 2012 · Komentarze(0)
Standardowy wyjazd dopracowy, klasycznie dość późno 7:10. W nocy lało, rankiem założyłem błotniki i w drogę. Gdzieniegdzie sporo wody, błota, lecz nie to było dzisiaj największym problemem. Po długim weekendzie ruch na ulicach zdecydowanie większy, sporo kandydatów do karnych k***ów (za jazdę, wyprzedzanie, parkowanie), trzeba było uważać.
Foty wieczorem ;)

Uciekając przed deszczem

Piątek, 4 maja 2012 · Komentarze(4)
Popołudnie jak można było się spodziewać, deszczowe. W chwili wyjazdu (ok 16:40) nieco się uspokoiło, kropił tylko drobny deszczyk, chociaż 30 min wcześniej jeszcze lało. Na szczęście ruch na drogach niewielki, chyba każdy kto mógł został w domu lub jest jeszcze na przedłużonym weekendzie. Pomimo "paskudnej" aury jechało się całkiem nieźle, od czasu do czasu jedynie z nieba coś kapało. Cała trasa bez postojów, przerw, fot, zależało mi na tym aby umknąć przed większą ulewą. Udało się :), jednak wszystkie ciuchy standardowo poszły do prania, a rower ma na jutro obiecane mycie. Znowu.

Kolejny piękny dopracowy dzień

Piątek, 4 maja 2012 · Komentarze(1)
Kolejny standardowy wyjazd do pracy. Pogoda dzisiaj nie rozpieszcza, w mordę wiatr, nad ranem w Zabrzu musiało solidnie padać, świadczą o tym spore kałuże. Zobaczymy co dzień przyniesie, prognozy nie napawają optymizmem.

Koniec Średnicówki © amiga


miejsce pod DTŚ-kę © amiga


Kadencja: 65

dopracowo

Środa, 2 maja 2012 · Komentarze(7)
Tydzień w kratkę, więc środa dopracowa. Nawet dobrze, można odpocząć od skwaru, słońca siedząc w zaciszu firmowym, przy włączonej klimatyzacji i sącząc kolejne kawy ;)
Poranek na szczęście niezbyt upalny, dodatkowo wieje całkiem przyjemny wiatr. W lesie na wszystkich dróżkach sucho, unosi się jedynie pył, wzbudzany przez rower.
Popołudnie może być jednak ciekawsze, zapowiadane są dość mocne ulewy, a pewnie i burza się trafić. Oj, będzie się działo :)

Fot niestety z rana nie robiłem :(

Po burzy

Środa, 2 maja 2012 · Komentarze(4)
Powrót do domu zaczął się dość późno, próbowałem przeczekać burzę i chyba się to udało, przynajmniej częściowo. Wyjeżdżając z firmy już tylko lekko kropiło, za to w drodze, szczególnie w lesie sporo kałuż, rozlewisk i innych przeszkód wodnych.
Sama jazda średnia, chyba byłem zbyt zmęczony, ale to taki urok tygodnia w kratkę i dzisiejszego dnia.

Krótko po burzy © amiga


na leśnej ścieżce © amiga


samotna wyspa © amiga

Terenowy powrót

Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 · Komentarze(4)
Powrót z pracy, tym razem w wersji mocno terenowej, może nie jest to jakaś wersja hardocore, ale taka którą lubię, tzn, spokój cisza, kontakt z przyrodą.
W Zabrzu na ul. Piaskowej chyba narazili się Pani Prezydent, bo na odcinku kilku km zwinęli im asfalt ;) W obecnej chwili jedzie się tam po piasku, a może chodziło o rewitalizację okolicy ?
Tylko patrzeć jak zaczną wyburzać okoliczne domy ;P.

Kilka dzisiejszych fot:
Jezioro Farskie © amiga


Żółte mniszki © amiga


Kierunek elektrownia Halemba © amiga


Chleb powoli kiełkuje © amiga

Jak Pacman

Piątek, 27 kwietnia 2012 · Komentarze(5)
Poranek fantastyczny, jest ciepło, w chwili wyjazdu 12 stopni, W lesie pięknie, na szosach za to spory ruch i masa debili na kółkiem. W Rudzie Śląskiej jakiś kretyn minął mnie na gazetę, w Gliwicach jakiś niezdecydowany zatrzymywał się przy każdym skrzyżowaniu z drogą podporządkowaną zastanawiając się co zrobić dalej, przy czym za każdym razem zajeżdżał mi drogę.
Takich kierowców było więcej, za to zabił mnie numer jaki wykręcił mi kierowca koparki, który dobre 2km gonił mnie tym sprzęciorem po lesie. Na liczniku miałem jakieś 25-27km/h, a on tuż za mną, słyszałem dźwięk tłukącego się żelastwa, miałem wrażenie, że jestem Pacmanem, tylko kulek nie było do zbierania. Na szczęście skręcił w jeden z dojazdów na hałdę ;)




Dzisiejsze foty

potwora która mnie goniła po lesie © amiga


poranek © amiga


Kadencja: 65