Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

Pozytywnie dopracowo

Środa, 23 maja 2012 · Komentarze(2)
Wyjazd do pracy ciut wcześniej niż zwykle, rano rozpiera mnie energia, jest pięknie, chce mi się jechać. Zastanawiałem się co będzie dalej z nastrojem, ale po uświadomieniu sobie kilku spraw, kilku "drobiazgów" w zasadzie nie wiem czym się przejmuję. Zastrzyk energii jaki do mnie dotarł jest tak wielki, tak silny, że najchętniej dzieliłbym się nią z każdym który tego potrzebuje. Na uszach Cradle of Filth - Midnight in the labyrinth - niesamowicie energetyczna muzyka, dzięki temu, dzięki tym wszystkim zbiegom okoliczności dotarłem dzisiaj do pracy w prawie ekspresowym tempie.
Jest jeszcze jedna sprawa do załatwienia, jest osoba do której MUSZĘ zadzwonić dzisiaj i ją przeprosić, ale to wieczorem.
Na dole wpisu nieco wcześniejsza płyta tego zespołu, dawno ich nie słyszałem, a warto wrócić do tego ;)


Kwiatek na poprawę nastroju ;) © amiga


lasek makoszowski o poranku © amiga


Chyba pierwszy raz dodaję swoją fotę na bloga ;P
Jestem panem świata ;P © amiga


Cradle Of Filth - Midian

Jeszcze będzie przepięknie

Wtorek, 22 maja 2012 · Komentarze(3)
Po wczorajszym dole dzisiaj jest już zdecydowanie lepiej, wychodzę późno 7:20. Jest ciepło, ale początkowo nie chce mi się kręcić. Mam 1:30 jazdy przed sobą, mam czas na przemyślenia, pora się otrząsnąć, pora szukać pozytywów, są rzeczy których nikt mi nie odbierze, których nikt nie zniszczy, to moje pasje, moja wiedza, moje raczej pozytywne podejście do świata, moi przyjaciele, którzy dali mi ostatnio to co było najcenniejsze dla mnie w tej chwili, szczerą rozmowę, w sobotę, w niedzielę. Dzięki.

Nad stawem w Zabrzu © amiga


Tilt Jeszcze będzie przepięknie


Rammstein ( Live aus Berlin )

Pozytywna energia

Wtorek, 22 maja 2012 · Komentarze(8)
Powrót z pracy dość późno, wyjeżdżam po 17:00. Znowu mam 1,5 godziny czasu na rozmyślania, jednak od rana coś zaczyna się zmieniać, analizuję ostatnie kilka miesięcy i uświadamiam sobie, że to nie ostatnie wydarzenia doprowadziły do doła, tylko dół ciągnął się od zimy, apogeum trafiło na wiosnę.
W ostatnim czasie miałem okazję poznać niesamowicie sympatyczną, wesołą i nastawioną pozytywnie do świata osobę, jednak nie byłem w stanie tego zauważyć, dół mógł wiązać się z próbą zachowania status quo, a przy tej osobie jest to niemożliwe, promieniuje energią, zaraża nią innych, zaczął wpływać również na mnie pozytywnie.
Uświadomienie sobie tego zajęło mi trochę czasu, czemu aż tyle, nie mam pojęcia, może oporny ze mnie uczeń? W każdym bądź razie wracają mi siły, chce mi się żyć ;) Pewnie za wcześnie aby odtrąbić sukces i ogłosić światu, że pacjent przeżył, ale jeżeli wszystko będzie rozwijało się tak jak dzisiaj, to Demony zostały pokonane, raz na zawsze.
Przy okazji trafiłem na genialną płytę Accept - Stalingrad. Na dole wpisu lik do Youtube. Polecam, muzyka zabija ;) w pozytywnym sensie.

Ps. Dzięki Tomek to o Tobie było ;)


Jaki koń jest każdy widzi © amiga


dwa koniki © amiga


dzisiejsza kolacja © amiga


Na pastwisku © amiga


Accept - Stalingrad

Dopracowo... next day

Piątek, 18 maja 2012 · Komentarze(2)
Od wczoraj poprawia mi się powoli nastrój, jest lepiej, zaczynam wracać do rzeczywistości, chyba. Dzisiaj jednak wybrałem nieco okrężną drogę, siadałem nad jednym z stawów (zalany las w okolicy Zabrza Makoszowy) by chwilę pomyśleć o ostatnich kilku dniach, o wszystkim. Trochę chyba tego potrzebowałem, mam nadzieję, że tendencja się utrzyma i nie będę potrzebował psychiatry ;).
A, żeby podtrzymać nową świecką tradycję na dole wpisu link do koncertu czeskiej kapeli Kabát - Corrida Tour. Wczoraj trafiłem na nich przez przypadek błądząc po przepastnych czeluściach youtube, po drodze odwiedzając U2, Guns N' Roses, AC/DC, RadioHead i kilka innych zacnych kapel.
2 dzisiejsze foty
zatopiony las © amiga

odbiło mi się © amiga


Kabát - Corrida Tour (Full koncert live)

Piosenka jest dobra na wszystko...

Piątek, 18 maja 2012 · Komentarze(3)
Dzisiejszy dzień ponownie nietypowy, inny. Zdecydowanie w lepszym nastroju (ostatnio zachowuję się jakbym miał PMS, tylko jeszcze nie krwawię, ktoś musi mi przyp..ć chyba), jest już prawie dobrze, na dokładkę po przesłuchaniu kolejnych koncertów w trakcie pańszczyzny na pchełkach od których bolą mnie uszy (tak niestety mam, w domu i w środkach komunikacji używam słuchawek na pałąku), wybrałem się na szybki rekonesans do pobliskiego sklepu Panasonica kupić... słuchawki dokanałowe. Wybór padł na Philipsa SHH8000 - miały najlepsze parametry z dostępnych w sklepie, a przy okazji cena do przyjęcia.
Powrót do domu ze słuchawkami na uszach, pierwszy raz, lecz nie ostatni. Z informacji od Tomka i Moniki wynikało, że tak da się jeździć. Odpaliłem sobie Nightwish Oceanborn i zap...em, mało tego zachciało mi się nieco „dojechać”, więc w Rudzie zacząłem odbijać na Śmiłowice, później Mikołów Retę, dalej Starganiec i dopiero do domu. Myślę, że to kolejny etap(jazda z muzyką na uszach) w mojej karierze bikera.
Na dole wpisu utwór The Devil & The Deep Dark Ocean z płyty Oceanborn, a niżej koncert, który towarzyszył mi dzisiaj podczas pracy: Pink Floyd - PULSE.

Kilka dzisiejszych fot:
Kijek w stawie © amiga


Starganiec © amiga


w trawie © amiga


Starganiec z innej strony © amiga


Pięknie tu © amiga



Nightwish - The Devil & The Deep Dark Ocean


Pink Floyd HD - PULSE Full Concert

dopracowo

Czwartek, 17 maja 2012 · Komentarze(10)
Dzisiaj wolniutke tempo, co nie oznacza, że się op...em. Silny północno-zachodni wiatr skutecznie utrudniał mi jazdę. Za to znowu miałem więcej czasu na rozmyślania, przy okazji zupełnie zapominając o porannej focie. Po głowie tłukły mi się 3 kawałki, 3 różnych wykonawców.

Żeby nie przeginać to dzisiaj DIE TOTEN HOSEN - Der Froschkönig, chyba głównie z tego powodu, że wczoraj na Youtubie obejrzałem cały ich koncert, jak ktoś ma ochotę to wrzuciłem go niżej.



Cały koncert
Die Toten Hosen - Nur zu Besuch: Unplugged im Wiener Burgtheater

popracowo dodomowo

Czwartek, 17 maja 2012 · Komentarze(15)
Po południu pogoda poprawiła się, wiatr osłabł (chociaż znowu wieje nie z tej strony), pokazało się słońce. humor nieco mi się poprawił, być może również dzięki sesji z Nightwishem podesłanym przez Darka, a może z zupełnie innego powodu. Mam nadzieję, że dół z ostatnich dni powoli minie.

Królowa Śląskich rzek © amiga


Nightwish - End Of An Era

KTM story

Środa, 16 maja 2012 · Komentarze(6)
Powrót ponownie standardowy, pogoda średnia, na szczęście tym razem bez przygód, kretynów za kierownica, dziadków skręcających znienacka.
W pracy w końcu udało mi się wyłączyć na kilka godzin i nie myśleć o problemach, które mnie trapią od jakiegoś czasu. Niestety po powrocie wszystko wróciło, ech... , kiedy to się skończy.

Wracając do tytułu wpisu, to dzisiaj zadzwonił do mnie serwis z Warszawy, okazało, się, że nie chcą już roweru, wystarczą tylko zdjęcia uszkodzenia. Coś niezdecydowani byli. Więc goście w stolicy zrobili ładne fotki i posłali to dalej. Teraz KTM ma 14 dni na rozpatrzenie reklamacji, pozostało mi czekać i mieć nadzieję na pozytywne załatwienie problemu.
Zdziwiła mnie jeszcze jedna sprawa, z rozmowy z serwisantem wynikało, że producenci lubią się czepiać w przypadku gdy zmieniany jest osprzęt w rowerze. W niektórych przypadkach wymiana kierownicy, mostka, czy przerzutek może skutkować utratą gwarancji. Chory jest ten świat, nie dość, że rowery kosztują jakąś koszmarną kasę, to producenci patrzą tylko żeby nabić sobie kabzę.
Przy okazji dowiedziałem się też, że wykorzystuję chyba rower w sposób niestandardowy. Standardem są podobno wycieczki max 1000km na rok. Q..a, chyba komuś się coś po...o.

Czerwony jak hydrant © amiga


I dzisiejsza piosenka, którą odsłuchałem dzisiaj przynajmniej kilkanaście razy, do tej pory jeszcze gdzieś mi tam wybrzmiewa.

dopracowo, bez fot

Wtorek, 15 maja 2012 · Komentarze(4)
Kolejny standardzik. Rano temp. +10 stopni, ale po wyjściu mam wrażenie, że jest chłodniej niż wczoraj. Jednak rower toczy się bez problemu napędzany jednym Amigą i to w całkiem słusznym tempie.
Dzisiaj niestety w ponurym nastroju, coś mi ciąży, moje myśli zaprząta zupełnie inna sprawa, krążą gdzieś 30km dalej. Zupełnie nie myślałem o jeździe, w pewnym momencie zdziwiłem się, że władowałem się centralnie na węzeł w Kończycach, czego nie robiłem od ostatniej gleby w tym miejscu prawie rok temu.

W zamian za brak foty piosenka:

Jestem jak jaskółka co wiosnę zgubiła

Wtorek, 15 maja 2012 · Komentarze(3)
Kolejny powrót popracowy, trasa standardowa, bez udziwnień, bez kombinacji.
Dalej nastrój mam wisielczy, ech... może to ta wiosna, może coś innego, cały dzień nie potrafiłem się skupić na czymś sensownym.
W drodze powrotnej 2 scenki, które na chwilę poprawiły mi na chwilę humor.
W Gliwicach kretyn wjechał mi przed koło z drogi podporządkowanej, skończyło się na moim ostrym hamowaniu, ale... za debilem jechała Policja i wyjątkowo byłem zadowolony z ich obecności. Kilka metrów dalej kretyn został zatrzymany i poczęstowany mandatem i punktami. 1:0 dla bikera ;)
Druga sytuacja już w Katowicach, dokładniej w Panewnikach, spotkałem gości którzy zrobili sobie przerwę w spływie kajakowym po Kłodnicy. Byłem w szoku, że po tej rzece (jeżeli tak o niej można powiedzieć), ktoś pływa. Chwila rozmowy z kajakarzem, i wiem że planują w Piątek dotrzeć do miejsca gdzie wpada do Odry ;)
Dzisiejsze foty.

Królowa Śląskich rzek © amiga


Spływ kajakowy ? © amiga


W drodze powrotnej czemuś po głowie telepały mi się słowa piosenki "Strachy na Lachy - Chory na wszystko" więc chyba muszę się nią podzielić ;)