Wpisy archiwalne w kategorii

Do/Z Pracy

Dystans całkowity:77127.33 km (w terenie 12259.30 km; 15.89%)
Czas w ruchu:3366:45
Średnia prędkość:22.91 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:282073 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2943915 kcal
Liczba aktywności:2426
Średnio na aktywność:31.79 km i 1h 23m
Więcej statystyk

Akurat do pracy

Wtorek, 29 maja 2012 · Komentarze(1)
Kolejny wyjazd do pracy, rano poważny dylemat, co odpalić na drogę, wahałem się pomiędzy Alestorm, Cochise, Riversice i paroma innymi kapelami, coś mnie ogarnęła lekka nostalgia i odpaliłem Akurat - Fantasmagorie. Dawno tego nie słuchałem, płyta świetna, nastrojowa, dobrze się tego słuchało. Zamiast koncertu ostatni utwór z tej płyty, fotka zastępcza, w drodze się nie zatrzymałem na focenie – nie wiem, brak chęci, ciekawego motywu, jakoś tak, a może po prostu się zasłuchałem ;)

KTM Story
Zapomniałem dopisać z rana, w końcu jest jakaś informacja z serwisu, co prawda jeszcze nie to czego oczekiwałem, ale lepsza taka niż żadna.
KTM poprosił o wysłanie ramy do Austrii, wczoraj niby serwis to zrobił rozbierając mojego Zygfryda na części (poszło kurierem na koszt KTM-a). Tylko czemu czekali z decyzją 2 tygodnie?
Mam nadzieję, że do piątku będzie jakiś feedback co dalej.
Jeszcze tyle, tras przede mną w tym roku, a na Dziaduniu jakoś nie mam odwagi pakować się w góry.

Przewoźny zestaw audio © amiga


Akurat - Czy to już

Popracowo, marketowo und siostrowo

Wtorek, 29 maja 2012 · Komentarze(6)
Powrót z pracy w całkiem niezłych warunkach, miało padać nie padało, miało być zimno, było ciepło. Prognozy się nie sprawdziły, jakoś ostatnio mnie to nie dziwi ;P.

W drodze powrotnej na uszach Enej - Folkorabel, poranny Akurat coś mnie dołował, a to jest przyjemne dla ucha, szybkie, inne, zajebiste. Na dole wpisu jedna z piosenek: Radio Hello.

Po powrocie wypad do marketu, po składniki do naleśników (prawie tydzień się przygotowywałem do tej wizyty), później szybki przejazd do siostry w sprawie i powrót do domu w stanie wskazującym (szwagier nie odpuścił). ;P

Magiczne miejsce © amiga


Magiczne miejsce 2 © amiga


Baseball w Piotrowicach © amiga


Enej - Radio Hello

Poniedziałkowo dopracowo.

Poniedziałek, 28 maja 2012 · Komentarze(12)
Piękny poranek, chociaż chłodny, wiatr na szczęście nie przeszkadza, jedzie się nieźle. Na uszach dla odmiany Enej - Ulice (tak inna muzyka od tej, której ostatnio słuchałem). Zupełnie zapomniałem o foceniu, co mi się dość rzadko zdarza, ale taki jest efekt zasłuchania :). Wieczorem postaram się to odrobić, a w ramach rekompensaty polecam 2 wcześniejsze wpisy, okraszone kilkudziesięcioma zdjęciami.



Koń rafał i rower

Popracowo koncertowo

Poniedziałek, 28 maja 2012 · Komentarze(2)
Powrót z pracy stosunkowo wcześnie, ale nie miałem ochoty na szaleństwa, miałem ochotę na spokojną jazdę, tym bardziej że do przesłuchania czekała płyta Totentanz - Inni. Znając ich poprzednie dokonania, spodziewałem się powera, a usłyszałem coś zgoła innego, nie oznacza to, że płyta jest zła, jest... inna.
Mocno nostalgiczna, zupełnie inne klimaty niż to do czego przywykłem. Jeszcze nie wiem, czy mi się podoba, nie przekonałem się do niej. Na dole wpisu link do jednego z utworów znajdującego się na YT, a poniżej coś starszego koncert Guns N' Roses - Live Argentina 1992. Miłego słuchania.

Dojazd do ul wiosennej w Zabrzu ;P © amiga


Staw w Piotrowicach przy akademikach © amiga


Pod wiaduktem w Piotrowicach © amiga


Totentanz - Dzień na sprzedaż


Guns N' Roses - Live Argentina 1992 (Full Concert)

In the army now

Piątek, 25 maja 2012 · Komentarze(19)
Kolejny dopracowy wyjazd, Pogoda idealna, nie za gorąco, ale i nie za chłodno, wieje północno-wschodni wiatr, niebyt mocny, więc ani specjalnie nie przeszkadza, ani nie pomaga w jeździe. Na uszach słuchawki, odpalony Sabaton - Carolus Rex. Kręci się rewelacyjnie przyjemnie, nie jestem zmęczony, wybieram nawet nieco dłuższą trasę. Zabija mnie ostatni utwór na płycie "In the army now", obłęd jak można to zagrać. Słucham tego kilka razy ;). Na dole wpisu link do tego utworu, oraz koncert live Sabatonu z 2010 roku(niestety ma średnią jakość, ale da się posłuchać). Dzisiaj chyba trzeba uzupełnić mp3-kę ;P

Było sobie drzewo © amiga


Jakieś takie powalone... © amiga


Sabaton - In the army now - niestety link z Youtube zmarł. Więc zapraszam na Wrzutę:
Sabaton - In the army now

Sabaton live @ Graspop Metal Meeting 2010

popracowo, dodomowo

Piątek, 25 maja 2012 · Komentarze(5)
Kolejny powrót do domu, trasę wybrałem ciut dłuższą, w końcu trzeba było zrobić jakieś inne foty, a nie tylko konie, i konie ;P

W Makoszowach odwiedziłem pewien staw, w zasadzie to chyba bardziej zalany las. Piękne miejsce, robiące dość dziwne wrażenie. Fotki poniżej.

Na uszach początkowo Accept - Blood Of The Nations (link na dole wpisu), a później Piotr Rogucki Loki - dawno tego nie słuchałem, płyta jest rewelacyjna. W Zasadzie obie dzisiejsze popołudniowe płyty są genialne, każda na swój inny magiczny sposób.

Wiatr niestety dał mi się mocno we znaki, dmuchało paskudnie, całe 30 km pod górę. Ech. ;P

Piekne popołudnie nad stawem © amiga


Tego jeszcze nie powaliło ;P © amiga


Accept - Blood Of The Nations (Full Album)

Powrót do dzieciństwa

Czwartek, 24 maja 2012 · Komentarze(3)
Kolejny piękny poranek, jest ciepło, wieje północno-zachodni wiatr, wiem, że czeka mnie 30km pod górę, ale co tam, nie pierwszy i nie ostatni raz będę się zmagał z nim. Wyjeżdżam ok 7:00, zakładam słuchawki i włączam ponownie Die Toten Hosen - Ballast der Republik - coś w niej jest urzekającego, pięknego, energetycznego. Zabiło mnie wykonanie utworu Das Modell - Kraftwerku (muzykę, którą pamiętam z dzieciństwa), w takim nowym innym wykonaniu, wykonaniu które bardzo mi pasuje.

Na dole wpisu oryginał Kraftwerku, a wersja Die Totten Hosen jest w wczorajszej wersji live ok 46 minuty, a aby się nie powtarzać z koncertami/albumami wrzucam linka do konertu
Die Toten Hosen - Rock am Ring 2008

Idealne miejsce na piknik © amiga


Poranek w Zabrzu © amiga


Kraftwerk: Das Modell


Die Toten Hosen - Rock am Ring 2008 - Hals- und Beinbruch

Złe psy z powyłamywanymi zębami

Czwartek, 24 maja 2012 · Komentarze(4)
Powrót z pracy praktyczne standardowo, może z nieco większym objazdem przez Makoszowy, ale bezpieczniejszym, fajniejszym. Pogoda dopisuje, na ścieżkach, drogach, w lesie setki bikerów, każdy chce skorzystać z fantastycznej aury.
Na drogę zapodałem sobie płytę Złe Psy - Polska i po 20 min nie wytrzymałem, niby hardrock, ale te psy jakieś takie bezzębne, sponiewierane, źle się tego słucha.
Ostatnio nawrzucałem trochę muzyki na komórę i rzucił mi się w oczy Sabaton -
Metalus Hammerus Rex - jeszcze świeżynka (Monika ostatnio pisała, że dobrze się z tym jeździ), odpaliłem i to jest to, jakoś raźniej się jechało, power bije od tej płyty niesamowity, znowu się zasłuchałem i zapomniałem o foceniu, ale standardowo w Panewnikach pasły się konie, więc trzeba było się zatrzymać. Zbliżyłem się do ogrodzenia, a w zasadzie białej tasiemki opasającej cały teren, chciałem złapać inny kadr i zahaczyłem o ową tasiemkę. Jak mnie p....o @#$!!!, to nie była tasiemka to pastuch elektryczny, już wiem czemu konie nie opuszczają łąki.
A podobno elektryka prąd nie tyka ;P

Ps. Na dole wpisu link do koncertu Sabaton - Live at Wacken 2008. Miłego słuchania.

Konik na łące © amiga


Efekt zabawy z fotą ;) © amiga


Sabaton - Live at Wacken 2008

Power On Bike - dodomowo

Środa, 23 maja 2012 · Komentarze(4)
Cały dzień był genialny, wyjeżdżam z pracy ok 16:30, wcześniej obżerając się Camembertem ;). Wiatr wieje ze wschodu, momentami podmuchy są silne, wymuszając na mnie zmniejszenie tempa, lecz w lesie jest już prawie idealnie, mogę pędzić, mogę jechać, czuję się wyśmienicie, na drogę powrotną zapodałem sobie Die Toten Hosen - Ballast der Republik, kolejna energetyczna płyta (na dole wpisu link do wersji live na youtube). Zatrzymuję się na chwilę dopiero w Panewnikach, gdy uświadamiam, sobie, że wypada strzelić jakąś fotkę, a w okolicy mam rzekę i... koniki :) więc fota wyjdzie ;P

Wieczorowa porą © amiga


Die Toten Hosen - Ballast der Republik live @ Köln 2012

Pozytywnie dopracowo

Środa, 23 maja 2012 · Komentarze(2)
Wyjazd do pracy ciut wcześniej niż zwykle, rano rozpiera mnie energia, jest pięknie, chce mi się jechać. Zastanawiałem się co będzie dalej z nastrojem, ale po uświadomieniu sobie kilku spraw, kilku "drobiazgów" w zasadzie nie wiem czym się przejmuję. Zastrzyk energii jaki do mnie dotarł jest tak wielki, tak silny, że najchętniej dzieliłbym się nią z każdym który tego potrzebuje. Na uszach Cradle of Filth - Midnight in the labyrinth - niesamowicie energetyczna muzyka, dzięki temu, dzięki tym wszystkim zbiegom okoliczności dotarłem dzisiaj do pracy w prawie ekspresowym tempie.
Jest jeszcze jedna sprawa do załatwienia, jest osoba do której MUSZĘ zadzwonić dzisiaj i ją przeprosić, ale to wieczorem.
Na dole wpisu nieco wcześniejsza płyta tego zespołu, dawno ich nie słyszałem, a warto wrócić do tego ;)


Kwiatek na poprawę nastroju ;) © amiga


lasek makoszowski o poranku © amiga


Chyba pierwszy raz dodaję swoją fotę na bloga ;P
Jestem panem świata ;P © amiga


Cradle Of Filth - Midian