Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

Dookoła Panewnik

Piątek, 8 października 2010 · Komentarze(0)
Dzisiaj dzień wolny, a w zasadzie wolny do ok 13:00.
Pobudka ok 7:00. Telefon do Piotrka - Masz godzinę!.
Wyjazd ok 8:00 kierujemy się już standardowo na Piotrowice, trasa początkowo pokrywa się z trasą na Starganiec. Jednak po jakimś czasie odbijamy - plan jest nieco inny, po krótkiej jeździe musimy na chwilę zejść z rowerów i je poprowadzić, szukamy stawu dobrze widocznego z Google Earth-a, z poziomu ziemi niestety jest z tym nieco gorzej. Troszeczkę błądząc po lesie i robiąc zdjęcia runu leśnemu

dochodzimy/dojeżdżamy w końcu do stawu.


Tutaj po raz pierwszy odpoczywamy planując dalszą trasę. Wkrótce wychodzimy jednak na główną drogę i jedziemy dalej. Na ul. Owsianej mała niespodzianka - jest droga rowerowa, ciekawe co palił gość który ją planował ;)


Dalsza trasa prowadzi nas przez kolejne stawy - Radoszowy. Okolica robi na nas wrażenie więc kilka razy zatrzymujemy się i robimy zdjęcia kolejnym stawom.


Następnie kierujemy się wokoło kopalni i tu w pewnym momencie napotykamy małą niespodziankę

bunkier

Widać go z daleka, Piotrek postanawia go spenetrować, w między czasie robię kolejne zdjęcia.

Po chwili ruszamy dalej, trasa dość dziwna, i niestety nie ma mowy aby jechać na rowerze, prowadzimy je więc kilkaset metrów wzdłuż płotu kopalni. Wychodzimy wkrótce na "normalną" drogę tam natykamy się na kierowców ciężarówek czekających na węgiel, podejrzliwie się nam przyglądają, trudno ... musimy to wytrzymać. Jedziemy dalej, kierujemy się na "Uroczysko Buczyna". Jednak czas zaczyna mnie gonić więc się nie zatrzymujemy, chociaż żal bo okolica rewelacyjna. Nieco później krótka przerwa przy przejeździe kolejowym na Kokocińcu

i wkrótce ruszamy dalej przez starą Ligotę (szybkie zdjęcie pomnika),

Brynów i Ochojc. Jeszcze mała przerwa w kręceniu przy Lidlu (dostałem cynk, że skarpetki sportowe rzucili ;) ) i wracamy do domu.

Starganiec

Piątek, 1 października 2010 · Komentarze(0)
W końcu pogoda nieco lepsza, deszczu brak więc pora wsiąść na rower i w drogę ...
Szybka rozmowa z Piotrem przez telefon i po kilku minutach spotykamy się pod moim domem. Jedziemy bez jakiegokolwiek planu, jednak z czasem powoli krystalizuje nam się cel przejażdżki - Starganiec - jezioro jest niedaleko i można pojechać przez las.
Prowadzi Piotrek, zna lepiej te tereny, więc bez większych przygód dojeżdżamy do jeziora. 15 Minut odpoczynku i wracamy na Ochojec, przez Kamionkę, Podlesie i Piotrowice. Tym razem jedziemy drogami, szybciej i mniej męczące ... . Traktujemy to jako rozgrzewkę przed jutrzejszym wyjazdem (zobaczymy co z tego planu wyjdzie). Zdjęć wyjątkowo robiłem, jakoś nie mam weny twórczej. Dzisiaj potrzebowałem się po prostu troche zmęczyć przed snem.

Trzy stawy ...

Piątek, 24 września 2010 · Komentarze(16)
Trasa krótka. W poniedziałek dopadło mnie przeziębienie i nie chciałem ryzykować zdrowiem, dodatkowo jazda z wysoką temperaturą nie należy do przyjemności. Trochę szkoda ładnego tygodnia, ale taki mój los i większość tras zaliczam przy lekkiej niepogodzie ;). W każdym bądź razie, w piątek miałem już dość "odpoczywania" i wybrałem się na krótki rekonesans, wybór padł na 3 stawy.

Po drodze zabrałem ze sobą Piotrka, co ciekawe gdy po niego przyjechałem okazało się, że właśnie wrócił z doliny ;). Po krótkiej namowie dał się naciągnąć na kolejną trasę. Pojechaliśmy wzdłuż ul. Jankego do Brynowa, dalej ul św. Huberta w kierunku Muchowca, po kolejnych kilku minutach dotarliśmy do doliny.

Kilkunaście minut odpoczynku i ruszyliśmy w dalszą trasę prowadzącą wokoło stawów, następnie skierowaliśmy się w kierunku parku Kościuszki, a dalej przez starą Ligotę, później ul. Kolejową i Ochojec.
Jak to bywa w większości moich tras to nie mogło obyć się bez małej awarii ;) Tym razem zgubiłem tylko licznik ;) Szukanie go w ciemnościach i trawie jakoś mnie nie pociągało (kupię następny (w zasadzie to jest już w drodze)). W zasadzie dane o trasie: długość, czas przejazdu itp, są podane mocno orientacyjnie.
Za namową DJK71 postanowiłem wprowadzić dodatkową kategorię na blogu - Awaryjnie ;)

Koniec pecha ....

Poniedziałek, 6 września 2010 · Komentarze(3)
Po doświadczeniach z ostatnich dni postanowiłem wymienić, dla zasady, przednią oponę (kupiłem Hutchinson Basic Cameleon), przy okazji zainstalowałem rogi na kierownicy. Oczywiście musiałem sprawdzić nowe "zabawki" w terenie. Wyjechałem ok godziny 19:00 i pojechałem najrótszą drogą do lasu. Po ok 10 min jazy minąłem miejsce wczorajszej awarii, dętka cała, jadę dalej, kolejne 30 min dalej nic się nie dzieje ... Więc zakup chyba był dobry. Trasa obejmowała wyjazd z Ochojca, dalej ul. Kryniczną do lasu, następnie Murci, okolice hałdy, wzgórza wandy, szybu stanisław i przez Giszowiec z powrotem do domu. Po raz pierwszy od czasu gdy kupiłem rower poczułem, że brakuje mi kondycji, podjeżdżając pod górkę miałem serdecznie dość wszystkiego, na dokładkę, dobił mnie gość który minął mnie, a w zasadzie przeleciał obok.

Podczas jazdy doceniłem rogi, zmiana uchwytu od czasu do czasu robi różnicę, ręce mogą odpocząć, genialny wynalazek.

I jeszcze jeden drobiazg, po wymianie przedniej opony rower inaczej się zachwowywał w terenie, bardziej stabilnie. Przednie koło "nie pływało" mi w błocie jak dzień wcześniej (poprzednia opona nadawała się bardziej na szosę niż w teren).

Do domu wróciłem trochę po 20:00, robiło się już ciemno, w lesie od czasu do czasu miałem problem z określeniem granic ścieżki. Następnym zakupem musi więc być dobra lampa przednia.