Dzisiaj kolejna wyprawa do pracy. Chyba znalazłem też najbardziej optymalny dla mnie wariant trasy. Do minimum sprowadzona jest jazda po zwykłych drogach a przy okazji pozbyłem się jazdy po wszelkiej maści drogach szybkiego ruchu, zjazdach na autostradę itp. Na dokładkę długośc trasy została ograniczona do ok 31km ;)
Zabil Mnie kolega z pracy który trasę go gliwic (po szosach) i o ok 5km krótszą zrobił w ok 55min. Shit ... Muszę popracować nad kondycją ...
Dopiero dzisiaj miałem czas aby wprowadzić zaktualizować dane na bikestatsi. W zasadzie .... chodzi o jeden wczorajszy wpis. Wracałam po raz kolejny nieco zmodyfikowana drogą. Z założenia miała być nieco dłuższa, dodatkowo zmodyfikowałem ją podczas jazdy dzięki temu udało mi się 80% całej trasy jechać drogami polnymi i leśnymi. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z istnienia takiej możliwości. Ale po kolei. Wyjeżdżając z Gliwic zaliczyłem Hałdę w Makoszowach, nie wjeżdżałem na nią, nie czułam takiej potrzeby ... jeszcze . Dalej częściowo znajomymi mi drogami w kierunku Rudy Śląskiej i tu nastąpiła spora modyfikacja. Na kolejnej hałdzie skręciłem w bok
i jadąc wzdłuż rzeki. Krajobraz momentami był księżycowy. Na dokładkę nie było szans na szybką jazdę, w wielu miejscach byłem zmuszony na jazdę w koleinach po samochodach ciężarowych. Dobrze, że wcześniej deszcz nie padał bo o przejeździe nie było by mowy ;).
Bokiem zahaczyłem o Halebę i okazało się, że w dość dziwnym miejscu zaczyna się tam zielony szlak ... źle oznaczony ale, ale prowadził w kierunku który mnie interesował. Dzięki temu odkryciu ominąłem całe miasto i ruch samochodowy który do szczęścia nie jest mi potrzebny.
Dopiero dalej wyjechałem na chwilę na szosę i popędziłem w kierunku znanej mi ścieżki rowerowej prowadzącej obok ..., kolejnej hałdy. Wiem że na Śląsku mamy sporo tego typu gór, ale Ruda chyba z każdej strony jest nimi okrążona :) Dalej przez las pojechałem w kierunku Panewnik a tam skręciłem w ul. Owsianą i poprzez lasy do domu.
W trakcie jazdy odezwała mi się po raz kolejny kontuzja kolana sprzed 2 tygodni uniemożliwiając mi momentami normalną jazdę. Lewa noga bardziej się napracowała w trakcie jazdy, dodatkowo czemuś po powrocie byłem niesamowicie zmęczony, nie do końca wiem po czym ? Może dlatego że to było kilka kolejnych dni .... ? Rower też zaczął domagać się głośno przeglądu. Prawy pedał dziwnie "strzela", 2 razy przeskoczył mi łańcuch ... Z drugiej strony w dość krótkim czasie przejechałem na nim 500km ;) więc przegląd mu się należy. W święta nie będę się wygłupiał, dam odpocząć kolanu i rowerkowi (chyba).
Kolejny (drugi) wyjazd do pracy. Trasa bardzo podobna do tej z poniedziałku. Wprowadzam jednak kolejne korekty dotyczące jej końcówki. Dotyczy to Sośnicy i Gliwic. Jazda po zatłoczonych ulicach nie należy do przyjemności. We wcześniejszych wersjach tej trasy "pchałem" się przez wyjazd na A4 w Kończycach. Jednak dzisiaj szybkie spojrzenie na mapę i okazało się, że dalej też jest przejazd nad autostradą ale ... bez połączenia z nia. Chodzi o ulicę Legnicką i jej przedłużenie ul. Makoszowską. Ruch tutaj jest zdecydowanie mniejszy. Dodatkowo zyskałem kilka km przez las :)
Ps. Dzisiaj fot nie będzie. Pędziłem w zasadzie bez przerw aby sprawdzić ile czasu potrzebuję na dojazd do Gliwic :)
Po całym dniu pracy ok 16:30 pozbierałem zabawawki i ruszyłem w drogę do domu. Jako, że dalej szukam trasy maksymalnie krótkiej i jednocześnie nie prowadzącej głównymi szosami to po raz kolejny zmodyfikowałem trasę. Dalej dotyczy to rejonów Gliwic. Tym razem sprawdziłem na Goole maps możliwośc przejazdu w okolicahc hałdy makoszowy i wyglądało na to że jest taka możliwość. Jadąc tą drogą okazało się, że jest to wąska ścieżka na której 2 rowery mają problem się minąć, ale nie zmienia to faktu że da się tamtędy przejechać. Mam jednak wrażenie, że wjeżdżając na hałdę skróciłbym jeszcze trochę tą trasę a przy okazji mogłoby się okazać, że droga jest szersza. Pewnie sprawdzę to przy okazji :) Może jutro. Pytanie czy się pozbieram po raz kolejny. Dzisiaj totalnie nie chciało mi się jechać, ale ... gdy znalazłem się już na rowerze to wszystie wątpliwości gdzieś prysły ... i jechało się bardzo przyjemnie.
Dzisiaj po pracy strasznie mnie nosiło. Musiałem odreagować, obecnie najlepiej na mnie działa ... rower. Więc szybki obiad, tel. do Piotrka i w drogę. Trasa krótka, na więcej nie było czasu. Zrezygnowałem nawet z fot. Traktuję ją jako przygotowanie do jutrzejszego wyjazdu na rowerze do pracy. :)
Dzisiaj pojechałem trasą,Ochojec, Brynów, Muchowiec, Ligota, Zadole, Ochojec :) To tak w telegraficznym skrócie :)
Dzisiaj wyjazdu miało wogóle nie być ale ok. 15:00 coś mnie naszło, zadzwioniłem po Piotrka, nudziło mu się, więc wybraliśmy się na rekonesans po okolicy. W zadsadzie żadnego celu nie było i jak to często bywa pojechaliśmy na Starganiec. Tam po chwili odpoczynku wybraliśmy się lasami w kierunku Panewnik i dalej poprzez Ligotę do domu.
Fot mi się nie chciało robić, więc dzisiaj zdjęcie tylniej piasty mojego rowerka :)
Dzisiaj sobota. Niestety nie do końca wolna :(. Na Rower miałem ok 2 godzin czasu, wybrałem się więc w krótką podróż w kierunku Mysłowic-Wesołej odwiedzając po drodze kilka okolicznych stawów. Początkowo trasa męcząca, bez rozgrzewki wjazd na kilka górek, później już zdecydowanie lepiej. Drogę "umilał" mi Piotrek opowiadając od czasu do czasu różne historie :) Fotka pochodzi z dzisiejszego dnia tyle, że była zrobiona nieco wcześniej.
Dzisiaj powtórka wycieczki sprzed 2 dni - tym razem z Piotrkiem i nieco wcześniej. Tzn. Muchowiec, 3 stawy, os. Gwiazdy, Rondo, SSC, Wesołe Miasteczko, os. 1000-lecia, Załęska Hałda, Ligota :) Wersja nieco skrócona z powodu pogody i silnego wiatru uparcie wiejącego nam w twarz. Widać to wyrażnie po średniej prędkości przejazdu. Kilka razy podczas jazdy pokropił nas deszcz, na szczęście były to chwilowe załamania pogody. Ogólnie dzisiejsza wycieczka była dość przyjemna. Następna wkrótce :)
Dzisiaj po pracy mnie poniosło. W ostatni weekend nie pojeździłem :(, a chęci były i są. Wracając z pracy czułem się zmęczony, miałem dość, musiałem odpocząć. Szybki obiad i na rower. W ostatni piątek upadając z roweru, "rozwaliłem" sobie nieco kolano, dzisiaj dosiadając, hmmm .. aluminiowego rumaka, bałem się, że załatwię się do końca. Rundka miała być krótka max 10km. Ale wkrótce okazało się, że lepiej mi się kręci niż chodzi. Jadąc przed siebie postanowiłem odwiedzić Muchowiec, będąc już na miejscu stwierdziłem, że grzechem byłoby nie zaliczyć doliny 3 stawów, tam poniosło mnie jeszcze bardziej. Już jakiś czas temu miałem sprawdzić jaki jest przejazd w kierunku Gwiazd (osiedle w Katowicach), a tam już jakoś poszło, bulwarami Rawy (jak to dumnie brzmi), dojechałem do centrum, długo się nie namyślając, pojechałem w kierunku SSC, dalej obrałem kierunek na Wesołe Miasteczko i parkowymi alejkami dojechałem do Stadionu Śląskiego ;) Przy okazji ok 95% całej trasy to drogi rowerowe., więc będę korzystał z tego szlaku w przyszłości ;). Do domu wróciłem jadąc przez osiedle 1000-lecia, Załęską Hałdę i Ligotę. Jakoś nie miałem melodii na robienie zdjęć. Odrobię to przy okazji (jakoś tak szaro na blogu bez fotek). Jedyny dzisiejszy cel to .. maksymalnie się zmęczyć i pojeździć na rowerze. Jeszcze nie odpuściła mnie radość z nowego nabytku ;) Przy okazji sprawdziłem jak mi pójdzie jazda ok 30km, bez zsiadania z roweru. Do Gliwic dojadę - w przyszłości (myślę że bliskiej). Ps. Przepraszam za ew błędy, ale piszę to na szybko po powrocie do domu. Poprawki wprowadzę jutro.
Dzisiaj wieczorem też krótki wypad. Tym razem udało się zgarnąć Piotrka. Pokazałem mu wczorajszą trasę - prawie identyczną. I taka ciekawostka, dziś po raz pierwszy "gwizdnąłem" o ziemię na nowym rowerze, przednie koło wpadło mi do koleiny z błotem. Tragedii nie było, miałem stosunkowo małą prędkość a błoto i trawa zamortyzowały upadek. Przekręciło mi się tylko siodełko i kierownica. 2 min na poprawienie usterki i pojechaliśmy dalej już bez większych przygód.