17:23 na zegarku gdy ruszam... ech... słońce jeszcze będzie mnie ogrzewać przez max. kilkadziesiąt minut..., jest dość ładnie, słonecznie, termometr pokazuje coś około 15 stopni, tyle, że jak się ściemni to szybko poleci w dół...
Trochę mi się spieszy, w domu mała awaria na mnie czeka..., mam tylko nadzieję, że to nie będzie nic wielkiego. Pędzę więc ulicami, byle szybciej... Omijam wszystkie terenowe przejazdy. Nie dzisiaj. Wpadam do domu i... okazuje się że winny był czajnik bezprzewodowy. Upalił mi się kabel... i wywalił wszystkie korki... 20 minut później jest już nowy kabelek, a czajnik działa...
Chłodny poranek, bardzo chłodny... 2 stopnie na starcie... jest 7:20... gdy ruszam.
Od początku świeci słońce..... gdyby nie te 2 stopnie... jednak w promieniach słonecznych jest naprawdę przyjemnie... Jadę po szosach, bo jak zwykle wyjechałem późno. W Zabrzu tuż za stacją BP czuję, że rower mi pływa, szybki rzut oka w dół i widzę, że schodzi powietrze... Ech... 10 minut przerwy, rower gotowy ruszam dalej... Ujechałem jednak jedynie 1.5km i znowu czuję, że nie mam powietrza... Po raz kolejny wymieniam dętkę... sprawdzam po raz drugi oponę, nic w niej nie ma... Przyglądam się dętce... i już wiem... firmowo w gratisie dostałem z dziurą na zgrzewie... ot taki gratis... ;P To drugi przypadek w mojej historii gdy dostałem taki prezent i w obu przypadkach były to dętki rubeny... Masakra.. Cóż... W drodze powrotnej będę musiał uważać, by nie dorobić się kolejnej dziury.
Five Finger Death Punch - Wrong Side Of Heaven
Wyjazd wyjątkowo późno, około 9:00, przyczyna jedna... wizyta w przychodni... i tak jest nieźle... mogło to trwać dłużej. Poranek był lekko mglisty, ale do 9:00 mgiełki gdzieś wyparowały, zapowiada się ciepły dzień, mogę jechać na krótko :). Ostatnie poranki raczej już na to nie pozwalały... Prognozy wskazują, na to, że wieczór też powinien być bardzo ciepły... Cieszy to. Sama droga po szosach... mimo wszystko chciałbym dotrzeć do pracy około 10:00 i zrobić ile się da... Może coś uda się zamknąć? Na drogach dość pusto... ale nie ma cię co dziwić... większość osób już w pracy. W firmie szybka kąpiel... i do pracy :)
Wyjeżdżam dość późno, znowu będzie mnie czekała walka z samochodami na drogach... Cóż... kara za późne wstawanie :) Poranek za to mglisty, profilaktycznie odpalam lampki, niech migają... , może ktoś mnie zauważy ;). Za to nie kombinuję z wariantem dojazdu, może wolałbym pojechać lasem, ale zajęło by to za dużo czasu. Odzywający się bark niestety uniemożliwia szybką jazdę w terenie... po szosach jest zdecydowanie lepiej... przynajmniej dla barku... a i czas nie jest jakiś specjalnie długi.... Do firmy docieram w dośc niezłym czasie...