Zmiana planów

Środa, 15 października 2014 · Komentarze(0)
Obywatel G.C. - Paryż Moskwa
Początkowo planowałem jechać lasem, zmieniam jednak plany, pomimo tego, że wychodzę przed 17:00 to muszę pojechać szosami, jestem umówiony by znajomym staruszkom poustawiać nowo zakupiony sprzęt. Pierwotnie zastanawiam się czy nie polecieć do domu tam się przebrać i dopiero ruszyć dalej. Tyle, że to strata czasu... postanawiam bezpośrednio podjechać do nich rowerem, raczej nie spodziewam się problemów z konfiguracją, myślę, że 30-40 minut powinno w zupełności wystarczyć. Gnam więc po szosach. Docieram na miejsce i tak jak się spodziewałem po kilkunastu minutach wszystko działa tak jak powinno, jeszcze dobre 20 minut rozmów o wszystkim i o niczym i mogę wrócić do domu, gdzie czeka na mnie gorąca kąpiel... ;)

Jednak jeszcze coś kwotnie
Jednak jeszcze coś kwotnie © amiga

zaświeciło słońce

Środa, 15 października 2014 · Komentarze(0)
ZIYO - Magiczne Słowa

Po wczorajszym deszczowym dniu, dzisiaj wszystko wskazuje na to, że będzie ładnie. Gdy ląduję na rowerze termometr wskazuje ledwie 6 stopni... jest bardzo wilgotno i unoszą się gęste mgły. Wkrótce jednak słońce zaczyna osuszać powierzchnię ziemi, mgły zaczynają rzednąć y w końcu zniknąć. Gdy dojeżdżam do pracy jest widno przejrzyście i świeci słońce. Coś mi się wydaje, że wieczorem pojadę po raz kolejny lasem ;)

Masa kropelek
Masa kropelek © amiga

po deszczu i po lesie

Wtorek, 14 października 2014 · Komentarze(0)
Kobranocka - List Z Pola Boju
Cały dzień padało, jest mokro, tle, że coś zaczyna się zmieniać, zaczyna się wypogadzać, gdy ruszam jest coś koło 14-15 stopni, dość przyjemnie. Szybko dochodzę do wniosku, że w lesie może być pięknie, odbijam na Makoszowy i ponownie wjeżdżam w las, identyczną drogą jak ta wczorajsza. Tyle, że wody, kałuż, rozlewisk i jeziorek jest kilka razy więcej... Błoto co jakiś czas zmusza mnie do kluczenia, kombinowania nad ścieżką przejazdu. Gdy jestem na Helembie zastanawiam się czy jednak nie pojechać przez Kochłowice... będę miał same szosy... Tylko co to zmieni? I tak buty są przemoczone..., ciuchy utytłane błotem, a rower ma na sobie sporą warstwę piachu, błota i runa leśnego... Kontynuuję jazdę lasem, zauważam sporo grzybów, tyle, że tych mniej jadalnych... jednak co kawałek rośnie jakiś... a gdy są grzyby trujące to jadalne również powinny się pokazać... Może więc w weekend na grzyby się wybiorę ?

Rosa osadziła się na płatkach
Rosa osadziła się na płatkach © amiga

zaczyna padać

Wtorek, 14 października 2014 · Komentarze(0)
Flying Colors - A Place in Your World
Poranek dość nieprzyjemny, niby 14 stopni, ale widać, że jest mokro, że padało, prognozy wskazują na dokładkę, że może mnie coś dorwać po drodze, wybór trasy mógł być tylko jeden... szosy. Na rower wsiadam około 7:20, ruszam... mgły dość gęste, widoczność niewielka, jednak deszcze jakoś mnie omija, chociaż co chwilę mijam jego świeże ślady. Gdy jestem już na granicy Zabrza i Gliwic zaczyna kropić, deszczyk staje się coraz bardziej konkretny, coraz bardziej rzęsisty... Gdy dojeżdżam do pracy leje już solidnie... 


Słońce już wzeszło
Słońce już wzeszło © amiga

po lesie

Poniedziałek, 13 października 2014 · Komentarze(0)
Czarno Czarni - Nogi

Minęła 17:00... Jest przyjemnie ciepło, prawie 20 stopni, słonecznie, mam około godzinę do zachodu słońca... Jadę lasem. Wjeżdżam do lasku Makoszowskiego, później szybka prosta na Makoszowy i wjeżdżam na chyba najczęściej wykorzystywaną przeze mnie wersję terenową... Na starej hałdzie wita mnie błoto... tutaj jest to prawie norma, musi nie padać przez 2 tygodnie by toto się wysuszyło... alternatywą jest delikatne nadłożenie drogi przez lasy Makoszowskie. Za hałdą kolejne zmagania z terenem po wycince. W końcu jednak dojeżdżam do Halemby, znowu kawalątek po szosach, zaczyna się ściemniać, trzeba skracać, jeżeli nie chcę jechać po zmroku... Staję jeszcze na moment w Starej Kuźni i... ruszam przez ostatni fragment leśny - przez las Panewnicki. Wktórce docieram do Ligoty, Piotrowic i Ochojca..

Wejście do Sztolni Czarnego Pstrąga
Wejście do Sztolni Czarnego Pstrąga © amiga

bardzo późny wyjazd

Poniedziałek, 13 października 2014 · Komentarze(0)
Chłopcy z Placu Broni - Gwiazdy spadają z nieba


Masakra... 7:40 a ja dopiero na rowerze... jakiś obłęd... muszę gnać ile wlezie... Na szczęście poranek słoneczny i ciepły, coś około 15 stopni... Problem dla odmiany stwarza ruch na drogach... jest niesamowicie duży, wyjazd z Katowic stwarzał poważny problem, w wielu miejscach korki. Dopiero gdy minęła 8:00 i minąłem Kochłowice zaczęło się luzować. Dopiero od tego miejsca można było nieco spokojniej pojechać. Do firmy docieram kilka minut przed 9:00... Coś czuję, że dzisiaj będzie wszystko w biegu.

Dzień dobry :)
Dzień dobry :) © amiga

powrót do domu

Niedziela, 12 października 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Vangelis - Theme from Antarctica
Miło było, ale muszę wrócić do domu, wyruszam coś koło 12:00, chciałbym dotrzeć do chałupy około 14:00-14:30.. przynajmniej taki jest plan.. czasu sporo i... chyba pojadę nie wprost :) Ruszamy z Darkiem początkowo kierujemy się na os. Młodego Górnika i Biskupice, dalej na Porębę, z grubsza trzymamy się niebieskiego szlaku. Pomimo tego, że faktycznie jest wyznaczony trochę bez sensu... to do jazdy rowerem szczególnie góralem jest stworzony... W zasadzie nie niczego więcej się nie nadaje, w wielu miejscach jest sporo błota, korzeni, uskoków, czy dziwnych podjazdów. W każdym bądź razie docieramy szlakiem do Pawłowa i dalej Kończyc gdzie ja odbijam na czerwony szlak Rudzki, a Darek kontynuuje jazdę niebieskim szlakiem MTB ;)
 Pod koniec robię sobie jeszcze krotką przerwę w parku na Zadolu, zakupując wcześniej jakieś elektrolity :) Plan dnia został wykonany, mogę się wykąpać i przygotować do kolejnego wyjazdu, tyle, że nie rowerowego :)

Opadają liście
Opadają liście © amiga
Jesienny las
Jesienny las © amiga

Trening z Darkiem i coś jeszcze

Sobota, 11 października 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
J. Kaczmarski - Ballada Wrześniowa
Darek ma na dzisiaj zaplanowany trening... 2 godziny, na szosie pewnie będę mu w stanie towarzyszyć, ale w terenie myślę, że nie ma szans... trudno najwyżej na mnie będzie musiał poczekać. Ruszamy coś koło 10:00 kierujemy się na Tarnowskie Góry, Co jakiś czas Dark wjeżdża gdzieś w teren poćwiczyć, ja kieruję się najprostszą drogą co najwyżej focąc... Zatrzymuję się w kilku miejscach. Zatrzymujemy się przy kamieniołomie w Bytomiu, dalej przy hałdzie popłuczkowej w Tarnowskich Górach i w Reptach gdzie Darek jedzie na czasówkę... Tam się nie wybieram, wertepy mnie zabiją, a nie chcę załatwić ramienia bardziej, niż w tej chwili...I tak cieszy mnie, że od kilku dni jestem w stanie obrócić się na prawy bok bez większego bólu... Tyle, że o spaniu na tym boku dalej nie ma mowy... po kilku minutach muszę się odwrócić... ;P
Kapliczka św. Barbary
Kapliczka św. Barbary © amiga
Kolejna wąskotorowa?
Kolejna wąskotorowa? © amiga
Nadjeżdża Darek
Nadjeżdża Darek © amiga
Kamieniołom
Kamieniołom © amiga
Szyb sztolni
Szyb sztolni "Czarnego Pstrąga" © amiga
Wracając do trasy, była dość urokliwa, a pogoda dopisała jest pięknie, koło 12:00 wracamy na Helenkę odbieramy Wiktora i Igorka i jedziemy coś zjeść do pobliskiej Pizzerii... Pizza Była pyszna, ale obsługa taka sobie... 90 minut to trochę za dużo, brak sztućców... i wariacka cena... cóż.. coś mi się zdaje że prędko tutaj nie przyjedziemy. Po posiłku Igorek chce jechać z nami gdzieś na rowerze... Mamy ok 120 minut do zachodu słońca... kierunek... Stadion Górnika Zabrze... częściowo ścieżkami leśnymi, częściowo bocznymi drogami docieramy na miejsce... i trzeba się zbierać. Czasu nie ma zbyt wiele.... a kawał drogi przed nami. Tuż przed zachodem docieramy, pora chwilę odpocząć ;)

Boisko gdzieś w drodze
Boisko gdzieś w drodze © amiga
Buduje się... tylko czemu tak długo
Buduje się... tylko czemu tak długo © amiga

do Jacka

Piątek, 10 października 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
BiG CyC - Zegarek Putina

Dość nietypowy wypad... Normalnie pewnie gnałbym do domu a dzisiaj mała odmiana. Z Darkiem jadę na Helenkę samochodem, a stamtąd już rowerami do Miechowic do Jacka. Dynio chce porozmawiać o przygotowaniach do Harpagana... planowałem kiedyś też na nim się pojawić, ale ramię skutecznie mnie blokuje... Hmm. Gdy lekarz mi wspominał o tym, że będzie bolało pół roku patrzyłem na niego jak na wariata, w tej chwili minęły już 2 miesiące i... dalej nie widać specjalnie poprawy, może już tak nie rwie, ale dalej pewne czynności są poza moim zasięgiem... Pewnie gdybym powiedział ortopedzie, że dalej jeżdżę na rowerze to by mnie zabił ;)
U Dynia w miłym towarzystwie spędzamy dobrą godzinę, może dłużej, jednak trzeba wrócić... którędy? Boję się wjeżdżać z ciężki teren, jednak jeszcze bardziej nie podoba mi się droga z Miechowic do Stolarzowic... Chyba wolę trochę pocierpieć... nawet zjeżdżając z Krajszyny ;)

Pięknie tutaj jest
Pięknie tutaj jest © amiga

ostatni wyjazd do pracy w tym tygodniu

Piątek, 10 października 2014 · Komentarze(0)
Maciej Maleńczuk VLADIMIR

Poranne gęste mgły umilają mi przygotowania, a później jazdę. Na rowerze jestem ok 7:20... Odpalam lampki i ruszam... Mgła jest naprawdę gęsta. Zmusza do uwagi... oczy muszą być dookoła głowy. Lekko nie będzie... Pomimo jednak sporej liczby samochodów na drogach, ruch jest płynny, nikt nie wyprzedza na 3-go... nikt nie wariuje... w końcu warunki nie są najlepsze... Liczba pojazdów drastycznie malej zaraz po 8:00, w Zabrzu i Gliwicach luz... więc pod koniec można pojechać ciut szybciej ;)
Poranna rosa
Poranna rosa © amiga