Wpisy archiwalne w kategorii

do 34km

Dystans całkowity:73100.96 km (w terenie 11237.08 km; 15.37%)
Czas w ruchu:3228:23
Średnia prędkość:22.64 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:262950 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:2777597 kcal
Liczba aktywności:2354
Średnio na aktywność:31.05 km i 1h 22m
Więcej statystyk

Popracowo koncertowo

Poniedziałek, 28 maja 2012 · Komentarze(2)
Powrót z pracy stosunkowo wcześnie, ale nie miałem ochoty na szaleństwa, miałem ochotę na spokojną jazdę, tym bardziej że do przesłuchania czekała płyta Totentanz - Inni. Znając ich poprzednie dokonania, spodziewałem się powera, a usłyszałem coś zgoła innego, nie oznacza to, że płyta jest zła, jest... inna.
Mocno nostalgiczna, zupełnie inne klimaty niż to do czego przywykłem. Jeszcze nie wiem, czy mi się podoba, nie przekonałem się do niej. Na dole wpisu link do jednego z utworów znajdującego się na YT, a poniżej coś starszego koncert Guns N' Roses - Live Argentina 1992. Miłego słuchania.

Dojazd do ul wiosennej w Zabrzu ;P © amiga


Staw w Piotrowicach przy akademikach © amiga


Pod wiaduktem w Piotrowicach © amiga


Totentanz - Dzień na sprzedaż


Guns N' Roses - Live Argentina 1992 (Full Concert)

In the army now

Piątek, 25 maja 2012 · Komentarze(19)
Kolejny dopracowy wyjazd, Pogoda idealna, nie za gorąco, ale i nie za chłodno, wieje północno-wschodni wiatr, niebyt mocny, więc ani specjalnie nie przeszkadza, ani nie pomaga w jeździe. Na uszach słuchawki, odpalony Sabaton - Carolus Rex. Kręci się rewelacyjnie przyjemnie, nie jestem zmęczony, wybieram nawet nieco dłuższą trasę. Zabija mnie ostatni utwór na płycie "In the army now", obłęd jak można to zagrać. Słucham tego kilka razy ;). Na dole wpisu link do tego utworu, oraz koncert live Sabatonu z 2010 roku(niestety ma średnią jakość, ale da się posłuchać). Dzisiaj chyba trzeba uzupełnić mp3-kę ;P

Było sobie drzewo © amiga


Jakieś takie powalone... © amiga


Sabaton - In the army now - niestety link z Youtube zmarł. Więc zapraszam na Wrzutę:
Sabaton - In the army now

Sabaton live @ Graspop Metal Meeting 2010

popracowo, dodomowo

Piątek, 25 maja 2012 · Komentarze(5)
Kolejny powrót do domu, trasę wybrałem ciut dłuższą, w końcu trzeba było zrobić jakieś inne foty, a nie tylko konie, i konie ;P

W Makoszowach odwiedziłem pewien staw, w zasadzie to chyba bardziej zalany las. Piękne miejsce, robiące dość dziwne wrażenie. Fotki poniżej.

Na uszach początkowo Accept - Blood Of The Nations (link na dole wpisu), a później Piotr Rogucki Loki - dawno tego nie słuchałem, płyta jest rewelacyjna. W Zasadzie obie dzisiejsze popołudniowe płyty są genialne, każda na swój inny magiczny sposób.

Wiatr niestety dał mi się mocno we znaki, dmuchało paskudnie, całe 30 km pod górę. Ech. ;P

Piekne popołudnie nad stawem © amiga


Tego jeszcze nie powaliło ;P © amiga


Accept - Blood Of The Nations (Full Album)

Powrót do dzieciństwa

Czwartek, 24 maja 2012 · Komentarze(3)
Kolejny piękny poranek, jest ciepło, wieje północno-zachodni wiatr, wiem, że czeka mnie 30km pod górę, ale co tam, nie pierwszy i nie ostatni raz będę się zmagał z nim. Wyjeżdżam ok 7:00, zakładam słuchawki i włączam ponownie Die Toten Hosen - Ballast der Republik - coś w niej jest urzekającego, pięknego, energetycznego. Zabiło mnie wykonanie utworu Das Modell - Kraftwerku (muzykę, którą pamiętam z dzieciństwa), w takim nowym innym wykonaniu, wykonaniu które bardzo mi pasuje.

Na dole wpisu oryginał Kraftwerku, a wersja Die Totten Hosen jest w wczorajszej wersji live ok 46 minuty, a aby się nie powtarzać z koncertami/albumami wrzucam linka do konertu
Die Toten Hosen - Rock am Ring 2008

Idealne miejsce na piknik © amiga


Poranek w Zabrzu © amiga


Kraftwerk: Das Modell


Die Toten Hosen - Rock am Ring 2008 - Hals- und Beinbruch

Złe psy z powyłamywanymi zębami

Czwartek, 24 maja 2012 · Komentarze(4)
Powrót z pracy praktyczne standardowo, może z nieco większym objazdem przez Makoszowy, ale bezpieczniejszym, fajniejszym. Pogoda dopisuje, na ścieżkach, drogach, w lesie setki bikerów, każdy chce skorzystać z fantastycznej aury.
Na drogę zapodałem sobie płytę Złe Psy - Polska i po 20 min nie wytrzymałem, niby hardrock, ale te psy jakieś takie bezzębne, sponiewierane, źle się tego słucha.
Ostatnio nawrzucałem trochę muzyki na komórę i rzucił mi się w oczy Sabaton -
Metalus Hammerus Rex - jeszcze świeżynka (Monika ostatnio pisała, że dobrze się z tym jeździ), odpaliłem i to jest to, jakoś raźniej się jechało, power bije od tej płyty niesamowity, znowu się zasłuchałem i zapomniałem o foceniu, ale standardowo w Panewnikach pasły się konie, więc trzeba było się zatrzymać. Zbliżyłem się do ogrodzenia, a w zasadzie białej tasiemki opasającej cały teren, chciałem złapać inny kadr i zahaczyłem o ową tasiemkę. Jak mnie p....o @#$!!!, to nie była tasiemka to pastuch elektryczny, już wiem czemu konie nie opuszczają łąki.
A podobno elektryka prąd nie tyka ;P

Ps. Na dole wpisu link do koncertu Sabaton - Live at Wacken 2008. Miłego słuchania.

Konik na łące © amiga


Efekt zabawy z fotą ;) © amiga


Sabaton - Live at Wacken 2008

Power On Bike - dodomowo

Środa, 23 maja 2012 · Komentarze(4)
Cały dzień był genialny, wyjeżdżam z pracy ok 16:30, wcześniej obżerając się Camembertem ;). Wiatr wieje ze wschodu, momentami podmuchy są silne, wymuszając na mnie zmniejszenie tempa, lecz w lesie jest już prawie idealnie, mogę pędzić, mogę jechać, czuję się wyśmienicie, na drogę powrotną zapodałem sobie Die Toten Hosen - Ballast der Republik, kolejna energetyczna płyta (na dole wpisu link do wersji live na youtube). Zatrzymuję się na chwilę dopiero w Panewnikach, gdy uświadamiam, sobie, że wypada strzelić jakąś fotkę, a w okolicy mam rzekę i... koniki :) więc fota wyjdzie ;P

Wieczorowa porą © amiga


Die Toten Hosen - Ballast der Republik live @ Köln 2012

Pozytywnie dopracowo

Środa, 23 maja 2012 · Komentarze(2)
Wyjazd do pracy ciut wcześniej niż zwykle, rano rozpiera mnie energia, jest pięknie, chce mi się jechać. Zastanawiałem się co będzie dalej z nastrojem, ale po uświadomieniu sobie kilku spraw, kilku "drobiazgów" w zasadzie nie wiem czym się przejmuję. Zastrzyk energii jaki do mnie dotarł jest tak wielki, tak silny, że najchętniej dzieliłbym się nią z każdym który tego potrzebuje. Na uszach Cradle of Filth - Midnight in the labyrinth - niesamowicie energetyczna muzyka, dzięki temu, dzięki tym wszystkim zbiegom okoliczności dotarłem dzisiaj do pracy w prawie ekspresowym tempie.
Jest jeszcze jedna sprawa do załatwienia, jest osoba do której MUSZĘ zadzwonić dzisiaj i ją przeprosić, ale to wieczorem.
Na dole wpisu nieco wcześniejsza płyta tego zespołu, dawno ich nie słyszałem, a warto wrócić do tego ;)


Kwiatek na poprawę nastroju ;) © amiga


lasek makoszowski o poranku © amiga


Chyba pierwszy raz dodaję swoją fotę na bloga ;P
Jestem panem świata ;P © amiga


Cradle Of Filth - Midian

Jeszcze będzie przepięknie

Wtorek, 22 maja 2012 · Komentarze(3)
Po wczorajszym dole dzisiaj jest już zdecydowanie lepiej, wychodzę późno 7:20. Jest ciepło, ale początkowo nie chce mi się kręcić. Mam 1:30 jazdy przed sobą, mam czas na przemyślenia, pora się otrząsnąć, pora szukać pozytywów, są rzeczy których nikt mi nie odbierze, których nikt nie zniszczy, to moje pasje, moja wiedza, moje raczej pozytywne podejście do świata, moi przyjaciele, którzy dali mi ostatnio to co było najcenniejsze dla mnie w tej chwili, szczerą rozmowę, w sobotę, w niedzielę. Dzięki.

Nad stawem w Zabrzu © amiga


Tilt Jeszcze będzie przepięknie


Rammstein ( Live aus Berlin )

Pozytywna energia

Wtorek, 22 maja 2012 · Komentarze(8)
Powrót z pracy dość późno, wyjeżdżam po 17:00. Znowu mam 1,5 godziny czasu na rozmyślania, jednak od rana coś zaczyna się zmieniać, analizuję ostatnie kilka miesięcy i uświadamiam sobie, że to nie ostatnie wydarzenia doprowadziły do doła, tylko dół ciągnął się od zimy, apogeum trafiło na wiosnę.
W ostatnim czasie miałem okazję poznać niesamowicie sympatyczną, wesołą i nastawioną pozytywnie do świata osobę, jednak nie byłem w stanie tego zauważyć, dół mógł wiązać się z próbą zachowania status quo, a przy tej osobie jest to niemożliwe, promieniuje energią, zaraża nią innych, zaczął wpływać również na mnie pozytywnie.
Uświadomienie sobie tego zajęło mi trochę czasu, czemu aż tyle, nie mam pojęcia, może oporny ze mnie uczeń? W każdym bądź razie wracają mi siły, chce mi się żyć ;) Pewnie za wcześnie aby odtrąbić sukces i ogłosić światu, że pacjent przeżył, ale jeżeli wszystko będzie rozwijało się tak jak dzisiaj, to Demony zostały pokonane, raz na zawsze.
Przy okazji trafiłem na genialną płytę Accept - Stalingrad. Na dole wpisu lik do Youtube. Polecam, muzyka zabija ;) w pozytywnym sensie.

Ps. Dzięki Tomek to o Tobie było ;)


Jaki koń jest każdy widzi © amiga


dwa koniki © amiga


dzisiejsza kolacja © amiga


Na pastwisku © amiga


Accept - Stalingrad

Dopracowo... next day

Piątek, 18 maja 2012 · Komentarze(2)
Od wczoraj poprawia mi się powoli nastrój, jest lepiej, zaczynam wracać do rzeczywistości, chyba. Dzisiaj jednak wybrałem nieco okrężną drogę, siadałem nad jednym z stawów (zalany las w okolicy Zabrza Makoszowy) by chwilę pomyśleć o ostatnich kilku dniach, o wszystkim. Trochę chyba tego potrzebowałem, mam nadzieję, że tendencja się utrzyma i nie będę potrzebował psychiatry ;).
A, żeby podtrzymać nową świecką tradycję na dole wpisu link do koncertu czeskiej kapeli Kabát - Corrida Tour. Wczoraj trafiłem na nich przez przypadek błądząc po przepastnych czeluściach youtube, po drodze odwiedzając U2, Guns N' Roses, AC/DC, RadioHead i kilka innych zacnych kapel.
2 dzisiejsze foty
zatopiony las © amiga

odbiło mi się © amiga


Kabát - Corrida Tour (Full koncert live)