"Wycieczka" do Żywca

Piątek, 21 czerwca 2013 · Komentarze(10)
Uczestnicy
KADAVAR - Come Back Life


Piątek „skoroświt”....
Dzień zaczyna się nieco inaczej niż zwykle. Zabieram sięga kończenie przygotowań do wyjazdu… niby niedużo, ale na poranek zostawiłem sobie czyszczenie rowera…., zajmuje to trochę czasu. Oliwienie, przygotowaniem map… dochodzi 7:30, telefon kontrolny do Darka, jest nieźle, też kończy ostatnie przygotowania. Ok. 8:00 jestem już na rowerze, jadę w kierunku Zabrza, spotkamy się gdzieś po drodze. Plan na dzisiaj to spokojna krajoznawcza wycieczka, jako, że słońce ma palić przez cały dzień, chcemy jak najwięcej, jak najdłużej pozostać w lesie…

Nadjeżdża Darek © amiga


Dojeżdżam do Kończyc, w zasadzie do skrzyżowania leśnej ścieżki, z Chudowską, staję… dalej nie jadę, bo nie wiem do końca którędy pojedzie Darek, czy od strony Makoszów, czy Kończyc. Mam chwilę czasu aby się napić. Mijają może 2-3 minuty i jesteśmy w komplecie. Jako, że nieco lepiej znam tą trasę, a przynajmniej częściej nią jeżdżę to „prowadzę” chociaż może to lekkie nadużycie :).
Początkowo Halemba, zatrzymujemy się chwilę przy pomniku Pamięci Ofiar Hitlerowskiej przemocy niedaleko elektrowni… mało znane miejsce, myślę, że nawet część mieszkańców nie wie o jego istnieniu.

Starganiec o poranku © amiga


Ruszamy dalej, kierujemy się na Mikołów, tyle, że nie wjeżdżamy do miasta tylko mijamy je od południa, przez Starganiec, Kamionkę, Zarzecze, Podlesie i kierujemy się przez las na Tychy, tam wjeżdżamy na szlak prowadzący nas na Żwaków i Paprocany.

Zameczek Myśliwski Promnice © amiga


W okolicy mamy Zameczek Myśliwski w Promnicach więc szkoda byłoby go nie odwiedzić, niemniej chyba 2 razy tą samą drogą do niego nie podjeżdżałem. Oznaczenie są takie sobie więc najczęściej kończy się to jazdą na czuja, na azymut, dzięki temu po raz pierwszy i jak się później okaże ostatni spotykamy błoto na drodze :).
Chwila na focenie i ruszamy dalej po drodze technicznej wzdłuż wodociągu, bokiem zahaczamy o Kobiór, mijamy stojące jagodzianki, ale chwilę później mija nas jakaś BeEmWuCha pewnie je zgarnęła, bo kilka min później mija nas ponownie :). Jadąc powrotem ;P
Na skrzyżowaniu z E75 spotykamy bikera jadącego po mięso do Kobióra, chwila rozmowy, próbuje nam doradzić najlepszą drogę, naopowiadał się ile wlezie a i tak pojechaliśmy po swojemu :).

Tak będę leżał © amiga


Kilka km dalej wjeżdżamy w końcu do Pszczyny, zatrzymujemy się przy skansenie, kawałek dalej przy Pałacu (grzechem byłoby ominąć to miejsce) i…. szukamy jakiejś knajpki, gdzie będzie cień…

Łańcuszek © amiga


Zatrzymujemy się w restauracji na rogu ulic Piastowskiej, Katowickiej i Dworcowej. Może nie jest to jakieś super wyszukane miejsce, ale pierogi ruskie są genialne i to zimne Karmi :)
Mija dobre kilkadziesiąt minut, chwilę rozmawiamy w właścicielem i chyba jednym z pracowników, doradzają nam którędy najlepiej pojechać do…. Wisły, jednak dzięki nim zmieniamy pierwotny plan i postanawiamy jechać przez Bielsko-Białą trzymając się prawej strony rzeki Białej (patrząc od strony z której jechaliśmy to była lewa strona ;P ). Będzie kilka km mniej do przejechania, a nawigacyjnie dużo prostsze.

Wieża wodna w Pszczynie © amiga


W końcu ruszamy, jeszcze chwila na fotkę wieży wodnej w Pszczynie, i ruszamy na tamę w Goczałkowicach,

Nad zalewem w Goczałkowicach © amiga


Pustki na tamie © amiga


tam odbijamy na szlak prowadzący do Goczałkowic Zdroju,

Kupić, nie kupić, potargować można © amiga

odbijamy na Czechowice-Dziedzice i trzymając się bocznych szos docieramy do Bielska…, spory ruch na drogach, miliony świateł, skrzyżowań… ogólnie nieprzyjemnie… Chwila przerwy już prawie na wylocie przy pięknym drewnianym kościółku św. Barbary

I objawił się Bóg © amiga

Trochę zmechacne © amiga

Kościół św Barbary w całej okazałości © amiga


i odbijamy na Wilkowice, w końcu doczekałem się jakiegoś konkretniejszego podjazdu, zatrzymujemy się przy jakimś sklepie, od dłuższego czasu w zasadzie nie było szans na uzupełnienie zapasów, teraz trzeba to nadrobić, temperatura utrzymująca się przez cały czas powyżej 30 stopni dobija… Przy sklepie pęka kolejna butelka, koli, wody…, ruszamy dalej.


Zaczynają się Łodygowice i dłuuuuuugi zjazd (krótka przerwa przy kolejnym drewnianym kościółku i odrestaurowanym pałacu)

W tle kościół św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Łodygowicach © amiga


Łodygowice - Pałac neogotycki © amiga


w kierunku Zarzecza. Prędkości na licznikach przez cały czas grubo powyżej 50km/h :). Jeszcze tylko kilka km i kilka górek i lądujemy w ośrodku. Spotykamy kilku znajomych i jedziemy napić się w końcu zimnego piwa, tylko czemu to Żywiec….? ;P

Czas na relaks © amiga


Nocą nad zalewem Żywieckim © amiga

Komentarze (10)

Djk71 W ostatni weekend zastanawiałem się czy nie pojechać do Pszczyny właśnie na te pierogi... były genialne, i te... zimne Karmi chociaż nie wiem czy gdyby było 10 stopni mniej czy smakowałoby równie dobrze

amiga 08:43 wtorek, 2 lipca 2013

Dzięki za pokazanie mi Auschiwtz III. Nie miałem o nim pojęcia.
Pierogi i Karmi w Pszczynie to było mistrzostwo :-)
Szkoda tylko, że temperatura tak dawała się we znaki.

djk71 18:56 piątek, 28 czerwca 2013

Bod10 temperatura dawała się wszystkim we znaki... w cieniu było >35 stopni... Zwierzęta też to odczuwały... na szczęście częste przerwy, sporo napojów (każdy z nas zaliczył po 7 litrów płynów(woda, kola, isotoniki) zanim dojechalismy na miejsce)... Cisnięcie "na maksa" przy takiej temperaturze pewnie by nas wykończylo sporo wcześniej...

amiga 09:18 środa, 26 czerwca 2013

Zastanawia mnie to zdjęcie z barankiem, a w zasadzie podpis pod nim - chyba nie było tak źle ?

Bod10 09:07 środa, 26 czerwca 2013

Limit :)

amiga 08:49 środa, 26 czerwca 2013

W takim razie przeoczyłem :-)

limit 08:01 wtorek, 25 czerwca 2013

k4r3l Wiem, wiem, byliśmy tam w zeszłym roku, tym razem odpuściliśmy z 2 powodów, po pierwsze musieliśmy być ok 17:00 w ośrodku, po drugie przy temperaturze +36 średnio się jedzie..., chociaż.... Wyjazd miał być lajtowy i w zasadzie taki był.... na góry przyjdzie jeszcze pora w tym roku...
Limit Hmmm.... Sankt Annaberg tydzień wcześniej?
Jurek57 Dokładnie zima zbytnio się przedłużyła w tym roku..., teraz przyszła pora na odrabianie :)

amiga 07:58 wtorek, 25 czerwca 2013

Ja z kolei w niedziele miałem sposobność spotkać baaaaardzo "wygadanego" bikera !
Widzę że wycieczki coraz dłuższe !
To pewnie wyposzczenie po wiosennej-zimie ...

Jurek57 20:13 poniedziałek, 24 czerwca 2013

Albo przeoczyłem albo już dość dawno setki nie widziałem u Ciebie we wpisach :-)

limit 20:00 poniedziałek, 24 czerwca 2013

Heh, sobie wybraliście opcję przez te Wilkowice -a pomyśleć, że byliście o włos od Magurki Wilkowickiej :))) Na szczęście tamtejszy zjazd wynagradza trud tej wspinaczki no i omija się ruchliwą ul.Żywiecką ;) Ładna trasa. Będzie ciąg dalszy?:)

k4r3l 19:57 poniedziałek, 24 czerwca 2013
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa wlrek

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]